„NIE MOGŁAM JUŻ PRZESTAĆ”. KOKAINA PRZEJĘŁA JEJ ŻYCIE
Miała 27 lat, dwójkę dzieci, pieniądze, sukces i życie, które z zewnątrz mogło wyglądać jak spełnienie marzeń. A potem na jednej z warszawskich imprez ktoś zaproponował jej kokainę.Agata Zakrzewska nie przypuszczała wtedy, dokąd zaprowadzi ją ta pierwsza decyzja.Uzależnienie rosło, aż doszła do momentu, w którym — jak opowiada — przez cztery miesiące zażywała kokainę praktycznie bez przerwy, dzień i noc. Pojawiły się potworne zjazdy, rozpacz i myśli samobójcze. W pewnym momencie dotarło do niej, że jeżeli niczego nie zmieni, ta historia może skończyć się jej śmiercią.To rozmowa o uzależnieniu bez romantyzowania narkotyków. O tym, jak szybko „imprezowa” kokaina może przestać być zabawą i przejąć kontrolę nad całym życiem. O kłamstwach, które człowiek zaczyna opowiadać samemu sobie. I o chwili, w której trzeba zdecydować: albo proszę o pomoc, albo mogę tego nie przeżyć.Agata wyszła z uzależnienia. Dzisiaj stoi po drugiej stronie i pomaga osobom, które znalazły się w podobnym miejscu — jest związana z ośrodkiem leczenia uzależnień Dobrze, gdzie pracuje z pacjentami w procesie terapii. Ten podcast ma bardzo prosty przekaz: z kokainą nie da się wygrać, biorąc ją dalej. Im wcześniej poprosisz o pomoc, tym więcej możesz jeszcze uratować.Jeżeli Ty albo ktoś bliski zmaga się z uzależnieniem — nie czekaj na „dno”. Pomocy można szukać wcześniej.
Więc ja nie żałuję tego, że to zrobiłam, aczkolwiek nie rozumiem po 14 latach, jakim cudem byłam w stanie po to gówno sięgnąć, bez nawet sekundy zwątpienia. No dobra, sięgasz bez sekundy zwątpienia, co się dzieje dalej. Jest fajnie. Bo te wszystkie historie, niezależnie w których czasach się działy. Robert Rutkowski, który mnie wyciągał z tego gówna. Fantastyczny gość. Proszę Państwa też zwrócić uwagę na to, jakich słów używamy opisując ten syf. No bo to jest gówno. Tak. I to jest też bardzo ważne przy wychodzeniu z tego, żeby nie nadawać tym ćpuńskim zjebanym historiom, Nie nadawać im duszy romantyzmu, jakiegoś takiego fajnego szaleństwa. Nie. Wszystko co robicie pod wpływem tej substancji jest fałszem i wszystko jest mało cegiełką, która będzie was prowadzić do śmierci.
Absolutnie. Mówiąc wprost. I teraz dlaczego cię pytam o te twoje historie? Dlatego, że ja zauważam takie schematy, ale powtarzające się po prostu jak z kalki, jak z fabryki. Dlaczego mój mózg zrozumiał, a uzależniony mózg naprawdę bardzo mocno się broni? O, to jest taka enigma. Bronisz trzpanie jak niepodległość. Jak niepodległość. Oczywiście. Więc mój mózg zaczął się orientować, że Robert Rutkowski jest tym człowiekiem, który może mi pomóc, kiedy opowiedział mi, że w latach 90-tych na Kabatach mieszkał obok Tesco. Kto pamięta Tesco 24 godziny na dobę, ten wie, co to znaczą nocne zakupy. To prawda. Ciuchów FNF. Też. No, dokładnie. Więc mieszkał obok Tesco, dealer przywiózł mu kokainę i dostał takiej paranoi po tej kokainie, że wyrywał, opowiada mi to, w latach 90., że wyrywał kable od domofonu ze ściany, bo czuł się podsłuchiwany.
Myślał, że podsłuchuje go jego ojciec. No taka paranoja. Absolutna paranoja. I wtedy ja siedzę w gabinecie u Roberta na Woli I mam przed oczami, jak wyrywam ze ściany, w swoim bardzo drogim domu na Sadybie, światłowód ze ściany. Zmieniły się czasy, zmieniły się kable. Ale zachowanie już nieajraźne. Ale schemat dokładnie ten sam. Ja się bałem, że jestem podsłuchiwany, a właściwie podglądany przez aplikację Smart Home, bo dookoła domu były kamery i wydawało mi się, że te kable, jak je wyrwę, to przestanę być podsłuchiwany, nie? Przed chwilą były u mnie siostry, które opowiadały o tym, jak mefedron zażywają ich rodzice i do jakich paranoi dochodzi.
Non stop. Tam już nie było w tym żadnej fajności. I znowu schemat. Moja historia pierwszego wywalenia się, bo ja przestrzegałem wszystkich zasad od Roberta, które wyciągnąłem z gabinetu. On mnie uzbroił, ja też byłem prymusem. Uzbroił mnie po prostu jak komandosa, ale to takiego z Marines, który jedzie do Iraku, nie? Ja byłem najmądrzejszy na świecie. To znaczy, Filip, wszystko to, co może nawet kojarzyć się z alkoholem, słomki, sól, bo może wyglądać jak kokaina, to triggeruje, piwo zero, wszystko ma opuścić twój dom. Więc ja siedzę bezpiecznie, nie mam nic, wywalone, poszło. Pyta kolega, czy może mnie odwiedzić. Z telewizji.
