Czułe słówka #2
MAMA ♥Katarzyna Grochola o tym jak jest 20 lat póżniej, o życiu, o tym co zmienne i niezmienne jednocześnie...Partnerem odcinka jest VezziVezzi od wyjątkowych chwil po codzienność...ZapraszamDorota Szelągowska *Odcinki podcastu można zobaczyć też na Jutube*
Po prostu generalnie zawdzięczam ci absolutnie wszystko. A poza tym zawdzięczam ci też... Chociaż to było tylko dwadzieścia tam pary chromosomów. Jakby ja uważam, że liczba... Mamo, to nie może być tak, że mówisz o chromosomach, że dwadzieścia parę. Oho, dwadzieścia trzy. Moim zdaniem. No właśnie. I właśnie chodzi o to, że generalnie to jest zbyt taka wrażliwa rzecz, żeby się tutaj pomylić, więc ja nie powiem państwu ile, ale ty powiesz i właśnie dokładnie to jest to, o co ja się zawsze na ciebie wkurzam. Że ty mówisz rzeczy, zmieniając nazwiska, przerabiając nazwy leków, po prostu miejscowości, wszystko. I rzucasz je i idziesz dalej, nie? W ogóle nie liczy się z konsekwencjami, że te chromosomy, jeżeli cokolwiek jest którymkolwiek nie tak albo jest realistic za dużo, to na przykład wtedy są poważne choroby genetyczne.
Miałaś co prawda wtedy 16 lat? Nie, 18 już miałam. I z Bralczykiem grałam w skrable i co? Wygrałam. To prawda. Ale ja z tobą też wielokrotnie wygrałam, czyli też wielokrotnie wygrałam z Bralczykiem, skoro wygrałam z tobą. Ale do profesora kiedyś zdarzało się dzwonić, jak nie wiedziałyśmy jakie słowa, czy jakieś słowo może być. Tak i od niego mam na piśmie, że mogę sobie tworzyć słowo. Zresztą jaka opowieść szkatułkowa? Bardzo mnie bawi, jak w dzisiejszym języku wróciło znowu staropolskie. Byłom, robiłom, świeciłom, słoneczko powie. Ludziom się wydaje, że to jest coś nowego. Nie, proszę Państwa. Jak usunięto to ze słownika polskiego skrablisty jako archaiczne przestarzałe, bo to nie było w pewnym momencie, tak już w takim oficjalnym słowniku nie było brane pod uwagę.
Miałam wtedy lat 20... Który to był rok? 25 lat temu. Szybko policz. No 25 lat temu miałam 22 lata mniej więcej. 22, 23 to było jakoś tak. Gdzie tam 25 lat temu miałaś 23 lata? No daj, że spokój, moja córka ma 44. Ale to jest niemożliwe, bo ja już miałam Antkę, czy nie miałam? Ja mam 46 w tym roku. O Jezu, trudno. Dobra, więc to było wtedy. Ja byłam strasznie rozczarowana. Dlaczego? Dlatego, że dla mnie ten film, być może gdyby wyszedł tylko jako film, byłby całkowicie w porządku, ale nigdy w życiu jest o nas. Kasia to jest Dorotka, Judyta to jest Kasia. Oczywiście też złożona z różnych innych rzeczy. Dla mnie film był wyzuty całkowicie ze zwierząt, z przyjaciół. Ta impreza, która tam była do hitu Reniusis, kiedyś cię znajdę.
I otóż córka Mania zadzwoniła do mnie wczoraj i powiedziała, Kacho, Boże, jak to cudownie, że Ty tworzysz alternatywną rzeczywistość, która trwa i która się nie zmienia. I wiesz co, że pomyślałam sobie, oczywiście rzeczywistość w tej książce się zmieniła, bo Judyta nie może odpadać na listę, jak każdy ma czata GPT na świecie, prawda? Judyta korzysta z czatu GPT? Nie. W ogóle nie korzystam. Nie, bo Judyta teraz pracuje w zupełnie nowym miejscu. Zupełnie. Ile lat ma Judyta? Ja bym się chciała dowiedzieć. No słuchaj, 20 lat później, no to ona ma... No 60 jakieś. Około 60. A Tosia ma około 40. Tego świata nie ma. Myślisz, że założę sobie tutaj nogę? Nie wiem, kiedyś zakładałeś sobie za głowę obie.
