Mentionsy Mentionsy
Dorwać bestię
Dorwać bestię

Seryjniacy PRL cz. 1 | Maraton Dorwać Bestię

20.02.2026 ·1 godz 15 min

Przenieśmy się do czasów PRL. To wtedy w szarych blokowiskach, na podwórkach osiedli i w ciasnych mieszkaniach dochodziło do przerażających zbrodni, które wstrząsnęły całą powojenną Polską. „Seryjniacy PRL” to pierwsza kompilacja archiwalnych odcinków podcastu „Dorwać bestię”. Przyjrzymy się w niej sylwetkom najokrutniejszych seryjnych morderców epoki – ludzi, którzy przez lata siali strach, dezorientując milicję i poruszając opinię publiczną. Odkryjcie z nami kulisy ich mrocznej działalności… 00:00 Wstęp | 01:00 Wampir z Zagłębia? - Zdzisław Marchwicki | 8:20 Wampir z Krakowa - Karol Kot | 16:40 Elegancki Morderca - Władysław Mazurkiewicz | 27:48 Skorpion - Paweł Tuchlin | 38:43 Wampir z Bytomia - Joachim Knychała | 51:43 Władca much - Bogdan Arnold | 1:05:07 Rzeźnik z Niebuszewa - Józef Cyppek |

Przenieśmy się do czasów PRL-u. To wtedy w szarych blokowiskach, na podwórkach osiedli i w ciasnych mieszkaniach dochodziło do przerażających zbrodni, które wstrząsnęły całą powojenną Polską. Seryjniacy PRL to pierwsza kompilacja archiwalnych odcinków podcastu Dorwać Bestię. Przyjrzymy się w niej sylwetkom najokrutniejszych seryjnych morderców epoki, ludzi, którzy przez lata siali strach, dezorientując milicję i poruszając opinię publiczną. Wampir z Zagłębia. Czy na pewno był nim Zdzisław Marchwicki? Karol Kot, uczeń technikum, który terroryzował cały Kraków. Władysław Mazurkiewicz, zwany eleganckim mordercą lub pięknym władkiem. Paweł Tuchlin, skorpion budzący postrach wśród mieszkanek Pomorza. Joachim Knychała, wampir z Bytomia, morderca pięciu młodych kobiet.

Imię i nazwisko. Władysław Mazurkiewicz. Pseudonimy. Piękny Władzio, elegancki morderca. Poszukiwany za... Dwie próby usiłowania zabójstwa i przynajmniej sześć morderstw. Skazany na siedmiokrotną karę śmierci. Tylko jedną. Wiosna w Krakowie jest wyjątkowo nieprzychylna mieszkańcom. Nie pomagają niskie temperatury i nie pomaga trwająca niemiecka okupacja. Życie nie jest łatwe, szczególnie dla oficera Wojska Polskiego Tadeusza Bommera. Bommer z pochodzenia jest Żydem. W strachu przed wykryciem przez niemieckie służby na co dzień posługuje się fałszywą tożsamością. Krakowska ulica zna go jako Ryszarda Stanieckiego, drobnego handlarza złotem i walutą.

Jego kolejny interes nagrał mu pewien niezwykle elegancki, jak na okupacyjne standardy mężczyzna, Władysław Mazurkiewicz. Mazurkiewicz znał Niemca mieszkającego na folwarku w Mydlnikach, a Niemiec chciał kupić sporo waluty w złocie. Ostatni kawałek trasy mężczyźni muszą przejść pieszo. Słuchaj, Rysiu. Mogę ci mówić, Rysiu. Słuchaj, co będziesz dalej tam las? Odpocznij sobie tutaj chwilę. Dalej pójdę sam. O i popatrz, co dla ciebie mam. Wódeczkę i bułeczkę. Co ty na to? Bommera nie trzeba długo przekonywać do odpoczynku, a kanapka wygląda całkiem smakowicie. Świeże pieczywo, sałata i szynka. Cóż, pod okupacją nie co dzień można dostać takie frykasy. I to za darmo.

