Gwiazdowski mówi Interii. Odc. 130: Czy przedsiębiorca w Polsce płaci za małe podatki?
Okazuje się, przynajmniej w social mediach na ten temat jest wiele, że ci przedsiębiorcy to jednak straszni są. Postanowiłem więc parę rzeczy wyjaśnić – mówi Robert Gwiazdowski w najnowszym odcinku podcastu video „Gwiazdowski mówi Interii”.
Na tym się Zresztą oficjalna doktryna jednych i drugich opiera. Trzeba mieć wroga. Jak się ma wroga, to trzeba z nim walczyć. No bo przecież nie można nie walczyć z kimś, kogo zdefiniowało się jako wroga. Po co jest wróg? Wróg jest do konsolidacji. Wokół pewnych idei. No ale jak się najlepiej konsolidować? Nie poprzez odwoływanie się do pozytywnych wartości, tylko poprzez wskazanie wroga, czyli strachu przed kimś. Ludzie mają się bać i nie lubić przedsiębiorców. Jean-Baptiste Salle.
Który zatrudnił się w fabryce szpilek. Adam Smith jak opisywał procesy zachodzące w gospodarce, rodzącej się kapitalistycznej gospodarce, to pokazywał to na przykładzie fabryki szpilek. Dzisiaj też te szpilki się produkuje, więc tak Dla liberalnej, lipkowej tradycji wyobraźmy sobie pana Janusza w tej Fabryce Szpilek. Bo jak pan Janusz jest zatrudniony na umowę o pracę w Fabryce Szpilek, to on jest panem Januszem. Jak on by zrobił sobie Fabrykę Szpilek? To natychmiast staje się Januszek. Więc ten zły ekonomista widzi wynagrodzenie Pana Janusza w fabryce Szpilek.
Kompletnie. Więc musi mieć również księgową. No i teraz, proszę Państwa, ten Januszek na koniec roku sprzedał te wszystkie szpilki wyprodukowane przez pana Jana. Od ceny, którą uzyskał, odliczył wszystkie koszty, które poniósł. Na ten prąd, na tą wodę, na te wszystkie inne rzeczy. Wyszło, że zarobił 100 tysięcy złotych. Powiedzmy. No i zły ekonomista widzi te 100 tysięcy złotych i mówi, no 100 tysięcy, 100 tysięcy.
To taki kredyt by uzyskał zdecydowanie łatwiej niż polski Januszeks. Polskiego Januszeksa polskie banki funkcjonujące w systemie stworzonym przez polskie państwo raczej wyśmieją. Prawdopodobieństwo uzyskania kredytu na postawienie takiej fabryki szpilek jest niewielkie. Więc Januszeks najpierw musi zarobić sam troszeczkę i odłożyć. Żeby mieć na tym kapitał początkowy. Po drugie, jak pokazują wszystkie badania, to taki Januszek się zapożycza u brata, siostry, wujka, szwagra.
Startuje z pożyczonym kapitałem. Nie z banku, gdzie jest łatwo. Jakoś go musi ogarnąć. Żeby mieć część tego swojego kapitału, to on się musiał wcześniej napracować. No i na przykład wtedy, gdy pan Jan jedzie sobie na all inclusive, to ktoś, kto jeszcze jest panem Janem, ale chce zostać Januszeksem, bo na przykład pracuje w fabryce szpilek. I dochodzi do wniosku, że on by to zrobił lepiej jakoś, sprawniej, taniej. No ale musi mieć do tego fabrykę, a na fabrykę musi mieć kapitał. Więc postanawia z tych 100 tysięcy oszczędzać na ten kapitał, na tę fabrykę.
No to wyjdzie tam 1500 coś tych godzin. No więc jak te 100 tysięcy złotych podzielimy przez te 1500 złotych, to mu wyjdzie ponad 65 złotych za godzinę jego pracy. Jan Uszeks. Przedsiębiorca. No to on na urlop w ogóle nie jeździ. To wynika z badań. Na weekendy jeździ, czyli wtedy kiedy pan Jan ma też wolne. Na zwolnienia lekarskie. Przedsiębiorcy chodzą średnio 12 dni w roku. Przypomnę, pracownicy 33-34.
No i taki przedsiębiorca, żeby to wszystko ogarnąć, to on nie pracuje 8 godzin, a on pracuje co najmniej 10. Więc jak on ma 100 tysięcy złotych dochodu, Na koniec roku to w jego przypadku wychodzi jakieś 40 złotych na godzinę, bo on tych godzin w tym swoim biznesie musi spędzić zdecydowanie więcej. Nie tylko, proszę Państwa, przy tym, co na bieżąco robi, bo musi myśleć o tych wszystkich rzeczach, ale również trzeba pamiętać o tych godzinach, które on spędził przy pracy, Jak oszczędzał te pieniądze, żeby zacząć ten swój biznes.
