Mentionsy Mentionsy
Futbolownia
Futbolownia

PIŁKARZY PRZEKONUJE WYNIKAMI. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM - KAMIL KIEREŚ

14.10.2026 ·1 godz 41 min · 18 rozdziałów · 2 sponsorów

TRENER KIEREŚ ZACZYNAŁ W BEŁCHATOWIE POD CZUJNYM OKIEM PAWŁA JANASA, KTÓRY MIAŁ NAJWIĘKSZY WPŁYW NA JEGO TRENERSKĄ KARIERĘ. POTEM SAM OSIĄGAŁ ŚWIETNE WYNIKI. ROZWIŃ PO WIĘCEJ TREŚCI..._________________________________________________________________⭐️ PARTNEREM KANAŁU JEST LEGALNY POLSKI BUKMACHER LEBULL⭐️ PARTNEREM KANAŁU JEST ZABIORĘ CIĘ NA MECZ - https://footballexpeditions.com/JEŚLI CHCESZ WYBRAĆ SIĘ NA MECZ, TO MOŻESZ NAPISAĆ DO MNIE WIADOMOŚĆ - POMOGĘ!_________________________________________________________________WSPÓŁPRACA: [email protected] MOJE MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE:➡️Facebook: https://www.facebook.com/Futbolownia/➡️Twitter: https://twitter.com/Futbolownia➡️Instagram: https://www.instagram.com/damianfutbolownia/➡️TikTok: Futbolownia➡️www.futbolownia.pl_________________________________________________________________0:00 Zapowiedź wywiadu1:53 Gdy był najmłodszym trenerem w Ekstraklasie3:51 Jak młody trener może zbudować autorytet?9:17 Jak pokonywał mistrza Lenczyka?14:59 Od kogo uczył się zawodu trenera?17:44 Czego się nauczył, a co mu się nie podobało u trenerów?19:33 Jakim trenerem był Paweł Janas?28:55 Kto odpowiadał kiedyś za przygotowanie motoryczne?34:41 Czym są dla niego problemy?36:08 Dlaczego nie ma zapotrzebowania na trenera Kieresia?41:35 Czy jest trenerem pragmatycznym?50:20 Czy jest trenerem nowoczesnym?1:00:31 Czy byłby dobrym selekcjonerem reprezentacji młodzieżowych?1:05:14 Bracia Mak, Arek Malarz, Maciek Wilusz, Damian Szymański i inni1:17:10 Shkuryn i Kochalski w Stali Mielec i inne talenty1:25:30 Czy trudno zarządza się szatnią po sukcesie?1:30:25 Czy cały czas analizuje Ekstraklase?1:34:14 Jak na jego życie wpłyneła choroba nowotworowa?1:36:23 Czemu wypłynął w rejs po morzu?

0:00 · Wprowadzenie i przedstawienie gościa 1

Dzień dobry, witam bardzo serdecznie. Damian Czyżak, program Futbolownia. A moim dzisiejszym gościem jest trener Kamil Kiereś. Dzień dobry. Dzień dobry. W zasadzie przyjechałem tutaj w okolice Pana do Piotrkowa, bo na co dzień Pana można spotkać w Piotrkowie i tak się tutaj trochę śmialiśmy, że Pana najbardziej wszyscy kojarzą z Bełchatowem, a niekoniecznie z Piotrkowem, ale rodzinne miasto Piotrków. No tak, tutaj mieszkam od bardzo, bardzo dawna. Tutaj też w czasach Bełchatowa, GKS-u Bełchatów, kiedy prowadziłem Tam powiedzmy pracę przez 15 lat. Mieszkałem w Piotrkowie i tak naprawdę wszyscy gdzieś tam medialnie kojarzyli mnie z miejscem zamieszkania Bełchatów, jednak to Piotrków i to jest to moje miejsce. Ja akurat pochodzę z Łasku, więc niedaleko, także znam dosyć dobrze te okolice i ten Bełchatów był może nie tyle co mi blisko, ale bardzo dobrze kojarzyłem cały klub i te lata.

