Mentionsy Mentionsy
Drugi Rzut OKA
Drugi Rzut OKA

Od dronów na ulicach do braku internetu. Wojna zagląda Rosjanom do domów

27.03.2026 ·28 min 49 s

„Rosja do tej pory mogła żyć w przekonaniu, że nawet jeśli nad głowami latają drony, to jakoś da się to przetrwać. Ale nagle wojna wkroczyła wprost w ich codzienne życie” – mówi Agnieszka Jędrzejczyk, dziennikarka OKO.press w podcaście „Drugi Rzut OKA”.Od początku marca w Rosji trwają częściowe wyłączenia internetu mobilnego w Moskwie i Petersburgu.„Pojawiła się taka teza, że ukraińskie drony, które atakują rosyjskie miasta, mogą wykorzystywać sygnał internetowy do namierzania celów” – mówi Agnieszka Jędrzejczyk, dziennikarka OKO.press.W ten sposób Kreml wyłączenia w dostawach internetu tłumaczy względami bezpieczeństwa. Najczęściej przywołuje konieczność zapobiegania atakom ukraińskich dronów i werbunkowi dywersantów w sieciach społecznościowych.Jędrzejczyk wskazuje, że wyłączanie internetu uderza głównie w cywilów, bo przestają działać aplikacje ostrzegające przed nalotami. „Drony natomiast nadal trafiają i jest ich coraz więcej” – dodaje.Kreml w ostatnich miesiącach stara się odciąć Rosjan od niezależnych informacji. Stara się też ich zmusić do przejścia na rosyjski komunikator Max, który jest zawodny i pozbawiony wielu funkcji. Aplikacja nie ma zabezpieczeń i służy rosyjskim służbom specjalnym do szpiegowania swoich obywateli. Sami Rosjanie wyśmiewają braki oraz niedociągnięcia tej aplikacji, choć nieoficjalnie mówi się, że stanie się obowiązkowa, ponieważ władzom Kremla bardzo zależy, by wszystkich Rosjan zmusić do korzystania z niej.Przebywający na emigracji właściciel Telegramu Paweł Durow został przez Rosję oskarżony o wspieranie terroryzmu z uwagi na odmowę masowego cenzurowania treści na polecenie władz.Od 2025 roku rozmowy wideo w Telegramie i WhatsAppie są ograniczane, a w lutym 2026 roku władze zaczęły „spowalniać” Telegram, choć komunikator ten wykorzystywany jest przez Rosjan na froncie i to tym intensywniej, że stracili dostęp do Starlinków.Z przerwami w dostępie zmagają się nie tylko żołnierze, ale też mieszkańcy Moskwy, Petersburga i wielu innych miast.Brak internetu uciążliwy jest w centrum stolicy i na niektórych liniach metra. Rosjanie nie mogą korzystać z podstawowych aplikacji, które dotychczas służyły im do pisania ze znajomymi, jak Telegram (ponad 95 mln użytkowników) czy WhatsApp. Problemy dotyczą także sieci telefonicznej. Nie działają terminale bankowe, nie można zamówić taksówki czy jedzenia do domu.Media jednak podają, że blokowane wcześniej treści i aplikacje stają się okazjonalnie dostępne. U niektórych operatorów pojawił się dawno zablokowany w Rosji YouTube. Nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje.Blokowanie dostaw do internetu pogarsza już i tak trudną sytuację gospodarczą Rosji. Rosyjski dziennik ekonomiczno-polityczny „Kommersiant” szacuje, że moskiewscy przedsiębiorcy stracili z tego powodu od 3 do 5 miliardów rubli (około 120-200 mln zł). Najbardziej ucierpieli drobni przedsiębiorcy, ale też firmy kurierskie, taksówkarskie i związane z wynajmem samochodów.Czy brak internetu spowoduje, że mieszkańcy rosyjskich miast wyjdą na ulice, by protestować? Niekoniecznie.Jak donosi niezależny rosyjski portal Meduza, w sieci pojawił się ruch o nazwie „Szkarłatny Łabędź”, który zachęca mieszkańców Rosji do protestów przeciwko blokadom internetu w niedzielę 29 marca. Wybór dnia ma nawiązywać symbolicznie do artykułu 29 rosyjskiej konstytucji o wolności słowa i zakazie cenzury. Jeden z rosyjskich portali wylicza, że co najmniej 28 miast w 17 regionach zwróciło się do władz o zgodę na organizację protestów. Jednak większość zgromadzeń nie uzyskała na to zgody.O tym, jak Rosja radzi sobie bez internetu i dlaczego Kreml wprowadził zakazy, dowiedzą się Państwo z rozmowy z Agnieszką Jędrzejczyk w „Drugim Rzucie OKA”. Zachęcamy też Państwa do śledzenia artykułów Agnieszki z cyklu Goworit Moskwa – pod tym linkiem.

Rozkazy często oparte na fałszywych danych o tym, że coś już zdobyliśmy albo że już za sekundę zdobędziemy. I wojskowe jednostki się porozumiewają poziomo przy pomocy telegramu, żeby ustalić tak naprawdę co się dzieje i co robimy w związku z tym, co nam teraz kazali zrobić. I że to był taki drugi jak gdyby... Nieformalny, ale dość istotny obieg, także na froncie. I oni to zaczęli wyłączać. I to w momencie, kiedy Ukraińcy doprowadzili do tego, że są białe listy na starlinki Maska. To znaczy, że rosyjskie jakość zdobyte na lewo starlinki, które były kluczowe dla ataków na Ukrainę, przestały działać. I oni ani nie mają Starlinków, dopiero teraz budują jakąś sieć swojej włączności satelitarnej i wyłączyli sobie internet, co jest jakby wydaje się być zupełnym szaleństwem.

Po zablokowaniu internetu to się skończyło. Oni się grzecznie przepisali na maksa. Który słabo działa, ale który też jest niedostępny poza Rosją. Więc nawet jak tam coś napiszą, to świat tego nie wie. Ta mocarstwowa Rosja lubi, żeby je słuchali. Jest jedna osoba tylko, która jest w tej chwili słuchana i masowo cytowana. To jest niejaki Kirill Dmitriev. To jest specjalny wysłannik Putina do spraw negocjacji z USA. I on może pisać w związku z tym na Twitterze, na X. I on pisze na X i go wszyscy czytają. On jest po prostu najbardziej popularnym w tej chwili, największym influencerem wśród władzy, ponieważ cała reszta została wykasowana, niechcąca zupełnie, tak? A on należy tylko do jednej z frakcji takich, tych kamaryli, które są, krączą wokół Putina, więc jak rozumiem wycięcie innych kamaryli budzi u nich poczucie zagrożenia, tak?

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.