Studio 54: nowojorska świątynia hedonizmu
Studio 54. Świątynia disco, hedonizmu i niekończącej się zabawy. W tle Nowy Jork lat 70. — miasto pogrążone w kryzysie, niebezpieczne, na skraju bankructwa. Zapraszam do najsłynniejszego klubu w historii popkultury, w którym noc zdawała się nie mieć końca. Tylko tutaj można było zobaczyć, jak Bianca Jagger wjeżdża na parkiet na białym koniu albo zatańczyć obok Grace Jones, Halstona i Lizy Minnelli do muzyki wybranej przez Trumana Capotego. „Kluczem do sukcesu Studia 54 jest to, że przy drzwiach panuje dyktatura, a na parkiecie demokracja” — mówił stały bywalec, Andy Warhol. Tutaj każda noc jest spektaklem - raz jesteś w Disneylandzie, później w Wersalu Ludwika XVI. To opowieść o ekscesie, wolności i iluzji. O świecie, który trwał zaledwie 33 miesiące i który skończył się tak samo spektakularnie, jak się zaczął. Bo każda legenda ma swoją cenę.Przygotowując odcinek korzystałam z następujących źródeł: Reportaż: E! True Hollywood Story - Studio 54„1978: Inside Iconic Disco Nightclub Studio 54” ITN ArchiveArtykuł „Studio 54: 10 Wild Stories From Club’s Debauched Heyday”, Rolling Stone autorstwa Jordana Runtagh„Studio 54: 'The best party of your life” BBC (https://www.bbc.com/news/magazine-17829308)„Inside the real Studio 54: Sex balconies! Liza Minnelli! No hats!” The Guardian (https://www.theguardian.com/film/2018/jun/18/studio-54-michael-jackson-liza-minnelli-steve-rubell)„'It almost destroyed me': behind New York's greatest nightclub, Studio 54” The Guardian (https://www.theguardian.com/artanddesign/2020/mar/13/studio-54-exhibition-brooklyn-museum)
Halston rzucał na przykład akcesoria ze słynnego mostu, tam w Studio 54 znajdował się most i tam też Halston rozrzucał na dole tańczącym ludziom akcesoria swojego bardzo słynnego domu, modę. Rubel pozwolił na przykład paru osobom mieć wpływ na playlistę. Jednym z nich był Truman Capote i muzyka rzeczywiście była pulsem Studio 54. To co puszczano tam później trafiało do radia, a co jakiś czas Steve Rubel krzyczał The bar is open! Bar jest! Otwarty i wtedy można było rzeczywiście brać ile się chciało. Na wejściu rozdawano lizaki i cukierki. Chyba jedną z najbardziej pamiętnych imprez zorganizowano dla Dolly Parton na jej wizytę w Nowym Jorku w maju 1978 roku.
Klub zamieniono w wiejską farmę. Przygotowano całą scenografię, były stogi siana. Konie, osły i muły. Dostarczono zwierzęta z farmy w Bucks Country w Pensylwanii. Dodano beczki wypełnione kukurydzą, kurnik. Innym takim naprawdę niesamowitym przyjęciem było przyjęcie z lipca 1978 roku z okazji premiery filmu Grease. I to jest rzeczywiście impreza, która rywalizowała rozmachem z Farmą Dolly Parton. Rubel i zespół odtworzyli scenografię w stylu retro z filmu, więc wejście do klubu przypominało szkolny korytarz. Po obu stronach znajdowały się rzędy takich amerykańskich szkolnych szafek. W głównej części ustawiono klasyczne kabriolety z lat 50.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bo każda legenda ma swoją cenę.
Przygotowując odcinek korzystałam z następujących źródeł:
Reportaż: E! True Hollywood Story - Studio 54„1978: Inside Iconic Disco Nightclub Studio 54” ITN ArchiveArtykuł „Studio 54: 10 Wild Stories From Club’s Debauched Heyday”, Rolling Stone autorstwa Jordana Runtagh„Studio 54: 'The best party of your life” BBC (https://www.bbc.com/news/magazine-17829308)„Inside the real Studio 54: Sex balconies! Liza Minnelli! No hats!” The Guardian (https://www.theguardian.com/film/2018/jun/18/studio-54-michael-jackson-liza-minnelli-steve-rubell)„'It almost destroyed me': behind New York's greatest nightclub, Studio 54” The Guardian (https://www.theguardian.com/artanddesign/2020/mar/13/studio-54-exhibition-brooklyn-museum)