0:43 · Kolejność trenerów w Ekstraklasie 2

Ale zacznę tak może trochę, żeby pobudzić Pana do jakiejś takiej dyskusji większej i głębszej z uwagi na to, że Nie chcę nazywać tego może tak popularnie się mówi modą, ale trochę w ostatnich czasach pewnie sam Pan zauważył, że tych napływ młodych trenerów był dużo większy niż zazwyczaj, ale to Pan kiedyś był tym najmłodszym trenerem w Ekstraklasie i ciekawy jestem jak to było być właśnie tym najmłodszym trenerem w Ekstraklasie. Ja myślę, że każdy okres, bo też mamy skarby kibica z 1982 roku jeszcze w domu i tam są drużyny i tam też są młodzi trenerzy. Jerzy Engel, który zaczyna i trenerzy, którzy tam są bardziej doświadczeni. Także każdy okres ma to, że wprowadza nowych trenerów i to jest naturalne.

Także na dzień dobry miałem bardzo ciężkie mecze z Wisłą, Kraków, z Legią, Warszawa i później kolejne. Także jesienią sobie poradziłem, później zima, gdzie tak naprawdę miałem pierwszy raz sprawdzić się w roli tego przygotowującego do ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. Jeszcze nie miał zbudowanego takiego autorytetu jako pierwszy trener, więc takie nazwiska jak Kosowski, jak Rzewłakow, jak ci, którzy zdobywali przed chwilą wicemistrzostwo, nie do końca, mam wrażenie, mają takie pełne zaufanie do takich młodych trenerów.

3:01 · Trudności jako młody trener 3

Jak się buduje taki też autorytet, oprócz tego, że wynikami? No bo to wszyscy wiemy, że wyniki przemawiają. Na pewno nie było łatwo, bo pierwsze cztery moje mecze to był remis z Widzewem na Dzień Dobry, takie małe derby Łódzkiego. Później była porażka w Krakowie z Wisłą, porażka z Legią. I pamiętam, że wtedy w szatni było gorąco, że wtedy Marcin Żewłakow też w szatni taką jak gdyby przemowę w stosunku do zawodników po meczu wystosował. I to był taki moment, jak z Marcinem po czasie rozmawiałem, że powiedział, że To był taki sprawdzian, że ja wtedy w tygodniu po tym meczu już spotkaliśmy, musiałem zareagować, zareagować na to i jak gdyby zbudować przekazem właśnie po tym co się wydarzyło na początku, że nie szło, zdobyć taką wiarygodność, przekaz i jak gdyby stworzyć sobie ścieżką, taką ścieżkę narracji pracy z tymi zawodnikami na kolejne mecze.

Zakończyło się też to tym, że Marcin Żuwaków usiadł na ławkę. Postawiłem na Pawła Buzałę. Zremisowaliśmy na Lechii Gdańsk 0-0. Paweł nie wykorzystał trzech sytuacji sam na sał. Zrobił bramkarza z Pawłowskiego, chyba Wojciecha, który wtedy debiutował. A później graliśmy za dwa tygodnie po przerwie na reprezentację ze Śląskiem Wrocław, z Mistrzem Polskim, z Orestem Lęczykiem i jako ostatni zespół w tabeli pokonaliśmy lidera 3-0. Byłem konsekwentny, postawiłem na Pawła Buzałę, zdobył dwie bramki. I Paweł mnie się odwdzięczył, bo strzelił 6 bramek. Mimo, że w kadrze miałem Dawida Nowaka, Grzeszka Kuświka, Marcina Żołwakowa, graliśmy z systemem 4-3-3-1 napastnikiem, to Buzała był tym pierwszym na jesieni. To była taka niespodzianka. Marcin Żołwakow do końca rundy był rezerwowym, ale było to niesamowite to, że właśnie zimą, kiedy byliśmy na zgrupowaniach w Wągrowcu,

Z daleko Poznania tak. Później byliśmy w Antalyi i w Turcji. Marcin mi udowodnił i zdobył miejsce w pierwszym składzie bez marudzenia, bez wchodzenia w moje kompetencje. I to był przykład właśnie takiego zawodnika, O wielkiej osobowości, bo to jest duża osobowość dzisiaj medialna, ale też wtedy osobowość jako zawodnik. Udowodnił mi na boisku i autentycznie wywalczył sobie miejsce właśnie w tym meczu na Lechu Poznań 1-0. Dawid Nowak w końcówce szedł i 83. wygrywamy 1-0. To był taki właśnie ważny sprawdzian. Ale te zawodnicy potrafią też utopić trenera, jeżeli coś nie wyjdzie, bo trener trochę zagrał wabank, stawiając w tej pozycji tego starszego zawodnika. Oni są, fakt Marcin, bracia Żywaku, są bardzo inteligentni ludzie i też z klasą, ale wiadomo, że różnie bywa w takich szatniach.

