Mentionsy Mentionsy
Enigma
Enigma

David Halberstam

03.10.2025 ·24 min 7 s

Nagrodę Pulitzera, najwyższe wyróżnienie dziennikarskie, otrzymał w wieku zaledwie 30 lat. Jednocześnie mocno naraził się administracji USA za krytykę wojny w Wietnamie. Kiedy pierwszy raz przyjechał do Polski, nie wiedział, że ta podróż tak mocno wpłynie na jego życie.

To jest Enigma w RMF Classic. Z sekrety życiorysów ludzi, którzy tworzyli XX wiek odgrywa Przemysław Semczuk. Miał zaledwie 30 lat, gdy otrzymał nagrodę Pulitzera, najwyższe wyróżnienie dziennikarskie. Jednocześnie został ukarany przez amerykańską administrację, której nie spodobała się krytyka wojny w Wietnamie. By odbudować reputację, zdecydował się wyjechać za żelazną kurtynę. O Polsce wiedział tylko tyle, że to jeden z krajów komunistycznych. Poznajmy postać Davida Halberstama. W grudniu 1964 roku w polskiej ambasadzie w Waszyngtonie pojawia się reporter dziennika New York Times. Podkreśla, że Polska jako młody, rozwijający się kraj jest dla niego bardzo interesująca.

Te słowa nie przekonują konsula, który odnosi wrażenie, że dziennikarz nie ma pojęcia dokąd jedzie i jak wygląda kraj, w którym ma objąć posadę korespondenta. Mimo to udaje, że tego nie zauważa. Doskonale zna powód zainteresowania Polską. David Halberstam krytykował zaangażowanie USA w wojnę wietnamską. Opisywał bezsens walki z Vietcongiem i obnażał korupcję reżimu w Sajgonie. Teksty przyniosły mu ogromny rozgłos i prestiżową nagrodę Pulitzera. Niestety za karę trafił na listę dziennikarzy objętych zakazem dostępu do informacji wojskowych. Nikt z oficerów armii i pracowników Departamentu Stanu nie chce z nim rozmawiać. A to dla reportera oznacza śmierć zawodową. Młody, błyskotliwy dziennikarz znajduje jednak wyjście z beznadziejnej sytuacji.

Prosi o wysłanie go za żelazną kurtynę. Z informacji wywiadowczych wynika, że wśród reporterów New York Timesa krąży na ten temat anegdota. David miał żartować, że szybko musi zostać wydalony z kraju komunistycznego, czym odzyska zaufanie i reputację. Do polskiego konsula dotarły także inne pogłoski dostarczone przez agenturę rozlokowaną wśród nowojorskich dziennikarzy. Halberstam opowiadał kolegom, że chce w Polsce znaleźć żonę. Ale nie byle jaką. Nie interesuje go ładna sekretarka czy kelnerka. Potrzebuje żony, która może podnieść jego pozycję. Z racji żydowskiego pochodzenia nie może liczyć na znalezienie odpowiedniej kandydatki w Ameryce. Mówi otwarcie, że najlepsza będzie aktorka, która dzięki niemu zrobi również karierę w Hollywood.

Gdy Halberstam pojawia się w Warszawie, gazety piszą o aferze mięsnej. Przed sądem postawiono kilkadziesiąt osób winnych defraudacji i oszustw. Głównym oskarżonym jest Stanisław Wawrzecki, dyrektor Miejskiego Handlu Mięsem Warszawa-Praga. 2 lutego 1965 roku sędzia Kryżes Sądu Wojewódzkiego w Warszawie skazuje go na karę śmierci. Wszyscy dobrze wiedzą, że wyrok zapadł na najwyższych szczeblach władzy. Gdy milicja i służba bezpieczeństwa wpadły na trop przestępców, braki w zaopatrzeniu w mięso stały się tematem politycznym. Tyle, że nikt nie śmie mówić o tym głośno. Nikt za wyjątkiem Davida Halberstama, który pyta czytelników New York Timesa, ile mięsa jest warte w Polsce życie ludzkie.

Przy okazji przypomina, że za przestępstwa gospodarcze skazywano na śmierć w czasach stalinowskich. To znak, że w Polsce mimo odwilży z roku 1956 nic się nie zmieniło. Korespondencje Halberstama przedrukowują dzienniki zachodnioniemieckie i odczytuje Radio Wolna Europa, a on mimo dyskretnej opieki ze strony władz znajduje nowy temat. Pisze o walnym zebraniu Związku Literatów Polskich, na którym debatowano o zaostrzeniu cenzury i ograniczeniach w przydziale papieru, co ma na celu wstrzymanie druku niewygodnych książek. SBC szybko ustalają, że sprawcą przecieku jest Ireneusz Iredyński, z którym Halberstam regularnie spotyka się w kameralnej. Iredyński to wschodząca gwiazda literatury, a do tego warszawski bon vivant, który poznaje Halberstama z młodymi, atrakcyjnymi kobietami.