Gwiazdor i trzyma dwie butelki. Mówiłeś, że nie pijesz wina, to ja mam dla siebie bezalkoholowe, a dla siebie mam normalne. I teraz, zgodnie z tym, w co uzbroił mnie Robert, powinienem powiedzieć, wypierdalaj. W całości. Ty to wino, idź, nie wracaj. Do widzenia. To by było zgodnie z zasadami. A ja powiedziałem, wiesz co, ja nie mogę nawet patrzeć na wino, więc ja ci za to moje podziękuję, od razu do kosza, Pomyślałem sobie, że nieładnie będzie jednak go wyprosić, no bo to niepolskie, niegościnne. To niech on sobie pije. Złamanie zasady. Bo w tych zasadach musisz być sztywny, ale tak po prostu bez kompromisu. Zasada to jest zasada. To jest tak jak w samolotach, nie?
Żeby napić się łyka czegoś, nawet piwa, czegokolwiek, żeby się uspokoić. A to już działała uzależniona głowa od narkotyków. Oczywiście, że tak. Tylko czekała na spalenie pierwszego bezpiecznika. No tak, bo wtedy już jesteś odhamowany, lecisz. Tak jest. Ja lecę po tych szafkach, pęk, jest to wino. Wiesz, że go nie wyrzuciła? Schowała. Dla siebie, bo jej szkoda było. Więc duszkiem cała ta butelka, która została tam, była jedna trzecia. Bezpiecznik spalony. Ha! Ale przecież, zgodnie ze wszystkim... Jakie fajf! Tam było poza tym Find. Memory Find tam było. Jakie fajf, jak u Roberta, przy Robercie, wyrzucałem wszystkie kontakty do ludzi, którzy to sprzedają. Ale na pewno miałeś SMS-y, albo billingi, albo coś.
Ja tutaj płacę furmankę pieniędzy. Ja tu płacę furmankę, jaka jest gwarancja? Ja mówię, kiedyś się denerwowałam, jeszcze parę lat temu, ale wzięłam się na sposób i mówię to z pełnym przekonaniem i powiem to również w tej chwili głośno. Ja dam gwarancję 100%, mało tego, z potwierdzeniem, poświadczeniem notarialnym, że terapia będzie skuteczna w 100%, jeżeli pacjent się w 100% zastosuje. No bo zobacz, jeżeli się zastosujesz... Nie masz szans, żeby się nie udało. Gdybyś się zastosował do tego, co mówił Rutkowski, który jest... I powiedział panu, spierdalaj. Dokładnie tak, w taki czy inny sposób. I to w tych słowach, a nawet w tych. Ale nawet w tych, tak? Nie uszanowałeś, bo nie chcę mieć ciebie na swojej orbicie. No to nie ma opcji.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Agata opowiada o swojej drodze do uzależnienia od kokainy i jej doświadczeniach.
Agata opisuje swoje doświadczenia z uzależnieniem od kokainy, jej wpływ na życie i rodziny.
Agata wyjaśnia, jak kokaina stała się remedium na jej alkoholizm i jak zaczęła budować okazje do jej użycia.
Agata opowiada o swoich paranojach i okazjach, które stwarzała, aby uzyskać kokainę.
Agata opowiada o swoich kontaktach z agencjami i doświadczeniach z szuraniem pod drzwiami.
Agata podsumowuje swoją opowieść i jej doświadczenia z uzależnieniem od kokainy.
Opowieść o paranoii i wyzwanie tradycji w trakcie leczenia uzależnień, z podkreśleniem znaczenia zastosowania zasad i terapeutycznych zaleceń.
Autor opisuje, jak kokaina jest szeroko uzywana w jej otoczeniu, mimo że ona sama nie ma takiej praktyki.
Autor opisuje, jak kokaina wywołuje jej niepokój, nawet w sytuacjach, gdzie nie jest używana.
Autor wyjaśnia, dlaczego jest w stanie unikać narkotyków, nawet w sytuacjach, gdzie są dostępne, i opowiada o swoim doświadczeniu z dziećmi, którzy walczą z narkotykami.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Miała 27 lat, dwójkę dzieci, pieniądze, sukces i życie, które z zewnątrz mogło wyglądać jak spełnienie marzeń. A potem na jednej z warszawskich imprez ktoś zaproponował jej kokainę.
Agata Zakrzewska nie przypuszczała wtedy, dokąd zaprowadzi ją ta pierwsza decyzja.
Uzależnienie rosło, aż doszła do momentu, w którym — jak opowiada — przez cztery miesiące zażywała kokainę praktycznie bez przerwy, dzień i noc. Pojawiły się potworne zjazdy, rozpacz i myśli samobójcze. W pewnym momencie dotarło do niej, że jeżeli niczego nie zmieni, ta historia może skończyć się jej śmiercią.
To rozmowa o uzależnieniu bez romantyzowania narkotyków. O tym, jak szybko „imprezowa” kokaina może przestać być zabawą i przejąć kontrolę nad całym życiem. O kłamstwach, które człowiek zaczyna opowiadać samemu sobie. I o chwili, w której trzeba zdecydować: albo proszę o pomoc, albo mogę tego nie przeżyć.
Agata wyszła z uzależnienia. Dzisiaj stoi po drugiej stronie i pomaga osobom, które znalazły się w podobnym miejscu — jest związana z ośrodkiem leczenia uzależnień Dobrze, gdzie pracuje z pacjentami w procesie terapii.
Ten podcast ma bardzo prosty przekaz: z kokainą nie da się wygrać, biorąc ją dalej. Im wcześniej poprosisz o pomoc, tym więcej możesz jeszcze uratować.
Jeżeli Ty albo ktoś bliski zmaga się z uzależnieniem — nie czekaj na „dno”. Pomocy można szukać wcześniej.