Godzina Szumu #92: Płynne stany rozkoszy wg Alaina Robbe-Grilleta
Ewa i Stach Szabłowscy opowiadają o retrospektywie Alaina Robbe-Grilleta oraz sekcji i wystawie Avec Plaisir na 23. festiwalu mBank Nowe Horyzonty. Wesprzyj Szum na Patronite: https://patronite.pl/magazynszum
Bo z tego, co udało mi się dowiedzieć, jego takim głównym bohaterem, czy może postacią, takim duchem, który się unosi nad tą wystawą, jest pan Alain Robbe-Grillet. Osobowość ciekawa. Filmowiec, powieściopisarz, ale to może już od was, Drogajewo i Drogi Stachu, chciałabym usłyszeć coś więcej na temat tej intrygującej postaci. To bardzo fajnie, że powiedziałaś, że on jest takim duchem unoszącym się nad wystawą, bo jeżeli myślę o Alain Robbe-Grillecie, przede wszystkim myślę o ciele, a o duchu znacznie mniej, ale faktycznie on będzie tam taką ektoplazmą unoszącą się. Również z tego powodu, że jestem bohaterem retrospektywy na festiwalu mBank Nowe Horyzonty.
Festiwal potrwa od 20 do 30 lipca, więc o wiele krócej niż wystawa. Ale właśnie Alain Robbe-Grillet jest jednym z bohaterów retrospektywy i też mamy tam sekcję filmową o tym samym tytule Avec Plaisir. Również zainspirowaną jego twórczością, bo była to postać zupełnie niezwykła. On przede wszystkim na początku swojej kariery był pisarzem, był jednym z fundatorów i wynalazców francuskiej nowej powieści, czyli takiego ruchu, który zupełnie zrewolucjonizował prozę w latach 50. i 60. i był ruchem analogicznym do tego, czym była nowa fala w filmie. Robbe-Grillet jako pisarz miał też swoją twarz jako filmowiec i był również jednym ze współzałożycieli francuskiej nowej fali, o czym się bardzo często nie pamięta, bo kiedy myślimy o nowej fali, to myślimy o środowisku Cahiers du Cinéma, myślimy o takich twórcach jak Godard czy Romare czy Truffaut.
Do zeszłego roku w Marienbadzie napisał tam scenariusz. Wyreżyserował go Alain René. I ten scenariusz był bardzo drobiazgowy. Kiedy René wchodził na plan, powiedział, że w zasadzie nie ma tam już nic do roboty, bo w tym scenariuszu jest wszystko, łącznie z każdym ruchem nadgarstka i każdym spojrzeniem, że jest to niezwykle wizualny scenariusz. I od tego momentu Robbe-Grillet zaczął kręcić swoje filmy, nakręcił ich Kilka, nie tak znowu dużo, około ośmiu filmów. I one były takimi filmami, które były bardzo właśnie nowofalowe, awangardowe formalnie. Dużo było tam właśnie takiego nowofalowego montażu. Natomiast w swojej treści były filmami gatunkowymi, w dużej mierze erotycznymi.
I tu dochodzimy powoli do momentu spięcia właśnie z wystawą Evoque Plaisir, bo on miał niezwykłą erotyczną wyobraźnię, która była bardzo Przesycona różnego rodzaju obrazami, dzisiaj byśmy powiedzieli z rejonu BDSM. Dużo było tam takich sadycznych momentów w scenach erotycznych w jego filmach, które były w ogóle tymi scenami erotycznymi przesycone. Często były to takie kryminalne historie, albo takie szkatułkowe kryminalne historie, które trzeba było obierać właśnie jak cebulkę, ale taką Nie euklidesową, tylko bardziej taką kubistyczną cebulkę, że one gdzieś tam jak taki kryształ się spinały w pewnym momencie, ale to nie było takie kino bardzo narracyjne, łatwe do obejrzenia, tylko ono wymagało bardzo aktywnego udziału widza. Robbe-Grillet, to jest też ważne, był libertynem i bardzo mocno kontynuował taką francuską, libertyńską tradycję sadyczną.
