Charles Ponzi
Do Ameryki przypłynął mając zaledwie kilka dolarów w kieszeni, a mimo to stał się największym biznesmenem lat 20. ubiegłego wieku. Jego nazwisko zna każdy ekonomista - zwłaszcza wtedy, gdy pojawia się jakiś przekręt finansowy...
Ponzi nie dowierza. Przecież gdyby je kupował i odsprzedawał poczcie otrzymując znaczki, to powinni o tym wiedzieć. Powinni zatem wiedzieć, że tego nie robi. A skoro nie wiedzą, blefuje dalej. Odpowiada, że oficjalnie nie kupuje, ale kupuje nieoficjalnie, współpracując z rządami państw, jednak nie zdradzi którymi, bo ktoś może robić to co on. I owszem, jego pomysł podpatrzyła już konkurencyjna firma założona przez jego byłych agentów. Dobrze wie, że oni również robią coś, co od wieków nazywane jest okradnij Piotra, aby zapłacić Pawłowi, ale nie może na nich donieść. Na szczęście w trakcie rozmowy do biura wchodzi Al Ciullo, dawny znajomy, którego zatrudnił. Wolał mieć łotra spod ciemnej gwiazdy po swojej stronie, niż go przepędzić.
Do Włoch wraca w 1936 roku z 60 dolarami w kieszeni. To i tak sporo, bo gdy w 1903 wylądował w Bostonie miał zaledwie 2,5 dolara. Jednak jego prawdziwe bogactwo to doświadczenie. Szybko zyskuje sympatię faszystów i dostaje posadę agenta włoskich linii lotniczych w Rio de Janeiro. Niestety po wybuchu wojny traci pracę. Dorabia ucząc języków i tłumacząc dokumenty. W 1948 roku traci wzrok i przechodzi wylew. Rok później umiera w szpitalu św. Franciszka z Asyżu. I choć wielu przed nim stosowało metodę okradnij Piotra, by zapłacić Pawłowi, to on jest do dzisiaj uznawany za wynalazcę piramidy finansowej.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.