Mentionsy Mentionsy
Damian Olszewski - podcast
Damian Olszewski - podcast

UPADEK WLK. BRYTANII BREXIT, PROTESTY i CHAOS #BizON

30.05.2026 ·31 min 45 s · 8 rozdziałów · 1 sponsor

UPADEK WLK. BRYTANII BREXIT, PROTESTY i CHAOS #BizON

7:05 · UKIP i Brexit 6

Zwłaszcza, że w wielu regionach kraju ludzie już wcześniej mieli poczucie pogarszającej się jakości usług publicznych, presji na mieszkania czy coraz trudniejszego rynku pracy. I właśnie dlatego hasło kampanii brexitowej Take Back Control okazało się tak skuteczne. Dla wielu ludzi nie chodziło wyłącznie o samą Unię Europejską. To hasło oznaczało odzyskanie kontroli nad własnym życiem, własnym krajem i własną przyszłością. Do sympatyków opuszczenia Unii Europejskiej bardzo szybko dołączyły też dużo większe nazwiska brytyjskiej polityki. Między innymi Boris Johnson oraz Michael Gove. I to właśnie wtedy rozpoczęła się jedna z najbardziej emocjonalnych kampanii politycznych we współczesnej historii Wielkiej Brytanii. Symbolem całej kampanii stał się słynny czerwony autobus.

Pamiętacie go? Widniał na nim charakterystyczny napis, Wielka Brytania wysyła do Unii Europejskiej 350 milionów funtów tygodniowo. Pieniądze, które po wyjściu z Unii miały trafić do brytyjskiej służby zdrowia, czyli NHS. Dla wielu Brytyjczyków działało to jak płachta na byka i było doskonałym triggerem emocji. Zwłaszcza, że brytyjska służba zdrowia już wtedy była bardzo mocno przeciążona, a kolejki do lekarzy stawały się jednym z głównych symboli pogarszających się usług publicznych. Brexit został więc sprzedany nie jako ryzyko, ale jako bardzo proste rozwiązanie problemu w kraju. Ostatecznie 23 czerwca 2016 roku Wielka Brytania podjęła decyzję, która miała zmienić historię UK bezpowrotnie.

Możemy teraz powiedzieć, że decyzja podjęta przez ten kraj w 1975 roku o przystąpieniu do wspólnego rynku została odwrócona przez to referendum. Referendum za opuszczeniem Unii Europejskiej. Wygląda na to, że różnica wyniesie około 52 do 48. Miliony Brytyjczyków poszły wtedy do urn z poczuciem, że głosują za odzyskaniem własnego państwa. Frekwencja przekroczyła wtedy 72%, a sam wynik okazał się ogromnym szokiem dla Europy. Niemal 52% Brytyjczyków zagłosowało za wyjściem z Unii Europejskiej. 48,1% chciało w niej pozostać. Dopiero wtedy okazało się, jak bardzo podzielony był ten kraj. Młodzi wyborcy w ogromnej większości chcieli pozostać w Unii Europejskiej, podobnie jak Londyn, Szkocja i duże miasta.

Rząd próbował to naprawić, przeznaczając na ten cel ogromne środki. Wprowadzono między innymi coś, co nazwano super-deduction, ale nie przyniosło to większych efektów. W efekcie dopiero trzy lata po referendum w 2019 roku Boris Johnson wszedł z hasłem GET BREXIT DONE i ostatecznie doprowadził do formalnego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Już pierwszego dnia nowego parlamentu w grudniu rozpoczniemy procedowanie naszej nowej umowy tak, aby doprowadzić Brexit do końca w styczniu.

Ale samo opuszczenie Unii było dopiero początkiem tej drogi, bo prawdziwe pytanie brzmiało, czy Brexit rzeczywiście przyniesie Brytyjczykom to, co obiecywano podczas referendum? Wśród tych obietnic zabrakło chyba jedynie biletów do kina i popcornu, jednak do dziś niewiele udało się zrealizować. Brytyjczycy mogli wręcz wygodnie rozsiąść Wielkie dzięki i do zobaczenia! Dzięki temu w każdej chwili możecie podłączyć się do serwerów nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w Brazylii, USA czy Niemczech, kiedy tylko pojawi się u nich coś ciekawego.