5:49 · Pierwsze sukcesy 3

No to był taki moment właśnie na początku, po tych trzech meczach, gdzie zdobyłem jeden punkt i nie strzeliliśmy bramki. Uznałem, że jako taki niedoświadczony trener, że jak nie zareaguję, będzie źle. Jak zareaguję, zrobię to po swojemu, na swoich zasadach, a nie wyjdzie, to będę miał przekonanie, że zrobiłem wszystko po swojemu, ale niestety piłeczka się odbiła tak, że dostanę rykoszetem. Ale ta sytuacja Wyszła mi na dobre, Marcinowi na dobre, drużynie na dobre, bo utrzymaliśmy się w Ekstraklasie. Do końca graliśmy w tym pierwszym sezonie utrzymanie i też to było trudne, bo wiosną ci zawodnicy mieli niepłacone 5 miesięcy, bo to były już czasy, kiedy w Bełchatowie kończyło się Eldorado i też mając na uwadze tak doświadczoną Radę Drużyny, często odbywały się spotkania z Radą Nadzorczą Kopalni.

Brałem też w nich udział i też myślę, że właśnie Jacek Popek, Grzesiek Fonfara, Łukasz Sapela, Marcin Żywakow, Kamil Kosowski, no byli to zawodnicy, z którymi ta komunikacja wtedy była dobra i jako ten młody trener potrafiłem się w tym wszystkim odnaleźć. Także zbudowałem sobie wiarygodność. No ale to też nie jest łatwo kiedy tak jak Pan mówi jeszcze brakuje pieniędzy czy finanse kuleją w klubie no to zaczyna się być naprawdę gorąco i tu przychodzi trener który jeszcze zaczyna że tak powiem swoje rządy. Młody trener i wielu zawodników mogłoby sobie pomyśleć no okej nie mamy za bardzo pieniędzy czy też te wypłaty są opóźnione. Z drugiej strony musimy walczyć za kogoś, kto trochę zaczynał mieszać w naszych planach czy dotychczasowym sposobie grania. No to nie jest na pewno łatwe zadanie. Jeszcze mówię, bycie młodym trenerem w tamtych czasach było dużo trudniejsze niż dzisiaj.

No bo dzisiaj bycie młodym trenerem jest w trendach, więc bardzo fajnie się stawia na młodych trenerów, a wtedy było jednak jakimś takim wyjątkiem. Był wyjątek, ale też mnie nie stanowił o tym jako takim jednoosobowym przykładzie, bo akurat na tamten moment, kiedy ja zaczynałem, byłem najmłodszy, ale za chwilę pojawili się kolejni, bo Mariusz Rumak za chwilę został trenerem i ta karuzela się rozkręciła. Na pewno w tamtym czasie między mną, Marcinem Przewakowem, a Kamilem Kosowskim była tam niewielka różnica, chyba dwóch lat różnicy. Było to dobre doświadczenie, zresztą myślę, że oni z perspektywy czasu wypowiadają się korzystnie o tamtym okresie i to jest pozytywne. A niech pan mi powie, jak pokonuje się, nie wiem czy tak mogę powiedzieć, mistrza, jeżeli pan pokonywał Oresta Lenczyka, no to jak to jest pokonać go, kiedy pan wychodzi za moment właśnie, tak jak pan mówił i wygrywa z Bełchatowem, z jego drużyną?

7:51 · Wpływ trenera Oresta Lęczyka 3

Oczywiście te treningi, zupełnie szkoła inna niż dzisiaj, ale z drugiej strony ten jego Bełchatów grał świetnie wtedy. Łukasz Garguła, Darek Pietrasiak, Mariusz Ujek i wielu innych zawodników. To był świetny czas dla Bełchatowa. Dlatego później to starcie właśnie z Orestem Lęczykiem, w momencie kiedy tak naprawdę ja musiałem wygrać to spotkanie, bo być może byłem trenerem tymczasowym. I rzeczywiście od samego początku to spotkanie się ułożyło, bo już chyba w dwudziestej minucie prowadziliśmy 2-0, dwie bramki Pawła Buzały. Świetny mecz. Myślę, że to był taki mecz, gdzie mogło zakończyć się wyżej. Paradoks był taki, że Śląsk przed meczem z nami wygrał kilka meczy, przegrał z nami, a po meczu z nami znowu wygrał seryjnie ileś tam dwa, trzy czy cztery mecze.

