#11 Niemiecki kanclerz nie dał się Trumpowi
Analizujemy wizytę kanclerza Friedricha Merza w Białym Domu i jego zaskakujące spotkanie z Donaldem Trumpem. USA są tak ciekawe, że zostając w temacie przyglądamy się kontrowersyjnej duńsko-amerykańskiej umowie o współpracy obronnej, która mimo oporów ma zostać ratyfikowana przez parlament w Kopenhadze. Na koniec wracamy na polsko-niemiecką granicę – najnowsza decyzja sądu rzuca nowe światło na legalność tzw. push backów i wywołuje burzę interpretacyjną.
Bardzo dużo pisało się przed tą wizytą, właśnie jak zachowała się Friedrich Merz tam, jak wypadnie, jak to będzie wyglądało. Tym bardziej, że z jednej strony Wołodymir Zeleński był tym, który dostał najbardziej, też najwięcej oczu było skupionych, ale przecież byli inni przywódcy z innych krajów, którzy jak Emmanuel Macron prostowali nie do końca prawdy, które mówił Donald Trump, ale był też Prezydent bodajże, tak? RPA, nie pamiętam czy to był prezydent czy nie, którego Donald Trump zaskoczył z kolei pokazywaniem zdjęć prześladowań białych mieszkańców tego kraju i kazał mu się tłumaczyć na bieżąco, więc naprawdę nie było wiadomo co spotka Friedricha Merza w gabinecie owalnym. A co go spotkało? Takie jest główne wrażenie pierwsze, jakbyśmy to podsumować. Ja byłem zaskoczony tą wizytą, bo ja odnosiłem na początku wrażenie, że faktycznie może dojść do jakiegoś takiego, nie to, że nieprzyjemnego starcia, ale jakie podejście ma Donald Trump do Niemiec, to wszyscy wiemy.
Tak. Przedsiębiorstw takich rodzinnych. Ja zastanawiam się, co Friedrich Merz mógł przywieźć ze Stanów dla nas, bo przecież Niemcy nie odpowiadają za swoją politykę celną i to nie one decydują o tym, jak w Europie będziemy podejmowali decyzje w sprawie ceł dla Stanów Zjednoczonych i to nie Niemcy będą negocjować ze Stanami Zjednoczonymi, jak wyglądać będą ceła dla państw z Unii Europejskiej. Więc zastanawiam się, na ile on tutaj w ogóle cokolwiek ugra, czy należy tę wizytę po prostu na razie traktować jako taką wizytę dwóch przywódców, którzy się lubią i mam wrażenie, że oni się będą przez cały czas lubić, bo Emmanuel Macron jest tym drugim przywódcą, którego Donald Trump lubi i on to pokazuje przez cały czas.
I tak jak powiedziałeś, Emmanuel Macron może tam czasami mu coś walnąć, coś pieprznąć, Trump to przyjmuje wszystko z przymrużeniem oka albo po prostu udaje, że tego nie słyszał. A jednocześnie Emmanuel Macron wypada też dobrze, a w trochę innym stylu niż Friedrich Merz, bo rzeczywiście łapie go tam za łokieć, prostuje, no właśnie wskazuje, gdzie pomylił się. Donald Trump go łapie za łokieć. Nie tylko Donald Trump łapie za łokieć, ale odwrotnie. Zastanawiam się właśnie teraz, patrząc na wizytę Emmanuela Macrona, Wołodymira Załońskiego, który był zdecydowany, oczywiście tam zupełnie inny był klimat tej rozmowy i inaczej się zakończył, ale jednak Wołodymierz Załoński był tam takim zdecydowanym, że Donald Trump...
Wbrew temu swojemu, on zupełnie inaczej wypada wtedy, kiedy staje przed tłumami albo nawet przed mediami, ale stoi sam i w kadrze nie ma nikogo innego, kto jest jego kontrą, kto z jednej strony może być suflerem i potakującym, a z drugiej może być kimś, kto go atakuje czasami czy prostuje. Nie widać aż takiej różnicy, kiedy teraz przy okazji tej kłótni z Elonem Muskiem, jeden z jego doradców powiedział przecież, że Elon Musk nie powinien atakować Donalda Trumpa, czyli najpotężniejszego człowieka świata. Kiedy siada koło niego Emmanuel Macron, kiedy siada koło niego Wołodymyr Zeleński, kiedy teraz usiadł Friedrich Merz, nawet nie wiem, czy nie najbardziej z tym swoim uśmiechem i takim dystansem do tego dialogu, że oni wyglądają wszyscy jak równoważni partnerzy na Donalda Trumpa. Być może wbrew trochę intencjom samego prezydenta USA, wprowadza tych kilku polityków takich, którzy po wizycie tam, zdecydowanie bardziej zyskują na tym i nie dając się zapędzić w kozie ruchu, nie dając się właśnie przestawić do ściany.
Natomiast tak jak powiedziałeś, Friedrich Merz, Emmanuel Macron I też może do tego grona byśmy dołączyli jeszcze jednego człowieka kompletnie z innej bajki, nie powiem, że planety, ale to też był Kim Jong-un. Ta wizyta też wtedy pokazała ten przyjazd Donalda Trumpa na granicę pomiędzy Koreą Północną a Koreą Południową. On wtedy też pokazał, że Donald Trump ma taki szacunek do kogoś, kto rządzi twardą ręką. I to jest może takie słowo klucz, że Donald Trump potrzebuje takiego człowieka. Sięgnąłeś tak daleko wstecz, że przez chwilę zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem przegapiłem to spotkanie. Rozumiem, że mówimy o tym spotkaniu z poprzedniej kadencji. Tak, tak, tak. No tak, masz rację, bo...
A co jest ciekawe, w przyszłym tygodniu, o ile się nie mylę, 15 albo 14, Uważaj, na Grenlandię wybiera się premier Danii, Mette Fredriksen, razem z Emmanuelem Macronem. I to jest wizyta, z którą naprawdę dawno nie mieliśmy do czynienia. Myślę, że Grenlandczycy takiej wizyty nie pamiętają, znaczy wizytę premier pamiętają, ale czy premiera? Ale głowy innego państwa koniecznie. To moje pytanie, czy zaproszony zostanie także może amerykański przywódca, żeby razem się spotkać, pokazać, wy Grenlandy jesteście dla nas bardzo ważni. Myślę, że na razie takich planów nie ma. Będziemy obserwować oczywiście to, co się dzieje na Grenlandii, będziemy obserwować to, co się dzieje w Danii.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Analizujemy wizytę kanclerza Friedricha Merza w Białym Domu i jego zaskakujące spotkanie z Donaldem Trumpem. USA są tak ciekawe, że zostając w temacie przyglądamy się kontrowersyjnej duńsko-amerykańskiej umowie o współpracy obronnej, która mimo oporów ma zostać ratyfikowana przez parlament w Kopenhadze. Na koniec wracamy na polsko-niemiecką granicę – najnowsza decyzja sądu rzuca nowe światło na legalność tzw. push backów i wywołuje burzę interpretacyjną.