Ma niższe dochody. Ma niższe dochody, bo Johannex, no to on tę swoją firmę prowadzi ho ho, albo może jeszcze dłużej. A nasz Januszek, to góra 35 lat, jak zaczął od razu w 90 roku. No ale wielu nie zaczęło, wielu dopiero zaczyna, zwłaszcza młodych Januszeksów. No i oni tego wszystkiego nie mają, co mieli tamci. Oni dopiero muszą zakumulować ten kapitał. No bo taki Johanneks, no to on ma już dom. A polski młody Januszeks, no to on domu nie ma. Nie ma mieszkania.
O tym się teraz dużo mówi. Prawda? Waląc w deweloperów, fliperów, rentierów. Januszek zakłada czasami firmę po to właśnie, żeby szybciej móc zarobić na takie mieszkanie czy jakiś dom. Bo chce gonić tych, którzy są jego konkurencją gdzieś w innych krajach, którzy mają wyższe stawki podatkowe, do których my mamy zmierzać, mamy naśladować. Niemców i opodatkować naszych Januszy tak jak Niemcy opodatkowują swoich Johanów.
Przychodzi termin płatności i Januszek ma ten VAT odprowadzić. Ale wydał między innymi na pensję pana Jana, pana Janusza oraz pani Grażynki z księgowości oraz na te wszystkie inne rzeczy, które musiał zapłacić, żeby pan Janusz mógł produkować te szpilki. I ma. 23 tysiące na rachunku VAT, ale nie ma ich na rachunku gospodarczym. Chce uregulować podatek VAT. Nie może. Technicznie, proszę Państwa, nie może. To są jego pieniądze. On chce zapłacić, ale nie może. On może dokonać zapłaty tylko ze swojego rachunku gospodarczego.
Faktem jest, że to się dzieje w czasie rzeczywistym. Jeżeli ma 23 tysiące na swoim koncie gospodarczym i 23 tysiące na swoim koncie VAT-owskim i ze swojego konta gospodarczego zapłaci 23 tysiące, to w tym samym momencie one znikają z jego rachunku VAT-owskiego, a pojawiają się na jego rachunku gospodarczym. Tylko jak nie ma ich na swoim rachunku gospodarczym, to Urząd Skarbowy przyjdzie do Januszeksa i zrobi mu egzekucję. Sam Janusz nie może. No po prostu nie może. A za egzekucję Urząd Skarbowy weźmie jak cygan za matkę?
Za co? Za to, że Urząd Skarbowy wyśle do banku informacje o zajęciu konta. Takich bzdur, takich rzeczy, które się dzieją, o których nie mają pojęcia źli ekonomiści, którzy tego nie widzą, jest mnóstwo. Dobrzy ekonomiści to widzą. I dlatego dobrzy ekonomiści mówią, że istnieje różnica między tym wszystkim, z czym musi się borykać Januszek, A z tym, z czym nie musi borykać się pan Janusz pracujący u Januszeksa. Jak już jesteśmy przy podatkach, no to dochodzimy do podatku dochodowego. Ulubionego podatku tych wszystkich przeciwników Januszeksów.
Januszeks, jak tylko może, biera sobie ryczałt podatkowy i ma problem z głowy. I płaci. Ale ci, którzy Januszeków nie lubią, mówią nie, nie, podatek dochodowy. A potem pomstują, że Januszek kupuje w koszty firmy karmę dla kota. Ostatnio pojawił się taki temacik. No tak. No tak, proszę Państwa, w tym zwariowanym systemie karmę dla kota, nawet sam kot, Może być kosztem uzyskania przychodu. No i dlaczego Januszek miałby z tego nie skorzystać?
Np. Januszek może prowadzić sklep. W sklepie, jak to w sklepie, czasami mogą gdzieś tam myszy w okolicy latać. Więc taki kot jest kosztem, bo pilnuje sklepu przed myszami. No podobnie zresztą jak pies. Jak macie psa, Gdzieś w swojej magazynie. No to i pies jest kosztem, jego zakup. Żarcie dla psa, tak samo jak żarcie dla kota. Ale dobra, proszę Państwa, sklep, magazyn, jesteście blogerami albo vlogerami. No i dla ocieplenia swoich narracji, nie wiem, coś gotujecie.
