Leczenie, diagnozowanie i życie z endometriozą. DROGOWSKAZY
Nawet 10 lat – tyle średnio trwa postawienie prawidłowej diagnozy endometriozy. Choroby która według WHO dotyka około 10% populacji kobiet i dziewcząt na całym świecie. W Polsce, chora może być nawet jedna na osiem kobiet. Właśnie do nich skierowana jest platforma EndoMe, która stanowi bazę wiedzy na temat tej choroby i może być wsparciem dla kobiet które dopiero rozpoczynają swoją drogę prowadzącą do postawienia diagnozy. Endometrioza wciąż jest w Polsce bagatelizowana a kobiety starające się dowiedzieć się co jest przyczyną ich bólu są nazywane histeryczkami i hipochondryczkami – często także przez lekarzy. Niedawno przyjęty został nowy program refundowanego przez NFZ leczenia endometriozy, przybywa też młodych lekarzy, którzy specjalizują się w tym schorzeniu. Czy to oznacza że sytuacja tysięcy a nawet milionów Polek może się poprawić? O tym mówiła w Drogowskazach Karolina Szymczak-Adamczyk, aktorka, propagatorka wiedzy na temat endometriozy, założycielka platformy EndoMe. Do wysłuchania rozmowy zaprasza Aleksandra Galant. Karolina Szymczak-Adamczyk - aktorka, propagatorka wiedzy na temat endometriozy, założycielka platformy EndoMe.
Ale ja rozumiem, że taka kobieta, która idzie do lekarza i słyszy, że nic pani nie jest, no nie wyszuka takiej fundacji, nie wyszuka słowa endometrioza i nie wyszuka endomii. Więc zastanawiam się nad tym, co taka kobieta mogłaby zrobić i co mi by przyszło do głowy. I co mi w sumie przyszło do głowy, jak się dowiedziałam, że mam 14-centymetrowego guza na jajniku, to ja po prostu wpisałam swoje objawy w Google'a. I tam mi wyskoczyło mi słowo endometrioza. I w momencie, kiedy zaczęłam szukać, czym jest ta endometrioza i czytać te objawy wszystkie, te endometriozy, nagle mi się po prostu klocki złożyły ze sobą. I myślę, że nawet te narzędzia, które teraz mamy, sztuczną inteligencję, czaty, GPT i inne rzeczy, to warto po prostu tam wpisywać swoje objawy.
Żeby wyskoczyła po prostu ten klucz, to słowo endometrioza. Niech po prostu się pojawi w głowie tej kobiety. I ona już wtedy, jak zacznie wpisywać endometrioza, to pojawią się jej w wyszukiwaniach fundacje, pojawi się endomi, pojawią się rzeczy, w których znajdzie pomoc. Pojawią się specjaliści. Oni naprawdę są też bardzo aktywni na swoich social mediach. I myślę, że może to jest głupie, co powiedziałam teraz, ale kurczę, no ja sama... Tak znalazłam to, że to może być endometrioza. Że ja nie uważam absolutnie, że to jest głupie. Bardziej pomyślałam o tym, że ten stan diagnostyki jest opłakany, jeżeli pierwszym narzędziem jest to, na które lekarze się uskarżają. Ja nawet widziałam takie memy, zdjęcia, że lekarze mówią, że pacjentów, którzy się już zdiagnozowali w Google'u, bardzo im dziękujemy, a tu się okazuje, że jako pierwsze, co przychodzi do głowy, to jest dobry kierunek.
Więc jeżeli się zgodzisz, też w tym miejscu zakończymy ten fragment naszej rozmowy. Kolejny chciałabym poświęcić platformie, również dlatego, że traktuję ją jako formę wsparcia dla kobiet, które być może dopiero zaczynają googlować, zaczynają zastanawiać się i łączyć informacje o tym, jakie mają objawy, z czym się borykają. bo ta platforma również może być takim pierwszym miejscem, żeby sobie to wszystko w głowie poukładać i zacząć szukać pomocy, bo tak jak powiedziałaś, mapa specjalistów tam się znajduje. Nie proponujemy nikomu leczenia za pomocą Google czy sztucznej inteligencji, natomiast szukanie informacji w sprawdzonych źródłach to jest jak najbardziej coś, co warto mieć w tyle głowy. Dzisiaj o endometriozie, o jej leczeniu, diagnozowaniu, a także trudnościach, jakie wciąż pokutują w Polsce, ale myślę, że nie tylko w Polsce.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.