Mentionsy Mentionsy
Fakty w RMF FM
Fakty w RMF FM

03:00 Fakty

01.11.2025 ·13 min 24 s

Ostatnie sekundy dzielą nas od trzeciej, zatem czas na Fakty w RMF FM. Karol Płaczkiewicz, zapraszam ponownie. Do Kasy Narodowego Funduszu Zdrowia trafi miliard złotych. Posłuchajcie, co to oznacza dla pacjentów. Rośnie bilans ofiar huraganu Melissa. Karaiby czekają na pomoc. Za chwilę relacja naszego dziennikarza. W Faktach także istotne wieści dla kierowców w Trójmieście. Od wczoraj nowa organizacja ruchu obowiązuje w Gdyni i Sopocie. Dobry wieczór.

Dzięki tej dodatkowej kwocie rosną teraz szanse, że szpitale nie będą musiały przesuwać terminów planowych zabiegów i programów lekowych na przyszły rok. Doktor Michał Chrobot ze Świętokrzyskiego Centrum Onkologii w Kielcach liczy na to, że dodatkowe pieniądze trafią do tej lecznicy jak najszybciej i pokryją koszty dotychczasowego leczenia chorych. To są olbrzymie pieniądze na poziomie jednego szpitala. Świętokrzyskiego Centrum Onkologii, to jest kwota 60 milionów złotych, z czego prawie 40 to są niezapłacone programy lekowe i chemioterapie. Mimo ostatnich dotacji dla Narodowego Funduszu Zdrowia w kasie NFZ do końca roku wciąż brakuje ponad 5 miliardów złotych. Kolejne rozmowy na ten temat ministrów zdrowia i finansów są zaplanowane w przyszłym tygodniu. W planach są też pożyczki z Banku Gospodarstwa Krajowego dla szpitali w trudnej sytuacji.

O czym informował nasz dziennikarz Michał Dobrołowicz. Bilans ofiar huraganu Melissa, który przeszedł przez Jamajkę, Kubę i Haiti wciąż rośnie. Zdewastowane przez żywioł państwa oczekują na pilną pomoc humanitarną. Z Acoanu korespondent RMF FM Paweł Żuchowski. Przynajmniej 50 osób nie żyje. Lista zaginionych jest długa. 30 osób zginęło na Haiti, głównie w wyniku powodzi. Najwięcej ofiar to dzieci. 19 osób nie przeżyło żywiołu na Jamajce. 70% mieszkańców Jamajki wciąż nie ma prądu. Wiele dróg jest zablokowanych. Straty, jakie wstępnie szacuje się w wyniku przejścia huraganu Melissa, to 52 miliardy dolarów. Kraje dotknięte huraganem czekają na pomoc humanitarną. Zaoferowały ją już między innymi Stany Zjednoczone. Słuchacie faktów w RMF FM.

Niezidentyfikowane drony zakłóciły w piątek wieczorem pracę lotniska Berlin-Brandenburg, wstrzymując ruch na prawie dwie godziny. Kilka lotów przekierowano na inne niemieckie lotniska. Obecnie port działa już normalnie. Niemieckie władze podejrzewają, że za incydentem może stać Rosja, podobnie jak za podobnymi przypadkami w Danii i Norwegii. Moskwa tym oskarżeniom zaprzecza. Fakty ważne dla kierowców. Od wczorajszego poranka w Trójmieście przy gdyńskich i sopockich cmentarzach opowiązuje nowa organizacja ruchu. Gdzie można spodziewać się zmian? To sprawdzał nasz reporter Stanisław Pawłowski. Oba sopockie cmentarze, Komunalny i Katolicki, są przy ulicy Malczewskiego. Ta od rana jest jednokierunkowa, a dalej niepodległości do ulicy Kolberga. Kierowcy, którzy jadą z Gdyni leśną drogą do Dolnego Miasta, dojadą tam przez Brodwino,