Także mecz na wysokim poziomie. Załapaliśmy później właśnie dobrą formę. Remis na Koronie w Kielcach, gdzie odrabialiśmy straty 0-2 na 2-2. Pokonanie Zagłębia Lubin. Jadek Urban był wtedy trenerem Zagłębia Lubin. Pokonujemy Zagłębie 2-1. Później ŁKS 3-0. Także no takie Dobry ślad, jeśli chodzi o początek pracy, ale wyprowadzenie drużyny z kryzysu. Też zmieniłem ustawienie, bo tak naprawdę szukałem bazowo 4-2-3-1, a tak naprawdę szybko znalazłem ustawienie 4-3-3 i o dziwo Grzesiek von Fara na ósemce. No to też jest chyba duży plus. Człowiek czuje się jakiś usatysfakcjonowany, kiedy zmienia ustawienia, to dosyć szybko zaskakuje, prawda?

Też zaufanie do tych piłkarzy i piłkarzy do trenera zyskują dużo większe, kiedy wszystko funkcjonuje jak trzeba. Ale dopytam bardziej o tą kwestię może taką ostateczną. Jak już schodzicie, jest po ostatnim gwizdku, czy trener Lenczyk podchodzi, bo to on zawsze musiał podać pierwszą rękę, jeżeli już w jego przypadku tak bywało. Jakiś taki gest, coś się pojawiło? To znaczy trener Lęczyk podał mi rękę, nic nie mówił, ale z kolei pojechaliśmy na mecz wiosną do Wrocławia, jeszcze na Oporowską i tam było takie spotkanie, gdzie Śląsk był wysoko w tabeli i w trzeciej minucie Grzesiek Baran nie wykorzystał rzutu karnego dla nas. I to był taki mecz, że mieliśmy tak dużą przewagę.

11:19 · Praca z trenerami i inspirowanie się ich filozofiami 7

Tworzyliśmy tak dużo sytuacji. Ja też wtedy zespół przestawiłem na ten mecz na ustawienie 4-4-2, bo właśnie Marcin Żowaków, tak jak mówiłem, zapał świetną formę. I stworzyliśmy tak dużo sytuacji, że powinniśmy do przerwy prowadzić przynajmniej dwoma bramkami. Po przerwie dalej kontynuowaliśmy grę i nie wykorzystaliśmy kolejnych sytuacji. Jak to w piłce bywa, Orez Lęczyk zrobił zmiany w końcówce. I Śląsk zdobył bramkę na 1-0. I na mecz uciekł. I Kamil Kosocki pamiętam, jak usiadł w szatni i mówił o tym, że nie pamięta, żeby tak dobrze grać w mecz i nie wykorzystać tylu sytuacji. A Orez Lęczyk wtedy podszedł do mnie i powiedział mi właśnie to, że, bo to było na Wielkanoc, że jutro w kościele będzie pamiętał o tym, że dzisiaj miał szczęście.

Mam wrażenie, bardzo dużo symbolicznych chwil, jak wszyscy wspominają. Każdy gdzieś jakąś taką symboliczną chwilę, taki gest jeden często się pojawia w relacji z nim. Czy ja taki miałem? Nie, nie. Ogólnie mówię, że wiele ludzi, jak wspominam, że zawsze to, co pan powiedział, jest takim symbolicznym gestem, który zawsze gdzieś jakoś tak rezonuje dosyć mocno. Niezwykła osobowość, naprawdę wymagająca przede wszystkim, bo my też bardzo duży respekt czuliśmy, kiedy on w Bełchatowie się pojawił, kiedy przychodził na spotkania tej sekcji młodzieżowej i z nami tam przebywał. Mieliśmy duży respekt. Trzeba było pytając, trzeba było wykazywać się wiedzą, bo wykazując się nie wiedzą, a pytając, nie znając jak gdyby tematu albo obszaru, no to było ciężko. Także osoba wymagająca, ale mówię, mocno mnie inspirowała w tamtym czasie.

Może nie mówię, że w ten sposób chciałem pracować, ale na pewno pobudzała mnie jego osoba i doktor Wielkoszyński do tego, żeby się W tamtym czasie w klubie też był koordynatorem Janek Złomańczuk, który też organizował bardzo dużo konferencji, miał dużo znajomości, zapraszał wielu, wielu trenerów na takie konferencje, czasami regionalne, ale czasami mieliśmy takie spotkania wewnątrz klubu z Andrzejem Stajlałem, z różnymi tego typu trenerami. I to było korzystne. Zresztą w tamtym czasie jeszcze było środko uczyć, bo Waldek Fornalik z kolei prowadził młodą ekstraklasę i też było kogo podglądać. Ja w tym czasie pracowałem z juniorami, także w tamtym okresie był hatu naprawdę mocny jakby tak wewnętrznie, jeżeli chodzi o osoby, które pracowały w strukturach właśnie tenerskich. No mocne nazwiska, ale to pozwoli Pan, że pociągnę trochę ten temat, bo to jest bardzo interesujące, w jaki sposób

