Morderca z noworocznym postanowieniem – Colin Ireland
Nie słyszał głosów. Nie działał w afekcie. Colin Ireland traktował zabijanie jak ścieżkę do realizacji noworocznego postanowienia. Wchodził w środowisko, do którego nie należał, zarzucał przynętę na ofiary i metodycznie realizował swój plan dotarcia na pierwsze strony gazet. Media w końcu nadały mu przydomek "The Gay Slayer". Co zgubiło "Mordercę z noworocznym postanowieniem"? Jego własne ego.
Dorwać bestię w RMF FM. Imię i nazwisko. Colin Ireland. Pseudonim. Noworoczny morderca. Czas i miejsce zbrodni. Londyn, rok 1993. Liczba ofiar. 5. Skazany na dożywocie. Dorwać bestię w RMF FM. Londyn. Noc z 31 grudnia 1992 roku na 1 stycznia 1993 roku. Miasto tonie w szampanie. Ludzie wiwatują, całują się na ulicach, życzą sobie, żeby nadchodzący rok był lepszy. Planują, że schudną, że rzucą palenie, że znajdą miłość.
W małym, dusznym miasteczku w Southend, 38-letni mężczyzna również podejmował decyzję. Nie planował jednak diety ani wizyt na siłowni. Zostanę seryjnym mordercą? Colin Ireland, bezrobotny były żołnierz, patrzył w lustro i układał w głowie plan, który miał zapewnić mu nieśmiertelność. Nie słyszał głosów. Nie kierowała nim chora żądza seksualna. Kierowała nim czysta kalkulacja. Chciał być sławny. I wiedział dokładnie jak to zrobić. Jest początek marca 1993 roku. Pub The Colhorn w dzielnicy Earls Court. To jest miejsce legenda. Skórzane kurtki, dym papierosowy, specyficzny kod porozumiewania się.
To tutaj spotykała się londyńska społeczność gejowska szukająca przygodnego seksu, często w klimacie BDSM. Colin Ireland nie był gejem. Był dwukrotnie żonatym heteroseksualistą. Ale od tygodni studiował ten świat jak podręcznik. Wiedział co oznacza chusteczka w lewej kieszeni, a co w prawej. Wiedział jaki kolor oznacza dominację, a jaki uległość. Wybierał ofiarę, które szukały dominującego partnera. To było kluczowe dla jego planu. Ofiara musiała dać się związać dobrowolnie. Nie widziałem Cię tu wcześniej. Jesteś nowy w okolicy? Można tak powiedzieć. Szukam kogoś na dzisiaj. Kogoś, kto lubi konkretną zabawę bez zbędnych pytań.
A co konkretnie masz na myśli? Pełna kontrola. Ty nic nie robisz. Ja zajmuję się wszystkim, ale musisz być grzeczny. Brzmi jak plan. Mieszkam niedaleko. Peter Walker, 45-letni reżyser teatralny, nie wiedział, że zaprasza do domu własną śmierć. Ireland był metodyczny. Wszedł do mieszkania Walkera, pozwolił mu się rozebrać, związał go, tak jak się umówili, a potem, gdy Walker leżał bezbronny na łóżku, gra się skończyła. Ireland nie spieszył się. Torturował Walkera psychicznie zanim go udusił. Po wszystkim nie uciekł, został w mieszkaniu. Umył naczynia, wyczyścił powierzchnie, których dotykał. Przebrał się. Spędził noc ze zwłokami, a rano wyszedł zamykając drzwi na klucz.
To była zbrodnia doskonała. Początkowo policja uznała śmierć Walkera za nieszczęśliwy wypadek podczas seksualnej zabawy, która wymknęła się spod kontroli. Minęły tygodnie. Colin Ireland codziennie kupował gazety. Szukał nagłówków. Seryjny morderca w Londynie. Bestia z Earl's Court. Nie znalazł nic. Tylko małe wzmianki o tragicznych wypadkach. Dla narcyza, który zaplanował swoją drogę do sławy, to była obelga. Postanowił uderzyć ponownie. Tym razem ofiarą był 37-letni bibliotekarz Christopher Dunn. Scenariusz był identyczny. Pap de Colherne. Zaproszenie, wiązanie, śmierć i znowu precyzyjne sprzątanie miejsca zbrodni.
Ale policja nadal milczała. Wtedy Ireland zrobił coś, co rzadko zdarza się w kryminalistyce. Zadzwonił. Po strone Kensington. Słucham. Dzwonię w sprawie morderstwa Petera Walkera i Christophera Dunna. Kto mówi? Ma pan informacje o sprawie? Zadajcie złe pytania. Powinniście pytać, co łączy te sprawy. Powinniście pytać, dlaczego media milczą. Czy wiecie, że w obu przypadkach ofiary były związane? Że w obu przypadkach morderca spędził tam całą noc? Proszę pana, jeżeli ma pan wiedzę o przestępstwie, proszę podać swoje dane. Nie rozumiecie. To nie są wypadki. To seryjny morderca. Jeśli media nie zaczną o tym pisać, będą kolejni. Połączenie wykonano z budki telefonicznej.
