Echa Rynku #276: Bezpieczne przystanie ⛵️
Był to odczyt inflacji 8,5. Ona troszkę spadła względem poprzedniego miesiąca, natomiast nie ma się z czego cieszyć, bo zaraz już będzie 10%. A skąd ta pewność? Wytłumacz mi, bo ty tam jak pisałeś artykuł na stronie, to widziałem, że tam użyłeś takiego sformułowania, że Gurs przebudowuje koszyk inflacyjny i to jest przyczyna. To jest jedna rzecz, aczkolwiek ona akurat tutaj nie wpływa na tę kwestię tego, że inflacja za marzec będzie wyższa. Na to wpływa fakt, że w lutym mieliśmy te rządowe tarcze antyinflacyjne kolejne. Pod koniec rosyjska inwazja, podbitka cen ropy i w marcu te paliwa, wszyscy widzimy, są dużo droższe niż w lutym i dużo droższe niż były rok temu. To jest ten efekt bazy sprzed 12 miesięcy występujący na inflacji.
Że tak będzie jak najdłużej oczywiście. No tak, dobra, jak my jesteśmy przy gotówce, no to oczywiście był ten taki, no nazwijmy, telewizyjny to był news bardzo taki, bo to, że pokazujący kolejki nawet Polaków ustawiających się do bankomatów. Co o tym sądzisz? Ma to jakiś sens, takie wiesz, trzymanie w bieliźniarce, w skarpetach, zwitków, banknotów? Czy to raczej w naszej sytuacji, no nie wydaje się, że to było chyba przesadzone szaleństwo? Ja jestem zdania takiego, że to wszystko zależy od tego czy osoby stojące na przykład w tych kolejkach w ogóle miały jakąkolwiek gotówkę. Bo wśród swoich znajomych znam wiele osób, które twierdzą, że w ogóle nie korzystają z gotówki, w ogóle. I nawet bywałem świadkiem takich sytuacji, kiedy to
Pracuje się za pensje w złotych i jeszcze trzyma wszystkie oszczędności w złotych albo w akcjach z GPW, więc ta koncentracja tutaj geograficzna i walutowa stricte może być negatywna właśnie w takich momentach, jakie są obecnie. No właśnie i wejdźmy trochę po nasz rynek finansowy, bo jednym z takich też bezpiecznych, potencjalnych przystani zawsze wydawały się nieruchomości. Przyzwyczailiśmy się przez ostatnie 30 lat, że żyjemy w pięknym, fajnym kraju, gdzie wszystko jest bezpiecznie. Teraz, tak jak myślę, nieruchomości to zawsze był, powtarzamy to od lat, sport narodowy Polaków, choćby z tego względu, że te nieruchomości w Polsce nie są jeszcze specjalnie drogie. Porównując to, ile kosztują nieruchomości w krajach zachodnich, po ile kupuje się mieszkanie w centrum Berlina,
To jak coś takiego nudnego, co jest tym dywidendowym arystokratą, płaci i tak dalej, co by się tam nie działo, to też jest pewnego rodzaju tutaj filtr, można założyć. No jeszcze te kryteria z USA, tej arystokracji do GPF-u tak może nie przystają, ale też widziałem też próby tutaj selekcjonowania polskich spółek, które faktycznie płacą, no miejmy nadzieję, że będzie ich Echa Rynku 276 Poszukać tego ryzyka na rynku akcji, a skoro tak, to poszukać go tam, gdzie jest teoretycznie jakieś, powiedzmy, relatywnie niewielkie.
Plus jest ten faktyczny przepływ gotówki od dywidenda, od spółki wpływa i to też jest coś namacalnego. Tak, wydaje mi się, że tego będziemy musieli się jako inwestorzy uczyć, że gdzie są ciężkie czasy, to trzeba mieć akcje spółek dywidendowych, stabilnych, tych jak to wiesz, nudnych wodociągów. Chyba nie mamy takich spółek na giełdzie naszej polskiej, czy tam innego producenta pasty do zębów. Do GPW w tym momencie, no bo skoro mówimy dolar, To aktywa dolarowe. Teraz osoby, które mają akcje zagraniczne, pomijając to, że Wall Street się jakoś niespecjalnie przejęła ani wojną, ani podwyżkami stóp w USA, to są też zarobione podwójnie dzięki temu, że dolar
Nie wychodząc na jakieś szerokie wody, czego nie ma w innych krajach. Postawmy się w położeniu Czecha. Jest przecież nawet statystycznie bogatszy od Polaka, a ten rynek czeski to jest... Prawie go nie ma. Prawie go nie ma, jak był Unipetrol to jeszcze my go tam kupiliśmy. Więc on z natury musi wyjść do innych krajów i z natury musi się... Przemysław Barenkiewicz-Winaksa mówił, że jak inwestor na Słowacji w ogóle inwestuje, to on musi inwestować za granicą, bo słowackiego rynku kapitałowego tam chyba nie ma albo prawie nie ma. A my mieliśmy te nasze akcje. Nauka inwestowania też jest zazwyczaj na GBW, na studiach, szkolna internetowa, gra giełdowa i różne takie, więc ten kontakt z polskim rynkiem jest i dobrze, że on jest.
Kiedyś nie przeszłoby mi się takie coś przez myśl, bo a, sam nie wiedziałem, jak to zrobić, b, to było trudne do realizacji, drogie i tak dalej, i tak dalej. Dzisiaj spadła bariera i kosztowa, i technologiczna, no wszystko jest prościej po prostu, tak? Tak, chociaż oczywiście mam nadzieję, że będzie coraz lepiej, że ETF-ów na GPW też będzie więcej. Tak, i przybywają. Oczywiście, nie trzeba już na rynku kupować zagraniczny, można na polskiej giełdzie kupić dzięki ofercie Beta Securities, kupić ETF-y na NASDAQ, co tam chcemy, prawda? W kwestii opłat też jest, myślę, z punktu widzenia inwestora wiadomo, że biura pewnie mają inną perspektywę. Jest też pewnie coś do zrobienia, no też kwestie takie tak, żeby wszędzie było IKEA i wygodne inwestowanie w ten sposób, więc no miejmy nadzieję, że skoro się pojawi ten popyt inwestowania zagranicznego, to druga strona rynku odpowie na to jakąś tutaj przynajmniej
Zgadzam się z tym, co mówisz. Odniósłbym też to do tego, że takie momenty, jak ostatnio przeżywamy, mogą skłonić wszystkich do zastanowienia się nad własną tolerancją na ryzyko. Bo to jest ten element fundamentalny, ile możemy wytrzymać. Nie jest w stanie przeżyć tych spadków. Jednego dnia przecież GPW spadło o 10%. Jeżeli ktoś nie jest w stanie tego przeżyć, to może on wcale nie powinien być w akcjach tak mocno i to mu może dać coś do myślenia. W ogóle nigdy. Nie mówimy o czasach, kiedy armaty strzelają. Więc to jest jedna rzecz, spodobało mi się takie określenie z angielskiego tłumaczone, czy wolisz lepiej spać, czy lepiej jeść.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.