Wiem, ale nie mogę tego... Ale fajnie tak, dobrze zrobiłaś. Nie wiadomo tylko, czy nie wyniesiemy cię w tej pozycji. Nie wiem, czy będę się umiała odplątać. No dobra, było nigdy w życiu, był film, tak jak mówię... Cudny. I przyszłam do ciebie, bo powiedzmy jak było. Przyszłam do ciebie jakiś czas temu i powiedziałam, mamo... Mamo, weź ty napisz. 20 lat później, bo jest totalny hype nigdy w życiu na TikToku, na Instagramie. Hype, że to się stawało viralem, że ludzie wszyscy... Nawet nigdzie film nie był dostępny w dodatku, bo skończyła się licencja. Słuchajcie, tam była jakaś taka skomplikowana sytuacja, że jego nie było na żadnym streamingu nigdzie. Zrób coś z tym, bo wszyscy zalewają cytatami z Nigdy w życiu.
Chyba dlatego, że moja córka piecze. Tosia, niech wraca do matki! Z jakiegoś powodu. W każdej książce musi na początku zawalić się czyjeś życie. U Judyty zawaliło się Judyty i teraz zobaczymy czyjeś... Ale ja nic nie mówię. Ja mówię o tym, jak wygląda absolutnie każdy harlekin. Dlaczego mówię każdy harlekin? Przepraszam bardzo. Razem z moją mamą w roku 93 lub 94 od sąsiadki Mariolki, która czytała wszelkie harlekiny, naprawdę czytała harlekiny, które były z serii Desire, Medical, po prostu każdy, podróżnicze. Wzięłyśmy, bardzo szybko czytamy. Czytamy ponad 100 stron na godzinę.
Mhm. Tłupia. Myślałam, że normalnie ludzie tak mają. Nie, to znaczy, że już jesteś Gen Z. Gen Z po prostu to tak robi. Przy okazji jeszcze odchodzę, żeby sobie zagrać sama ze sobą w Scrabble. A to wiem. I w Kości też grasz sama ze sobą. Tak. I jak jestem w dobrym humorze, to wygrywam. A jak jestem w złym humorze, to przegrywam. Naprawdę? Naprawdę. I cieszysz się? Wtedy się cieszę, jak wygrywam. To jest fajne. Dobra, więc wrócimy do tego. Poczekaj, teraz właśnie ten wątek. Jesteśmy przy Judycie, 20 lat później. Ale ten wątek, gdzie tam był, że ktoś... A! I te harlekiny! I myśmy ich przeczytały, bo byłyśmy chore. Ja nie wiem, każda ze 20-30. To były cieniutkie książeczki. Przynajmniej. I znalazłyśmy dwa, które były wybitne. Zresztą na podstawie tego nakręcono potem jedną z komedii romantycznych, którą widziałam.
I co się okazało, ponieważ chwilę później, jak zaczęłam pracować w telewizji, miałam możliwość porozmawiania z wtedy wydawcą tych harlekinów w Polsce. On powiedział, że bardzo duża część tych książek jest pisana przez bardzo dobrych pisarzy, którzy pod pseudonimami dorabiają sobie, bo to nie były czasy zarabiania na książkach wtedy. Powiedziałaś mi to nawet, bo ja się niezmiernie zdziwiłam, że jest taka różnica, że jeden jest jakąś głupkowatą opowieścią, napisaną źle po prostu, bo to nie chodziło na tą historię, tylko w jaki sposób ona była napisana, ale jednak każda miała tę samą konstrukcję, Mamoś. To znaczy tak, najpierw musi ci się sp... zrodze życie. Ale tak po prostu wszystko... To jest zasada filmowa. Najpierw jest trzęsienie ziemi... Ja rozumiem, ale właśnie potem napięcie... I potem zawiązują się jakieś tam sytuacje pomiędzy i kiedy już wszystko wydaje się, że będzie w porządku.
