#25 - Mobbing nie ma happyendu - Katarzyna Bednarczykówna
Podjąć tą dobrą decyzję, jakby z korzyścią dla siebie i dla pracowników, że to mobber, który w tym momencie jest prawnie w Polsce fantastycznie chroniony z jakiegoś powodu, jest tą osobą, która przynosi w firmie straty finansowe i straty wizerunkowe. Im bardziej pracownik jest zniszczony, no to albo pójdzie w depresję, albo pójdzie w taką bardzo zdeterminowaną walkę o siebie. Pójdzie do mediów, powie w jakiej firmie go to spotkało, pójdzie do sądu. To się nie opłaca pracodawcy absolutnie z żadnej strony, tym bardziej, że za chwilę mamy zmiany prawne i wejdą sześciokrotnie wyższe odszkodowania, mówiąc o tym minimalnym odszkodowaniu oczywiście za mobbing.
Elementu zdrowia psychicznego i komfortu psychicznego w pracy zależy ogromnie dużo, nie mówiąc o samej jakości wykonywanej przez nas pracy, no bo jeżeli jesteśmy zastraszeni, zestresowani, nawet jeżeli nas mobbing nie dotyczy, tylko dotyka kogoś w naszym zespole, dotyka to jest łagodne słowo, jeżeli ktoś w naszym zespole tego doświadcza, ten stres się niesie wszędzie naokoło. Oczywiście, kortyzol skacze wszystkim. Więc w tym momencie pracodawca osłabia swój zespół, osłabiając swoich pracowników, a osoba, niech ona będzie świetnie wykwalifikowanym ekspertem ten mobber. Niech on przynosi znakomite zyski firmie gdzieś na papierze w Excelu, ale ostatecznie długoterminowo, jak sobie to policzymy, dodając koszty rekrutacji, koszty tego, że nasi pracownicy odchodzą na L4, że są dużo mniej wydajni, no to się naprawdę...
Natomiast kiedy mamy ten mobbing oparty na pasywnej agresji, na ignorowaniu, na wydawaniu poleceń poniżej naszych kompetencji, Albo na tak manipulowaniem naszymi zadaniami w miejscu pracy, żeby wyszło, że jesteśmy nieproduktywni w jakiś sposób. To już są działania wyrafinowane, zaplanowane, które mają na celu wykluczyć nas z pewnego środowiska albo osłabić nasze kompetencje, a już na pewno osłabić naszą wiarę w nasze własne umiejętności, co jest podstawą działania Mobbera. My musimy się poczuć słabi, żeby poddawać się tym kolejnym próbom przemocy, żeby przestać się stawiać.
Nawet w tym środowisku akademickim zdarzają się, kiedy już mobber czy mobberka, bo mobbing nie ma płci, to może być i kobieta i mężczyzna. Takie założenie, że to jest przeważnie mężczyzna jest absolutną nieprawdą. I jeżeli ta osoba się tak czuje pewnie w tych taktykach przemocowych, nawet w środowisku akademickim dochodzi do wulgaryzmów i do takich bardzo jawnych przekroczeń. Więc tam też się to zdarza, w zależności od tego, na ile pewnie czuje się mobber. No i przeważnie oczywiście tam to się zdarza za zamkniętymi drzwiami, gdy nikt nie słyszy, albo to są jakieś telefony po godzinach prywatne, jak w przypadku jednej z moich bohaterek. No i najgorsze jest to, że ja kontaktowałam się z jedną z absolutnie najlepszych i najbardziej prestiżowych uczelni w Polsce, którą opisywałam w książce.
I to rozmywanie jest sposobem na to, żeby właśnie uchronić również mobbera. I to jest dla mnie niewiarygodne. Chcę zadać pytanie, na które ty w gruncie rzeczy już trochę powiedziałaś wcześniej, a pytanie brzmi, co by się musiało stać, żeby to nie uchodziło na sucho, żeby prawo No moim zdaniem to jest ewidentnie odpowiedzialność karna. Mobber nie odpowiada karnie. Jak ktoś nas okradnie, to odpowiada karnie. Jak ktoś na nas napadnie, to odpowiada karnie. Jak ktoś nam, nie wiem, włamie się do mieszkania, odpowiada karnie. Ktoś nam wyrządza przemoc psychiczną, nie ma odpowiedzialności.