Miał Pan możliwość budowania na bazie tego, co mógł Pan obserwować, no bo niewielu trenerów miało dostęp do takiej bazy, do takiej wiedzy. Dzisiaj można założyć do komputera, ale wtedy na bieżąco mógł Pan podglądać jakby wielu trenerów, z którymi Pan współpracował. I to byli trenerzy, tak jak Pan mówi, trochę też starej szkoły. Pan mógł sobie wyciągać z nich to, co najlepsze i budować trochę swój pomysł na filozofię gry. Jeżeli mówimy o Restlenczyk, to szkoła Bardzo specyficzna, która mam wrażenie chyba nigdy nie wróciła, ale nawet mimo, że ona funkcjonowała w tamtych latach, to była nadal inna niż wszystkie. Był Paweł Janas na pewno. To są takie momenty, w których wydaje mi się, że można coś się nauczyć, ale z drugiej strony też na pewno widział pan błędy czy też rzeczy, które niekoniecznie się panu podobały i chciałby pan wdrażać u siebie.

Jak pan funkcjonował? Czym pan się inspirował tak najbardziej wtedy? W ogóle to był ciekawy okres, bo najpierw podglądanie jako trener Akademii Oresta Ręczyka, właśnie to jest to przygotowanie motoryczne oparte właśnie o pracę nad siłą, mniej biegania, inna w ogóle szkoła. To podglądałem, to mnie inspirowało. Później spotykając Pawła Janasa poznałem profesora Zbyszka Jastrzębskiego. Z kolei to była wtedy szkoła motoryczna oparta bardziej na wytrzymałości. W tym kierunku więcej biegania, inna inspiracja, inna przestrzeń. A później pracując z Rafałem Latowskim, mówię na razie o przygotowaniu fizycznym, poznałem Łukasza Bortnika, który dzisiaj jest w strukturach Lecha Poznań.

Przyjaźniliśmy się tam kiedyś z Łukaszem, bo też miałem okazję być u niego na weselu, na bałem takim skromnym weselu. Z kolei Łukasz przyjechał ze Stanów. Szkoła właśnie amerykańska, szkoła nowoczesna, także takie ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM. ZAWSZE JE OSIĄGAŁEM.

Różnorodności, która właśnie też powiedzmy rysowała we mnie taki obraz tego później jak ja chciałem sam pracować. A są takie elementy, jeżeli jest Pan w stanie mi wymienić albo teraz pamiętam, jakaś rzecz konkretna, która zapadła Panu w pamięć u danego trenera, którą Pan sobie zabrał i wziął, bo zrobiła na Panu wrażenie? I czy były też takie elementy, które No powiedzmy sobie szczerze, nie pasowały Panu bardzo. Może nie musimy mówić nazwiska, ale może jakaś taka rzecz, która nie pasowała. To, że nie pasowało, to ciężko mi tutaj coś takiego w ogóle określić. Na pewno nie to, że nie pasowało, tylko będąc asystentem,

17:15 · Filozofia gry i doświadczenia 6

No to wiadomo, że w tym czasie pamiętam, że przyjeżdżali na staże różni trenerzy do tych klubów, w których pracowałem, do GKS-u Bełchatów, właśnie do tych trenerów. Nie byli w stanie zaobserwować tego, co ja, bo w ciągu tygodnia widzieli jakiś tam wycinek. Ja widziałem trudne sytuacje, gdzie wydawało się, uczyłem się na tym, że czasami trzeba było inaczej zareagować, że już widziałem tą sytuację po i uczyłem się na tym, że właśnie w taki sposób reagować, czy nie reagować i myślę, że To dotyczy każdego trenera, bo ja mam też takie powiedzenie, mówię do zawodników często, 80 do 20. Nie rób siebie idealnego, że w stupie jesteś idealny, w 100% wszystko dobrze robisz, nie popełniasz błędów.

