Seryjniacy PRL cz. 1 | Maraton Dorwać Bestię
Przenieśmy się do czasów PRL. To wtedy w szarych blokowiskach, na podwórkach osiedli i w ciasnych mieszkaniach dochodziło do przerażających zbrodni, które wstrząsnęły całą powojenną Polską. „Seryjniacy PRL” to pierwsza kompilacja archiwalnych odcinków podcastu „Dorwać bestię”. Przyjrzymy się w niej sylwetkom najokrutniejszych seryjnych morderców epoki – ludzi, którzy przez lata siali strach, dezorientując milicję i poruszając opinię publiczną. Odkryjcie z nami kulisy ich mrocznej działalności… 00:00 Wstęp | 01:00 Wampir z Zagłębia? - Zdzisław Marchwicki | 8:20 Wampir z Krakowa - Karol Kot | 16:40 Elegancki Morderca - Władysław Mazurkiewicz | 27:48 Skorpion - Paweł Tuchlin | 38:43 Wampir z Bytomia - Joachim Knychała | 51:43 Władca much - Bogdan Arnold | 1:05:07 Rzeźnik z Niebuszewa - Józef Cyppek |
Przenieśmy się do czasów PRL-u. To wtedy w szarych blokowiskach, na podwórkach osiedli i w ciasnych mieszkaniach dochodziło do przerażających zbrodni, które wstrząsnęły całą powojenną Polską. Seryjniacy PRL to pierwsza kompilacja archiwalnych odcinków podcastu Dorwać Bestię. Przyjrzymy się w niej sylwetkom najokrutniejszych seryjnych morderców epoki, ludzi, którzy przez lata siali strach, dezorientując milicję i poruszając opinię publiczną. Wampir z Zagłębia. Czy na pewno był nim Zdzisław Marchwicki? Karol Kot, uczeń technikum, który terroryzował cały Kraków. Władysław Mazurkiewicz, zwany eleganckim mordercą lub pięknym władkiem. Paweł Tuchlin, skorpion budzący postrach wśród mieszkanek Pomorza. Joachim Knychała, wampir z Bytomia, morderca pięciu młodych kobiet.
Bogdan Arnold, zwany Władcą Much, który trzymał rozkładające się ciała w mieszkaniu. I Józef Cypek, rzeźnik z Niebuszewa. Odkryjcie z nami kulisy ich morderczej działalności. Dorwać Bestię w RMFFN. Imię i nazwisko. Zdzisław Marchwicki. Pseudonim. Wampir z Zagłębia. Data i miejsce śmierci. 26 kwietnia 1977 roku. Garaż milicyjny w Katowicach. Podejrzewany o... Napaść na 21 kobiet. Zabójstwo 14. Wyrok... Kara śmierci. Jest ponury listopad 1964 roku.
18 listopada 1971 roku na milicję zgłasza się Maria Marchwicka. Panie władzo, proszę ukarać mojego męża alkoholika. On się znęca nad rodziną. I w łóżku jakiś taki dziwny jest. A i tak w ogóle to ta myckowa, co ją wampir zabił, to sąsiadka teściów była. Marchwickich, znaczy starych. Mnie się wydaje, że to muździsiek ją dziabnął. Dąbrowa Górnicza. 6 stycznia 1972 roku. 5.20 rano. W domu Zdzisława Marchwickiego i jego żony pojawiają się milicjanci. 50-letniemu pracownikowi kopalni w Siemianowicach Śląskich zostaje postawiony zarzut znęcania się nad żoną. Nieco później dochodzi kolejny zarzut zamordowania Anny Mycek.
Podejrzany przy aresztowaniu wypowiada jedno zdanie. Nareszcie, nareszcie żeście tego wampira złapali. To oficjalna wersja milicji. Według świadków, Marchwicki mówił coś zupełnie innego. Tylu was jakbyście tego wampira złapali. Marchwicki początkowo nie przyznaje się do winy. Od pewnego czasu jest na liście podejrzanych. Notowany wcześniej za nielegalny handel, pod pewnymi względami pasuje do profilu sprawcy. Pod wieloma jednak nie bardzo. Waży tylko 60 kg. Nie posiada ani roweru, ani auta, podczas gdy morderca często jednego dnia przemieszczał się nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Jest też bardzo prymitywny, więc nie do końca chyba Jak tam?