Robionym gdzieś tam z przymrużeniem oka. I ono nie jest na poważnie. To jest takie trochę kino w nawiasie, trochę jak taka literatura pulp, czy właśnie kino gatunkowe. I ono właśnie troszkę rozłąduje z całym ruchem takiego kina erotycznego, które gdzieś we Francji rozkwitało właśnie w latach kontrkultury, w latach 60-tych, 70-tych. Ono się zaczęło powiedzmy z takiego pierwszego striptease'u Brigitte Bardot w latach 50-tych. A skończyła razem z wejściem na rynek kaset wideo i taka soft erotyka francuska. Potem już weszła w swoją bardziej hardkorową fazę. Ale to jest taki kontekst, gdzie Robbe-Grillet tworzył i kim był. Oczywiście coś na temat jego osobistych upodobań. Czy to jest tak, że to były jego artystyczne fascynacje? Jak w życiu?
Kim on był tak jako postać? Człowiek. On był bardzo ciekawą postacią i miał też zintegrowaną osobowość, bo to, co było w jego twórczości, też realizował w swoim życiu prywatnym. On był przede wszystkim, oprócz tego, że był niezwykle przestronnym człowiekiem, który po prostu z całą tą elitą francuską czy Taką intelektualną śmietanką tamtych lat się kolegował i spotykał. Był też bywalcem salonów, ale też był po prostu, można powiedzieć, libertynem w swoim życiu prywatnym. Przez 50 lat był mężem Catherine Robbe-Grillet. Również autorki powieści sadycznych. I to ich małżeństwo miało też bardzo specyficzną formę. Było z jednej strony takim formalnym świeckim małżeństwem zawartym w urzędzie, ale też było podklejone, można powiedzieć, kontraktem niewolniczym, o czym ona pisała potem w swoich wspomnieniach opublikowanych po jego śmierci.
Ale kto był niewolnikiem? Ona była niewolnicą, no bo to widać właśnie. Każdy jego film ma na przykład np. Piękna niewolnica. To jest jeden z tytułów. Zawsze kobieta jest niewolnicą i mężczyzna jest takim panem, czy tą stroną dominującą, testującym jak bardzo uległa może być kobieta w takiej relacji męsko-damskiej. I co ciekawe, ona, Katrin Robb-Cray, opublikowała ten swój kontrakt we wspomnieniach już napisanych w latach 2000. On był bardzo szczegółowy, liczył dwadzieścia kilka stron i było tam opisane właśnie jakiego rodzaju świadczenia ona musi świadczyć na rzecz męża, jakie dostaje za to wynagrodzenie, jak często muszą się np. odbywać sesje biczowania.
I jej się podobało to, że on był dużo starszy, że on był znany, że zabierał ją na salony, że mogła z nim podróżować, że poznawała przez niego dużo ciekawych osób, znanych ludzi, ale też bardzo, jak sama przyznawała, rozszerzył jej horyzonty literackie i artystyczne. Więc zupełnie jej nie przeszkadzało to, że ona właśnie była taką jego utrzymanką, była taką trophy wife można powiedzieć, nie? Współczesnym językiem. Aż w wieku lat 50 mniej więcej poznała, kiedy oni byli w Nowym Jorku i Robbe-Grillet uczył na jednym z nowojorskich uniwersytetów literatury francuskiej i zaczęli eksplorować ówczesną też taką trochę podziemną, ale gdzieś tam już wypełzającą może z tego najgłębszego podziemia scenę klubów BDS-em.
Przed tym, zanim w ogóle ich noga przestąpi przez próg tego zamczyska. Jak już przekroczy, to oni są już przygotowani do bycia niewolnikami. Oni już są totalnie niewolnikami. To już jest tylko kwestia słabego ciała, bo duchowo oni już są urobieni. A czy wiecie, dlaczego organizatorzy Nowego Horyzontu właśnie teraz postanowili przypomnieć tą postać? Czy to jest jakaś specjalna okazja? Wiesz co, to ja ci powiem, bo ja jestem tą osobą, która za tym stoi. Alain Robbe-Grillet umarł 10 lat temu, w ubiegłym roku była 10 rocznica jego śmierci. I te filmy właśnie gdzieś tam zawsze funkcjonowały na obrzeżu, ale ostatnio zostały odnowione.
