Mentionsy Mentionsy
Gry Frejtaga
Gry Frejtaga

Kult RPG: Powrót Demiurga - NAHDA - 1/2

24.07.2022 ·2 godz 45 min · 5 rozdziałów

NAHDA to opowieść o młodych gniewnych, którzy pod wpływem pewnych trudnych wydarzeń postanawiają sabotować system od wewnątrz. Zapraszamy do obejrzenia kolejnej sesji kampanii Powrót Demiurga w systemie Kult: Boskość utracona. Jak wygląda życie w alternatywnej rzeczywistości? Czy ludziom udało się zrealizować utopijną wizję świata, powrócić do natury, odnowić środowisko i wyeliminować społeczne wykluczenie? Jakie tajemnice kryje metropolia New San Francisco? Jeżeli chcecie przekonać się, jak mógłby wyglądać powrót Demiurga, to koniecznie bądźcie z nami! 

0:33 · Wstęp i opis miasta 2

Sprawnie funkcjonujące społeczeństwo, ekologiczne uprawy i system oparty o odnawialne źródła energii. To tylko łamek tego, jak działa to miejsce. Tutaj nie musisz martwić się o byt Twojej rodziny. Nie musisz myśleć o przyszłości. Ona właśnie nadeszła. Jest żywo zielona jak ogromne parki w środku miasta, gdzie kontakt z przyrodą jest na wyciągnięcie ręki. Gdzie znajdziesz przyjaciół, odpoczniesz, a może nawet poznasz miłość swojego życia? Jeśli nie uda Ci się spełnić tego ostatniego, to głowa do góry. Nasi społeczni działacze i konsultanci pomogą Ci w tym. To miasto jest bezpieczne. Ilość przestępstw drastycznie zmalała od czasu, kiedy wprowadziliśmy obowiązek korzystania z bezpłatnej terapii grupowej.

A żeby tego było mało, w całym mieście jest blisko 2 miliony kamer. Pod tym względem jesteśmy w światowej czołówce, tuż za Kalkutą. Czy widziałaś lub widziałeś zielone i czerwone uniformy? To nasza wspaniała młodzież. To brzask. Są jak aniołowie stróże. Może jeszcze o tym nie wiesz, ale są twoimi przyjaciółmi. Rozgość się w miejscu przyszłości. Mówił do państwa Wesley Evans. Witajcie, Jan Koś. Ja reprezentuję stowarzyszenie Topory. Tomek prosił, żeby powiedzieć też trochę o gustach swoich RPGowych, co się ceni. Dla mnie bardzo ważne są dylematy, ciężkie, trudne dylematy na sesjach, dlatego lubię Kult tak bardzo.

2:10 · Rozmowa z Janem Koś 9

Dużo roleplayowania to też taka kwestia i to jak drużyna razem z mistrzem gry stanowi pewną fajną jedność jeśli potrafimy tą historię tworzyć razem, jeśli podłapujemy i ciągniemy swoje pomysły to chyba takie trzy najważniejsze sprawy. Jeśli chodzi o moją postać Jason, moi drodzy, to street worker, człowiek, który poświęcił swoje dotychczasowe, jeszcze bardzo młode życie pracy z osobami, które są wykluczone, które są bezdomnymi. Oczywiście oficjalnie w naszej wspaniałej, utopijnym New San Francisco takich osób nie ma, ale Ale oczywiście tak do końca nie jest.

Ja jestem, od zawsze byłem osobą bardzo charyzmatyczną, która w naszej organizacji młodzieżowej odpowiadała także za rekrutację, za przekonywanie innych, ale miałem też dużo, mam dużo empatii, bardzo chcę pomagać. Jeśli coś się angażuje, Jestem właśnie takim człowiekiem, który robi to na sto procent. I rzeczywiście los tych osób, którym nie najlepiej obszedł się dzisiejszy świat jest dla mnie wyjątkowo ważny. Traktuję ich jako przyjaciół, jako taką swoją przybraną rodzinę i poświęcam temu bardzo dużą część swojego czasu. Z drugiej strony jestem chłopakiem, który pochodzi z blokowiska. Nie powiedziałem o tym ciemnoskórym, krótko obciętym, właściwie prawie łysym.