Tadeusz Bommer bierze pierwszy gryz kanapki. Smakuje dziwnie. Może szynka zepsuł Tylko skąd ten smak migdałów? Chwilę później zaczynają się zawroty głowy i mdłości. Mija jeszcze chwila i kojarzy fakty. Zawroty głowy, mdłości i ten smak migdałów. Otruł mnie! Zaczyna się wyścig z czasem, ale Bommer ma szczęście. Po pierwsze dlatego, że Mazurkiewicz źle wybrał miejsce postoju. Były żołnierz szybko dobiega do pobliskiej chaty, w której podają mu mleko, po czym pomagają wrócić do miasta. Po drugie dlatego, że tylko dla około 20% populacji cyjanek smakuje gorzkimi migdałami. Reszta nie potrafi go wyczuć. Po zastrzyku Bommer dochodzi do siebie i następnego dnia odnajduje swojego niedoszłego mordercę.

Chciałeś mnie zabić? Za garść złotych dolarówek? Ty bydlaku, ty! Oddawaj je natychmiast! Bomar odzyskuje połowę pieniędzy, ale boi się zgłosić Mazurkiewicza służbom. Gestapo mogłoby odkryć, że ma żydowskie korzenie, a to nie skończyłoby się dobrze. Mija kilka miesięcy, a Mazurkiewicz, któremu uszło na sucho, znajduje nową biznesową okazję Poznany w jednej karciarni. A teraz, panowie, patrzcie na to. Full! Damy na asach. I co wy, na taki koniec gry? Tak, jasne. Elegancik znowu zgarnia całą pulę. A skoro skończyliśmy z rozrywką, to przejdźmy do interesów. Wiktor, masz jakieś dolary?

Możemy sporo zarobić. Plan jest niemal identyczny jak w przypadku Bombera. Są tylko dwie różnice. Tym razem Cyjanek jest w herbacie, a Wiktor Zarzecki nie wyczuwa jego smaku i umiera. Mazurkiewicz pozbywa się zwłok, ładując je na łódkę i spławiając Wisłą. W ten sposób jest 1200 dolarów do przodu. Zabijanie swoich niedoszłych partnerów biznesowych okazało się być bardzo zyskowne, więc Mazurkiewicz nie zamierza przestać. 26 lipca 1941 roku Od 2025 roku ginie kolejna ofiara pięknego Władzia. Tym razem jest to Władysław Brylski, z którym Mazurkiewicz dokonał kilku transakcji w przeszłości. No, matki dały nam tak samo na imię. Dlatego się tak rozumiemy, nie, Władek? Może masz trochę dolarów do opalenia?

I dawaj zaczyna siedzenie wycierać. Podszedłem, bo auto chciałem obejrzeć. Prosty łobiastem, ale się interesuje. A elegancik się wtedy spłoszył, wsiadł i próbował odjechać. No daleko nie zajechał, bo w rowie się zakopał. A myślę sobie, pomogę. Milicji udaje się ustalić, że zamordowanym jest Józef Tomaszewski, właściciel kantoru i sklepu galanteryjnego, który wychodząc Śledczy z łatwością znajdują także posiadacza samochodu, Władysława Mazurkiewicza.

Ale Mazurkiewicz jest sprytny, a do tego ma koneksję. Prokuratorem nadzorującym śledztwo jest jego dobry znajomy, Edward Jaśko. Pierwszym krokiem pięknego mordercy jest zapewnienie sobie alibi. Ależ panowie, przecież to jest jakaś absolutna pomyłka. Fakt, jechałem tego dnia przez Brodła, do ojca Serafina Potocznego, do Alverni. No i nie byłem sam. Przecież jechała ze mną Agnieszka Riesenhorst Ries. Zarówno Ojciec Potoczny jak i Riesenhorst Ries potwierdzają wersję Mazurkiewicza. Dodatkowo Władziu zastrasza biednych wieśniaków powołując się na swoje koneksje w strukturach władzy. Z kolei prokurator Jaśko kończy dzieło i umarza śledztwo. Władysław Mazurkiewicz po raz kolejny unika kary. Po tych nieszczęśliwych przygodach Mazurkiewicz znowu szuka okazji do zarobku.

