Mentionsy Mentionsy
Gry Frejtaga
Gry Frejtaga

The Last of Us - Seattle in Chains | S01E04

18.07.2023 ·3 godz 17 min · 14 rozdziałów

Jeżeli lubicie serię The Last of Us, to mamy coś specjalnie dla Was. Przeniesiemy się do września 2013 r. i wspólnie z postaciami graczy - Jolenne, Lizbeth, Adamem i Redem - będziemy świadkami rozpadającego się świata i tworzenia się nowego porządku. 🔴 Nagranie na ⁠⁠⁠YouTube⁠⁠.⁠ W rolach głównych: Jolenne Bailey - Lidka Migalska, ⁠⁠https://www.facebook.com/MarszFantastyczny⁠ Lizbeth Brown - Szary ⁠⁠⁠@szarobury⁠⁠⁠, ⁠⁠⁠https://www.facebook.com/WitcherStory⁠⁠⁠ Adam West - Paweł NightCrawler ⁠⁠⁠@winaelfow⁠⁠⁠ Red Carter - Dominika Stachura Mistrz gry - Tomek Frejtag Oprawa graficzna: Szary Muzyka: - ⁠⁠⁠@karolinakobamusic⁠⁠⁠ - ⁠⁠⁠@Tabletopaudio⁠⁠⁠ - najlepszy grunge pod słońcem Tam mnie znajdziesz: ⬛ WWW: ⁠⁠⁠https://gryfrejtaga.pl/⁠⁠⁠ 🟥 Patronite: ⁠⁠⁠https://patronite.pl/gryfrejtaga⁠⁠⁠ 🟫 Postaw mi kawę: ⁠⁠⁠https://buycoffee.to/gryfrejtaga⁠⁠⁠ 🟩 Spotify GF: ⁠⁠⁠https://bit.ly/Spotify_GF⁠⁠⁠ 🟪 Spotify FrejTalk: ⁠⁠⁠https://bit.ly/Podcast_FrejTalk⁠⁠⁠ 🟨 Twitch: ⁠⁠⁠https://www.twitch.tv/gryfrejtaga/⁠⁠⁠ 🟦 Facebook: ⁠⁠⁠https://www.facebook.com/gryfrejtaga⁠⁠⁠ 🟧 Instagram: ⁠⁠⁠https://www.instagram.com/gryfrejtaga⁠⁠⁠ Polecam: ⁠⁠⁠@karolinakobamusic⁠⁠⁠ - rewelacyjna muzyka orkiestrowa nie tylko do sesji RPG ⁠⁠⁠@zgubnegranie⁠⁠⁠ - załoga nagrywająca klimatyczne sesje ⁠⁠⁠@JaskiniaeRPeGie⁠⁠⁠ - Chochlik, człowiek orkiestra od dobrych sesji ⁠⁠⁠@MisGry⁠⁠⁠ - fan Diuny i świetny mistrz gry ⁠⁠⁠@ustatkowanygracz⁠⁠⁠ - Adam i jego załoga zapaleńców RPG-owych ⁠⁠⁠@szarobury⁠⁠⁠ - epicka narracja z cyberpunkowym sznytem ⁠⁠⁠@GrensirMusic⁠⁠⁠ - tę muzykę po prostu musisz poznać ⁠⁠⁠@b-ton3559⁠⁠⁠ - muzyka z pasją i przekazem

7:41 · Zagrożenia z zewnątrz 1

Od kiedy znajdowali się w tej kryjówce, znacznie częściej spotykali jakichś grasantów, którzy meandrowali uliczkami Seattle, którzy niebezpiecznie zbliżali się do ich kryjówki. A zarażeni Zarażenie byli jak zwierzęta. Jak spuszczone ze smyczy psy, które szukały pożywienia. Można było ich unikać. Wystarczyło ich dobrze obserwować. A ludzie? Tu zaczynał się problem. Red. Odnoszę wzrok na Adama i to radio.

