Mentionsy Mentionsy
Federalnie Rzecz Biorąc
Federalnie Rzecz Biorąc

#11 Niemiecki kanclerz nie dał się Trumpowi

11.06.2025 ·42 min 40 s

Analizujemy wizytę kanclerza Friedricha Merza w Białym Domu i jego zaskakujące spotkanie z Donaldem Trumpem. USA są tak ciekawe, że zostając w temacie przyglądamy się kontrowersyjnej duńsko-amerykańskiej umowie o współpracy obronnej, która mimo oporów ma zostać ratyfikowana przez parlament w Kopenhadze. Na koniec wracamy na polsko-niemiecką granicę – najnowsza decyzja sądu rzuca nowe światło na legalność tzw. push backów i wywołuje burzę interpretacyjną.

Jak to wyliczyli komentatorzy zaraz po zakończeniu relacji z Białego Domu? W ciągu 40 minut tego spotkania Friedrich Merz wypowiedział się być może na 2,5 minuty. Natomiast to były takie komentarze, które sprawiały, że jakby jeden się bawi, tłumaczy i tam próbuje atakować cały świat, bo... Krótko też wspomnijmy o tym, że tam się pojawiły zupełnie inne wątki. Niemcy nie były głównym wątkiem w ogóle w czasie tego spotkania, bo tam była rozmowa z chińskim przywódcą i pierwsze komentarze do głośnego rozstania Donalda Trumpa z Elonem Muskiem i Friedrich Merz mógł z boku, prawie że tak z boku siedząc i co jakiś czas tylko wypowiadając dwa, trzy zdania, być takim jakby...

Tak, to był majstersztyk. I muszę naprawdę powiedzieć, że to zrobiło na mnie wrażenie, bo takimi krótkimi tekstami nawet Donald Trump nie wdawał się w polemikę. Inna sprawa, że naprawdę miałem wrażenie, że zupełnie nie zależy, ale tego nie do końca rozumiem, tutaj chciałem ciebie spytać o twoje wrażenie. Bo chyba tutaj się zgadzamy z tym, że ta rozmowa przebiegła dużo łagodniej niż mogłaby przecież w wariancie jakimś ostrym i że nie zostały postawione jakieś ani zarzuty, choćby nie wiem o te 2% wydatków zbrojeniowych w stosunku do PKB. Nic innego przeciwko Niemcom nie zostało wyciągnięte. Takiego nie chciał zaogniać sytuacji Donald Trump. Być może nie ma też podpowiedzi z boku, że należy to zrobić. Twoim zdaniem, czy to była świadoma taktyka, czy po prostu to był taki dzień, w którym rzeczywiście Chiny, Elon Musk, inne tematy tak bardzo buzowały w głowie Donalda Trumpa, że nie poczuł potrzeby, żeby atakować Niemców?

Wbrew temu swojemu, on zupełnie inaczej wypada wtedy, kiedy staje przed tłumami albo nawet przed mediami, ale stoi sam i w kadrze nie ma nikogo innego, kto jest jego kontrą, kto z jednej strony może być suflerem i potakującym, a z drugiej może być kimś, kto go atakuje czasami czy prostuje. Nie widać aż takiej różnicy, kiedy teraz przy okazji tej kłótni z Elonem Muskiem, jeden z jego doradców powiedział przecież, że Elon Musk nie powinien atakować Donalda Trumpa, czyli najpotężniejszego człowieka świata. Kiedy siada koło niego Emmanuel Macron, kiedy siada koło niego Wołodymyr Zeleński, kiedy teraz usiadł Friedrich Merz, nawet nie wiem, czy nie najbardziej z tym swoim uśmiechem i takim dystansem do tego dialogu, że oni wyglądają wszyscy jak równoważni partnerzy na Donalda Trumpa. Być może wbrew trochę intencjom samego prezydenta USA, wprowadza tych kilku polityków takich, którzy po wizycie tam, zdecydowanie bardziej zyskują na tym i nie dając się zapędzić w kozie ruchu, nie dając się właśnie przestawić do ściany.

W przypadku Trumpa weryfikacja jest ważna przez jakąś dobę, tak myślę. O czym najlepiej świadczy wspominana już relacja jego z Elonem Muskiem, bo tutaj nawet nie ma się co do tego odnosić za bardzo, ponieważ każdego dnia może trochę inaczej wyglądać. Myślę, że w trochę innym wymiarze jest to z przywódcami innych krajów, ale rzeczywiście... Dobra rozmowa jest ważna i ona na jakiś czas, do kolejnej rozmowy z danym przywódcą będzie wszystko ok. O ile ktoś po drodze nie szepnie na ucho, nie wiem, rozmowa telefoniczna na przykład z Władimirem Putinem, od której usłyszy, że Friedrich Merz to albo tamto coś złego zrobił i to może zachęcać pozycją Friedricha Merza w tej hierarchii, która jest w głowie Donalda Trumpa.

To są argumenty. To skoro mówisz o tym, to ja chciałem przypomnieć, nie jestem pewien, czy ja o tym nie wspomniałem w poprzednim odcinku, ale byłem trochę ponad tydzień temu na spotkaniu z przedstawicielami think tanków niemieckich, instytutów zajmujących się pokojem i konfliktami. I tam padło takie zdanie, że Unia Europejska musi być gotowa na to, musi być gotowa na wariant, nie na to, że tak się stanie, ale musi taką opcję w swojej strategii przyjmować i nawet NATO musi taką przyjmować, że Stany Zjednoczone zaatakują jeden z tych krajów, że dojdzie do konfliktu, nawet zbrojnego. Niekoniecznie musi być to zbrojny, ale do takiego rodzaju ataku. I tutaj padł właśnie przykład Grenlandii, że skoro tyle wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczyło Grenlandii i tego, że on powinien być amerykański, To powinniśmy być gotowi na to przyjmować, tak działać, żebyśmy potrafili działać niezależnie od Stanów Zjednoczonych, dlatego że może się zdarzyć, że oni właśnie, że Stany Zjednoczone zaatakują kraj europejski.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.