Sztuka proszenia – o wstydzie, uporze i trudnej umiejętności przyjmowania pomocy
Czasem duma podpowiada, by nie prosić. Czasem wstyd każe udawać, że wszystko mamy pod kontrolą. A czasem pomoc przychodzi wtedy, gdy w końcu odpuszczamy. Czas zmierzyć się z tematem proszenia. Porozmawiajmy o tym, co dzieje się między tym, który wyciąga rękę, a tym, który musi ją chwycić.
Tak, tak, ja jak idę do sklepu, to mówię poproszę i na tym się poproszę w zasadzie moje kończy, bo tak, chcielibyśmy dzisiaj rozpocząć taki cykl, proszę, dziękuję, przepraszam. Zaczynamy od proszę, ale proszę w sensie poproszę. Prosimy kogoś o coś naprawdę rzeczywiście, czy to o pomoc, czy o zrozumienie, czy o wyrozumiałość, a że kołodka nie za bardzo w to umie, no to jest to dla mnie dość ciekawy temat, bo będę się tutaj autodiagnozować, dlaczego ja właściwie tak mam. No to jedziemy. No to proszę bardzo. Przyznam szczerze, że trafiliście z tym tematem bardzo mocno w mój czas obecny, ponieważ wczoraj okazało się, że złamałam rękę w łokciu, prawą w dodatku, w związku z czym mam gips od nadgarstka po pachę, a to mocno uniemożliwia wykonywanie codziennych czynności, takich podstawowych czynności, a to sprowadza się jednocześnie do tego, że potrzebuję wsparcia.
To znaczy to obieranie fasolki, z którego się tak śmiejesz zawsze. Oczywiście, że mnie naprawdę wisi, jak on ubierze tę fasolkę. Ważne, żeby ją obrał. I to, czy on to robi, jakby kroił kiełbasę, czy tak jak ja, co jest efektywniejsze, szybsze i lepsze. Na pewno dla fasolki. Fasolki, jak siedzą jeszcze w tej siateczce, to one tam mają takie, trzymają kciuki, żeby nas tylko wybrała kołodka, bo to jest takie przyjemne obieranie, a nie ten grubiański, ciosający kiełbasy. Ale siara, trafiłeś do zespołu kiełbasy. Zyg, zyg, zyg, zyg, zyg. Gorzej niż groszek.
Po rozwodzie. Kołodka, na jakim jesteś etapie życia po rozwodzie? No tak, no. Ale naprawdę ja rzeczywiście najwięcej rzeczy... Nie, chociaż nie skłamałabym, przepraszam. Ja bardzo dużo rzeczy nauczyłam się podczas mojego małżeństwa, bo mój mąż był bardzo taki techniczny. A ja lubię takie rzeczy, ja jestem akurat kobietą, którą jarają takie rzeczy i naprawdę ktoś może mi nie wierzyć, wielokrotnie to tutaj mówiłam, że dla mnie dwa najlepsze prezenty, jakie dostałam w życiu od moich partnerów, to od jednego dostałam wkrętarkę, a od drugiego multitoola. wspaniale. No absolutnie, no. To jest, wiesz, fajne to jest, bo ja chyba też, nawet oni mnie nigdy nie zapytali, czy ja bym to chciała, tylko ja chyba potrafię całą sobą komunikować, że mnie się takie rzeczy naprawdę przydają, a ja nie jestem dziewczyną, której tam, wiesz, kupisz perfumy i będzie fajnie.
Podkładka. Czy kołodka miała podkładki? Oczywiście. Nie ma się, bardzo wielu ludzi nie ma takich rzeczy, po prostu muszą zasuwać, bo rozumiesz, sześć podkładek maleńkich, które pewnie kosztują... pięć groszy za sztukę, muszą zasuwać do kastoramy, a ja to wszystko mam. I po prostu wyjęła. Wiesz, jaka jestem wtedy z siebie dumna. Boże, jak mnie duma rozpiera. Może dlatego ja mam taki problem z proszeniem o pomoc, bo ja po prostu tak cholernie jestem z siebie zadowolona, jak coś takiego zrobię. Wiesz, żeby jeszcze móc się przed kimś pochwalić, a ja nie, a sąsiadom sama w domu na kanapie i myślę, że to jest tak sajpi. Naprawdę, no. Kurde, bo ja bym też, właśnie teraz powiedziałaś o bardzo ważnej rzeczy. Ja bym bardzo chciał, żeby z tej rozmowy nie wybrzmiało to, że my ciągniemy łacha z niezależności i samodzielności.
Znaczy, mogłem wybrać... żebyś mnie zastrzelił, ale od momentu, kiedy to zrobiłeś, już będę przekonany ten... I oczywiście na szczęście nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Ale mówię o tym, że nawet by mi się bardzo, bardzo, bardzo, bardzo nie chciało ci pomagać nośniczego stołu, to masz tylko dwie możliwości. Albo bym ci powiedział kołodka bardzo mi się nie chce. Kropka. Albo bym to zrobił i od momentu, kiedy byśmy wsiedli do twojego samochodu, już byłbym podjarany, że będziemy robili coś fajnego. Później oczywiście trzeba pamiętać, że ja niestety w takich sytuacjach czasem jestem trochę clumsy, więc mógłbym na przykład zbić ten szklany stół, ale wtedy mielibyśmy motywację, żeby ci odkupić nowy. No i też by jakoś sobie byśmy dali radę.