Cała definicja jest skomplikowana i niejasna. Ona będzie zmieniona i słowo długotrwałe przynajmniej zostanie usunięte, co jest istotne, bo przynajmniej nie będziemy przed sądem musieli udowadniać, że Bóg wie ile to trwało. Natomiast widzimy... Definicja, z której wynika, że my mamy dostarczyć przed sądem dowody, że ten mobbing był. Pracodawca pewnie się broni, że tego mobbingu nie było, no bo na tym to wszystko polega, a mobber jest nietykalny. Mobber nie odpowiada nawet finansowo. Jeżeli pracodawca, co się bardzo rzadko zdarza, Ma na tyle jakiejś świadomości prawnej, to może zażądać odszkodowania od tego mobbera, ale w osobnym procesie.
Tego nie obejmuje ten sam proces o mobbing. Proces o mobbing to jest pracownik kontra pracodawca, a mobber w ogóle jakby jest jakąś postacią, która... Nie bierze w tym wszystkim udziału, mimo że przez niego to wszystko ma miejsce. I w tym momencie jakby jedna z historii też z mojej książki, to jest historia wygranego procesu. Ponad 100 tysięcy złotych odszkodowania, z czego 90% tego poszło na spłatę prawników, co jest przerażające. Moja bohaterka prawniczka dzięki temu pewnie tę batalię właściwie sądową wygrała. W kompletnym rozstroju psychicznym i nerwowym jest pozostawiona właściwie do dziś i będzie się pewnie leczyła do końca życia.
Już nie będzie innej możliwości. Natomiast mobber został przeniesiony do innej sekcji w ramach administracji publicznej i wciąż pracuje w administracji publicznej. Kuriozalne. I znowu władza się zmienia? To nie ma znaczenia. Mobber cały czas w tym samym miejscu zostaje. Nikt się nim nie interesuje. Tak jak mówisz, to się rozmywa. Jakby cały świat zapominał, co zrobił. W tym momencie, okej, tak to jest dobrze, że został przeniesiony w inne miejsce, ale czy on w tym innym miejscu nie traktuje ludzi w taki sam sposób? Co się wydarzyło, żeby przestał? Czy ktoś go przeszkolił? Czy ktoś go nauczył, że tak nie można? Bo ze wszystkich informacji medialnych na temat tej osoby, ja dostawałam zwrotkę, że on się czuje ofiarą.
On się czuje źle potraktowany, on się czuje niesłusznie oskarżony, on się czuje pozbawiony kariery. To jest osoba, która kompletnie nie rozumie, co zrobiła i do czego doprowadziła bardzo dużą liczbę osób przez swoje złe zarządzanie i przez to, że sobie dobrał do zespołu własnego osoby, które były mobberami i mobberkami. I w tym momencie, tak jak mówisz, Ofiara jest cudem, która wygrała wszelkie... Tam było tych pozwów dziewięć. Jakoś funkcjonuje, ale jej życie wywróciło się do góry nogami i już nigdy do normy nie wróci. Jest niszczona psychicznie. Pracodawca... My ponieśliśmy konsekwencje finansowe, bo przecież to 100 tysięcy złotych z hakiem zostało wypłacone z budżetu państwa. Mówimy o administracji publicznej, a Mobber sobie dalej pracuje, tylko w innym miejscu, w poczuciu pokrzywdzenia, że został odrobinę zdegradowany.