Jako trener uważam, że jeżeli w 80% wykonuję swoją pracę dobrze i skutecznie, to jestem naprawdę bardzo dobry. 20% to jest coś, na co nie masz wpływu, plus to, że popełniasz tam błędy. Także to, że ci trenerzy też takie momenty mieli, pewnie ja miałem i każdy teraz z tych, którzy funkcjonują też to mają. Także takie moje powiedzenie 80 do 20. 80 to jesteś naprawdę bardzo dobry, mimo że popełniasz 20% jakichś błędów. Na pewno tak mocne takie na mnie piętno praca z Pawłem Janasem, bo Paweł Janas był wtedy świeżo, najpierw Legia Warszawa, Liga Mistrzów, później reprezentacja Polski i to był czas, kiedy Paweł Janas odszedł od reprezentacji, Maciek Skorża był jego asystentem i Maciek jak gdyby poszedł już na swoje,

I moją rolą było teraz skoczyć buty Maćka Skorży. I pamiętam, że to było bardzo trudne wyzwanie. Przez miesiąc wręcz wydawało mi się, że będzie to nieosiągalne. Naprawdę było ciężko. Wymagania trenera Janasa naprawdę są inaczej. Też Maciek Skorża przyzwyczaił trenera do pewnych standardów i ja musiałem Pamiętam, że Janek Zumenczuk powiedział coś takiego do Pawła Janasa. Paweł zaufaj, daj mu miesiąc. I tak naprawdę pamiętam taką rzecz, że w trenerze przełamało się do mnie Jak gdyby takie przekonanie. Pamiętam pierwszy mecz graliśmy na Lechu Poznań. Wtedy Franek Smuda był trenerem, Arboleda, Lewandowski, Peszko chyba.

Początek po fuzji. Tak, tak. Mieliśmy pierwszy mecz z Lechem Poznań na wyjeździe. Ja pojechałem na obserwację meczu do Poznania. Lech chyba grał z Graszoper, z Curych. Chyba 6-1 był. Wysoki wynik. I pojechałem i byłem na trybunach, miałem taką kamerę, ręczną kamerę. I ponagrywałem stałe fragmenty wszystkie, no bo w telewizji tych stałych fragmentów do końca tak jakby nie widać. Też wtedy ustawienia z tyłu, w defensywie. To był taki materiał, którego w telewizji też do końca aż tak szczegółowo nie widać. I wróciłem z Poznania bardzo późno. Miałem pozwolenie, miałem klucz od pokoju Pawła Janasa, że jak potrzebuję coś, żeby mu dostarczyć, zostawić na rano, to mogę tam wejść i zostawić i pamiętam, że wszedłem do jego pokoju,

Flipchart i wideo, wszystko włączyłem. Pamiętam siedziałem, północy siedziałem, na tych wszystkie stałe fragmenty wyrosowałem z nazwiskami, strzałkami, co, jak. To było gdzieś trzy dni przed meczem. Ten rano przyszedł i był na tyle zaskoczony, że ponieważ wygraliśmy w Poznaniu 3-2 z Lechem, mimo że Lewandowski debiutował, wchodził z ławki, strzelił bramkę, to my wygraliśmy 3-2. To był mój debiut jak gdyby też w Ekstraklasie. To właśnie po tym trener zyskał do mnie takie duże przekonanie i mi zaufał i ta współpraca naprawdę się ułożyła. I pamiętam też, że trener taki miał duży autorytet u zawodników. To mi się podobało, że trener też nie jest jakimś takim jakby kolegą, bo ja też pracując nie jestem kolegą.

Ja pracuję raczej taki na dystans z piłkarzami. Piłkarze przekonują się jakby do mnie raczej po czasie, kiedy przekonuję ich do nich pracą, kierunką, kierunkiem i wynikami. I zapamiętałem właśnie z tego okresu, że wygraliśmy z Lechem, zremisowaliśmy z Piastem Gliwicę, Glik tam grał w tym. Później przyszły trzy porażki i trener został wezwany na kopalnię. I właśnie to był taki moment, właśnie tu obserwowałem trenera, co trener robił, jak reagował. Widziałem, że poszukuje zmian, że szuka w drużynie nie całkowitej zmiany, ale jakichś takich dwóch, trzech ruchów, które spowodują jakieś takie W ZESPOLE JAKIEŚ TAKIE PORUSZENIA, JAKIEŚ TAKI IMPULS I PENTAB Z LECHIĄ GDAŃSK WYGRALIŚMY 1-0 I TO BYŁ POCZĄTEK 5 MECZY Z RZĘDU WYGRANYCH, 1 PORAŻKA I PÓŹNIE 4 MECZE WYGRANE ZOKĄCZYLIŚMY RUNDĘ NA 3 MIEJSTU.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.