Tu są też dostępne wspaniałe odrestaurowane kopie filmów, które były właściwie mało dostępne albo gdzieś były dostępne, leżały w archiwach, więc ja pomyślałam sobie, że to jest w ogóle wspaniały moment, żeby to kino przypomnieć. Też pamiętałam właśnie o postaci Catherine Robbe-Grillet. Jest film Ceremonie zrobiony przez szwedzką dokumentalistkę Lina Mannheimer, który pokazywałam na Nowych Horyzontach jakieś 10 lat temu. I on po prostu gdzieś krąży wokół głowy, że byłoby to bardzo ciekawe. To też jest ciekawe, co mówisz. Ja też się zastanawiałam, czy na przykład tego rodzaju twórczość filmową, jak się ją ogląda obecnie? Jak można ją oglądać na przykład po mitu? Tyle rzeczy się zmieniło w naszej wrażliwości, w sposobie w ogóle pokazywania erotyki, w mówieniu o tym, co jest okej, co jest nie okej.
A tutaj te wszystkie inspiracje gdzieś się odbywały i rozgrywały w półmroku, więc chciałam też ją wydobyć z tego półmroku, ale też zobaczyć, czy ta wrażliwość i ten rodzaj erotki, jak on się spina ze współczesnością, Ze spojrzeniami na przykład i głosami, które są, właśnie patrzą na te sprawy z takiej właściwie kobiecej perspektywy albo queerowej i stąd pomysł właśnie Nawyk Plezir. Początkowo na sekcję filmową, bo w tej sekcji z kolei pokazujemy filmy mniej więcej z epoki, właściwie od lat 80-tych, ale też do współczesności, ale filmy gdzieś grające z tą wrażliwością i tymi tematami, ale właśnie wyłącznie Z punktu widzenia kobiet, reżyserek i czasami są to właśnie spojrzenia hetero, czasami nie hetero normatywne, ale właśnie spojrzeć na to takim okiem rozmontowującym taką właśnie bardzo klasyczną, hetero normatywną sytuację właśnie dominującego mężczyzną ległej kobiety, która jest Robbe-Grilleta, który był przekraczający pewne standardy takie normatywne w jakiś sposób swojej epoki.
Tej odpowiedzi na wystawie nie mam, takiej rozstrzygającej, dlatego że chyba to nie jest takie proste. Mówimy raczej o pewnym potencjale wywrotowym, którym tu będziemy upierać. Na pewno we wrażliwości BDSM istnieje. Niemniej, jeszcze raz to podkreślę, to rewolucyjne ziarno. W tym uniwersum jest i może potencjalnie wykiełkować. Sama wystawa też wynikła z takich dwóch intuicji, czyli dwa impulsy do jej zrobienia. Jednym był Alain Robbe-Grillet, przegląd Awek-Plezir na nowych horyzontach, czyli takie tło. Na którym wydaje nam się, że ciekawie będzie pracować na polu sztuk wizualnych z podobnym materiałem. Na tych wystawach, które robimy w ramach Nowych Horyzontów zawsze szukamy takiego dialogu między sztukami wizualnymi i kinem i jakiegoś problemu, który można wspólnie przedyskutować.
