74. Gra o sumie zerowej
Wrażenia z US Open i Scandinavian Mix. Mamy też ogłoszoną dwunastkę reprezentantów na Klubowe Mistrzostwa Polski Mężczyzn Dywizji 2!
Z kolei tydzień wcześniej jeszcze wyraźniej można było obserwować, jak zwycięstwo jednej osoby oznacza porażkę drugiej. A właściwie było dokładnie odwrotnie. Porażka jednej oznaczała całkiem niespodziewane zwycięstwo drugiej. Mówię o Scandinavian Mix, fantastycznym turnieju mieszanym, w którym kobiety z Ladies European Tour i mężczyźni z DP World Tour startują razem. Lynn Grant dwa lata temu zapisała się na kartach historii, wygrywając ten turniej. I tak stała się pierwszą kobietą, która odnotowała zwycięstwo na DP World Tour, który oczywiście jest ligą mężczyzn. I tym razem wydawało się, że będzie całkiem inaczej, bo Sebastian Söderberg, też zresztą z reprezentacji Szwecji, prowadził po 54 dołkach bardzo wyraźnie.
Osiem uderzeń przewagi nad drugim zawodnikiem to była ogromna zaliczka. Wystarczyło tylko na spokojnie dowieźć ten wynik. Przynajmniej tak się mogło wydawać. Lynn Grant nawet nie biła się o zwycięstwo, nawet nie wiem, czy o tym myślała, bo przed ostatnim dniem była o ładnych kilka pozycji niżej, I może właśnie ten całkowity brak presji pomógł ich zagrać koncertowo, bo 65 w ostatniej rundzie i jeszcze spektakularny chip-in na osiemnastym, no to była poezja. Tymczasem gdzieś tam dalej, w ostatniej grupie Sebastian Soderbergh walczył ze swoimi upiorami i stresami we własnej głowie i tak nie trafiał kolejnych patów. I w pewnym momencie Lin Grant Poszła na rozgrzewkę, bo ta przewaga Soderberga zaczęła tak bardzo topnieć, że mogło, mogło nawet dojść do dogrywki.
No i na ostatnim dołku sytuacja była już jasna. Soderbergowi zostało jedno uderzenie przewagi. Robi para, wygrywa turniej. Bogej, jeśli by mu się noga powinęła, oznacza dogrywkę. Jego approach wyglądował w piachu, ale to dramatycznie. Zbliżenie kamery powodowało, że trudno było na to patrzeć. Prawie cała piłka zagrzebała się w piachu i wydaje mi się, że gdyby to nas trafiło, to nie wiem czy większość z nas przypadkiem nie miałaby w ogóle problemów, żeby wyjść z bunkra za pierwszym razem. Soderbergowi się udało. Potem miał pad na para, ale taki kilkumetrowy, to było ciut za daleko. No i tak może z półtorej stopy mu zabrakło. No, czyli jednak dogrywka, tak się przynajmniej wszystkim zdawało. A tu psikus. Soderberg nie trafił z tych kilkudziesięciu centymetrów.
A to był tak krótki pad, że nawet w naszych matchplayach byśmy sobie dawali gimi. No i kamera pokazała autentycznie zdumioną Lynn Grant na driving range'u, która po prostu zamarła z driverem w ręku, jak jej powiedziano, że nie, że jest dogrywka, ale że jednak nie ma dogrywki. Ale nie ma, bo już nie musi grać, bo właśnie wygrała. Właśnie została pierwszą kobietą, która wygrała na DP World Tour dwukrotnie. I chyba nigdy nie widziałem kogoś, kto, tak jak ona, niby cieszy się ze zwycięstwa, ale tak na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Niby powinna być szczęśliwa, ale wywiad zaczął od tego, jak strasznie jej przykro, że Sebastianowi przytrafiła się taka dramatyczna runda. No, zagrał 77, a Grand 65. Do zeszłego tygodnia największą różnicą, którą udało się odrobić w finałowej rundzie na DP World Tour było 10 uderzeń.
Grant miała 11 uderzeń straty, a zagrała 12, lepiej od prowadzącego. No i znów ta końcówka jako żywo przypominała grę o sumie zerowej. Soderbergh robi para, Lin Grant schodzi z drivingu z niczym. Robi bogeja, szanse się wyrównują, będzie dogrywka. Nie trafia na bogeja z kilkudziesięciu centymetrów i traci wszystko, a Lin Grant wygrywa wszystko. Przyznam, że emocje na Scandinavian Mix nie były mniejsze niż na US Open. Być może takie też emocje będą nas czekać na klubowych mistrzostwach Polski. Kapitan reprezentacji mężczyzn Krzysztof Bury ogłosił wczoraj skład 12 zawodników, z których niebawem, a właściwie dzień po mistrzostwach klubu, złoży dwa zespoły A i B.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.