Mentionsy Mentionsy
Dorota Szelągowska
Dorota Szelągowska

Czułe słówka #1

13.04.2026 ·40 min 18 s · 11 rozdziałów · 1 sponsor

Czuły olbrzym - Marcin Prokop o Ameryce, luksusie, byciu jurorem...ZOBACZ ODCINEK NA YouTubeZAPRASZAM NA INSTAGRAMA @dotindotinDorota Szelągowska ♥

0:00 · Introdukcja i pierwsze wrażenia 1

My często postrzegamy Amerykę jako kraj bez kultury. W latach 60. istniał tajny program sterylizacji porterykańskich kobiet. To co cię najbardziej tam wkurza? To są całe miasta bezdomnych ludzi, którzy żyją gorzej niż bezdomne, bezpańskie psy. Ja już od dawna jestem wielkim cheerleaderem naszego kraju. Gdyby ktoś chciał być jurorem takim, jak Kuba był dwadzieścia parę lat temu, to by, mówiąc krótko, nie przeszło, dlatego że to, co on uprawiał, no nazwijmy to po imieniu, no to był język przemocy. Dzisiaj jestem tym, który się nie boi. Marcin, dzień dobry. Cześć. Szanowni Państwo, to są Czułe słówka. Zaprosiłam tutaj Marcina Prokopa. Właściwie miałam taką myśl na początku, że na tych małych mebelkach chcę zobaczyć jak siadasz, chcę zobaczyć jak radzisz sobie ze swoim physis i zrobiłeś to tak zgrabnie, że nawet nie mogę tego obśmiać.

8:10 · Rola w programie i krytyka 1

Myślę, że dzielenie się dla dzielenia, ja mam z kim porozmawiać, ja mam szczęśliwie przyjaciół, gdzie jeżeli coś się dzieje, uzyskam pomoc, więc nie traktuję do tego mediów. A jeżeli coś przeżyłeś i z czegoś wyszedłeś, to powiedzenie, kurde ludzie, byłam tam, jestem, Jest dla mnie jakimś rodzajem takiego podniesienia. Dlatego to szanuję i w ogóle nie jest to dla mnie żaden kłopot, bo dotyczy to twojego życia. Lubię tego Procopa z tej Ameryki. Ja mam wrażenie, że on jest najprawdziwszą wersją ciebie, bo ty jesteś taki sam, tak jak na tyle, na ile ja cię znam, gdzie jesteś, czy cię spotykam w dzień dobry, czy cię spotykam na ulce, czy cię spotykam na imprezie. A wydaje mi się, że taki najbardziej mięciutki Procop jest w tej Ameryce. Możliwe, bo też trudno jest kogoś udawać w sytuacjach, które nie dają ci komfortu myślenia o tym, że masz stworzyć jakąś zasłonę dymną wokół siebie.

14:08 · Ameryka i role 1

Tam rzeczy dzieją się tu i teraz bardzo szybko czasami, bardzo w zaskakujący sposób. Często nie są to sytuacje przewidywalne, nie są na pewno wyreżyserowane. I kamera rejestruje wszystkie moje reakcje. Ja nie mam czasu wtedy na filtrowanie siebie. Ale Misiu, na montażu mógłbyś to wszystko wywalić, a jednak pozwalasz na to, żeby to powstrzymać. Też część rzeczy wywalam, tak. Ale ponieważ ten program nazywa się Niedzykłe Stany Procopa, no uznaję, że jest programem autorskim, jest programem, w którym ja, moja twarz i moje jestestwo, tak to nazwijmy, pełni jakąś tam rolę, no to też pozwalam sobie na więcej niż na przykład, no nie wiem, w Mam Talent, gdzie ja wykonuję bardzo określoną rolę, mam określone zadanie, jestem panem jurorem, mam oceniać innych. To nie jest program o mnie, ja tam jestem tylko narzędziem.

15:50 · Ekipa i relacje 1

Czułość we mnie powodują, wiesz co, drewniane klatki schodowe. I jak sobie myślę, że te wyżłobione schody, wiesz, że one były ci rzemką i tam jakąś cielęcą skórą, a teraz my chodzimy naszymi butami. I to jest rzeczywiście niezwykłe, bo ci ludzie cię tam wpuszczają. Dlaczego jakąś ekipę z Polski wpuszczają, rozumiesz, ludzie? Ot tak. No nie jest to takie od tak. Trzeba czasami wykonać sporą pracę, żeby kogoś przekonać do siebie, zwłaszcza jeśli to są, tak jak w ostatnim sezonie, tak zwani rdzenni ludzie, którzy... To jest najlepszy sezon Marcin, zdecydowanie. Dziękuję bardzo. To są ludzie, którzy są wobec mediów bardzo nieufni, zwłaszcza mediów białego człowieka, bo im się te media kojarzą zazwyczaj z kompromitacją ich