I jeb, jeszcze raz, a potem oni się spotykają, się całują w deszczu, rozumiesz, samochód, wszystko jest, jakieś kłamstwo, jakieś coś. Twoja każda książka też jest dokładnie taka. Co to jest za zasada? Wyciągnąć to z harlekinów? Ani przywalić, ani odpowiedzieć, żeby w pięty poszły. Ale rozplątałaś się w tej adrezańce. Tak, bo teraz to wiesz. Słuchaj, nie wiem, myślę, że nie w każdej, ale wiesz co, ja pamiętam tę zasadę tego, że najpierw się pokochują, a potem się rozstają, żeby się na koniec... A nawet Hitchcock miał kiedyś sen, w którym objawiło mu się, jaki będzie najlepszy film świata.
I przyśnił mu się ten sen parę razy z rzędu i on wziął notes, żeby w stanie alfa, jednak jak się przebudzi, zapisać. I rano przeczytał. Chłopak spotyka dziewczynę, chłopak rozstaje się z dziewczyną, po wielu trudnościach są razem. I był nieprawdopodobnie rozczarowany. Wiesz co, myślę, że być może dlatego, że w moim życiu tak było. Ale w każdym życiu tak jest, my w ogóle chcemy happy endów i wiesz, tak sobie myślę, że ja w ogóle nie wierzę, Ja nie lubiłam tych kolejnych części nigdy w życiu. To znaczy nie to, że nie lubiłam, bo one też były zabawne, ale ja nie lubiłam tego plot twistu, który tam był. Bo wydaje mi się, że my w ogóle ludzie chcemy zobaczyć, że żyli długo i szczęśliwie i nie chcemy wiedzieć, co tam się działo dalej, no.
Ja też. Mówimy oczywiście nie o przyjaciołach polskich, tylko o przyjaciołach amerykańskich. Są jakieś przyjaciele polscy? Są jakieś przyjaciołki czy coś? Nie, nie. Nie wiem, ja nie oglądałam. Ja teraz jestem wielką kołarką, wiesz czego, Office.pl. Jezus, ja dla nich wykupiłam wszystkie streamy i kocham, kocham. Kocha. I streamingi, bo idą na jednym. Nie, właśnie nie. Bo ja najpierw miałam ten jeden, ale potem się okazało, że tam są tylko pierwsze trzy sezony. Potem wykupiłam kolejny, okazało się, że tam jest tylko piąty, więc musiałam jeszcze jeden. Chciałam, żeby mi Wojtek naprawił, bo ja mam wszystkie streamingi, dwa z tych wszystkich mi nie chodzą. Ale on ci cały czas naprawia. Wojtek to jest mój narzeczony, więc tak. No dobra, wróćmy do książki. OK. Alternatywna rzeczywistość, w której twoja super przyjaciółka żyje. Tak. I jak pisałaś sobie, to byłaś Judytą?
Ok. Postaliłyśmy tam białego konia, którego moi sąsiedzi jeszcze pamiętają. Teraz mamy dziki. Dobrze, mamo. Ja bardziej bym się chciała zapytać, i to tak naprawdę na poważnie, bo ja, od kiedy nie ma tego uniwersum, bo nadal mieszkasz w tym samym miejscu, ale już kto inny mieszka dookoła, nie ma już moich brzózek, nie ma już mojego tego miejsca. No troszkę są. Tego nie ma. Jest co innego. Jest inne. Ja mam duży problem, wiesz, z przemijaniem i ze zmianami. Ja miałam duży problem na przykład, żeby przeczytać w pewnym momencie taką książkę, widać trochę większy poniedziałek. Ona jest złożona z pelietonów, na podstawie których powstało Nigdy w życiu, czyli trochę z pelietonów ilustrujących nasze życie.
Ale ja to walę. Mnie to nie interesuje. Ja sobie chcę coś zachować. Ja sobie chcę zachować moją Ulę, moją Judytę, mojego Adama, który też się przecież zestarzał. Dziewczynki Uli wyjechały, więc nie musiałam się nimi zajmować. Za to Ula hoduje psy w dużej ilości. Bo musi się kimś opiekować. I dalej jest przy Judycie. To mi się wydaje... A ma nadal... Jak się nazywał mąż Uli? Krzysztof. Oczywiście, że jest z Krzysztofem. Przecież on by nigdy Uli nie porzucił. Porzucił Ule wcześniej. Także nam się widzisz zmieniało wcześniej również. Wtedy się skończyło, również wtedy on skończył to uniwersum.