Zmiany też w Gdyni. Ulica Witomińska jest już jednokierunkowa od skrzyżowania z Zieloną i Bursztynową. Jechać można tylko w kierunku centrum. Osoby odwiedzające groby bliskich, jak co roku, parkują na pasie zieleni przy głównym skrzyżowaniu. To tymczasowy parking na święta. Dojeżdżając w tę okolicę Aleją Armii Krajowej, policjanci apelują o to, aby zwolnić. A ja przypominam, że w ten świąteczny weekend mamy dla Was specjalne serwisy drogowe w ramach akcji Bezpieczny Powrót. Dziś specjalne informacje z dróg usłyszycie od 8.30 do 21.30 i w niedzielę od 11.30. Aktualne informacje ważne dla kierowców oczywiście także w Fakty w RMF FM. A teraz w faktach jeszcze kobieca piłka nożna. Ewa Pajor wróciła do treningów na boisku po kontuzji kolana, której doznała 12 października w meczu z Atletico Madryt.

Barcelona opublikowała w mediach społecznościowych film z jej treningu. Napastniczka opuściła kilka spotkań ligowych i nie grała w reprezentacji Polski. W tym sezonie strzeliła 8 goli i zaliczyła 3 asysty dla Barcelony. Jej powrót do gry przewidywany jest w tym miesiącu. Przed nami teraz druga część piątkowej porannej rozmowy w RMF FM. W niej na pytania słuchaczy odpowiadała Anna Maria Żukowska z Nowej Lewicy. Rozmawiał z nią Tomasz Terlikowski. Pytanie od pana Pawła. Czy podoba się pani, że Netanyahu był zapraszany mimo nakazu aresztowania na obchody wyzwolenia Auschwitz do Polski, a minister Sikorski sprzeciwiał się przelotowi Putina na potencjalne rozmowy pokojowe? Czy nasza polityka zagraniczna nie jest zbyt proizraelska? Nie, nie podobało mi się.

Przewodniczący Czarzasty w sprawie tego zakazu aresztowania i nasi politycy też się wypowiadali jednoznacznie, że nie powinno być taryfy ulgowej wyjątków, jak jest nakaz aresztowania międzynarodowy, to jest nakaz aresztowania. Czyli wobec Putina i Netanyahu te same reguły, nie ma przelotu dla Putina i jest aresztowanie dla Netanyahu. Do mnie jednak nie trafiają te tłumaczenia, że to by było takie mocno niezręczne, bo to by było co na terenie Auschwitz byśmy zatrzymywali. Jeszcze jest lotnisko po drodze chociażby. Gdzieś bym musiał wylądować z całą pewnością. Nie teleportuje się człowiek od razu z Izraela. No dobrze, źle to zabrzmi. Po prostu jest ten czas, gdzie teoretycznie można by dokonać tego zatrzymania. Szczęśliwie premier Izraela nie skorzystał z zaproszenia na te obchody, więc Polska nie byłaby ustawiona w tej niezręcznej sytuacji.

Pytanie jeszcze o Izrael. Kontynuując ten wątek, pani zdaniem, pani poseł, to już jest koniec tego wielkiego programu pokojowego, który zbudował Trump? Myślałam, że koniec wojny. Nie, niestety nie jest to koniec wojny. Obawiam się, że ten... Nie widzę tego końca tak docelowo, bo ten konflikt trwa już tyle lat, że jeżeli to są siły zewnętrzne, czyli tutaj Stany Zjednoczone, które ogłaszają zawieszenie broni, a chwilę potem, tydzień czy dziesięć dni później jednak znowu następuje atak, no to znaczy, że... Jeżeli ktoś mówi rozbroimy Hamas, Hamas się sam nie rozbroi. Nie rozbroi się, poza tym tak dokładnie zidentyfikować. Jeżeli ktoś mówi Izrael się wycofa i się nie wycofuje, no to nie ma żadnego, no to jest chwilowe przerwanie ognia, nic więcej.