20:27 · Kultura i Ameryka 1

Już nie wyjeżdżamy, wiesz, no to jest tak, nie masz czasu, już jak masz ten urlop, to wyjedziesz z żoną, z dziećmi, rozumiesz, all inclusive gdzieś tam, a coś to jest genialne, po prostu wyjechać raz na jakiś czas z grupą przyjaciół, nie właśnie do osoby. Przeżyć przygodę. Tak. Właśnie, ty to zrobiłeś dla przygody? Zasadniczo tak. Pierwszy impuls, żeby zacząć robić ten program lata temu, był taki, że chciałbym przeżyć przygodę, bo skończyłem czterdziestkę wtedy i stwierdziłem, że na moim bucket list zawsze była podróż przez Stany Zjednoczone kabrioletem od jednego wybrzeża do drugiego. No i jako człowiek dość merkantylny i biznesowo zorientowany w rzeczywistości stwierdziłem, że byłoby super, gdyby ktoś zapłacił za tę podróż.

23:15 · Telewizja 5

Jak jeszcze sikorze powiemy i bardzo ładny dźwięk, żeby nie było. Tomeczku, świetnie nagrałeś te warczące w krzakach niedźwiedzie. Ale jest coś takiego, że... Może inaczej. Ja też marzyłam kiedyś, żeby przez Stany przejechać kabrioletem. To miał być kabriolet, który się miał rozwalać. Ale wiesz co, z każdym rokiem dużo mniej chcę pojechać do Ameryki. Z każdym rokiem ta Ameryka, która dla nas była jednak czymś najcudowniejszym na świecie. Ja byłam raz, to był chyba 2003 rok i zrozumiałam wtedy, jak można niewiarygodnie cierpieć i kochać, a jednocześnie wiesz, że nigdy tam nie będzie Europy i tęskni za tą Europą. Natomiast cholera, ta Ameryka jest w tej chwili... No Marcin, no. Specyficzna. No właśnie.

Jest wiele praw na temat Ameryki. To jest banał, co teraz powiedziałem, natomiast ten banał jest niestety prawdziwy, bo jedna Ameryka nie istnieje. Po pierwsze, ludzie muszą sobie zdać sprawę z tego, że Ameryka jest federacją stanów. Każdy stan jest państwem w państwie. Każdy stan ma swoją osobność, każdy stan ma swoją kulturę, swoją mentalność. Dlatego oni myślą, że Europa to jest jeden kraj. Generalnie dążę do stwierdzenia, że my odbieramy Amerykę przez pryzmat poczynań jednego człowieka i jego administracji. A pod spodem ta Ameryka jest po pierwsze mega różnorodna, bardzo podzielona, a przede wszystkim Amerykanie to nie Ameryka.

Ameryka jako państwo zarządzane przez Trumpa to jest jedno. I to mi się nie podoba. Bardzo wiele rzeczy w tej administracji jest dla mnie niezrozumiałych, odrzucających, niezbieżnych z moim światopoglądem. Ale Amerykanicy wybrali takiego prezydenta, niech im będzie. Natomiast pod spodem jest kraj i ludzie. I to jest ta warstwa, która mnie interesuje. Polityka oczywiście ma na nią wpływ, natomiast ja nie przestaję kochać Ameryki po swojemu, dlatego że zmienił się prezydent. Potem skończę swoją kadencję, może przyjdzie następny, oby. Potem ktoś inny znowu będzie siedział u steru. Natomiast to, co się dzieje pod spodem, czyli kraj, krajobraz, ludzie, Poszczególne stany. To jest ta warstwa, do której ja staram się docierać i którą staram się eksplorować.

No tak. I w interesie Amerykanów, o czym oni zresztą w różnych dokumentach strategicznych wspominają, te dokumenty Też zostały częściowo odtajnione, więc wiemy, jak przebiegało w historii ich myślenie. Dla nich najlepszym scenariuszem byłoby, gdyby puertorykańczycy rdzenni, którzy zamieszkują te ziemie, te wyspy, mając amerykańskie paszporty, bo mają te paszporty, mają prawo pracy w kontynentalnych Stanach, gdyby oni się wynieśli z tego Puerto Rico, gdyby oni sobie tam pojechali na Florydę, do Miami gdzieś tam, I by nawet mogli głosować wtedy. Mogliby tak, mogliby sobie tam ułożyć życie pewnie ekonomicznie lepiej niż w tej chwili mieszkając w swoim ojczystym terytorium. Bo Amerykanie wtedy zrobiliby z tymi wyspami co tylko by chcieli.

