Robert Sharif El Gendy – Po drugiej stronie pytań
Od ponad dwóch dekad pracuje przed kamerą, ale nie sprawia wrażenia człowieka, który uznał już, że dotarł na miejsce. Wciąż chce więcej: nowych wyzwań, nowych ról i życia, które nie kończy się na bezpiecznym „jest dobrze”. Po tylu latach nadal bardziej interesuje go to, co jeszcze przed nim, niż to, co już zdążył osiągnąć.
Ale mi imponował taki Manute Ball. On w czasach, w latach 90-tych, w czasach kiedy grał, Był takim wybrykiem troszeczkę. Nie było wtedy wielu zawodników ponad 2,20 blisko 2,30 wzrostu. On miał chyba 2,31. Niedawno temu, proszę wybacz, jeżeli się pomylę o 2,3 centymetry, ale to był zawodnik, który potrafił rzucić ze trzy. To był zawodnik, który był jednocześnie na boisku z Maxi Boxem, który był najniższy. David Stern, który próbował za wszelką cenę rozpromować koszykówkę, wymyślił sobie, że my będziemy za oceanem mieli najwyższego i najniższego. Ale ten Maniol Ball, poza tym, że był koszykarzem, pieniądze, które zarabiał, wydawał na cele charytatywne.
On miał chyba 2,31. Dawno temu, proszę wybacz, jeżeli się pomylę o 2,3 centymetry, ale to był zawodnik, który potrafił rzucić za trzy. To był zawodnik, który był jednocześnie na boisku z Maxi Boxem, który był najniższy i David Stern, który próbował za wszelką cenę rozpromować koszykówkę, wymyślił sobie, że my będziemy za oceanem mieli najwyższego i najniższego. Ale ten Manute Ball, poza tym, że był koszykarzem, on pieniądze, które zarabiał, wydawał na cele charytatywne. On pomagał, to się tak określa, cele charytatywne, ale on po prostu pamiętał o społeczności, skąd się wywodzi, on pomagał, on budował szpitale, on tym On wracał do Afryki. No i to jest osobowość, która mi imponuje. Chciałbym go poznać bardziej.
Dwa, że są do tej pory parkiety, gdzie niektórzy sobie palą papierochy. To mi się nie podoba, bo ja już wrzuciłem i to by mnie denerwowało. Ale generalnie zupełnie inny świat, ale taki prawdziwy. Amerykański to jest taki show-biznes hollywoodzki, taki trochę zbudowany na fasadzie celebryctwa, sztuczności. Ja nie wiem, ilu z tych wielkich postaci, które były na finale w tym roku w Nowym Jorku, tak naprawdę kochają koszykówkę, poza Spike'iem Lee, który jest tam od początku, odkąd ja się interesuję koszykówką. Jest kilku takich, którzy rzeczywiście są fanami, ale cała reszta to dla potrzeby chwili, czyli tego wielkiego finału. Ale to jest umiejętność menadżerska i to ja doceniam to, co robił David Stern i teraz obecny jego następca, bo jednak i Silver też przejął poza tym po Sternie obecny komisarz ligi NBA podobny kierunek i jeszcze chce rozwinąć, bo mówi się o tym, żeby tutaj w Europie była NBA
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Robert El Gendy opisuje relację z tatą i opowiada o jego wyjazdzie do Egiptu, gdzie pracował i studiował.
Robert El Gendy opowiada o swoim wyjazdzie do Stanów i pracy w TVP, gdzie zaczął swoją karierę w mediach.
Robert El Gendy opowiada o swojej relacji z synami i swojej pasji do koszykówki, podkreślając jej znaczenie w jego życiu.
Robert El Gendy opowiada o swoich wizytach w Egipt i relacjach z rodziną, w tym jego tatą i synami.
Robert opowiada, jak jego synowie postrzegają Egipt jako miejsce z korzeniami rodziny, a nie tylko jako turystyczne miejsce.
Robert opowiada o swojej karierze w koszykówce, refleksjach na temat rozrywki w sportach i porównywaniu NBA do europejskich lig.
Robert analizuje różnice między NBA a europejskimi ligami, podkreślając, że NBA jest bardziej show-biznesem, podczas gdy europejskie ligi oferują bardziej autentyczną rywalizację.
Robert opowiada o swojej relacji z media i o tym, jak nie chciałby być celebrytą.
Robert Sharif El Gendy podzielił się swoimi myślami na temat treningu i zdrowia, a także zaproponował słuchaczom, aby zaprosili znajomych do odsłuchania rozmowy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Od ponad dwóch dekad pracuje przed kamerą, ale nie sprawia wrażenia człowieka, który uznał już, że dotarł na miejsce. Wciąż chce więcej: nowych wyzwań, nowych ról i życia, które nie kończy się na bezpiecznym „jest dobrze”. Po tylu latach nadal bardziej interesuje go to, co jeszcze przed nim, niż to, co już zdążył osiągnąć.