Złapaliście tego wampira? Obywatelu, pierwszy sekretarzu. Melduję, że aresztowany chyba jest mordercą. To jest czy nie jest? No, jest. Od tej pory Zdzisław Marchwicki musi być wampirem. Czy jest winny czy nie, nie ma już miejsca na innych podejrzanych. Przez długi czas nikt nie bada na przykład zastanawiających anonimów, które przychodzą z Tarnowskich Gór. Droga milicjo, wy naiwniacy jesteście ostatnimi patałachami. Żeby aż tak długo mnie ścigać, Mam was tam, gdzie światło dzienne nie dochodzi. Myślę, że niedługo wpadniecie na mój trop, ale i tak go zgubicie. Z poszanowaniem, kochany wampir. Ich nadawcą może być Piotr Olszowy. Chory psychicznie, właściciel zakładu rzemieślniczego w Tarnowskich Górach.
W jednym z listów Zdzisław do milicji pisze, że 4 marca zabił ostatnią swoją ofiarę. Faktycznie była to ostatnia ofiara wampira i że wkrótce sam straci życie. Kilka dni po wysłaniu ostatniego anonimu mężczyzna zabija żonę i dwoje dzieci i popełnia samobójstwo. Tymczasem rusza proces Marchwickiego. Nie widziałem nigdy Marchwickiego, ani nawet w śledztwie mi go nie pokazywano. Moim zdaniem sprawcą zabójstwa mojej żony jest Zdzisław Marchwicki. Dowodów jest dużo. Zeznaje jeden ze świadków. Niektórzy widzieli domniemanego zabójcę tylko chwilę, kilka lat temu, ale są przekonani o winie Marchwickiego. Skoro milicja go zatrzymała, to musi być winny. Proces jest pokazowy. Ma miejsce w mieszczącej 800 widzów hali Silesia.
Czy pani tamte zeznania podtrzymuje? Tak, ty bracie, abyście mnie w tym to zdawać, to ja bym wyglądała. Ty draniu podły, ty. Ta pani na pewno nie pamięta, że trzy dni temu na obiad jadłem. W wersji oficjalnej ostatecznie skruszony wampir przyznaje się do winy, wykrzykując... Tak, to ja zabiłem. Byłem mordercą. I to wielkim mordercą. Akta sądowe wskazują jednak, że na pytanie, czy jest mordercą, podejrzany odpowiada tylko... No cóż, najwyższy sądzie, co to za różnica? Z tego, co tu usłyszałem, chyba tak. Po 125 dniach procesu i czterodniowej W umowie końcowej oskarżyciela Zdzisław Marchwicki zostaje skazany na śmierć. Wyrok wykonano w garażu milicyjnym w Katowicach. Odlano też pośmiertną maskę skazanego. Do połowy lat 90. była ozdobą Izby Pamięci w Katowickiej Komendzie Wojewódzkiej.
Gdy triumf PRL-owskiej milicji obrócił się w jeden wielki znak zapytania. Czy Marchwicki rzeczywiście zabijał kobiety? Maska gdzieś przepadła. Nikt nie wie, gdzie obecnie się znajduje. Tak jak nikt nie jest dziś pewny, kim naprawdę był Wampir z Zagłębia. Imię i nazwisko. Karol Kot. Pseudonim. Wampir z Krakowa. Oskarżony o 2 morderstwa, 10 prób zabójstwa, 4 podpalenia. Data i okoliczności śmierci. Powieszony 16 maja 1968 roku w Mysłowicach. Co to był za dzień? Poszłam do kościoła, uklęknęłam, żeby zmówić koronkę i wtedy coś mnie w plecach ukło.
