Gliwicka Alternatywna Scena
O twórcach, muzykach i uczestnikach Gliwickiej Alternatywnej Sceny opowiada Szymon Szwajger – kiedyś księgarz, obecnie bibliotekarz, pisarz i kopalnia muzycznych anegdot. Autor książki NIENORMALNE MIASTO Opowieści o Gliwickiej Alternatywnej Scenie. Rozmawiają Olga Drenda i Jacek Paśnik.
Tam jeden z twoich rozmówców mówi, że na ulicach po prostu widywało się ludzi zmęczonych w szaroburych swetrach i jakoś tam wyciśniętych przez tę PRL-owską codzienność. Natomiast nagle, zdaje się, zaczęły się pojawiać osoby w typie alternatywnym, nazwijmy to, używając Języka kronik Służby Bezpieczeństwa, prawda? Tak, no bo wtedy dominującą stylową była stylowa Inżynier Karwowski i różne jej mutacje głównie. I to rzeczywiście od razu było widać. Ja co prawda nie pamiętam, w końcówce lat 70. miałem latek 9-10, więc tego nie pamiętam, ale już później tak. No nie dało się tego nie zauważyć.
Tak, to było piękne, bo taką okrężną drogą to szło, ponieważ rzeczywiście ta PR-owska prasa, ja sam gdzieś w domu mam takie artykuły, które już jako takie świadome dziecię bardziej sobie gdzieś wycinałem i tam one takie, najłagodniejszy tytuł to jest chyba Punk Rock społeczeństwo w krzywym zwierciadle. I tam było właśnie o tym, że sobie obszywają te ciuchy żyletkami i jak się tańczą, to się nimi tną na koncertach. No takie historie. Natomiast te chłopaki wtedy odrzucały cały ten bagaż ideologiczny i mówili, dobra, to jest fajne, my tak chcemy. I tak właśnie to się działo. Chyba czasopismo dookoła świata, takie wczesne doniesienia na temat punk'a zatytułowało muzyka dla bezrobotnych. Tymczasem PRL był krajem, w którym przynajmniej oficjalnie bezrobotnych być nie mogło.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.