Owszem, Brexit faktycznie ograniczył migracje, tyle że głównie te z Unii Europejskiej. W kolejnych latach po referendum wielu obywateli państw Unii Europejskiej zdecydowało się wyjechać z Wielkiej Brytanii, a fala nowych przyjazdów wyraźnie osłabła. Problem polega jednak na tym, że całkowita migracja wcale nie zniknęła. Można powiedzieć, że wręcz przeciwnie. Po Brexicie Wielka Brytania zaczęła notować rekordowe poziomy migracji, tyle że spoza Europy. W pewnym momencie migracja netto przekroczyła nawet 900 tysięcy osób rocznie. Dopiero późniejsze zaostrzenie przepisów wizowych zaczęło stopniowo obniżać tę liczbę. I właśnie tutaj pojawia się chyba największy paradoks całej tej historii. Otóż Brytyjczycy głosowali za ograniczenie migracji, a kilka lat później kraj notował jej najwyższe poziomy w całej swojej nowoczesnej historii.

19:32 · Gospodarka po Brexitu 2

To, co widzę, to niszczenie Wielkiej Brytanii. Patrząc na to wszystko, trudno nie odnieść wrażenia, że w kwestii migracji Brexit nie przyniósł Brytyjczykom tego, co im obiecywano, a wręcz pogorszył sytuację. Może zatem lepiej zadziałał na gospodarkę Zjednoczonego Królestwa? Sprawdźmy to. Gospodarka Wielkiej Brytanii po Brexicie. Jak dobrze pamiętacie, opuszczenie Unii miało wiązać się ze znacznym transferem środków do sektorów w potrzebie, co miało wzmocnić brytyjską gospodarkę. A jak to się skończyło? Brytyjczykom obiecywano mniej regulacji, więcej handlu, większą niezależność i wizję Global Britain, kraju, który po wyjściu z Unii staje się jeszcze bardziej dynamiczny. Rzeczywistość okazała się jednak dużo mniej spektakularna niż zapowiadano.

Część firm ograniczyła inwestycje, a nowe umowy handlowe podpisywane z innymi krajami nie były w stanie zrekompensować łatwego dostępu do ogromnego rynku wspólnoty europejskiej. W konsekwencji wymiana handlowa zmalała o 30%. Co gorsza, niektóre międzynarodowe korporacje oraz instytucje finansowe zaczęły przenosić część swojej działalności poza Wielką Brytanię. Banki i firmy finansowe otwierały nowe centra, m.in. w Amsterdamie, Dublinie, Frankfurcie czy Paryżu, próbując utrzymać łatwiejszy dostęp do rynku Unii Europejskiej. Przykładowo JP Morgan przeniósł część swoich aktywów do Frankfurtu, Goldman Sachs wzmacniał swoją obecność w Paryżu, a Amsterdam w pewnym momencie zaczął nawet wyprzedzać Londyn pod względem obrotów giełdowych europejskimi akcjami.

22:41 · Problemy NHS i energii 2

Coraz większym problemem stają się również braki kadrowe. Po Brexicie część lekarzy i pielęgniarek z państw Unii Europejskiej zdecydowała się wyjechać z Wielkiej Brytanii, a cały system już wcześniej był mocno przeciążony po latach cięć i niedofinansowania. I znowu trzeba uczciwie przyznać, że nie wszystkie problemy NHS-u wynikają z Brexitu. Brytyjska służba zdrowia od lat zmagała się ze starzejącym społeczeństwem, rosnącą liczbą pacjentów oraz problemami finansowymi. To zresztą problem wynikający w dużej mierze z demografii, która stanowi wyzwanie w większości krajów Europy. Problem polega jednak na tym, że Brexit i tutaj miał poprawić sytuację i pozwolić na odzyskanie kontroli. Głęboki kryzys tego sektora trwa jednak w najlepsze. Dla ogromnej części Brytyjczyków to właśnie służba zdrowia stała się symbolem nieudolnego państwa, które coraz bardziej podupada.

Z czasem coraz wyraźniej zaczęło wychodzić na jaw, że źródło kryzysu leży znacznie głębiej niż w samej Unii Europejskiej. Pod wieloma względami Brexit był czymś, co nadchodziło od bardzo, bardzo dawna. Nawet dziś ludzie, którzy głosowali za pozostaniem w Unii, nie twierdzą jednoznacznie, że Brexit był albo nie był dobrą decyzją. Po prostu uważają, że daliśmy niewłaściwym ludziom podium i megafon. Kiedy spojrzymy sobie na ostatnią dekadę brytyjskiej polityki, trudno oprzeć się wrażeniu, że kraj momentami wyglądał tak, jakby kompletnie stracił stery. David Cameron obiecywał referendum, które miało uspokoić eurosceptyków i zakończyć wieloletni polityczny spór. A zamiast tego otworzył puszkę Pandory, z której wypadł największy kryzys polityczny we współczesnej historii Wielkiej Brytanii.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.