No tak, no więc jeżeli to nie jest tak, że tak jak na przykład było w Kosowie, gdzie są siły zewnętrzne, były siły KFOR i tam później, one też nie dały rady, później właśnie wjechali tam Amerykanie, ale wjechali fizycznie, to obawiam się, że to będzie się ciągnęło niestety. Nie obawia się pani, że to jest... Są tacy analitycy, także izraelscy notabene, raczej bardzo lewicowi, ale są, którzy mówią, że to było tak naprawdę danie Netanyahu do ręki argumentu, żeby wykonał plan, którego jego prawicowi, jeszcze bardziej prawicowi... Żeby odzyskać zakładników. Odzyskać zakładników to jest jedna rzecz, ale druga rzecz po prostu wyczyścić strefę gazy. Używam strasznego języka, ale takiego się używa z palestyńczyków. Takiego niestety używają też sami Izraelczycy, przedstawiciele rządu Izraela i to jest język bardzo mocno nacjonalistyczny.

Ale nie obawia się pani, że tak się to może skończyć? Jeżeli ta walka się wznowi, no to Netanyahu powie, no jak widzicie nie ma żadnego innego wyjścia. A Trump powie, no Hamas zaczął. To jest tragedia, że niestety scena polityczna Izraela jest bardzo mocno przekrzywiona na prawo i to na nacjonalistyczne prawo. Jeżeli to się nie zmieni, to polityka Izraela ma małe szanse, żeby się zmienić. Dlatego uważam, że w interesie Europy, w interesie świata jest to, żeby wspierać siły prodemokratyczne, opozycję izraelską. Zobaczymy. Może kiedyś jednak Izraelczycy podejmą inny wybór. Tylko czy gazieńczycy do tego dożyją, dotrwają w gazie? My przedstawiliśmy jako lewica projekt uchwały Sejmu w sprawie potępienia ludobójstwa w strefie gazy i domagania się podjęcia sankcji.

To było jeszcze przed tym podpisaniem zawieszenia broni. Natomiast ta uchwała nadal nie jest procedowana. Utknęła w Komisji Spraw Zagranicznych, w której jestem. Prawo i Sprawiedliwość bardzo mocno stawia opór, żeby ona poszła dalej. No bo Prawo i Sprawiedliwość chce grać na Trumpa. Dobrze, w sprawie dwukadencyjności pani też zmieniła zdanie, pani poseł? Nie, ja nie zmieniłam zdania i moja organizacja partyjna, której przewodniczę, czyli Warszawa, jednoznacznie jest przeciwko tej zmianie, czyli likwidacji dwukadencyjności. Czyli nie ma dealu z PSL-em? Nie, dealu z PSL na pewno nie ma, natomiast muszę powiedzieć też jako przewodnicząca klubu z kolei, że jesteśmy jeszcze przed dyskusją na temat finalnej decyzji w tej sprawie. Będzie w przyszłym tygodniu posiedzenie klubu, będziemy o tym rozmawiali.

Ale ma pani jakieś rozdanie jako szefowa klubu? Jak to jest? Jak się układają te głosy? Kto za, kto przeciw? Mniej więcej wiem, natomiast nie będę wymieniać nazwisk, bo nie jesteśmy teraz na posiedzeniu klubu Lewicy. Wiadomo na przykład, że Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oraz inne polityczki związane z partią Razem nie są entuzjastkami tego rozwiązania. No tak, bo już to nie jest pierwsza dyskusja, którą będziemy odbywali w tej sprawie, także zdaję sobie sprawę, że są różne głosy w klubie, dlatego komunikuję, że ta decyzja jest jeszcze przed nami. Nie wie pani, jaka będzie. Podejmiemy ją w głosowaniu. Dobrze. Pytanie w takim razie, jeżeli nie było dealu, to czy pani zdaniem, to na co czekacie z ujawnieniem ustawy, pełnej treści ustawy, to ona ma długą nazwę ta ustawa, o związkach partnerskich, albo o wspólnym pożyciu, albo o jednym i drugim.