hej, możemy tam zrobić biznes albo możemy tam zrobić biznes, bo wojna jest również biznesem, tak? Tak, no oczywiście w dzisiejszych czasach Ameryka wytworzyła Całą plejadę listków figowych, którymi przykrywa swoje intencje przeszłe i obecne. Patrząc na to, co się dzieje, ja bym nie nazwała tego liściem figowym, to jest w zasadzie taki liść monstery na przykład, jak patrzę wiesz co o nią. Donald Trump, myślę, że przynajmniej jest uczciwy w jednym, on rzeczywiście jasno deklaruje, jakie są jego intencje. Ale poprzednie administracje wcale nie były dużo lepsze od niego, tyle że miały lepszy PR po prostu. Dobra, to co cię najbardziej tam wkurza? Gdzie, w Ameryce? Tak. Już nie żyję w tamtym miejscu. Ale wiesz co, pytam cię o to wkurzenie, bo czasami ja mam na przykład, jak nie wiem, lecę gdzieś do mojej ukochanej Azji i jestem na Bali, które naprawdę kocham, kocham takie, jakie jest, ale są takie rzeczy, o które się potykam, na przykład o bezdomne psy albo o śmieci i mam takie niezrozumienie, dlaczego to tak wygląda i co powoduje to w tobie w Stanach?

31:07 · System społeczny i medyczny 4

No myślę, że to jest podobna emocja, bo zawsze zadaję sobie pytanie, znowu naiwne i trochę retoryczne, jak to jest możliwe, że w jednej z najbogatszych gospodarek świata i to Jeszcze w jednym z najbogatszych stanów tej gospodarki, na przykład w Kalifornii, ludzie dopuszczają do tego, że są całe miasta bezdomnych ludzi, którzy żyją gorzej niż bezdomne bezpańskie psy, są traktowane jak ludzkie odpady, żyją jak śmieci. To są bardzo brutalne słowa, ale to one dobrze oddają Rzeczywistość i skalę tego problemu, no choćby z Kidrow w Los Angeles, to jest cała dzielnica dość centralna, gdzie żyją setki osób, które... To jest ta dzielnica zombie, prawda?

Oni na fentanylu, tak, ludzie w dziwnych pozycjach. Ja widziałam to kiedyś w internecie, to było przerażające. To było coś takiego, co aż, wiesz, no The Last of Us, no mniej więcej. Tak, tylko znowu prześledźmy genezę problemu. Pierwszy... Pierwszy powód, dla którego ci ludzie tam są, jest taki, że dostęp do służby medycznej w Stanach jest trudny i kosztowny. Jeśli nie stać cię na drogie ubezpieczenie, które gwarantuje ci lepszą opiekę, no wpadasz w ten koszyk takich podstawowych, najbardziej bazowych świadczeń, gdzie leczenie najczęściej odbywa się przez znieczulenie, czyli jesteś osobą z jakąś dolegliwością, idziesz do lekarza, lekarz mówi, no boli panią, pani sobie weźmie ten fentanyl, zacznie go jeść i panią nie będzie bolało.

Większość ludzi, ufając lekarzom, no nie będzie sobie zadawać pytania, O długoterminowe skutki tej terapii. I to są ludzie z bardzo różnymi dolegliwościami. To może być na przykład, nie wiem, budowlaniec, który spadł z drabiny, potłukł sobie plecy i go boli. I nie miał ubezpieczenia. I nie miał ubezpieczenia, a musi wracać do roboty i mówi, panie doktorze, weź pan poratuj. Jeśli będzie miał szczęście, no to być może się nie uzależni. Ja myślę, że to też jest kwestia systemu edukacji, bo jedna rzecz to jest to, o czym ty mówisz, a druga rzecz to jest też po prostu, my sobie możemy tutaj narzekać na podatki, możemy sobie na różne rzeczy narzekać, ale każdy, kto był w Stanach i zobaczył albo ma znajomych, ile kosztuje edukacja, ile kosztuje leczenie, po prostu wraca i jest szczęśliwy, bo nasze szkoły państwowe są na super poziomie, nasze uczelnie państwowe są jedne z najlepszych w Europie, a wiesz, a my psioczymy.

I ja uwielbiam w tym nieprzewidywalność. Ja najbardziej się cieszę z tego, że ja naprawdę nie wiem, gdzie ja będę za 10 lat. Bo tyle rzeczy się jeszcze może po drodze wydarzyć. Może na przykład, nie wiem, zadzwoni do mnie, nie wiem, prezes jakiejś innej telewizji i powie mi, Prokopie, mam dla Cię świetną propozycję. Albo na przykład zadzwoni do mnie No nie wiem, kto może do mnie zadzwonić. To jest Foxa, dawaj, po prostu już leć, wiesz, lecisz w tych Stanach, jesteś, masz tam jakiś program. W Stanach, to mi Kylie Jenner do mnie zadzwoni, ktokolwiek to jest, ale akurat dzisiaj mi się wyświetliło w telefonie i powiem, mordo, oglądałem twój program, ja i Timothy, bo ona chyba jest jego dziewczyną, tak, w ogóle mega, oglądamy wszystkie odcinki, tłumaczymy syna angielski, wpadaj do nas, zrób z nami coś. No oczywiście wydziwiam teraz, wymyślam, ale staram się sprzedać taką ideę, że

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.