Znany jako wampir z Bytomia, Frankenstein. Teren działalności. Górny Śląsk. Oskarżony o 5 zabójstw i 7 usiłowań zabójstw. Wyrok. Kara śmierci. Wykonana w 1985 roku w więzieniu przy ulicy Montelupich w Krakowie. Jest 18 września 1974 roku, a my jesteśmy w Klubie Fabrycznym Zakładów Cynkowych Silesia w Katowicach. Na sali trwa wielkie poruszenie. Za chwilę rozpocznie się pokazowy proces Zdzisława Marchwickiego, uznawanego, jak się po latach okaże, prawdopodobnie niesłusznie, za wampira z Zagłębia. Nie każdemu udało się dostać ze środka. Proszę się nie pchać, tylko osoby z wejściówkami.
Jednym ze szczęśliwych posiadaczy specjalnej przepustki jest niejaki Joachim Knychała, młody 22-letni górnik z kopalni Andaluzja w Piekerach Śląskich. Przywiodła go tu nie tylko ciekawość, ale i coś więcej. Joachim marzy o rozgłosie, jaki zyskał wampir z Zagłębia. Chce być zauważony i podziwiany. Dlatego postanawia wzorować się na swoim idolu. Kiedy Marchwicki ląduje w więzieniu, Knychała wkracza na morderczą ścieżkę, zabijając pięć kobiet i usiłując zamordować dalszych siedem. Po latach, gdy w końcu sam trafi do aresztu, napisze w pamiętniku. Chciałem być najlepszy we wszystkim, co po upływie kilku lat osiągnąłem, ponieważ dziś jestem uważany za jednego z większych morderców w latach powojennych.
Był też lubianym sąsiadem i kolegą z pracy, jak sam później twierdził... Do pierwszego usiłowania zabójstwa doszło wkrótce po rozpoczęciu procesu Zdzisława Marchwickiego. Niedoszłą ofiarą była 21-letnia Maria Borucka. Był zimny listopadowy wieczór 1974 roku. Dziewczynie od pewnego czasu wydawało się, że ktoś za nią idzie. Szybkim krokiem weszła do klatki schodowej bloku przy ulicy Wrocławskiej w Bytomiu. O nie, i tu też spalona żarówka? Borucka usłyszała, że ktoś mocuje się z klamką przy drzwiach wejściowych. Te w końcu puściły i nagle dziewczyna zobaczyła tuż za sobą męską sylwetkę.
Knychała akurat tego dnia nie zamierzał nikogo zabijać. Nie miał nawet przy sobie siekierki. Odpoczywał na działce, na którą zaprosił także kolegów. Pili piwo i rozmawiali. Mówią, że Marchwicki siedzi, a wampir dalej poluje na baby. Takiego to tylko za jaja powiesić. W drodze powrotnej pijany Joachim zasnął w tramwaju i przegapił swój przystanek. Gdy w końcu wysiadł w Katowicach i oczekiwał na swój powrotny tramwaj, numer 6, zaczepiło go kilkunastolatków, którzy próbowali go okraść. Knychała nie był jednak na tyle pijany. Wyrwał chłopakom metalowy pręt i wskoczył do nadjeżdżającego tramwaju. Jedyną pasażerką w środku była atrakcyjna dziewczyna. Gdy wysiadła, mężczyzna podążył za nią i zaatakował ją prętem. Był tak wściekły, że tłukł ją raz za razem bez opamiętania.
na cmentarzu w Katowicach Panewnikach. Dziewięć lat później tuż obok niego pochowano także jako N.N. słynnego wampira z Zagłębia, Zdzisława Marchwickiego. Poznaj sekrety największych zbrodniarzy świata. Dorwać bestię w RMF FM. Jedyne czego żałuję to fakt, że nie udało mi się zabić mojej trzeciej żony. Imię i nazwisko. Józef Cypek. Pseudonim. Rzeźnik z Niebuszewa. Oskarżony o... Zamordowanie sąsiadki Ireny Jarosz. Prawdopodobna liczba ofiar. Nawet do kilkudziesięciu osób. Wyrok. Kara śmierci. Wykonana 3 listopada 1952 roku.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.