I to jest absolutny rozstrój zdrowia, pograniczne sytuacje, próby samobójcze i śmierć. Jeżeli ktoś przez przemoc psychiczną doprowadza nas do próby samobójczej, czasami niestety udanej próby samobójczej, to dlaczego on nie odpowiada karnie? I to jest pytanie, nad którym też debatowaliśmy po części jeszcze w marcu, kiedy był etap konsultacji społecznych tego nowego prawa. Z mojej wiedzy wynika, że niestety, nie wiem co się wydarzy, pewnie nowe prawo wejdzie, mam nadzieję już w przyszłym roku, to zmienione, ta poprawa, nowelizacja kodeksu. Natomiast na razie nic nie wskazuje na to, żeby ta odpowiedzialność karna dla Mobbera faktycznie weszła nam w życie, co uważam jest wielkim błędem osobiście.
Jak również mobbingiem, bo w gruncie rzeczy to właśnie sankcjonuje nietykalność mobbera i umniejszanie jego odpowiedzialności, jego lub jej, prawda? Tak. A to jest łatwe, no to jest ten sam tekst, za krótka spódniczka i różne inne rzeczy, ruchy jakieś nie takie. Myślę, że my z perspektywy kobiety doskonale rozumiemy niesprawiedliwość tego podejścia, ale żeby trafić też do grupy męskiej lepiej. Czy jeżeli zostawisz otwarty samochód przez przypadek i ktoś ci go ukradnie, to prowokowałeś złodzieja do kradzieży tego samochodu? Oraz czy jeżeli go zostawiłeś otwartego to nie idziesz na policję zgłosić kradzież?
Czy zostawisz samochód otwarty czy zamknięty? Kradzież to kradzież. Nikt nie ma prawa wejść do twojego mieszkania choćbyś otwarte drzwi na oścież do niego zostawił. A jeżeli wejdzie i ci coś ukradnie to to zgłaszasz. Więc nie ma czegoś takiego jak prowokowanie złodzieja. Jakby to jest absurdalne. Natomiast my z jakiegoś powodu wychodzimy z założenia właśnie przez te kulturowe naleciałości, przez brak wiedzy, przez brak edukacji, przez taką Drogę na skróty przez jakiś taki brak w ogóle świadomości mechanizmów psychologicznych międzyludzkich, które są u podstawy naszego codziennego funkcjonowania. Idziemy tą bardzo krzywdzącą dla osób, które stały się celem mobbera akurat w naszej rozmowie drogą. I łatwiej jest zwalić winę na ofiarę, że ona coś zrobiła nie tak i dlatego jakimś, nie wiem, magicznym sposobem ściągnęła na siebie złe siły i jej się to należało.
Natomiast mamy też profil psychologiczny Mobbera i profil psychologiczny celu Mobbera. I osoba, która staje się celem mobbera, to nie jest ta osoba, która mogłaby ściągnąć na siebie jakąś złość przełożonego, idąc tym pionowym schematem mobbingu, tym, że źle pracuje, gorzej pracuje, albo jest leniwa, albo nie wiem, w jakimś sensie próbuje oszukać pracodawcę. Te osoby, które próbują kręcić, które nie przykładają się do pracy, nie są mobbowane. Oczywiście, bo są zbyt sprytne. Tak, one są albo zbyt sprytne, albo są zwalniane po prostu, bo jak pracodawca zauważy, że ten pracownik mu się kompletnie nie opłaca, że go oszukuje, no to go po prostu zwolni, nikt go nie będzie trzymał, bo po co?
On się nie da mobbować, bo on... Bo on ma tak dokładnie, doskonale potrafi się gdzieś odnaleźć w tej strukturze, że on albo go ktoś odkryje i zwolni, albo sobie będzie w niej trwał przez wiele, wiele lat jak pączek w maśle. Natomiast osoby, które są misyjne, przykładają się do pracy, pracują z pasją, zależy im na dobru własnym i na karierze i na dobrostanie pracodawcy, chcą, żeby firma się rozwijała, sami chcą się rozwijać, mają naprawdę super fajny etos pracy. To one najczęściej padają ofiarą mobbera z przyczyn bardzo ludzkich. To jest zazdrość, to jest obawa gdzieś, nie wiem, menadżera średniego szczebla, że ten wybitny, świetny pracownik go zastąpi wkrótce, bo tak dobrze pracujemy, strzał mu podciąć z szydełka.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.