Jedną z nich jest Krystyna Stypułkowska. Co prawda nie jest aktorką zawodową, ale zagrała w kilku filmach. Halberstam jest nią zachwycony i po trzech dniach znajomości proponuje jej małżeństwo. Stypułkowska odpowiada śmiechem, myśląc, że to żart. Po odmowie Stypułkowskiej przez jego mieszkanie w pensjonacie zgoda przewija się mnóstwo kobiet. W esbeckich raportach padają imiona Zosia, Basia, Ewa i Elżbieta. I to właśnie ta ostatnia staje się spełnieniem jego planów. Wydarzeniem kulturalnym roku jest warszawska premiera dramatu Po upadku, amerykańskiego dramaturga i eseisty Artura Millera, zresztą laureata Nagrody Pulitzera, którą otrzymał za dramat Śmierć Komi Voyagera. Niemniejszą sławę przyniosło mu małżeństwo z aktorką Marilyn Monroe.

Po spektaklu odbywa się rout, na którym bawią artyści autor, który przyjechał na premierę i zaproszeni goście. Wśród nich jest także Halberstam. Jest oczarowany grą i odważną sceną, w której aktorka zademonstrowała wyjątkowo zgrabną sylwetkę. Ale jeszcze większe wrażenie robi na nim to, że Czyszewska jest prawdziwą gwiazdą. Zagrała już w 35 filmach, prasa okrzyknęła ją królową komedii, choć równie dobrze radzi sobie w rolach dramatycznych i na deskach teatru. Dla Halberstama wydaje się idealna. Jest tylko jeden kłopot, bo jest w związku z reżyserem Jerzym Skolimowskim, ale takie drobnostki nie są w stanie zniechęcić amerykańskiego dziennikarza. 5 kwietnia Ekspres Wieczorny ogłasza laureatów plebiscytu Złote Maski, w którym czytelnicy głosują na najpopularniejsze aktorki i aktorów.

W kręgu bohemia artystycznej i intelektualnej od dwóch tygodni plotkowano tylko na ten temat. Mieczysław Rakowski, dziennikarz tygodnika Polityka, w przeddzień publikacji Kuriera zapisał w swoim dzienniku. Elżbieta Czyżewska, młoda, utalentowana i ładna aktorka, żyjąca od kilku lat ze Skolimowskim, wychodzi za mąż za korespondenta New York Timesa w Polsce, Davida Halberstama, bardzo zdolnego dziennikarza. Sensacja w kołach artystycznych niebywała. Rakowski nieprzypadkiem wspomniał o Jerzym Skolimowskim. Rozstanie z reżyserem jest nie mniejszą sensacją niż nagłe rzucenie się w objęcia Amerykanina. Skolimowski i Czyżewska byli bardzo znaną parą, związek wiele razy przeżywał trudności. A tu proszę, ledwie po dwóch tygodniach od wyprowadzki Czyżewska bierze ślub.

To prawdziwy temat do plotek. Zaskoczone jest nie tylko środowisko filmowe i wielbiciele aktorki. Niemniej zaskoczeni są esbecy, którzy wiedzieli, że Czyżewska często spotyka się z Halberstamem, a nawet nocuje w jego pokoju w pensjonacie Zgoda. Nie przyszło im jednak do głowy, że Amerykanin, który ledwie przed miesiącem składał propozycje matrymonialne z typu Łukowskiej, od której dostał kosza, zaproponuje małżeństwo kolejnej kobiecie. Anons w kurierze zaskakuje także samego Halberstama, który chciał zachować ślub w tajemnicy. Obawiał się, że rozgłos przyniesie komplikacje. I się nie mylił. Już następnego dnia przyszłych małżonków wzywa kierownik Urzędu Stanu Cywilnego i informuje, że dostarczone dokumenty

Paradoksalnie to nie pani młoda jest w niezręcznej sytuacji, lecz jej przyszły mąż. Po publikacji kuriera, kredytowani w Warszawie reporterzy agencji United Press International, Associated Press Reutera i Agence France-Presse wysłali depesze informujące o ślubie kolegi. Zaproszono gości, pracowników amerykańskiej ambasady i kilkadziesiąt osób z Bohemy. Przyjęcie weselne ma się odbyć w mieszkaniu Roberta de Vici, sekretarza ambasady USA. Uroczystości weselnych nie da się już odwołać. Halberstam postanawia, że przyjęcie odbędzie się w ustalonym terminie, tyle że z okazji zaręczyn. Na uroczystość przybywa blisko 100 osób. Gości, zagranicznych dyplomatów i dziennikarzy oraz miejscową bohemę artystyczną wita owinięta białą wstęgą poręcz schodów.