Moja rodzina wyjeżdża na wakacje. To był ten, to były felietony ja tam pisałam. Tak, ale ja ten pamiętam. Moja rodzina wyjeżdża na wakacje. Miałam 12 lat jak pisałam, 14 jak czytałam felietony. I tam było takie zdanie. No i przyszła babcia, w związku z tym, siadaj mamo, powiedziała do babci jej córkę. Drzewa umierają stojąc. Nie, bo przyszła życioteczna babka i spojrzała w przestrzeń i powiedziała, drzewa umierają stojąc. Na co jej córka powiedziała, no to siadaj, mamo. Siadaj, mamo. I to był ten urywek, który ja cię potem zapytałam. A dla mnie w ogóle ten urywek nie jest zabawny ani nie jest żaden. Wiesz, o co mi chodzi. A dla ciebie, ty to powtarzasz i ja będę sobie myśleć, o co ci chodzi z tym urywekiem. A dla mnie to było niesamowite, ponieważ ja wtedy siadłam i zaczęłam pisać nigdy w życiu.
Ja zapytałam cię, czy mogę użyć tego. Ale nigdy w życiu głównie z felietonów, jak ja pamiętam, które pisałaś do Jestem. Była taka gazeta Jestem. Była taka gazeta Jestem. I ona PCK ją wydawał, czy coś takiego? Coś takiego być może. Być może PCK, nie wiem, bo tylko pisałam tam felietony. I odpisywałaś na listy w poradniku domowym jednocześnie i te wszystkie listy rzeczywiście przychodziły. Nagrałam taką rolkę niedawno, że moja matka była wyszukiwarką Google. Kiedyś się uciągnął. Byłam. Dokładnie byłaś. Ja w tej chwili zadaję te pytania Google'owi. Byłam. Naprawdę nawet znałam adres Indian Polskich. Bo ktoś do mnie napisał. I chciał polski hindian? Wyjdź sobie opyść tą nogawkę, żeby ci nie buwiać tego kawałka nogi, bo ja na przykład... Nie no, może ci być widać, ale ja tak o ciebie dbam. Lubię te twoje skarpy. No bo widzisz, czyli w pewnym wieku przestaje być już wygodnie na kanapie, w takich pozycjach dziwnych. I jak tutaj się ma takiego gurdziulka, którego... Gurdziulek to robi.
Gurdziulek. To boli. Powiedziałaś mi kiedyś, że żadnej swojej książki nie napisałaś dla kogoś, tylko wszystkie pisałaś wyłącznie z myślą o sobie. Tak. Możesz to rozwinąć? Wiesz co, to jest dziwne, bo... No wiesz, że miałam propozycję albo napisanie książki kuchanowskiej, albo o wróżbach, albo coś tam. I za bardzo dobre zaliczki, ale jak nie czuję czegoś tutaj, to nie znaczy, że ja nie pracuję dla pieniędzy. Bo ja napisałam opowiadanie kiedyś za 10 tysięcy.
Nie, ale poczekaj, ja chcę wrócić do tego pytania, które ci zadałam. To pisanie dla siebie. Chodzi mi o to, że wiesz, żyjemy w świecie, gdzie grube pieniądze płacą firmy, żeby zobaczyć, czego oczekuje klient. Jakby że generalnie wszystko jest robione też pod klienta. Wszystko jest ci podsuwane pod nos. Ale ja się bardzo z tym nie zgadzam. To znaczy, być może gdybym miała firmę, która produkuje herbatę, to bym również to robiła. Ale masz firmę, która produkuje książkę. Tak, ale wiesz co, ja już pamiętam, jak nigdy w życiu napisałam, to ktoś mi powiedział, dla jakiego targetu pani pisze. No właśnie, no. Dla tego, kto chce czytać. A to pamiętasz, bolało cię, jak ktoś mówił, książki dla kucharek? Bo mnie to strasznie bolało, jako twoją córkę.