Młodym człowiekiem pochodzącym z blokowiska, któremu jeśli nie jest zajęty ratowaniem świata, a właściwie ratowaniem swoich podopiecznych, to zdarza się czasem wrócić do swojego klimatu i takie stereotypowe rozrywki jak pogranie w kosza, czy posłuchanie hip-hopu, albo pójście na imprezę też nie są mu zupełnie zupełnie obce. Moje oddanie organizacji, temu światu, który współtworzy jako jeden malutka kamyczek w tej wielkiej machinie, która miała nas prowadzić ku idealnemu światu. Ostatnimi czasy byłem świadkiem wydarzeń, które trochę zmieniają moją, a nawet bardzo zmieniły moją percepcję tego, co się dzieje, bowiem

Super, dzięki Jankosiu i Jasonie. To teraz może Ash. Hej, jestem Sonia, nazywana Edzikiem i dzisiaj mam okazję właśnie zagrać z Tomkiem, a na co dzień powiedzmy działam tutaj na kanale YouTube Zgubne Granie. Gram od kilku powiedzmy lat w różne RPGi z długą przerwą. Moja przygoda z RPGami jak w wielu przypadkach wróciła podobnie w trakcie pandemii. Do tej pory głównie bawiłam się

Główne organizacje to robiły. Jest oczywiście pasjonatką i mocno wierzy w to, co Brzask tutaj sobą reprezentuje. No, ale jak to bywa do czasu. Więc parę lat temu, chyba dwa lata temu, aż bardzo usilnie pracowała nad tym, żeby dostać awans wewnątrz rusz i żeby stać się tak zwanym W ramach tego egzaminu czy takiego ostatecznego sprawdzenia się na tę rolę, razem ze swoimi znajomymi

Udała się do stacji metra, żeby zająć się problemem, który został tam zgłoszony, aż dowodziła oddziałem, w którym znajdowały się cztery osoby. No ale to, co znaleźli na rzeczonej stacji metra, wymykało się ich wyobrażeniom. Jako jedyna wyszła z tego miejsca. Bardzo to przechorowała. Od tego czasu jest na silnych lekach, ale nawet one nie zawsze pomagają. No i to był też moment zwrotny w jej życiu, w którym odkryła, że nie wszystko jest takie cudowne, jak to opisują i ta organizacja, która była jej całym życiem, tak naprawdę jest czymś zgniłym, trucizną, która tutaj zasnuwa.

Oczy narodu, oczy młodych i postanowiła... Cóż, dostała możliwość od jednego ze swoich przyjaciół, żeby coś zmienić, jakoś zadziałać w tę stronę. I może zostawię to tak na ramach Cliffhanger'a i przekażę mikrofon komuś innemu. Dzięki bardzo, Sania. No i nasz informatyk. Ja jestem Iko, działam w WRPG. I to jest taki kanał na YouTubie. Ogólnie to w RPG grałem od dawna, ale od... Od dawna gram. Niedawno wróciłem do Hopi. Jak zresztą chyba tutaj większość ludzi.

I od tego czasu dosyć aktywnie działam w fandomie. A dzisiaj będę grał jako Ed. Należy też do Astrów. Aha, należy tak jak... Dzień dobry. Tak, w Astrach działam dosyć aktywnie. Jestem całkiem utalentowany informatykiem, ale jakiś czas temu odezwała się do mnie znajoma ze starych lat i poprosiła mnie, żebym zebrał kilka osób, z którymi mogę zaufać i przy których czuję się

Komfortowo, a właściwie, żebym napisał algorytm, który to robi. I żeby wyłonił osoby, którym można zaufać. I tak jak wyłonił Jasona, tak aż ja się sam skontaktowałem, bo znam ją ze szkoły, gdzie razem uczęszczaliśmy. I w ten sposób stworzyliśmy grupę takich dobrych przyjaciół. Już od jakiegoś czasu się znamy i razem Ogromny megalopolis. Każdego dnia ludzie, którzy pracują, żyją tutaj, mają swoje miłości, mają swoje marzenia i swoje codzienne zadania.

11:50 · Opis miasta New San Francisco 9

Swoje problemy, bo nawet w świecie tak idealnym jak ten nie ma ludzi bez problemów. Oczywiście firma i to miasto odpowiada na potrzeby, oczekiwania i wyzwania wszystkich. Zawsze zjawią się tacy jak strażnicy sekretów, którzy po pierwsze prowadzą bardzo skomplikowaną i w szerokiej skali inwigilację. Tak, żeby obywatele i obywatelki przez przypadek nie zostali pozostawieni sami sobie. Żeby w sytuacjach, w których dochodzi do nich kryzys, w których borykają się z jakimś problemem i nie potrafią sobie z nim poradzić oni albo w pomocy ich bliscy,

Konsekwencje są takie, że jeżeli to nie Brzask, to jego pracodawca, to jego rodzina, ktoś bliski przyjdzie i spróbuje mu to wyperswadować, żeby jednak poszedł na spotkanie z konkretną osobą. I tak to tutaj wygląda. Każda osoba, która funkcjonuje, może robić rzeczy, które jej się marzą, za którymi podąża jej umysł i jej działania, ale nie może robić czegoś przeciwko innym. Nie ma tutaj broni. Jest coś takiego jak pistolety impulsowe, których używają służby mundurowe, ale one mają na celu wyłącznie po prostu obezwładnienie.