A jak Związek Krzyżewski i Halberstama skomentowali polscy goście, o tym opowiem już za chwilę. To jest Enigma w RMF Classic. Sekrety życiorysów ludzi, którzy tworzyli XX wiek. Przemysław Semczuk. To jest Enigma w RMF Classic. Na przyjęciu zaręczynowym goście cieszą się i gratulują, a za plecami Czyżewskiej z niedowierzaniem i sarkazmem oceniają jej krok. Większość powątpiewa, czy w ogóle dojdzie do ślubu. W wielką romantyczną miłość nie wierzy nikt. Motywem ma być chęć zrobienia kariery w Hollywood, w czym z pewnością pomoże jej mąż.

To Halberstam ma się starać o pozostanie w PRL-u przez kolejne dwa lub nawet trzy lata. Halberstam nie ma pojęcia, że Kramer zamieścił tę wypowiedź w oficjalnym przekazie. O tym, co myśli jego przyszła żona, dowiaduje się z zagranicznej prasy. Names mentioned in English. Krzyżewska nie mówi po angielsku, właściwie dopiero zaczęła naukę. Dotąd rozmawiali po francusku, chodzili do lokali rozrywkowych i odwiedzali znajomych. Po prostu dobrze się bawili, nie rozmawiając poważnie o przyszłości.

Jak się teraz okazuje, każde widzi ją inaczej. Małżeństwo amerykańskiego korespondenta z polską gwiazdą filmową, które dla zagranicznych serwisów staje się sensacją, dla partyjnych dygnitarzy jest publicznie wymierzonym policzkiem. Na najwyższych szczeblach władzy zawrzało. Nie dość, że Amerykanin to jeszcze Żyd. Takiego skandalu nie można przepuścić płazem. Oliwy do ognia dolała notatka w Kurierze Polskim. Takie zapowiedzi na pierwszych stronach dzienników codziennie ukazują się w Ameryce, ale nie w socjalistycznym kraju. Na reakcję nie trzeba długo czekać. 28 kwietnia na łamach Życia Warszawy ukazuje się artykuł zatytułowany Nasze Gratulacje. Tekst dotyczy Halberstama, ale nie ma związku z Czyżewską.

Chodzi o korespondencje, w których jak podaje życie, Halberstam zamiast opierać się na rzetelnych informacjach wykorzystuje kuluarowe ploteczki. Choć trudno w to uwierzyć laureat Pulitzera, relacjonując międzynarodowy konkurs szopenowski miał wykryć spisek polegający na W faworyzowaniu czerwonych i dowodzi, że Rosjanom przydzielono lepsze fortepiany oraz pozwolono ćwiczyć dwa razy dłużej niż uczestnikom z krajów kapitalistycznych. Gdy jednak ogłoszono wyniki i najwyższe miejsca zajęli właśnie artyści z krajów kapitalistycznych, niezmordowany Sherlock Holmes miał odwrócić kota ogonem i ujawnić poufne informacje od jurorów. Nagle okazało się, że Rosjan dyskryminowano zaniżając im noty. Nie są to jednak jedyne zarzuty.

Inna relacja z Warszawy dotyczyła antysemityzmu w Polsce. Halberstam pisał, że na każdym kroku spotyka ludzi, którzy podkreślają niechęć do Żydów. Autor gratulacji nazwał te wywody ugarstwami. Jego zdaniem Halberstam zapomniał, że w Warszawie działają Państwowy Teatr Żydowski i Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce. Ukazują się również dwa dzienniki widisz. Pan Halberstam nie wie albo raczej udaje, że nie wie o tym, iż co roku czczona jest w Polsce pamięć bohaterów getta warszawskiego, tych, którzy podjęli walkę z hitlerowskim okupantem i którym w tej walce nieśli pomoc żołnierze Polskiego Ruchu Oporu. Na domiar złego korespondencja o antysemityzmie panującym w Warszawie została przedrukowana w zachodnioniemieckim dzienniku Die Welt.