Natomiast pamiętam, ponieważ... Ile ty masz książek? Dużo. Kilkadziesiąt tysięcy, kilkanaście tysięcy? Nie, parę tysięcy, trzy chyba. Parę tysięcy, trzy, cztery tysiące. Może w tej chwili trzy i pół. Ale tych książek było zawsze bardzo dużo i m.in. w moim pokoju. I one były różne. To było Agatha Christie i Lemno przecież. O cholera, jak ja kocham Lemno. Ale to nie o literaturze i pamiętam, że zaczynałam czytać te książki od góry po lewej stronie, które były w moim pokoju. No i tam wiadomo jakieś Grimm i inne rzeczy i potem były te takie baśnie eskimoskie. Tak, tak, tak, eskimoskie. Śpij maleńki, śpij, zamknij swoje oczy, bo inaczej przyleci kruk i ci je wydziobie. Śpij maleńki, śpij. To pierwsza kołysanka z brzegu, która była w tej książce generalnie. No więc, tak.
Boże, to dziecko mi się nie zbierzało z tego, co czytam. Ja czytałam po prostu. Rzecznie siedziałam w pokoju, czytałam, nie? A chciałabyś być teraz na przykład młoda? Ale młoda, mówię, wiesz co, tak młoda jak Antek. Dwadzieścia lat? No. Ja też nie. Nie. Jezus, jak bardzo nie. Ja nie chcę. Nie chcę być młoda. Ja sobie współczuję. Ile byś chciała mieć lat, jakbyś mogła tak? Z tą wiedzą, co masz. Ja bym chciała mieć 30. No, bo to 35 jest fajne. Ale nie, bo jak ja sobie pomyślę, że jeszcze raz Abarotte. 30 z takim chwiejnym wykresem. Góra-dół, góra-dół. Abarotte? Abarotte? Powiedziałam po rusku. Co to jest? Przepraszam. W kółko. Jezus Maria! Dlaczego ty mówisz po rusku? Dlatego, że za moich czasów się tak mówiło czasami.
Towarzyszący, obecny, jakoś tam nawet. Ja bym nie przesadzała, że Stasiu jest jakiś bardzo obecny. No nie no, on jest wiesz trochę ten, co on jest? Muzyk po prostu, nazwijmy to muzyk. Nazwijmy to muzyk po prostu. Ale wiesz na kogoś, na kogo można liczyć, chociaż słowa nie dotrzymuje, bo mi coś obiecał i nie dotrzymał i to będzie puszczone. Więc też. I wiesz co, Jakoś tego Adama tak próbowałam wymyślić. Ulepiłaś go. Ulepiłam go z różnych osób, również z moich terapeutów trochę. Andrzeja Wiśniewskiego tam trochę jest. Troszkę Andrzeja Wiśniewskiego, troszkę Wojtka Echelbergera, bo chciałam, żeby ta Judyta nareszcie miała faceta, który jest mądry, który nie jest leczącym.
A mnie się z moim Wojtkiem Adam kojarzy, Judyty. Wojtek jest bardzo taki. Słuchaj, słowo pisane, na początku było słowo. No, ale nie masz takiego poczucia, że mój Wojtek jest bardzo mocno alarmowany? Słuchaj, ja w ogóle mam takie poczucie, że słowo ma niezwykłą moc i dlatego się tak bardzo upieram przy tym, żeby nie mówić bardzo źle o innych, nie mówić grzytkich wyrazów, nie mówić ty jesteś, ponieważ naprawdę Wiesz co, no ten słynny ryż. Widziałaś mój ryż po siedmiu latach. Bo ja tylko powiem, nie wiecie co to jest eksperyment z ryżem, to to sobie wpiszcie. Nie będziemy wam na ten temat gadać, ale jest rzeczywiście.