25:49 · Obiad i obserwacja 1

I kładę po prostu przed Redem i siocząc pod nosem, że cholera mogłem spakować te plecaki wcześniej, je przygotować, a nie tak teraz. Adam, masz więcej tych karabinów? Tak, coś tam na górze jeszcze było. Weź sobie i daj Jolin też. Dobra, dobra. Znieś, przynieś mi. Ten mój karabin ma jeden nabój w komorze, więc ja każdym razem muszę go rekrutować. Podaję ci ten karabin, który mam. Ok, kładę sobie swój, znaczy swój mam co raz w rękach, bo czuję tą pewność, ja jestem przyzwyczajona do tej broni, ale ten drugą po prostu kładę obok siebie, też na tym blacie. Red, masz tego łychacza jeszcze?

32:24 · Strzelanie 4

Mają taką broń jak ma Adam. Właśnie, Adam ma broń, Red ma broń, Liz ma broń, ja mam broń, wszyscy mamy broń. Myślę, że coś nam zrobią. A jak zacznie się strzelanie na ciociu Juline? No to co, to my jesteśmy tutaj. No tak, a oni są na górze i może się im coś stać. Nie powinniśmy uciekać? To są korytarze. Chcesz już uciekać? Chyba tak. Może poczekamy troszkę? Wiesz co? Poczekamy 15 minut, dobra? I zakładam jej na rękę zegarek, zdejmuję go ze swojej ręki, zakładam jej na rękę zegarek i odpalam jej minutnik na 15 minut.

Widzicie, że wyjmuje karabin. Nie jakiś snajperski, po prostu karabin z lunetą i zaczyna celować w kierunku domu. Ten z latarką przekazuje informacje, mówi coś do tego gościa, który ma te odblaskowe okulary i tamten wchodzi do środka, do samochodu. Natomiast ten bezpośrednio z tą lunetą również. Zamykają drzwi. I ruszają w waszym kierunku. Ok, strzelam. Jeszcze jak na chwilę tam jeszcze rozmawiali, jak Red dał mi tą łychę, to ja faktycznie po prostu sięgnąłem po nią w solidny męski taki łyk.

Red widział, że mi się ręka drży po prostu, ale to już widział nie raz, nie dwa, jak po prostu miałem broń w ręku. W tym momencie, jak oni tylko ruszyli, jak zobaczyłem, że dają gaz, że zaczyna działać motor, strzelam w stronę kierowcy. Dobra, więc wykonaj ten ruch. Może być pod presją, może być przemoc. Okej, dobra. Także Gryt widzisz, że po prostu słychać na zewnątrz jakiś rwetel, słychać jak ten samochód odpala, zaczyna rwać się po tym asfalcie w naszą stronę. Lizbeth w tym momencie lekko się podnosi, podnosi ten karabin do ręki, który miała cały czas przy sobie, przycelowuje. Jeden prosty strzał słychać, tylko jak wylatuje pocisk, przebija się przez szybę, przelatuje ileś tam 10 metrów, przebija szybę samochodu i trafia, trafia typa w twarz.

Ty, Red, rozumiem, że cały czas wyczekujesz. Jolenne, słyszysz poruszenie na górze. Słyszałaś strzał, no bo trudno go nie słyszeć ze strony kogoś z twoich ludzi. Czy jakoś reagujesz, czy zostajesz tam, gdzie byłaś? Ty jesteś wymutowana, nie słychać cię. Spoko, dzięki. Nie, jak najbardziej sobie siedzę spokojnie, mi w ogóle te strzały nawet nie ruszają. Dopóki nie słyszę jakichś krzyków i takich hałasów, walki. Zakładam też, że w razie czego, jeżeli cokolwiek by się działo, to zostanę ostrzeżona o tym. Zdolności i reszty.

43:20 · Rozmowa z Wiktoria Ross 4

Adam, Red? Ja tak naprawdę już jak załadowałem ten karabin, no to ubezpieczam Liz w jakiś sposób. Nie do końca wiem co robię, no patrzę i tylko się któryś pojawi, zanim zacznie strzelać, usłyszę jakiś hałas, no to będę strzelał w tamtą stronę. Ja dosłownie tak wręcz piszczę na zasadzie, może strzel w bak, żeby samochód wybuchł, widziałem to na jakimś filmie i próbuję załadować z powrotem ten karabin, ale po prostu palce mi się ślizgają na tym magazynku i to zupełnie jakoś nie wychodzi. Wręcz jakby ten magazynek tył naprzód czy coś takiego, po prostu zupełnie bez sensu. Podejdź do okna. Gdzie do okna? Podejdź do tamtego okna.

