Mentionsy Mentionsy
Drzewiecka Opowiada | Podcast Kryminalny
Drzewiecka Opowiada | Podcast Kryminalny

CYGAŃSKA SOLIDARNOSĆ | ANTONIÓWKA POD RADOMIEM, ROK 1923

17.10.2022 ·20 min 34 s · 8 rozdziałów

Z nie do końca znanych przyczyn Marianna razem z małymi dziećmi tuła się po zamarzających właśnie bagnach między wsiami Antoniówka, Dąbrowa Kozłowska i Siczki. Jej mąż został aresztowany, a ona nie mogła poradzić sobie z nową sytuacją. Czy brak perspektyw na życie pociągnął za sobą dramatyczne konsekwencje?🎧 Sprawdź też inne odcinki: https://youtu.be/8MUe0PT0cws https://youtu.be/t2Zd85EhPL8 https://youtu.be/SdWlbQ1IW7I https://youtu.be/Vt3EgAqyHlM Instagram: https://www.instagram.com/podcasty.drzewieckiej/ Facebook https://www.facebook.com/podcastkryminalnie/ PATRONITE: https://patronite.pl/podcastydrzewieckiej W podcaście użyłam podkładu muzycznego, do którego zakupiłam odpowiednią licencję pochodzącą z https://musicvine.com/

2:00 · Historia Antoniówki 1

W ramach prowadzonego śledztwa udało się wytypować sprawców. Zatem aresztowano 40-letniego Roma, męża 32-letniej Marianny Dolińskiej. Małżeństwo miało czworo dzieci. Kobieta była załamana, do tego rozpędzono jej tabor, który zwykle stacjonował między Rajcem a Dąbrową. Stanisław Kruszyński, duszpasterz Romów w Holandii, Mówi, że dramatem dla całej rodziny cygańskiej jest aresztowanie jednego z ich członków. To coś przeżywanego tak samo intensywnie jak śmierć. Można to porównać ze stanem podobnym do raka lub gorączki wywołującym u członków rodziny nieudawane, lecz autentyczne stany histerii.

6:00 · Właściwa historia Marianny Dolińskiej 3

I tak też uczyniono. Wykonano dwie fotografie powieszonych dzieci i trzy samej morderczyni Dolińskiej. W podręczniku można też przeczytać, że jeżeli na posterunku nie ma fotografa amatora, a zachodzi taka potrzeba odfotografowania czegoś, to należy wynająć fotografa zawodowego. W tej sprawie akurat nie ma informacji, czy autorem był polski policjant amator, czy może jakiś cywilizm Radomia specjalizujący się w robieniu zdjęć. Dolińską aresztowano i zaczęto przesłuchiwać. Zeznała, że po zatrzymaniu męża pytała jednego z policjantów, jak ona sobie teraz poradzi. Została bez środków do życia, nie miała co jeść, choć najbardziej martwiła się o dzieci.

Wtedy ten odpowiedział jej, no jak nie wiesz co masz zrobić, to je powieś. I powołując się na te słowa, powiedziała, że po prostu posłuchała się tego, co funkcjonariusz jej podpowiedział. Śledztwo w sprawie morderstwa dzieci Marianny trwało pół roku. W tym czasie przenoszono ją wielokrotnie do kolejnych aresztów w Radomiu i w Warszawie. Jej stan psychiczny pogarszał się z dnia na dzień. Można było u niej zaobserwować napady szału lub całkowite wyciszenie i kilkudniowe osłupienie. Wszystkiemu przypatrywali się najlepsi na tamte czasy psychiatrzy, jednak nie potrafili nazwać jej schorzenia. Jednego byli jednak pewni – Dolińska nie była świadoma konsekwencji swoich działań, co czyni ją niepoczytalną.

Po pół roku aresztu trafiła do szpitala psychiatrycznego w Tworkach, gdzie stanowiła ciekawy przypadek. Popadała w kilkudniowe stupory, miewała napady szału, przejawiała autoagresję. Opiekował się nią tam Witold Łuniewski, wybitny specjalista w zakresie psychiatrii. Dolińska spędziła tam 4 lata. Każdy dzień był podobny do poprzedniego. Codziennie o tej samej porze śniadanie, obiad, kolacja, do tego brom na uspokojenie. Kobieta pracowała w przyszpitalnym gospodarstwie rolnym, a w wolnych chwilach spacerowała parkowymi alejkami. W międzyczasie próbowano ją też zdiagnozować. Wykryto u niej halucynacje wzrokowe, depresję, apatię oraz ograniczenie umysłowe.

10:00 · Śledztwo i diagnoza 4

Chory widzi przyszłość jako beznadzieję, życzy śmierci sobie i najbliższym. Zgon wydaje mu się wybawieniem. Marianna zmarła w 1928 roku i pochowano ją na szpitalnym cmentarzu. Przypadek Dolińskiej został umieszczony w roczniku psychiatrycznym jako typowy przykład psychozo-szałowo-posępniczej. Oprócz przypadku cyganki można tam znaleźć inne przykłady, np. kobieta, żona zamożniejszego gospodarza rolnego, wstawszy nad ranem około 6 dnia 11 maja 1923 roku, chwyciła siekierę i poczęła bić nią swoje śpiące jeszcze w łóżkach dorosłe dzieci.