Dlaczego nie mamy tego dokumentu na stole? Bo jeszcze toczą się prace przed SKRM-em, czyli Stałym Komitetem Rady Ministrów. Mam spotkanie z panem ministrem Berkiem, z panią ministrą Kotulą i z szefami klubów koalicyjnych w przyszłym tygodniu, gdzie mamy jeszcze o tym rozmawiać. Czy tam jest jeszcze coś do docyzelowania? Być może tak. Być może to jest powodem, że jeszcze czekamy. Ale jakiś kompromis z prezydentem? Pan prezydent już mocno zakomunikował, że raczej nie jest. Powiedział, że co by chciał, żeby zmienić. No jasno powiedział. Nie ma dziedziczenia w takiej formie, jak jest zapisane i nie ma wspólnego rozliczania podatkowego. No pytanie, czy jeszcze nie zmieni zdanie, jak już i tak to zostanie usunięte z ustawy, zostanie z niej ogryzek, a on na końcu powie, a jednak, mimo wszystko to jednak nie.

Ale pani poseł, pani zdaniem należy dyskutować z prezydentem? Należy mu ustępować? No jest jakaś granica, bo pytanie, po co będą w takim razie te związki partnerskie? Żeby po prostu ogłosić, że przyjęliśmy ustawę? To ma rzeczywiście pomagać ludziom w takich zwykłych sprawach życia codziennego albo takiego, które... Prezydentowi będą mogli się dowiadywać o swoim stanie zdrowia. Wie pan, byłam wczoraj w szpitalu z moim tatą. Moja mama się musiała dowiadywać o stanie zdrowia mojego taty i musiała nosić ze sobą oświadczenie notarialne, że jest do tego upoważniona, bo tata jest po wylewie, ale nie jest ubezwłasnowolniony. Tylko, że nie umie komunikować pewnych spraw. I to tak wygląda też rzeczywistość osób w związkach partnerskich. Za każdym razem muszą gdzieś ze sobą przynosić jakiś papier.

I ten papier nie rozwiązuje wszystkiego. Nie rozwiązuje właśnie kwestii dziedziczenia w tym zakresie, żeby to było w pierwszej grupie podatkowej, a nie traktowanie jak osoby zupełnie obcej. No tak, ale jeżeli prezydent się nie zgodzi, to powiedzmy to zupełnie otwarcie. Jeśli prezydent zawetuje tę ustawę, a na razie komunikuje, że to zrobi, to całe dwuletnie dogadywanie się lewicy z PSL-em pójdzie... Na śmietnik, o tak powiem. Chciałem powiedzieć, użyć brzydszego słowa, ale pozwolę sobie go nie używać. No dlatego ja uważam, że jest jakaś granica szukania tutaj porozumienia, czy to z większością koalicyjną, czy to z panem prezydentem. No bo jeżeli ta ustawa ma nie zadowalać tych, do kogo jest adresowana, to pytanie, dla kogo ona jest.

Ona już nie zadowala wielu ludzi, ale jednak liczą, cały czas mają nadzieję, że coś, jakiś kształt, no bo jeszcze nie widzieli tego projektu, że coś tam jednak będzie, No ruszy sprawę do przodu, to znaczy popchnie nas jednak w XXI wiek, gdzie rozpoznajemy, że istnieją też związki nieformalne i związki jednopłciowe. Ale co popchnie? Oni mówią tak, symbolicznie Urząd Stanu Cywilnego out. To jest prawdą. Czyli tylko notariusz. Notarialnie to już mogą podpisać niektóre z tych umów i uzyskać pewne uprawnienia. Mogą, tylko to, mówię, to jest... No to oczywiście trwa i nie wszystkiego wyjaśnia i nie wszystko daje, to prawda. Mówią, nazwiska wspólnego nie będzie. Nawet pieczy Nad dzieckiem, nie mówimy o adopcji, podkreślmy. Też nie będzie. No to co będzie, co miałoby ich zadowolić? No pewnie zostałyby z tego jakieś kwestie podatkowe wspólnego rozliczania.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.