Dogadajmy się, porozmawiajmy. Jak wiesz, znowu odpuszczam ten przycisk, żeby nie słyszała tu Red. Wyjdziesz? Wyjdę. Liz, będziesz go osłaniać? Whatever, w wojskowej to chyba dobrze strzelają. Dobra, wychodzę. Jak mnie odstrzelą, będziecie mieć więcej puszek. Lizbeth wychodzę. Wychodzę faktycznie za Redem. Jestem jeszcze bardziej tego wkurwiona. To jest zły pomysł. To jest kurwa zły pomysł. Dobre się już dawno skończyło. Słuchaj Adam. Jesteś tam jeszcze? Jestem, jestem. Nasi wychodzą. Możemy pogadać. Dobra, możemy się spotkać w połowie, nie musicie nas wcale zapraszać do domu Henka, a może teraz z waszego.

Wracaj do domu. Jeden zakładnik wystarczy, ty się bardziej przydasz. Jakby coś się działo, skacz w stronę ściany. Zmniejsz kąt, są tam na górze. Postaraj się, domyślam się, postaraj się ty nie zacząć strzelać pierwsze. Weź się odpierdol, co? Wracam, wracam do pomieszczenia. Dobra? Red?

Świetnie, Adam. Świetnie, Liz. No to jak chcesz ich... Dobra, kogo bierzesz ze sobą? Reda. Red dochodzi do ciebie, kiedy wychodzisz. Widzisz już stojącą tam Victoria Rose. Widzisz jeszcze mężczyznę, Karka, który obok niej stoi. On na pewno jest uzbrojony, ona też, ale nie celują w waszym kierunku. Stoją gdzieś w połowie. Ona do tego jeszcze pali papierosa. A ja też mam przy pasku swój pistolet i nóż.

64:17 · Inspekcja tuneli 3

No i idzie tak jakby, szedł właśnie po boisku. Typowy siedemnastolatek buchający testosteronem, więc idzie tak na pewniaka, bujając się, ręce w kieszeni. Dokładnie, nawet gdzieś tam się pręży trochę. Jakby to miało cokolwiek mu dać. No i idzie w ich stronę. Ja idę obok. Zbliżając się do nich. Ale naprawdę, kontakt najpierw przez radio by wystarczył. Nie musieliście się tu fatygować. A tak mroży oczy. Red. My się chyba poznaliśmy, co? Kiedyś. Miło, że mnie pamiętasz. Przez naszego wspólnego przyjaciela Setta.

Dobra. O, pięknie. Chcę wyczytać, czy ona rzeczywiście ma ich w dupiec? To byłoby możliwe. Czy jednak coś zamierza zrobić? Zamierza się jakoś mścić? Z racji jeszcze tego, że ty Red kojarzysz ją, bardziej kojarzysz niż znasz, ale słyszałeś o niej raczej mniej pozytywne rzeczy. Oprócz tego, że wcale nie jest tak miłosierna, jak początkowo określała to, że załatwiała jakieś odwyki dla Henka.

Moglibyśmy się dogadać, moglibyśmy się stać. Ty, Red. Ty, Adam. Nawet ta popieprzona typiara, co strzelała. Kurde, niezłe oko ma. Kto tam jeszcze z wami jest? Macie jakieś rodziny ze sobą? Ja ignoruję to ostatnie pytanie. No, popieprzona typiara by wam się na pewno przydała, bo to rzeczywiście jest... Cholera, jasna, nie opowiadała do końca, ale trzeba jakby się na snajpera szkoliła. Ale to do tej bazy, wiesz jak to jest, na pierwszej randce się nie zaprasza do domu, nie? Nie. Ja na pierwszej randce robię wszystko.