Płynne stany rozkoszy wg Alaina Robbe-Grilleta, mBank. No tak, no rozumiem, że te praktyki mogą skręcić albo w taki real, że trochę też może nieuświadomiony, że no nie wiem, ktoś tutaj się faktycznie staje niewolnikiem, ktoś panem, ale to się może na przykład przerodzić też w relację przemocową, ale rozumiem, że tym takim emancypacyjnym potencjalnie aspektem jest właśnie to, jeśli nauczymy się odgrywać te role i że po prostu staniemy się aktorami, którzy wymieniają się, którzy
I to jest dosyć ciekawe. Doświadczenia z przeszłości podpowiadają, że jeżeli kapitalizm próbuje czymś handlować, coś skorumpować, coś zbanalizować, to znaczy, że tam jest coś prawdziwego, bo te operacje takiego korumpowania i komercjalizacji, rozmaitych dyskursów i konceptów kontrkulturowych zwykle dotyczą tych rzeczy, w których jest realna energia. I jeszcze jedna rzecz, bo mówiliśmy na początku o Robbe-Grillecie, który rzeczywiście nie jest uczestnikiem wystawy, nie pokazujemy go na wystawie, chociaż motywy z Robbe-Grilleta się na niej wizualnie pojawią, ale on jest rzeczywiście, tak jak ty powiedziałeś na początku, Takim duchem, czy raczej widmem, które ma majaczyć na tej wystawie, a ta jego wrażliwość jednak manifestowana przede wszystkim w latach 60., 70., trochę 80., jest takim tłem, na którym chcemy opowiedzieć bardziej współczesną opowieść.
Niemniej wywołując to widmo na wystawie, pamiętaliśmy, że przez Robbe-Grilleta wykonujemy też takiej transmisji Tradycji sadycznej. Gdzieś na dalekim horyzoncie tego tła jest jeszcze Markiz de Sade. I pamiętaliśmy, że żaden system nie był w stanie tak do końca przełknąć tego Markiza. Że on jest bardzo ściśle związany z rewolucją. Że nigdy się nie udało go dobrze oswoić i te jego powroty Ta rewizja spojrzenia na Markiza dokonywana gdzieś po wojnie w połowie XX wieku przez Piera Klossowskiego, przez francuskich intelektualistów, którzy ciągle tam czegoś szukali, zawsze udowadniała, że tam jest zakopana taka kość, która jednak każdemu systemowi trochę staje w gardle, kiedy się ją próbuje przełknąć.
Ale oddzielając je od sylwetki ludzkiej, pokazuje w jaki sposób tworzy się napięcie. Jest taka rzeźba, gdzie jest zwinięty pasek, który jest włożony do dwóch kieliszków szklanych. I znowu to szkło i kryształ, to też jest taki bardzo wieloznaczny materiał. On się też pojawia w ogóle w całej tej takiej symbolice, w tym imaginarium BDSM-owym też u Robbe-Grilleta, Coś jest właśnie twarde jak lód albo ostre jak szkło i można tutaj, nie wiem, zarysować po tej mleczno-białej szyi, nie? Tym szkłem zrobić jakieś tam rysy i to napięcie właśnie między tym materiałem, tą skórą oznaczającym przemoc, a tym szkłem oznaczającym niebezpieczeństwo. No albo dżins, nie? Jest kolejnym jakby takim materiałem.
I w tym roku jest to szczególnie ważne, no bo ta scena BDSM jest właśnie sceną, jest to bardzo teatralna sytuacja też, bardzo performatywna. Inspiracją do stworzenia całej scenografii był film Alain Robbe-Grilleta, Eden i później. I to jest coś, właśnie trudno to powiedzieć, bo jest to film z 72 roku, który jest połączeniem pewnego takiego modernistycznej fantazji i erotycznej gry, ale to jest na pewno nie jest to jakby Ciemny loch, do którego wchodzimy, to nie jest coś takiego, co sobie wyobrażamy, że właśnie wchodzisz do ciemnego klubu i będzie to ciemna nora z łańcuchami, tylko jest to zupełnie coś, zupełnie innego rodzaju przestrzeń, właśnie wzorująca jakby na tej scenografii Robbe-Grilleta, która jest o wiele bardziej świetlista w ogóle i jasna i znowu jest pewnego rodzaju jakby takim zaprzeczeniem pewnego stereotypu, jak się myśli o tej wrażliwości.
