Mentionsy Mentionsy
Fakty w RMF FM
Fakty w RMF FM

01:00 Fakty

02.10.2026 ·10 min 49 s

Co więcej, wiele wskazuje na to, że podczas nieudanej próby egzekucji doszło do uszkodzenia mózgu kobiety. Pike podano dwie dawki środka używanego przez Stantonese w egzekucjach. Mimo to kobieta nie zmarła. Świadkowie słyszeli jak oddychała, poruszała się, a nawet chrapała. Po ponad godzinie została przewieziona karetką do szpitala. Teraz władze Tennessee próbują ustalić, co dokładnie poszło nie tak. Departament więziennictwa twierdzi, że zastosowano wszystkie elementy obowiązującej procedury. Adwokaci Pike twierdzą natomiast, że tragedii można było uniknąć. Jak mówią, już wcześniej ostrzegali władze, że ich klientka ma schorzenie krwi i problemy z dostępem do żył. Ich zdaniem właśnie te problemy mogły doprowadzić do tego, że środek nie został prawidłowo podany do krwiobiegu. Prawnicy domagają się zmiany kary śmierci na dożywocie i określają przeprowadzoną procedurę jako okrutną i torturującą.

Natomiast później przyszedł rzut karny, przyszła czerwona kartka i to wszystko odwróciło losy meczu. Podkreślił selekcjoner drużyny narodowej Jan Urban. W poniedziałek Polska zagra na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną, która zremisowała ze Szwecją 1 do 1. Publicystyka w Faktach RMF FM. Dostosowujemy procedury, zmieniamy ustawy, prawo, żeby polskim żołnierzom dać możliwość działania zawsze i wszędzie, wtedy, kiedy jest zagrożone bezpieczeństwo państwa. Tak mówił w porannej rozmowie w RMF FM wiceminister obrony Cezary Tomczyk. Był on gościem Tomasza Terlikowskiego. Kilka dni temu mówił Pan o tym, że jesteście w trakcie przygotowania i zmiany procedur też używania naszego myśliwstwa, lotnictwa myśliwskiego, ale też śmigłowców.

Na jakim etapie jesteśmy? Te przepisy w ramach Wojska Polskiego wchodzą właśnie w życie. Właśnie, to znaczy dzisiaj, jutro? Właśnie, to znaczy to jest kilka procedur, które są zmieniane od 1 października, czyli od... Wczoraj. Wczoraj. Natomiast do tego dojdzie jeszcze kilka nowych procedur. Ale dla naszych słuchaczy powinno być jasne. My zmieniamy procedury, jeżeli chodzi o użycie uzbrojenia względem obcych statków powietrznych. Do tej pory, i taki jest standard w czasie pokoju, musi być kontakt wizualny, tak żeby pilot mógł potwierdzić, że to jest zagrożenie na 100%, a nie na przykład statek sojuszniki. A czy raz nie? My wprowadzamy procedurę, która się nazywa identyfikacją pozytywną. która zakłada, że jest to coś pomiędzy stanem pokoju, a stanem wojny, czyli stan zagrożenia.

I jest to suma kilku czynników, czyli na przykład odczyt radarowy, wlot do strefy zakazanej oraz na przykład informacja od sojuszników ukraińskich, że jest to rakieta manewrująca. To jest już podstawa dla pilota i dla dowódcy operacyjnego do wydania rozkazu o zestrzeleniu. No właśnie, pilot podejmuje decyzję czy dowódca operacyjny? Pilot na samym końcu naciska spust, natomiast to dowódca operacyjny wydaje rozkaz preautoryzacyjny, czyli taki rozkaz generalny o nakazie albo możliwości użyciu uzbrojenia względem obcego statku powietrznego. Ja wie pan, byłem wtedy w nocy z dziewiątego na dziesiątego razem z dowódcą operacyjnym na stanowisku dowodzenia. Słyszałem, jak dowódca operacyjny wydawał rozkazy pilotom,

To naprawdę bardzo wyjątkowy moment. Ten clear to engage, fire, fire, fire. Potem informacje od pilotów o zestrzeleniach dronów nad Polską. To brzmiało w jakiś sposób Niewiarygodnie, ale to się zdarzyło. Pierwszy raz w historii NATO piloci nad Polską zestrzelili rosyjskie statki powietrzne. Ale cały czas mówimy o zestrzeliwaniu nad Polską. Nie ma możliwości na razie, żeby strzelać do statków powietrznych, nawet szybko się poruszających nad Ukrainą. Nie ma takiej możliwości, natomiast jeżeli na przykład rakieta manewrująca znajdzie się w bezpośrednim sąsiedztwie Polski, no to oczywiście nie sądzę, żeby komukolwiek zadrżała ręka. Panie Ministrze, co z tą bazą amerykańską w Polsce? Słyszeliśmy przed chwilą wypowiedź Donalda Trumpa, która była, tak bym powiedział, mało zdecydowana.

Że jeżeli Polska myśli o stałych bazach, to kluczowy jest podpis premiera Donalda Tuska. I wtedy, te kilka tygodni temu, rozpoczął się wielki proces. Uchwała Rady Ministrów, jasny wniosek rządu i budowanie tego zaplecza. Bo to rząd zrobi, rząd sfinansuje i rząd zaprogramuje razem z Ameryką. Natomiast wsparcie prezydenta Nawrockiego jest tutaj absolutnie ważne. A ja wrócę do pytania, ile mamy żołnierzy amerykańskich w tej chwili w Polsce? W Polsce w ciągu ostatnich lat jest zawsze pomiędzy 6 a 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich. A ile jest w tej chwili? Myślę, że w tej chwili jest około 7 tysięcy żołnierzy amerykańskich. Mówił Pan o tym, że wrócą te rotacyjne jeszcze w lipcu, w sierpniu. W lipcu tego roku mówił Pan, że w ciągu 3 miesięcy wrócą te rotacyjne oddziały, ale te wypowiedzi Kolbiego są takie, że nic na to nie wskazuje.

Oni chyba nie wrócą do nas. Wracają inne oddziały, to znaczy to jest rotacja składająca się z wielu różnych jednostek amerykańskich. Ale wciąż nie mamy 11 tysięcy, które mieliśmy. To znaczy wróciliśmy do stanu trochę wyższego, jeżeli to jest 7 tysięcy, trochę wyższego niż ten, który był przed pełnoskolową inwazją. To w ciągu ostatnich kilku lat zawsze było między 6 a 10 tysięcy. My się przyzwyczailiśmy do tej liczby i mówiliśmy o około 10 tysiącach żołnierzy. Natomiast oczywiście pracujemy nad tym, żeby ta obecność była większa. Ale chciałbym zwrócić na jedną rzecz uwagę i to też mówili moi rozmówcy w Białym Domu, że poza samą liczbą żołnierzy oczywiście kluczowe są zdolności. Zdolności do odstraszania tych żołnierzy. To znaczy my chcemy żołnierzy z doświadczeniem bojowym, z możliwością do dalekich precyzyjnych uderzeń, ludzi doświadczonych wojną.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.