82:01 · Powieść z dzieciństwa 1

Wiktoria patrzy na ciebie Adam, później na ciebie Red. Mamy trochę broni, mamy leki. Jest nas w sumie 8 osób, teraz było 10. Mamy zresztą też doktorka. Doktorek się zawsze przyda. Macie doktorkę? To też znajomy Hanka? Tak. Tak się składa, że dzięki niemu dowiedzieliśmy się, gdzie Hank

90:00 · Rozgrywka z zarażonymi 10

Spogląda tak w kierunku tej Wiktorii. W korytarzach na dole... 70 metrów w głąb po prawej stronie jest pomieszczenie, komora, tak nazwał ją Hank. Z tego, co się orientuję, to w tym swoim przewodniku, bo też o tym mi mówił, na ostatniej stronie do góry nogami wytłuszczone są cyfry, kod dostępu do tej komory. Słuchajcie, tu ja mam taką propozycję. Tak jak mówił Red, pokażemy wam... Tu jest parę budynków, w których można się zadekować.

Dobra, nie rzucajmy tutaj, po prostu rzucasz się, czy próbujesz podciąć. Jeden z nich się wywala, ale jednocześnie widzisz, że on nie ma w ogóle ochoty z tobą walczyć. Widzisz w ich oczach strach, taki autentyczny strach. Czekajcie, czekajcie, Liz, nie strzelaj, Red, poczekaj, oni wiedzą o korytarzach, musieli znać, może faktycznie wiedzą więcej niż my, musimy im pomóc. Po moim trupie wlezą do tego domu. Chociaż do stodołki ich wpuśćmy. Dobra. Może być stodoła. Chodźcie, chodźcie. Ja ich prowadzę.

Wtedy wtedy zobaczyła te kształty, które pojawiły się gdzieś za nimi. Po prostu nie myśląc, w tym momencie zadziałała instynktownie. Powiedziała, że trzeba wybrać mniejsze zło. Zaczęła ich osłaniać. Wyszła przed ganek, żeby mieć lepszą linię strzału. Stała na tym ganku nad nimi i ponad ich głowami zaczęła strzelać. Raz za razem. Zdejmując każdego kolejnego, który się zbliżał. Ale ich było coraz więcej i więcej. Ale strzela do tych, które są po prostu najbliżej ich. Dobra, dawaj. Użyj ruchu. W tym czasie Red i Adam. Dawaj, do furgonetki, Henka. Nie, nie, do mojego wozu. Dobra. Jak tak mówi, to pewnie wie, że jest solidniejszy.

Na zewnątrz, kierując się w stronę tych zarażonych. Jedyne co, dodam, że jak widzę, że Red gdzieś tam leży, wyglebiony, to zatrzymuję się przy nim i po prostu kopem otwieram drzwi obok szoferki i dresię do niego, wskakuj! Dobra, więc teraz w sytuacji takiej... Z racji, że... Znaczy tak, po pierwsze użyj jakiegoś ruchu i zobaczymy, na ile szybko ci się to tutaj uda. Zobacz może też jakiś ruch specjalny. Działaj pod presją, ewentualnie... Dobra, myślę, że naturalne opanowanie będzie w tym przypadku lepsze, bo Adam jest po prostu w module taskowym, że tak powiem. Dobrze. Częściowy sukces. Wiesz co, ja myślę, że może coś tu, może po prostu na przykład faktycznie jesteśmy w tym aucie, ja bym tak zaproponował, na przykład zgasł silnik, więc przez to, że chciałem wpuścić Reda, jesteśmy w trochę gorszej sytuacji i na pewno nie uda mi się tej grupy staranować tak, żeby powstrzymać na przykład przed wejściem chociaż częściowo do domu.

Pamiętam jeszcze o tym, że gość jest na dachu, więc pierwsze, co chcę zrobić, to przygazować mocno w paświe jeszcze jakąś grupkę tych Zarażonych, a potem dokładnie tak jak Red powiedział, hamulec, tak żeby zrzucić tego typa z samochodu. Jesteś w takich kwestiach też specjalistą w takich drifterskich rzeczach, więc tutaj nie będziemy też rzucać. Trochę zaczyna trząść wewnątrz tego samochodu dla ciebie, Red. Dla ciebie, Adam, to jest chleb powszedni. Wjeżdżasz tą pozostałą część grupy. Część z nich próbuje się dostać, łapie się czego popadnie, część gdzieś pod kołami, nieruchomieje, jakieś kawałki ciał się odrywają.