Oczywiście, o czym nie mówi firma i nie mówi miasto, dochodzi też do sytuacji, w których serce człowieka staje od takiego impulsu, w której to sytuacji człowiek umiera. Nie ma broni pneumatycznej. Zarówno ona, jak i stare komputery z naszego świata, znane, kojarzone, bo przecież takich komputerów używamy nawet teraz oglądając to. Takich komputerów nie ma. Tak rozumianej sieci również nie ma. Jest sieć, która połączona jest za pomocą zupełnie innych urządzeń i zupełnie innych połączeń. Jakich? Może o tym wam opowiemy, a może zostanie to wyłącznie częścią tła. Jedno jest pewne. Firma i miasto nie godzi się na żaden sprzeciw.

Ci, którzy umierają, ich świadomość za pomocą specjalnie przygotowanych wcześniej algorytmów i śledzenia ich przez całe życie tworzy Coś na kształt sztucznej inteligencji, ich algorytmu, ich duszy? Tak się o tym mówi. Więc jeżeli w tym świecie umiera wam ktoś bliski, to nie znaczy, że on odchodzi na zawsze. To znaczy, że w różnych momentach możecie pójść do ogrodu pamięci i z taką osobą porozmawiać. Naturalnie z jego hologramem, ale ten hologram będzie wam odpowiadał, będzie wam mówił jak się czuje, będzie pamiętał wasze wcześniejsze rozmowy, będzie pamiętał wcześniejsze wasze wspólne historie, które razem przeżyliście, bądź nawet będzie pamiętał różne rzeczy przykre, które zrobiliście tej osobie.

Ta, ten byt funkcjonuje, on nie jest wyłączany, on po prostu funkcjonuje, jest cały czas rozwijany. Ale to też nie jest tak, że zawsze możecie pójść do Ogrodu Pamięci. Każdy obywatel i obywatelka kontakt z Ogrodem Pamięci traktuje jako nobilitację. Dostaje to w formie awansów pracy, dostaje to w formie chociażby urlopu pod gruszą, jakiejś dodatkowej premii finansowej. Wtedy się dzieje, dostaje możliwość spotkania się i porozmawiania czasem godzinę, czasami kilka z tą konkretną osobą. Ale jak to się ma do naszych bohaterów? Nasi bohaterowie poprzez swoje doświadczenia trudne, powiedziałbym w niektórych miejscach traumatyczne, zauważyli, że to wszystko jest jedną wielką fasadą.

I to nie byłoby jeszcze tak straszne jak to, że w momencie, kiedy sobie to uzmysłowili, zobaczyli, że ich całe życie było zaplanowane od narodzin, a może nawet wcześniej. Teraz przeszedłbym płynnie do sceny, w której nasi bohaterowie spotykają się dzisiaj w umówionym miejscu. Jest to piwnica. Kilka kondygnacji pod ziemią bez kamer. Przynajmniej taką mają nadzieję. Bez żadnych czujników ruchu, bez czegoś, co może sprawdzać ich każdy krok.

Pojawiło się to przekonanie, że nie chcecie tak żyć jak dotąd, że wszystko co was otacza, ci którzy są częścią waszej rodziny, przyjaciele, mentorzy, ci bliscy, którzy zwykle mogli liczyć na was, a wy na nich, że to wszystko przestało mieć sens. Sensem natomiast stało się sabotowanie i myślenie o przyszłości, że może w przyszłości to się zmieni. Chciałbym, żebyśmy zaczęli od Jasona. Jason, wyobraź sobie następującą scenę. Wracasz do domu.

To jest kilka lat wcześniej przed tą pierwszą sceną, właściwą, dzisiejszą, którą później odegramy. Wracasz do domu, ale Czujesz, że z ledwością doszedłeś tutaj o własnych siłach. To, co dzisiaj widziałeś, to piekło. Pamiętasz świszczący i charakterystyczny dźwięk karabinków impulsowych? Uderzanie po twarzach, po ciałach, ciągnięcie ludzi do transporterów? Widzisz upadające dziecko, upadającą starszą kobietę, widzisz jak ktoś z tych, któraś z tych osób, która jest po przeciwnej stronie od tych, którzy tutaj przyjechali po nich, zakrywa swoim ciałem rodzinę.