I moim zdaniem im szybciej sobie to uświadomimy, im szybciej to powiemy, tym nam jest łatwiej. I Ja wiem, że to boli. To moim zdaniem boli. Jak powiesz przyjacielowi, słuchaj, pomoc w twoim ogródku ma dla mnie niższy priorytet niż, nie wiem, przygotowanie projektu do pracy, to generalnie wiem, że tak nie powinno się robić, ale gdybyśmy tak racjonalnie... usiedli, nawet poprosili tego przyjaciela o taką, wiesz, krótką rozmowę, powiedzieć hej, kołodka, słuchaj, wiesz co, mam projekt, który muszę zrobić do pracy.
Dlaczego twoja złość związana z tym, że zadzwoniłaś do mnie i powiedziałaś, hej Wojtek, może byś mi pomógł z blatem, a ja powiedziałem, nie kołodka, bo będę siedział w ogrocie i słuchał Chopina, a ty powiesz, rób jak chcesz. To teraz pojawia się pytanie, jak ja mam z tym dealować, tak? Znaczy, czy mam sobie powiedzieć, o nie, nie, nie, to przepraszam, nie chciałem cię urazić, to jednakże pojadę? Czy powiem sobie, to jest okej, nie miałem pomysłu, moja granica jest taka, że w soboty przed nagraniem dobrej rozmowy słucham Chopina i koniec. I czuję się z tym okej, nie uważam, że cię naruszyłem, ale wiesz, to jest, to jest, to jest, to jest, ta spirala się naprawdę napędza, tak? Znaczy, że ty mówisz, hej... Może byśmy pojechali do teściów, ty mówisz, że idziesz na motocykl, to rób jak chcesz, to ja wtedy wpadam w poczucie winy i jeszcze nie daj Bóg, pójdę na ten motocykl.
Okej? Być może. Tak się może zdarzyć. Wtedy możemy powiedzieć, to ja już lepiej to sama będę robić i dalej będziemy żyli w świecie, w którym... będziemy mieli poczucie krzywdy. Bo ja myślę, że to jest na koniec dnia, później bardzo często o tym, że my wrzucamy sobie do swojego plecaka obowiązki, którymi byśmy chcieli się podzielić, ale nie mamy odwagi wyciągnąć, będę symbolicznie nazywał te... te obowiązki kanapkami, czyli musimy usiąść sobie, wiesz, otworzyć ten plecak i powiedzieć hej kołodka, przygotowałem ci kanapkę, może się nią zaopiekujesz. Ja nie lubię z serem.
Zrobisz z tym, co chcesz. Rób, co chcesz. Ale wiesz, zrobisz z tym, co chcesz w takim rozumieniu, nie obrażę się, znaczy no hard feelings, znaczy jeżeli powiem ci hej, kołodka, nie wiem, zależałoby mi na tym, abyś, a ty powiesz spoko, rozumiem, żeby ci zależało, ale mi by na tym nie zależało, to to nie wpłynie na naszą relację, ale ja będę miał święty spokój, który brzmi powiedziałem? I dawałem sobie przestrzeń na to, żeby ta odmowa się pojawiła i jest cudownie. Witam serdecznie. Proszę mnie o pomoc. Ja ogólnie nie lubię wymówek, jeżeli chodzi o pomoc. Prosto i na temat. Odpowiadam tak, pomogę albo nie. Dziękuję, przepraszam, nie mogę. Może innym razem.
Dlaczego w domu z bliskimi nie mówimy po prostu? Mój ulubiony billboard, teraz ma hasło na billboardy, mój ulubiony billboard to w rodzinie nie trzeba wielkich słów, wystarczą szczere. I to jest po prostu coś, co za każdym razem, jak widzę na ulicy, to beczę, bo to jest po prostu tak ładne. A szczerość to nie tylko mówienie prawdy, ale szczerość to po prostu też otwarte powiedzenie, na czym mi zależy, bez grania w grę, która niszczy karną relację. Domyśl się. Nie domyślajmy się. Nie dawajmy przestrzeni na domyślanie. Tak będzie lepiej. A ty, Kołotka, idź teraz do domu i zastanów się, dlaczego sąsiadowi powiedziałaś, że kolega już idzie i nie potrzebujesz jego pomocy, a żadnego kolegi nie było.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Dzień dobry, dobry wieczór. Dobra Rozmowa kłania się, poleca się wszystkim oczywiście do słuchania w każdych możliwych warunkach.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Dzień dobry, dobry wieczór. Dobra Rozmowa kłania się, poleca się wszystkim oczywiście do słuchania w każdych możliwych warunkach."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czasem duma podpowiada, by nie prosić. Czasem wstyd każe udawać, że wszystko mamy pod kontrolą. A czasem pomoc przychodzi wtedy, gdy w końcu odpuszczamy. Czas zmierzyć się z tematem proszenia. Porozmawiajmy o tym, co dzieje się między tym, który wyciąga rękę, a tym, który musi ją chwycić.