Oskarżona motywowała swój czyn rozpaczą, w którą popadła pod wpływem niekorzystnej transakcji zamiany majątku. Można też przeczytać o mężczyźnie, który w fazie szałowej podpalił dom sąsiada za to, że ten nie użyczył mu koni do przejażdżki. Zmianka o Dolińskiej zajęła ¾ strony i można w niej przeczytać następujące informacje. Dolińska, 32-letnia cyganka w nocy z 11 na 12 grudnia 1923 roku powiesiła na drzewie w polu czworo swoich własnych dzieci w wieku od 6 miesięcy do 7 lat. Na zajutrz po tym wypadku Dolińska zgłosiła się sama do policji.

Dolińska motywowała swój czyn w ten sposób, że po zaaresztowaniu jej męża i po rozproszeniu się bandy cygańskiej, do której należała, została bez środków do życia. Chciała swoje dzieci uratować od śmierci głodowej. Trudności zebrania danych dotyczących osoby I przeszłości Dolińskiej, która całe swoje życie spędziła koczowniczo, wpłynęły na to, że materiał śledztwa nie wyświetlił należycie psychopatologicznych właściwości oskarżonej. Sam charakter zbrodni nasunął sądowi wniosek poddania jej obserwacji psychiatrycznej. Obserwacja zakładowa stwierdziła, że Dolińska jest na ogół ograniczona umysłowo i że pozostaje w stanie niezbyt zresztą głębokiej depresji połączonej z apatią.

Jest zahamowana, miewa halucynacje wzrokowe i wypowiada urojenie, że diabeł zmusił ją do powieszenia dzieci, a teraz czyha na jej własne życie. Kobieta została uznana za niepoczytalną i internowana w zakładzie. Od około roku Dolińska pozostawała w zakładzie w stanie prawie niezmienionym. Charakter szałowo-posępniczy jej cierpienia psychicznego ujawnił się dopiero z chwilą wybuchu typowego podniecenia szałowego, które rozpoczęło się w połowie 1926 roku i trwa dotychczas, choć już wyraźnie słabnie. Nie ulega wątpliwości, że Dolińska dokonała zbrodni w stanie przygnębienia melancholicznego, które jednak w okresie jego trwania nie zaznaczyło się dość wyraźnie i nosiło pozory fizjologicznej reakcji emocjonalnej.

13:00 · Reakcja społeczności i naukowa 4

Czyn zbrodniczy cyganki był psychopatologicznie próbą dokonania rozszerzonego samobójstwa, którego chora nie doprowadziła do końca. Jej przypadek opisywany był jeszcze w kilku pozycjach naukowych. Dziś o tej makabrycznej zbrodni pamięta wiele osób. Chodziły też plotki, że Dolińska była skłócona z rodziną, dlatego nikt jej nie pomógł. Natomiast Agnieszka Caban, wiceprezes radomskiego Stowarzyszenia Romów Romano-Waśc jest przekonana, że pogłoski o odtrąceniu Marianny Dolińskiej przez jej społeczność wynikają z niewiedzy o romskiej tradycji i nie mają pokrycia w faktach. Zachowałoby się wspomnienie, gdyby Dolińska podpadła Romom. Poza tym dzieci nie zostałyby objęte wykluczeniem.

Tutaj musiało zajść coś innego. Bywało, że pojedyncze rodziny romskie mieszkały wśród większościowego społeczeństwa. Możliwe, że właśnie Dolińska z rodziną mieszkała gdzieś na wsi i po utracie męża została sama, bez oparcia, z dala od rodziny. Możliwe również, że to aresztowanie przyprawiło ją o atak choroby i odtąd wydawało jej się, że jest sama ze swą nędzą. Psychoza mogła przecież umknąć uwadze Romów. To nie byłby pierwszy przypadek, że przeoczono szaleństwo, aż było za późno. Adela Głowacka, której 98-letnia matka pochodzi z rodu Dolińskich, jak przez mgłę pamięta rozmowy rodziców i innych Romów na temat tej tragedii.

Wspominając te wydarzenia mówi tak. To było dziesiątki lat temu. Został aresztowany cygan, rom tej kobiety i ona zwróciła się do policjanta na posterunku, pewnie tam, gdzie go aresztowali, z pytaniem, co ma teraz zrobić ze swoimi dziećmi. Przecież sobie nie poradzi. A policjant jej powiedział bez namysłu, jak pani nie wie co robić, to niech je pani powiesi. I tak sobie cyganie powtarzali przez lata, a ona była chora i sobie wzięła to do serca. Potem poszła na policję i powiedziała, że zrobiła to, co policjant jej poradził. Kobieta była przekonana, że Dolińska musiała mieszkać poza taborem i nie miała kontaktu z innymi Romami, bo na pewno ktoś zauważyłby, że jest coś z nią nie tak.

Zdjęcia powieszonych dzieci Mariany Dolińskiej bezdyskusyjnie pozostają wiarygodnym świadectwem dramatu, jakiego doznały. Tragedia spowodowana niedostatkiem, biedą i głodem, które dotknęły sporą część polskiego społeczeństwa na progu odzyskanej niepodległości, pozbawiła ich życia przez niepoczytalną matkę. Jednak po kilkudziesięciu latach zdjęcia powieszonych dzieci z niewyjaśnionych przyczyn zostały uznane za ilustrację zbrodni wykonanej na polskich dzieciach przez ukraińską armię powstańczą w 1943 roku. Dziś nazwalibyśmy to takim fake newsem, natomiast w tamtych czasach była to pewna forma propagandy.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.