Znajduje ją w swoim sąsiedzie Jerzym Delavaux. Delavaux, zamożny potomek szlacheckiej rodziny, chciał ubić z Mazurkiewiczem spory interes. Słuchaj, Jadwiga, ten nasz sąsiad Władysław to równy chłop. Załatwi mi tyle skóry podeszwowej, ile będę chciał. I to za marne tysiąc dolarów. No czysty biznes. Dziwnym trafem Mazurkiewicz wybiera dzień transakcji w taki sposób, by zbiegł się on z ważnym wyjazdem. Skóra będzie do odebrania w klasztorze na Bielanach, gdzie udadzą się razem. W drodze na Bielany Władysław Mazurkiewicz zabija swojego sąsiada strzałem w tył głowy. Ciało pakuje do bagażnika i jedzie na plażę. Tam opala się i pływa, czekając aż plażowicze wrócą do domów, po czym wyrzuca zwłoki do rzeki. Tuż po zbrodni w karciarniach w całym mieście zaczyna szerzyć niepochlebne plotki.

Ale nie martw się, oddaj mi wszystko co cenne, przechowam w garażu i zwrócę jak sprawa przycichnie. Gdy rewizja nie nadchodziła przez kolejne dni i tygodnie, Jadwiga w końcu zgłosiła się do garażu Mazurkiewicza chcąc odebrać swoje kosztowności. Mazurkiewicz zaprasza ją do środka, by po chwili rozmowy bezceremonialnie rozprawić się z nią swoją ulubioną metodą. Strzałem w tył głowy. Gdy kilka godzin później do bramy garażu puka siostra Jadwigi, Zofia Suchowa, Mazurkiewicz jest gotowy. Postępuje z nią tak samo jak z Jadwigą. Wrzuca zwłoki obu kobiet do przygotowanej uprzednio dziury w podłodze i zalewa je cementem. Po zniknięciu obu kobiet rozgłasza plotkę, że siostry wyjechały do Jerzego de la Vaux za granicę, bo podobnie jak on miały dość reżimu komunistów.

Zakończy się szczęście Władysława Mazurkiewicza. Do szpitala w Warszawie zgłasza się marynarz Stanisław Łopuszański. Łopuszański skarży się na towarzyszący mu od kilku dni ból głowy. Lekarz znajduje drobną ranę z tyłu głowy i kieruje Łopuszańskiego na prześwietlenie. Panie doktorze, mam wyniki. Pacjent ma kulę w głowie. Eee, drdymało opowiadacie. Proszę pokazać to zdjęcie. O, żeż ty. Lekarze oporują Łopuszańskiego i zgłaszają sprawę na milicję. Łopuszański szybko przypomina sobie, skąd wzięła się kula w jego potylicy. Powiem wam, ale obiecajcie, że mnie nie wsadzicie. Znajomy kombinator z Krakowa, Mazurkiewicz. Nagrał mi niezły biznes. Miałem kupić masę zegarków z przemytu i sprzedać je za granicą.

Tyle, że interes nie wypalił. Jego kontakt z Zakopanem nic dla nas nie miał. W drodze powrotnej zdrzemnąłem się, obrócił mnie potworny huk i ból głowy. Kiedy spytałem Mazurkiewicza, co się dzieje, odparł, że dla żartu odpalił petardę. Po rewelacjach Łopuszańskiego krakowska milicja rozpoczęła śledztwo. W garażu odkryto zwłoki Jadwigi i Zofii. Przywołano także poprzednie sprawy prowadzone przeciwko eleganckiemu mordercy. Odnalazła się również pierwsza niedoszła ofiara, Tadeusz Bommer. Tłumy ludzi gromadzą się codziennie przed gmachem Krakowskiego Sądu Wojewódzkiego, gdzie na ławie oskarżonych pod silną eskortą zasiada Władysław Mazurkiewicz, oskarżony o 6 morderstw rabunkowych i 2 usiłowania zabójstwa.

W broni Mazurkiewicza 84-letni mecenas Hofmokl Ostrowski. Sąd nie miał żadnych wątpliwości co do winy Władysława Mazurkiewicza. Telgancki morderca za swoje zbrodnie został skazany na siedmiokrotną karę śmierci. Stracono go 31 stycznia 1957 roku w krakowskim więzieniu na Montelupich. Według relacji tuż przed trafieniem na stryczek zwrócił się do strażników. Do widzenia, panowie. Niedługo wszyscy się tam spotkamy. Legenda pięknego Władka trwa do dziś, a na podstawie życiorysu mordercy nakręcono film Ach, śpij, kochanie!, w którym Mazurkiewicza zagrał Andrzej Chyra. Imię i nazwisko.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.