Warszawska Jesień 2026. Pod znakiem znaków
Tegoroczna Warszawska Jesień będzie dziesiątą edycją przygotowaną pod kierownictwem Jerzego Kornowicza. Jak podkreślał dyrektor festiwalu, kolejne festiwale nie tylko obserwują zmiany zachodzące w muzyce, lecz także wybierają konkretny problem, przez który można spojrzeć na współczesną kulturę i rzeczywistość.
To jakby nie patrzeć poprzez tzw. intermedia, multimedia, film, różne próbki dźwiękowe, wizualne. Muzyka nabiera tych samych cech, które mają sztuki wizualne, film i w związku z tym też ten sam obszar rzeczywistości w podobny sposób jest Analizowany i podawany i przeżywany, więc jeśli miałbym znaleźć jakąś cechę dominującą, to jednak wpływ zjawisko semantyzacji, nabierania znaczeń przez sztukę współczesną. To jest chyba dobrze, bo to trochę integruje nas wszystkich wokół wspólnego przeżywania rzeczywistości, ale oczywiście jest też zawsze to, co było bardzo ważne dla muzyki współczesnej, czyli ten nurt abstrakcyjny.
Coś bardzo istotnego, co może być zakrzyczane przez publicystykę muzyczną i cały ten świat rzeczywistości, więc jako muzyka współczesna musimy myśleć o rzeczywistości, ale jako ludzie kultury i jako muzycy Musimy rozumieć, że rzeczywistość czasami jest nieznośna i trzeba się umieć, mieć gdzie schronić. I takie obie, oba kierunki będą obecne na tegorocznej Warszawskiej Jesieni. Obemu znakowi będą kąciki do przeżywania rzeczy akustycznych, absolutnych i bardzo strukturalistycznych. Na przykład koncert muzyki nagrodzonego na grono Siemensa, zespołu z Stalina, New Musician Sam Talin, gdzie będziemy mieli do czynienia nie tylko z akustyką czystą i bez elektroniki, ale będzie viola da gamba i dudy estońskie.
Może dam przykład z pierwszym i ostatnim utworem festiwalu. Pierwszy to będzie utwór Krzysztofa Knitla. Który jest osobą, która wykształciła te różne znaki dyrygenckie, którymi pobudza muzyków do różnych działań muzycznych. Otóż my te znaki jego powiększamy, rzucamy na ekran, pokazujemy jak znak, gestyczność może powodować różne reakcje dźwiękowe. Utwór ostatni z kolei, Trondur Rathjolfsena, to jest postać szczególnie przez nas eksponowana w czasie tego festiwalu. W sumie będzie 11 godzin jego muzyki, bo będą dwa wystawienia jego pięciogodzinnej opery zwanej Oprą i będzie w finale właśnie jego koncert fortepianowy. To jest już splot performansu, wideoartu.
Ja zdradzę, że tutaj nam w studiu towarzyszy książka programowa 69 Warszawskiej Jesieni. To jest cegła, także myślę lektura rozpisana na długi czas. Ale mogę odesłać do przewodnika po festiwalu, który do odmiany nie jest cegłą, jest malutką książeczką i który mniej więcej zawiera to wszystko co ta książka, tylko że w recencji. Można schować do kieszeni, rozumiem. I się mieści w kieszeni w podróżnieniu od książki rzeczywiście. To wszystko brzmi bardzo atrakcyjnie, to znaczy ten program Warszawskiej Jesieni jest skonstruowany nie tylko z myślą o fanatykach, miłośnikach muzyki nowej, bo tak jak wspomnieliśmy, te działania często wykraczają poza jakieś takie określone ramy, struktury. A tymczasem, może pan powie, że to nieprawda, ale chyba nadal trochę tak jest, że ta muzyka nowa jest przez niektórych odbierana jako coś takiego hermetycznego, mało dostępnego.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jerzy Kornowicz przedstawia się i opowiada o jubileuszu Warszawskiej Jesieni.
Kornowicz omawia zmiany w muzyce współczesnej i jej odbiorcy.
Kornowicz opowiada o ucieczce i partycypacji w muzyce współczesnej.
Kornowicz szczegółowo opisuje program tegorocznego festiwalu Warszawska Jesień.
Kornowicz omawia znaczenie intermedia i performance w muzyce współczesnej.
Kornowicz opowiada o książce programowej i przewodniku po festiwalu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.