Gotujecie coś i tam się Wam kręcą psy. Za tego swojego bloga czy vloga dostajecie wynagrodzenie. No ale jak wrzucicie psy swoje do tego materiału, to macie koszt. I psa, i żarcie dla psa. No właśnie. Uważajcie jednak. Uważajcie. No bo przyjdzie Urząd Skarbowy i może Wam powiedzieć tak. Co to za kot? To kanapowiec jest. Jego prędzej te myszy by zżarły, niż on te myszy. Więc on się kompletnie nie nadaje do pilnowania sklepu czy magazynu przed myszami.
I my, Urząd Skarbowy, nie uznajemy Wam tych kosztów za tego kota, ale może też być spór z Urzędem Skarbowym na innym tle. No dobra, koszt kota jest kosztem, ale przecież jak on łapie myszy, to po co mu żarcie? Kot w kosztach, żarcie, to już ponadnormatywne, bez kosztów. No ale proszę Państwa, wyobraźcie sobie, że Pani Księgowość w fabryce Szpilek Grażynka doszła do wniosku, że ona sama poprowadzi rachunkowość i założy biuro.
Odchodząc z etatu, z pani Grażynki staje się Grażyneksem, jak założy własne biuro księgowe. Ale może sobie wymyśleć, że będzie prowadziła biuro rachunkowe Pod nazwą Koteczek. Pani Grażyna, biuro rachunkowe. No i zrobiła reklamę swojego biuro rachunkowego i siedzi z kotkiem. Z kotkiem, który tu po różnych tam szpargałach się kręci. I co? No i pani Grażyna ma kota w kosztach. Nie da się inaczej.
Dziwnie się jednak składa, że ci źli ekonomiści, którzy pewnych rzeczy nie widzą, upierają się, że ma być jednak podatek dochodowy, a nie przychodowy. No bo podatek dochodowy to między innymi kwestia regulacji cen. Cen kontraktowych, proszę Państwa. Ceny kontraktowe, nazwane transferowymi, to są takie ceny, które się płaci za towar lub usługę od podmiotów powiązanych. Wiecie ile pieniędzy duże firmy muszą zapłacić za pewne benchmarki? Żeby wykazać, jak przyjdzie urząd skarbowy, że cena, którą zapłaciły podmiotowi powiązanemu, to jest cena rynkowa?
Panie, to się trzeba analiz narobić. Natomiast wyobraźcie sobie takiego analityka, takiego złego ekonomistę, który pewnych rzeczy nie widzi, który przychodzi do Januszeksa i mówi tak. Hej, ty masz szwagra, ty od tego szwagra do tej swojej fabryki szpilek kupujesz papier toaletowy dla pracowników. No wiesz, może Ci Urząd Skarbowy powiedzieć, że płacisz za drogo albo za tanio. To ja Ci zrobię analizę. No więc, Januszek, takiego ekonomistę, poszczuje psem. Temu, którego ma w kosztach. Natomiast, jak ktoś założył sobie spółkę akcyjną.
Jan & Snowy. Albo jakoś tak. No i udało mu się. Rozwinął działalność gospodarczą. I ma tych różnych powiązanych z sobą firm wiele. No to on musi skorzystać z usług takiego złego ekonomisty, żeby on mu te benchmarki napisał. Bo on wie, że przyjdzie do niego Urząd Skarbowy i on będzie musiał je pokazać. Bo jak ich nie ma, to sorry, wszystko mogą wywalić. Jak ma, też mogą to wywalić. No ale prawdopodobieństwo, że mu wywalą, jak zatrudnił takiego dobrego radcę do zrobienia benchmarków, jest jednak mniejsze, prawda?
No a jak mówimy o tych kosztach? Teraz, proszę Państwa, zobaczcie, jaka jest różnica między dużą firmą a małą firmą. Duża firma. Ma 100 milionów zysku rocznie. Obrót miała miliard. A powiedzmy jakaś mniejsza firma ma 100 tysięcy zysku rocznie, a obrót miała milion. I ta duża. Co ma obrotu miliard? Może zupełnie inaczej kształtować swoją politykę wydatkową, czyli kosztową, niż ta, która ma obrót milionu.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Okazuje się, przynajmniej w social mediach na ten temat jest wiele, że ci przedsiębiorcy to jednak straszni są. Postanowiłem więc parę rzeczy wyjaśnić – mówi Robert Gwiazdowski w najnowszym odcinku podcastu video „Gwiazdowski mówi Interii”.