I właśnie tego gratuluje Halberstamowi autor, Halberstam nie przejmuje się krytyką podpisaną przez jakiegoś redaktora ukrywającego się pod inicjałami HK. Do swoich współpracowników mówi, że ma to w D. To nawet powód do dumy i dowód dziennikarskiego sukcesu. Innego zdania są zagraniczni reporterzy akredytowani w Polsce. Jak donoszą współpracownicy SB, Albert Duplieu z Agence France-Presse skomentował, że Halberstam zrobił głupio, gdy napisał o antysemityzmie w taki sposób. Natomiast Eugene Cramer z Associated Press oraz Vincent Buist z Reutera są pewni, że artykuł to wstęp przed wydaleniem Halberstama z Polski.

Jego dni są policzone, co w kontekście ślubu z Czyżewską, do którego zresztą jeszcze nie doszło, to sytuacja nie do pozazdroszczenia. Do Halberstama powaga sytuacji dociera dopiero następnego dnia, gdy tekst przedrukowuje Trybuna Ludu, naczelne pismo Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. A jakiś redaktor HK, który jego zdaniem nie może się równać z nim laureatem Nagrody Pulitzera, to Henryk Korotyński, Redaktor naczelny Życia Warszawy. Żarty się skończyły. Tekst Korotyńskiego to jednak dopiero wstęp. 9 maja na ostatniej stronie Tygodnika Kultura ukazuje się felieton podpisany inicjałami KTT. Tak swoje teksty sygnuje Krzysztof Teodor Teplic, czołowy publicysta, pisarz, krytyk filmowy i autor scenariuszy.

Tytuł Speedy Gonzales nie wskazuje bezpośrednio, o kogo chodzi. Pozwala jednak przypuszczać, że będzie krytyczny. A sam lead potwierdza to przypuszczenie. Pojawił się w naszym kraju człowiek wyjątkowy. Nie wiadomo jeszcze tylko dokładnie, czy jest to wyjątkowy łobuz czy wyjątkowy dureń. Teplitz krytykuje Halberstama, którego poznał i miał okazję czytać jego korespondencję z Polski, bowiem trzeba dodać, że New York Times jest przecież dostępny w warszawskim klubie międzynarodowej prasy i książki. Po lekturze dochodzi do wniosku, że opisuje Amerykanom nieprawdziwy obraz Polski. Kłamie, zmyśla fakty, przeinacza interpretacje, za wszelką cenę chce, aby jego nazwisko, nazwisko podrzędnego w końcu dziennikarza, stało się światowym szlagierem. Oto bowiem kłamca czy dureń, wszystko jedno, dla swojej prywatnej satysfakcji urządza sobie przedstawienie ze spraw dla naszego kraju ważnych, istotnych lub bolesnych, albo też na odwrót rozdmuchuje kwestie

Istniejące albo obciążone ponurym wspomnieniem, aby okrasić nimi poranną lekturę czytelników New York Timesa i zapewnić im łatwiejsze trawienie szczyptą sensacji zza żelaznej kurtyny. Szybkościowiec Speedy Gonzales w kilka tygodni nie umiejąc słowa po polsku wie wszystko, we wszystkim się orientuje i o wszystkim feruje wyroki. A jakie? O tym mieliśmy okazję się przekonać. Choć wszystkim wydaje się, że los amerykańskiego korespondenta jest przesądzony, władze milczą. W jednym z raportów napisano, że trzeba się wstrzymać, bowiem wydalenie może mieć negatywne skutki polityczne. 13 czerwca 1965 roku Elżbieta Czyżewska i David Halberstam zawierają związek małżeński, a godzinę później aktorka odbiera złotą maskę.

Następnego dnia ekspres wieczorny zamieszcza relację z Gali. O ślubie jednak nie wspomina ani słowem, co cieszy Halberstama. Nie wie tylko, że to cisza przed burzą. Przez kolejne miesiące stara się jak może, by w swoich korespondencjach przedstawić neutralne tematy społeczne. Opisuje targi końskie w Zambrowie, które dla obywateli USA są barwnym reliktem przeszłości. Sytuacje Cyganów, pisze o cenach skupu zboża i żywca, o życiu ludności wiejskiej i budowie zapory w Solinie. Wreszcie dociera do niego to, o czym doskonale wiedzą wszyscy dziennikarze akredytowani w Polsce. W pensjonacie zgoda pokoje są na podsłuchu. Zaczyna dostrzegać ciągnących się zanim agentów obserwacji, którzy notują z kim, kiedy i gdzie się spotyka. Przestaje ufać tłumaczom, którzy pracują na dwa fronty.