Policja była skonsternowana, ale maszyna ruszyła. Detektywi zaczęli łączyć kropki. Dostrzegali podobieństwa. Sznury, kajdanki, brak śladów walki i ten przerażający porządek w mieszkaniach. Ireland jednak nie czekał na reakcję służb. Jego głód sławy rózł. W czerwcu zabił Porego Bradley'a III, syna amerykańskiego kongresmena. Wtedy prasa w końcu podjęła temat. Londyńskie środowisko LGBT zamarło w przerażeniu. Na główki gazet krzyczały The Gay Slayer, morderca gejów. Ludzie bali się wychodzić z domów, a pub The Colhorn opustoszał. Wszyscy patrzyli na siebie podejrzliwie. Ireland osiągnął swój cel. Był na pierwszych stronach gazet. Ale to mu nie wystarczało.
Presja była ogromna. Społeczność LGBT oskarżała nas o opieszałość. Musieliśmy go dorwać, zanim zabije znowu. Detektyw Rove miał rację. Ireland planował piąte morderstwo. Jego ofiarą miał się stać Emmanuel Spiteri. To właśnie przy tej zbrodni Colin Ireland popełnił jeden jedyny błąd. Błąd wynikający z pychy. Był 12 czerwca 1993 roku. Ireland spotkał Emmanuela Spiteriego w pubie. Wszystko szło zgodnie z planem. Zaproponował, że odprowadzi go do domu. Wsiedli razem do metra na stacji Charing Cross. Ireland wiedział o kamerach, zawsze ich unikał. Ale tej nocy czuł się tak pewnie, że zignorował swoje podstawowe zasady bezpieczeństwa.
Kamery monitoringu uchwyciły go idącego ramię w ramię z ostatnią ofiarą. Spittieri został zamordowany tej samej nocy. Jego mieszkanie podpalono. Tak Ireland próbował zatrzeć ślady, co było odstępstwem od jego pedantycznego modus operandi. Szefie, mamy to. Taśma z Charing Cross. Godzina 22.14. Spiteri jest tutaj w jasnej kurtce, a obok niego ten gość. Zatrzymaj! Zbliżenie na twarz. Krótko ścięty, krępy, wygląda na byłego wojskowego albo ochroniarza. Puść to do mediów, ktoś musi go znać. Zdjęcie z monitoringu obiegło kraj. Ireland zobaczył swoją twarz w telewizji i wtedy podjął najbardziej zuchwałą decyzję w swojej morderczej karierze.
Zamiast uciekać, postanowił zagrać z policją w otwarte karty. Udał się do swojego prawnika. Wierzył, że skoro nie zostawił śladów w mieszkaniu, niczego mu nie udowodnią. Że wyjaśni swoją obecność na nagraniu, a potem wyjdzie wolny śmiejąc się w twarz detektywom. Stawił się na posterunku. Był uprzejmy, spokojny. Opowiedział historyjkę o spotkaniu w pubie i pożegnaniu przed domem. Ale Ireland nie docenił techniki. Nie docenił też jednego małego szczegółu. Podczas morderstwa w mieszkaniu Andrew Colliera, tam gdzie otworzył okno dla kota, wspiął się na parapet. Panie Ireland, twierdzi pan, że nigdy nie był w mieszkaniu pana Colliera.
Nigdy nie znałem tego człowieka. To ciekawe, bo widzi pan, technicy znaleźli pewien ślad, nie na meblach, nie na szklankach, na zewnętrznej ramie okna. Odcisk dłoni, który należy do pana, panie Ireland. Pasuje idealnie do tych, które pobraliśmy dzisiaj rano, gdy przyszedł pan tutaj jako dobry obywatel. Maska opadła. Colin Ireland zrozumiał, że gra jest skończona. Ale nawet wtedy nie okazał strachu czy żalu, okazał ulgę. W końcu mógł opowiedzieć o swoim dziele. Podczas przesłuchań opowiadał o morderstwach ze szczegółami, jakby relacjonował zakupy w supermarkecie. Poprawiał policjantów, gdy mylili daty.
Dbał o to, by przypisano mu każdą z pięciu zbrodni. Zabijałem ich, bo chcieli być związani. Ułatwiali mi to. Ale powodem nie był seks. Powodem było to, że chciałem być kimś. Czytałem książki o seryjnych mordercach. Zastanawiałem się jak to jest. Teraz już wiem. W grudniu 1993 roku Colin Ireland przyznał się do wszystkich pięciu morderstw. Został skazany na dożywocie. Sędzia powiedział mu wprost. Jesteś niebezpieczny ponad wszelkie wyobrażenie. Colin Ireland dostał to, czego chciał. Trafił do książek o kryminalistyce. Został The Gay Slayerem, ale jego sława miała gorzki smak. W więzieniu nie był gwiazdą.
Był celem. Musiał być izolowany dla własnego bezpieczeństwa. Lata mijały, a świat o nim zapomniał. Ireland zestarzał się w celi. Nie zginął w spektakularnej ucieczce, nie został stracony. Zmarł w 2012 roku w więziennym szpitalu. Przyczyna? Zwłóknienie płuc. Choroba, która powoli zabiera oddech. Tak jak on zabierał go swoim ofiarom. Poznaj sekrety największych zbrobniarzy świata. Dorwać bestię w RMF FM.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.