I ramą właśnie dla tych często sadycznych, czy sadomasochistycznych fantazji seksualnych jest właśnie taka bardzo klarowna, racjonalna, oparta na geometrii czystych płaszczyznach architektura. I my powróciliśmy do Fabiana, aby... Aby to on właśnie wprowadził w tą wystawę nie tyle postać, co bardziej wrażliwość i wizualność Robbe-Grilleta, także i takie powidoki z różnych jego filmów i ta struktura pożyczona czy zainspirowana filmem Raj i później. Tak jak mówiliśmy wcześniej o takiej ostrożności obchodzenia się z tą maską, kajdankami czy biczami jako takimi fetyszami, które łatwo się mogą zmienić po prostu w gadżet, czyli coś pozbawionego, pozbawionego siły. Tak samo z ostrożnością podchodziliśmy do takiej wizji zamkowego lochu, czy takiej przestrzeni, w której ten oryginalny Marquis de Sade mógłby, mógłby, mógłby operować.
Także ta, ta decyzja, aby przenieść ten dyskurs w taką bardzo Nowoczesną, czy więc taką turbo modernistyczną scenerię. Fantazję. Wydawał nam się też analogiczny do tego, co chcieliśmy zrobić z tą tradycją sadyczną, a poniekąd też z wrażliwością Robbe-Grilleta, czyli to również przenieść do współczesności. Tę jego bardzo heteroseksualną perspektywę rozpuścić w innych perspektywach, nie hetero normatywnych, dużo bardziej queerowych. Czyli jakby transportować ten dyskurs i tą wrażliwość z jej takich historycznych uwikłań jak najbardziej w stronę teraźniejszości. No on też był modernistą takim, sztandarowy we wszystkim jakby co robił. I w ogóle myślę, że cała ta sadyczna tradycja też jest bardzo mocno z modernizmem powiązana.
No to cóż, moje osoby słuchające, polecam pojechać do Wrocławia albo wybrać się i sprawdzić, czy faktycznie Ewie i Stachowi udało się jakoś zagrać z tą wrażliwością Robby-Grilleta. I czy faktycznie heteroseksualna męskość to jest coś, co można to odmienić, to jakoś przetransformować na współczesną wrażliwość? Przypomnę, rozmawialiśmy o scenie artystycznej festiwalu mBank Nowe Horyzonty, która w tym roku jest zatytułowana Avec Plaisir, czyli dla przyjemności. Z przyjemności albo wręcz z rozkoszą. Tak. Sam festiwal zaczyna się 21 lipca i potrwa chyba do końca lipca, tak?
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Karolina Plinta przedstawia podcast Godzina Szumu i zapowiada rozmowę o wystawie Avec Plaisir, a następnie przerwa na reklamę.
Stach Szabłowski i Ewa Szabłowska opisują wystawę Avec Plaisir w BWA Wrocław i jej relację z twórczością Alaina Robbe-Grilleta.
Ewa Szabłowska przedstawia Alaina Robbe-Grilleta jako pisarza i filmowca, a także opisuje jego wpływ na twórczość i kulturę BDSM.
Ewa Szabłowska opowiada o osobistych relacjach Alaina Robbe-Grilleta, jego małżeństwie z Catherine Robbe-Grillet i wpływach na jego twórczość.
Ewa Szabłowska wyjaśnia kontekst wystawy Avec Plaisir i jej relację do twórczości Alaina Robbe-Grilleta oraz kultury BDSM.
Ewa Szabłowska i Stach Szabłowski analizują potencjał emancypacyjny kultury BDSM i jej relację do kapitalizmu i kultury artystycznej.
Stach Szabłowski podaje przykłady prac artystycznych prezentowanych na wystawie i ich relację do kultury BDSM.
Stach Szabłowski kontynuuje analizę kultury BDSM w kontekście artystycznej i kulturowej, a Ewa Szabłowska podsumowuje rozmowę.
Kontynuacja analizy prac artystycznych, w tym Jacka O'Briana i Anety Grzeszykowskiej, oraz omówienie estetyki wystawy 'Avec Plaisir'.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.