Nie informuje ich o planach, teksty pisze po kryjomu, a po wysłaniu kopie zabiera z telexu. A przede wszystkim uważa na to, co pisze. Niestety ostrożność nie pomaga. 19 grudnia w New York Timesie ukazuje się tekst pod tytułem W Polsce też istnieją problemy między Kościołem i państwem. Tematem jest list polskich biskupów do biskupów niemieckich, w którym padły słowa przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Halberstam dodaje dość krytyczną opinię na temat polskiego rządu, jego zdaniem słabego i zależnego od Moskwy. Trzy dni później towarzysz Frąckiewicz z Departamentu Prasy Informacji wzywa go do MSZ. Upomnienie kończy się pyskówką. 27 grudnia Halberstam ponownie jedzie do MSZ, tym razem do dyrektora departamentu, towarzysza Chaba Sińskiego.

Otrzymuje decyzję o cofnięciu akredytacji i wyznaczeniu 7 dni na opuszczenie Polski. Wiadomość o wydaleniu z Polski korespondenta New York Timesa podają wszystkie serwisy agencyjne, ale nie wywołuje ona spodziewanych sensacji. Nawet ambasador USA w Polsce nie przerywa swojej wizyty w Poznaniu i przesyła typową w takiej sytuacji notę protestacyjną. Przejęta nie jest nawet Elżbieta Czyżewska. Żartuje ze Służby Bezpieczeństwa, mówi wszystkim, że zostaje i ma nadzieję, że władze nie będą jej robić problemów z wyjazdami w odwiedziny do męża. W niedzielę 2 stycznia podczas przyjęcia pożegnalnego dochodzi do sprzeczki pomiędzy Halberstamem i Kramerem z Associated Press. Kramer mówi do kolegi, przecież o to ci chodziło. Halberstam zaprzecza tłumaczy, że starał się nie drażnić władz.

Kramer odpowiada krótko, robiłeś to niedołężnie. 6 stycznia Halberstam odlatuje z lotniska o kęcie do Londynu. Kilka dni później w New York Timesie ukazuje się jego artykuł, wydalenie to nie żart. Tym razem żali się i utyskuje na wyrzucenie z Polski. Twierdzi, że władze komunistyczne go skrzywdziły, choć tak bardzo starał się być obiektywny, a wydalenie było dla niego zaskoczeniem. Przy okazji sporo pisze o kraju, w którym spędził rok. Narzeka na marny transport i restauracje, choć czytelnicy New York Timesa nie wiedzą, że stołował się wyłącznie w hotelach Bristol, europejskim Polonii i Grandzie, gdzie gościom płacącym dolarami niczego nie brakuje. Importowane trunki i delikatesowe specjały miał na co dzień, bo zagraniczni korespondenci i pracownicy ambasad korzystają ze specjalnego sklepu niedostępnego dla zwykłych obywateli.

Jeździł służbowym Mercedesem, a żonie kupił Volkswagena Garbusa – szczyt motoryzacyjnych marzeń przeciętnego Kowalskiego. Halberstam pisze krytycznie o Polsce, wiedząc doskonale, że jego żona w niej pozostała. Czy nie zdaje sobie sprawy, jakie konsekwencje może ponieść z tego powodu? Tymczasem do Czyżewskiej dopiero teraz dociera, w jakiej jest sytuacji. W ubiegłym roku zagrała zaledwie w czterech filmach, a na bieżący nie ma żadnych propozycji. Nie straciła co prawda roli W teatrze dramatycznym, ale dyrektor na wszelki wypadek przygotowuje za nią dublerkę. O angażu na kolejny sezon nie ma już mowy. Zresztą w teatrze aktorzy i pracownicy dystansują się od niej, rozmowy przy niej milkną, a za plecami nie mówi się o niej inaczej, niż nazywając ją wulgarnym słowem zaczynającym się na jedenastą literę alfabetu.

Władze umożliwiają jej wyjazd za granicę, licząc, że nie wróci. Jednak ku zaskoczeniu wszystkich wraca. Opowiada o kilku ważnych spotkaniach z producentami, którzy przygotowują dla niej grunt pod karierę za oceanem. Czas mija, a ról jednak nie ma. I to zarówno na Zachodzie, jak i w Polsce. W 1966 roku udaje jej się zagrać zaledwie w jednym filmie o jakże przewrotnym w tej sytuacji tytule – Małżeństwo z rozsądku. Skoro uniemożliwienie ucieczki nie zadziałało, w kilku gazetach ukazują się artykuły piętnujące jej postawę. Daje za wygraną, postanawia opuścić ojczyznę. W ramach pożegnania na okęciu zostaje poddana upokarzającej kontroli w asyście fotoreporterów. Relację zamieszcza tygodnik Walka Młodych. Niestety znajomości Halberstama nie pomogły Czyżewskiej w karierze za oceanem.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.