Czuję się wolny, Jakub B. Bączek
Trener mentalny, były siatkarz, psycholog, biznesmen, na stadionach gromadzi tysiące słuchaczy ale czy siebie w życiu słuchał wystarczająco?
To znaczy tak jakbyś ty zszedł do ludzi jeszcze, bo zawsze byłeś z nimi blisko, ale blisko tak zawodowo, w sensie jakby opiekowania się nimi zawodowo. Ale też jakby zacząłeś pokazywać swoje słabości, odsłoniłeś się. To był chyba taki moment, nie wiem, że podjąłeś taką decyzję, czy miałeś taką potrzebę serca, czy to się wiązało z coming outem? Tak, i to była jedna z takich zmian 180 stopni, bo ja na początku Gosia swojej kariery miałem takie poczucie, nie zaczepiaj słuchaczy swoimi traumami, swoim PTSD, swoim dzieciństwem, bo to nie jest o tobie, to jest o nich, występuj dla nich i będziesz uczciwy, jeśli ich nie wikłasz w siebie. Potem się zmieniło o 180 stopni i pomyślałem, czy to nie jest tak, że ja będę bardziej uczciwy, jeśli oni zobaczą, że ja też pochodzę z domu alkoholowego.
Jeszcze w dużym sporcie. W polskim sporcie bardzo mało było coming outów, a jak już, to po stronie pań. To panie były odważne, żeby powiedzieć mam partnerkę nawet w TVP za czasów Jacka Kurskiego i pozdrawiam swoją dziewczynę po wygraniu medalu na Igrzyskach Olimpijskich. Panie robiły tą robotę, ale panowie nie bardzo. A ja jako człowiek, który jest styczny do tego środowiska, myślę, że też wywołałem jakąś tam małą dyskusję. Sporo wywiadów było po tym moim coming-oucie i często mnie pytali, czy pan się nie boi, że sportowcy z testosteronem, np. piłkarze pana odrzucą. Odpowiadałem, boję się, ale dzisiaj z perspektywy roku po coming-oucie już, mogę powiedzieć, ani jeden piłkarz nie odszedł z tej współpracy. No wiesz, jakie to też było dla nich takie rozwijające pewnie, konfrontujące, prawda?
I w tamtych czasach no potworny był wstyd przed tym, żeby się przyznać choćby do tego, że mój tata na przykład odpuszcza higienę osobistą, bo alkohol jest jego całym światem. Więc ja się go wstydziłem. Ja się wstydziłem tych awantur. Ja się wstydziłem siebie, że to ze mną jest coś nie tak. Miałem wrażenie Gosia, że mam napisane na czole syn pijaka. Więc granie w tajemnice to ja mam we krwi. No i później orientuję się, pewnie koło czternastego, szesnastego roku życia, że podoba mi się Nick Carter z Backstreet Boys. A wszyscy inni koledzy mówią o dziewczynie z klasy. I do cholery, czemu mi się podoba Backstreet Boys? O co chodzi? I powoli, krok po kroku się orientuję, że to też muszę trzymać w tajemnicy.
Z czwartku na piątek zostałem gwiazdą. A co to było? To było życie bez ograniczeń na stadionie piłkarskim INEA, gdzie Nick Wójcicz przybyciał do Polski. Ja tuż przed nim występowałem jako support. 30 tysięcy ludzi publiki. Z czwartku na piątek. A co znaczy, że się wkręciłeś? Zostałeś zaproszony. No, zostałem zaproszony, ale szczęściu trzeba pomagać. Oczywiście gdzieś tam wysłałem książkę do organizatora, umówiłem nas na jakiś wideopodcast. Czyli aktywnie wyszedłeś po to? Tak, tak, aktywnie. Bo to jest też ważna kolekcja. Zobaczcie, że to nie spada z nieba. Proaktywność. To nie spada z nieba. Proaktywność. Ale też zostałem po drodze mistrzem świata w siatkówkę oficjalnie. Byłem w sztabie szkoleniowym zatrudnionym jako jeden z trenerów u Stefana Antigui w 2014. I myśmy po 40 latach przerwy sięgnęli po złoty medal. To jest taka chwila na Wikipedię, historyczna. Ale ty byłeś trenerem.
Ale to moja odpowiedzialność, żeby go sobie w taki sposób szukać. I nie po drodze jest mi niestety instytucja kościoła, bo wydaje mi się, że tam się dzieje bardzo dużo arogancji, buty. I chyba lepiej by to działało na PR tej instytucji, gdyby oni powiedzieli, część rzeczy spieprzyliśmy, przepraszamy. Przede wszystkim przepraszamy ofiary. I od nich zacznijmy od budowy kościoła, bo mi się wydaje, a też jestem maksymalistą, że można rozhulać tą placówkę na duże liczby. Gośka tam idzie zarabiać, ale tam są takie błędy popełniane, że jeśli Bóg na to patrzy i jest, no to niechże się wreszcie odezwie jakimś deszczem na biskupa. Myślisz, że Bóg jest biznesmenem? No, myślę, że jest lepszy w te klocki niż ty. A ja sobie całą życie zastanawiałam, gdybym była mężczyzną, to kim bym była?
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jakub B. Bączek opowiada o swoim doświadczeniu z współuzależnieniem i relacjach z matką, a także o uczuciu niedopasowania w relacjach.
Bączek opowiada o swoim strachu przed odrzuceniem i o znaczeniu sceny w jego życiu, a także o trudnościach w relacjach z innymi.
Bączek opowiada o swoim doświadczeniu z poświęcaniem się w relacjach i o znalezieniu nowych metod komunikacji z klientami.
Bączek opowiada o swoim doświadczeniu w biznesie i o swojej umiejętności trafiania do szerokiej grupy ludzi.
Jakub B. Bączek opowiada o relacjach, seksuologii i LGBT+ kliencach.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Trener mentalny, były siatkarz, psycholog, biznesmen, na stadionach gromadzi tysiące słuchaczy ale czy siebie w życiu słuchał wystarczająco?