Nie wiem, może spytamy się o co chodzi, bo nie wiem. Ja nie wiem, ty wiesz? Nie wiem. On wygląda jakby coś wiedział, tylko teraz ta jego twarz nie wygląda zbyt dobrze. Walić to. Zrób z nim to, co zrobiłaś z tą typiarą w tej stodole. Ale ja z nią nic nie zrobiłam. To Red zrobił. Sram na to, która z was to zrobiła. Idę z portem na ganek z tym karabinem. Jeden karabin jest przejrzany przez ramię, drugi ten wyczynowy. Obserwuję, patrzę czy... rzucam, rzucam na... Uuu, hehehe, uuu.

Red, jak idziesz na zewnątrz, na tył tego budynku, nie widzisz ani śladu po zarażonych, ani po tej dwójce. Żadnych. To w sumie jest dobra informacja. Lepsza byłaby pewnie jakby leżały tam ciała, ale póki co... Lepsza taka informacja, niż żeby się tam kryli. Więc się wycofuję. Jakby ciągle wycofuję się tyłem, tylko ewentualnie rzucając co chwilę jakieś spojrzenie na tył, żeby mi z tamtą coś nie zaszło. Ale jednak zwrócony twarzą do tyłu tego domu, jakby jednak z jakąś...

Rozbieram to wszystko. I nawet też przyznam, że jak Red będzie chciał jechać tam sprawdzić, co zostało po tej reszcie, to ja mówię, że ja potrzebuję zostać. Muszę posłuchać, co jest na tych taśmach w tym dyktafonie i muszę sprawdzić, co jest w tej komorze, więc proponuję mu tak naprawdę, żeby zabrał Liz albo Jolenne, a ja zostanę i przygotuję nas też do ucieczki, Od razu Adam komunikuje, że moim zdaniem albo oni tu wrócą, albo wrócą zarażeni i to nie ma sensu. Powinniśmy się z nas zbierać. Gdzie? Gdzie uciekniesz? Widzisz, jakie ciśnienie mieli tamci, żeby tylko się dostać do zamkniętego, jakkolwiek zabezpieczonego miejsca.

Ciocia Jolenne się na nas zezłościła, zrobiliśmy głupią rzecz, nastraszyliśmy ją, a potem te rzeczy, co się działy, słyszałyśmy wszystko. Czy jej się nic nie stało? Jesteś cały? Co zresztą? Tak, ja jestem cały, ciocia Jolenne jest cała, wszyscy są w sali, i Red, i Liz, także wszystko jest w porządku, tylko tam było zamieszanie, bardzo duże zamieszanie. Chloe tak zakłada ręce na ręce. Zamieszanie. Było słychać jakieś zamieszanie. Mordowaliście się tam nawzajem. Ej, mordowaliście się to jest takie bardzo brzydkie słowo, okej?

Znajdujecie Liz, znajdujecie mnie, leżę na ziemi, postrzelona, krew jest wszędzie, krew jest na ścianie, bo bark mi po prostu przestrzeliło. Widzicie, jak porozsypywały się jakieś naboje, które miałem po kieszeni i tą zdrową ręką próbuję naładować kaburę jeszcze raz. Kaburę. Naładować karabin jeszcze raz. Red, dawaj te swoje dragi. I próbuję złapać, wyrwać ten karabin Liz i od razu mówię, że robię to dość brutalnie. Jeżeli ona się opiera, to po prostu dostaję kopa w twarz.

179:37 · Pamiętnik Liz 1

To wszystko twoja wina, suku. Gdyby nie ty, byłabym normalna. Usiądź jeszcze ci ziemniaków dołożę. Wiesz co? Pierdol się. Tym tulipanem... Tym tulipanem... Sam sobie po gardle. Chcę to skończyć. Nie chcę tego znowu przeżywać. Red Siedzisz tak trzymając głowę między nogami, słyszysz takie migawki, tylko rozmowy, czasem dobiegające śmiechy, czasem po prostu trochę głośniej, troszkę bardziej podniesione głosy Jolenne i tego gościa.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.