Widzisz jak pozostała trójka dobiega, żeby ochronić tę jedną osobę, która zakrywa swoją rodzinę. Jest wyciągana, jest rozciągana na boki, tak jakby z siłą, taką jakby ci ludzie, którzy dopadli do nich, ci w tych kombinezonach z zakrytymi twarzami, z karabinami skierowanymi do nich, tak jakby mieli ich rozerwać z ogromną siłą, nieludzką siłą. Widziałeś to wszystko dzisiejszego dnia? Pomagałeś młodemu chłopakowi w nauce. Dzisiejszego dnia przynosiłeś bieżącą wodę. Pomagałeś w przenoszeniu bieżącej wody w miejscu, gdzie żyje sporo osób, o których oficjalnie nie mówi się jako bezdomni, ale jako zbłąkani.

23:40 · Rozmowa z Jasonem 5

Ono jest dla mnie w tym momencie za ciasne. Ja nie jestem w stanie w nim wytrzymać. Wychodzę. Wiesz, wybiegam takim szybkim krokiem na swoim... Mieszkam na swoim starym osiedlu, gdzie jest boisko do koszykówki, w którym grałem za dzieciaka. Ono mi się... I czasem też grywam nadal. Ono jest takim moim... Bardziej azylem nawet niż dom, nie? Bo ten dom to jest tylko kilka ścian, w których mieszkam sam, z którym nie przeżyłem nic ważnego. Biegnę i w mojej głowie Przeplatałem się dwa rodzaje obrazów. Po pierwsze to o czym mówisz, czyli na przykład dzieciak z którym uczyłem się, jasne, ale uczyłem go też grać w kursa. Pokazywałem mu jak się beatboxuje. I ten moment i ten dzieciak, który właśnie jest odrzucony, gdzieś tam upada.

Nie wiem co się z nim tak naprawdę stało. Ta staruszka, którą opowiadała, o której wspomniałeś, którą tak strasznie zdeptano, ona opowiadała mi o tych dawnych czasach przed New San Francisco, jak to kiedyś bywało, jak wyglądał świat jeszcze daleko przed moim narodzeniem. Była taka mądra, cierpliwa, taka z uśmiechem patrząca na świat, mimo tego, jak skończyło się jej życie, bo pożyczył ją własne dzieci, wnuki, miał ją kompletnie gdzieś. A jednocześnie jeszcze bardziej chyba bolą obrazy, w których ja jestem głównym bohaterem. Ja, który przemawiam na wiecu kandydatów do naszej młodzieżowej organizacji, pełen zapału, z gorącymi oczami, opowiadam o tym, jak jesteśmy wspaniali, ile dobrego zrobimy dla świata, że nie trzeba mieć wątpliwości, że wszystko

Organizacja, firma prowadzi nas w najlepszym kierunku i wy musicie być z nami. Musicie być tego częścią. Bez was nie damy sobie rady. I te... W mojej głowie widzę jak bardzo wiele krzywdy zrobiłem. Nie raniąc fizycznie nikogo. Ja widzę to jak... Kolejny odcinek. Podstawę tego kosza, taki metalowy, nie zauważyłem zupełnie, że wystaje z niego kawał pordzowego metalu.

I kolejna rozmowa, tym razem nie do tłumu, tylko kiedy przekonuję taką lekko zbuntowaną młodą dziewczynę, która i że może jednak to nie wszystko jest tak, może powinniśmy mieć prawo własnej drogi, a ja jej tłumaczę, Nie. Własna droga to tylko może zbłądzić, a jeszcze inni podążą złą ścieżką. I pod koniec tej rozmowy, kiedy ona kiwa głową przekonana w stu procentach do mnie, że organizacja i cały świat, tak jak teraz zbudowany, to najlepsze, co może ją spotkać. Te obrazy przewijają się w mojej głowie. Tę krzywdę, którą ja zrobiłem, nie raniąc nikogo fizycznie, ci wspaniali ludzie, których tam znałem, opiekowałem się, tak bezlitośnie traktowani jak Gorzej jak rzeczy, bo organizacja dba o rzeczy, przecież rzeczy mogą być cenne.

Po prostu biegam po tej okresie, kopię, uderzam, a tak naprawdę do utraty sił, kiedy ta adrenalina w tym momencie puści i leżę na wznak, patrząc w to otoczenie, które znam od dzieciństwa, takim pustym wzrokiem. Kurwa. No i jest moja wina. Nie wiem co dalej. Jak ja to... Jak ja to naprawię? Jak... gdzie ci ludzie? Nieruchomie jej patrząc i myśląc jak mogę odkupić swoje winy wobec świata i wobec ludzi.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.