Mamy, nasza energia jest inna jak ja jestem z tobą i ty jesteś ze mną, niż jak jesteśmy z panem albo jak patrzymy w telewizor. Wiesz, boska cząsteczka istnieje. Zmieniają się ludzie pod wpływem obserwatora, ponieważ stolić się zmienia pod wpływem. Generalnie to możemy w ogóle wejść w sytuację, czy świat istnieje jak zamkniemy oczy i nie ma czegoś takiego obiektywizmu, dlatego że my zawsze patrzymy przez swój pryzmat i nadajemy w ogóle temu światu. Dlatego słowo jest bardzo ważne i dlatego należy się nim posługiwać z odpowiedzialnością. Czyli stworzyłaś mojego Wojtka, jak chcesz mi to powiedzieć, czyli też zawdzięczam mojej mamie to, że mam fajnego faceta, bo opisała go nigdy w życiu jeden. Ty to powiedziałaś. Ale wracając do tego, więc lepiłaś sobie tego Adama. Tak, ale Wojtek rzeczywiście przypomina Adama.
Ulepiłaś go sobie wtedy trochę, był mityczny. Teraz mieszkasz sobie, no nie z takim Adamem, ale jak w takim razie, czy Adam w nowej książce nabrał cech Stasia? Dorota, skąd? Bez przesady. Naprawdę nie nabrał? W ogóle żadnych? I uważam, że to jest... Wy nie wiecie, jak oni żyją. To jest po prostu coś wspaniałego. Właśnie powiedz to. Wtyczka do telewizora. Mama wstaje o godzinie 12, bo pracuje do nocy, ale musi wziąć leki o 9. Więc o 9 już stać ze śniadankiem, jest u mamy, po prostu wszystko rozłożone, śniadanie do łóżka dostaje, mama tam zjada to i idzie dalej spać na przykład. Stasiu natomiast w tym czasie bardzo dużo gra już na pianinie, bo gra ciągle na pianinie, a następnie idzie na spacer, bo powiedziałam mu kiedyś, że trzeba zrobić 10 tysięcy kroków dziennie, żeby być zdrowym.
I on mi uwierzył. I on mi uwierzył i robi, jest bardzo niesamowicie zdrowy. W międzyczasie mama wstaje i zabiera się za robienie obiadu. Tak mogę powiedzieć. Obiad musi być najpóźniej o 15, nie wcześniej niż o 13, ponieważ Stasiu o tej porze je, to jest najważniejsze. Obiad musi być tłusty, musi składać się z zupy i z drugiego dania, to jest też bardzo istotne. I niektórych rzeczy mama nie może zrobić, bo źle je robi. Rosół na przykład. Nie robisz dobrze rosołu, według Stasia. Jeden zrobiłam dobrze, według Stasia. Ale pozostałe 10 lat. Przez 10 lat. Nie no, bo on robi rosół. Tak, Staś robi rosół. I oni jedzą to. Liczy każdy pieprz. Pieprze. Każde pieprze. Liczy każde listki neurowe. Nie cztery. Staś ma takie lekkie spektrum.
Jest wspaniały. Naprawdę jest fantastyczny. I znosi wszystkie dziwactwa mojej mamy. Stasiu by najchętniej siedział po prostu przed telewizorem, oglądał TVN24 albo inne newsowe kanały. Nie, ten. Ale generalnie i bardzo się podnieca, jak się cokolwiek zmienia w kraju, ale następnie Stasiu idzie wcześnie spać i wtedy mama rozpoczyna swoje życie. Znaczy przykład przychodzi Marzenka, gracie w Scrabble albo... Znaczy generalnie mama zaczyna prowadzić dom mniej więcej koło godziny 17. Ja myślałam, że jednak powiesz... Komplement dla mnie. Ale to jest komplement, ale gdzie? Bo ja pamiętam, jak moja córka dała Stasiowi wtyczkę od telewizora. Wiecie, która jest podobno okrągła? Nie, do antenową. O Jezu, tak było. Antenową do kontaktu. Ponieważ mój mąż nie bardzo odróżnia kontakt od kontaktu z anteną.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Katarzyna Grochola o tym jak jest 20 lat póżniej, o życiu, o tym co zmienne i niezmienne jednocześnie...
Partnerem odcinka jest Vezzi
Vezzi od wyjątkowych chwil po codzienność...
Zapraszam
Dorota Szelągowska
*Odcinki podcastu można zobaczyć też na Jutube*