Mentionsy Mentionsy
Damian Olszewski - podcast
Damian Olszewski - podcast

POWTÓRKA z UKRAINY w ESTONII . InPost UDERZA w ALLEGRO, a BAŁTYK ZYSKUJE! #BizWeek

19.03.2026 ·21 min 44 s

POWTÓRKA z UKRAINY w ESTONII InPost UDERZA w ALLEGRO, a BAŁTYK ZYSKUJE! #BizWeek

Czy Estonię czeka scenariusz ukraiński? Wyobraźcie sobie, że tuż przy granicy z Rosją pojawiły się już flagi, hymny i hasło CZEKAMY NA ROSJĘ. Dokładnie tak, jak wszystko zaczęło się na Ukrainie. To tylko niegroźna prowokacja? Czy może Rosja szykuje już podwaliny pod kolejną eskalację? Tym razem z NATO. Bitwa pomiędzy InPostem a Allegro wchodzi na kolejny etap. Rafał Brzoska ogłosił właśnie rewolucję zakupową w postaci tzw. von Halskiego, asystenta zakupowego AI, który ma wyrwać klientów i sprzedawców z Allegro. InPost oferuje sprzedawcom zero prowizji od wartości sprzedaży, aby przyciągnąć tych, którzy buntują się przeciw wysokim kosztom w Allegro. Czy InPost może realnie pokrzyżować plany lidera zakupów online?

I nie przedłużając, czas to pieniądz, więc... Zaczynajmy. Rosja testuje NATO. Prowokacja w Estonii, która wygląda tak jak początek Donbasu. Pamiętacie, jak zaczęła się ta cała jatka na Ukrainie? Wcale nie od czołgów, tylko od flag i kanałów na WKontakt i Telegramie z napisem CZEKAMY NA ROSJĘ. Niestety, ale obecnie coś bardzo podobnego ma miejsce w Estonii, w mieście Narva, w kraju objętym paktem NATO przy samej granicy z Rosją. Czy może to być początek czegoś większego? Zacznijmy od początku. Narva to trzecie co do wielkości miasto Estonii, które liczy 52 tysiące mieszkańców i co istotne, ponad 90% ludzi mówi tam po rosyjsku. To akurat wynik tego, że za mostem granicznym jest już Rosja, dosłownie kilkaset metrów od centrum estońskiego miasta.

Dlatego właśnie Narva od lat pojawia się w analizach wojskowych jako jeden z najbardziej zapalnych punktów wschodniej flanki NATO, najdalej na wschód wysunięty przyczółek całej Unii Europejskiej. I właśnie tam pojawiły się już kanały na Telegramie, VKontakte i TikToku pod nazwą Narewska Republika Ludowa. Ktokolwiek za tym stoi naprawdę odrobił pracę domową. Tak zwana Narewska Republika Ludowa ma już gotową flagę w kolorach zielono-czarno-biały, hymn oparty na operze Borodina z tekstem o powrocie do ojczyzny, mapy pokazujące rosyjskie ziemie od Narwy do Pisi i hasło Czekamy na Rosję. Jak łatwo się domyślić, szef estońskiej dyplomacji, Magnus Zachna, nazwał to tanią prowokacją i zapewnił, że Narwaj jest i zawsze pozostanie miastem estońskim.

Estoński kontrwywiad Kapo potwierdził to samo. To wszystko operacja informacyjna, nic więcej. Tutaj warto zwrócić uwagę na jedną istotną rzecz. Zanim MSZ i media to nagłośniły, kanał na Telegramie miał zaledwie 60-70 subskrybentów. Czyli tyle co nic. Po reakcji mediów zaczął natomiast błyskawicznie rosnąć. Bez względu na to, czy był to oddolny ruch społeczny, czy też zwykła rosyjska prowokacja, to ogromnie zyskała na rozgłosie w znagłówku festońskich gazet. W tej chwili przekraczając już 800 członków. W międzyczasie pojawiło się jednak coś co zmienia całą optykę tej historii. Otóż zdaniem analityków to klasyczny test niskiego kosztu. Rosja najprawdopodobniej sprawdza obecnie czy estońskie społeczeństwo i NATO zareagują na takie próby histerią.

To właśnie histeryczna reakcja byłaby dla nich prezentem. Być może dawałoby to nawet pretekst do kolejnego kroku obronnego. Na zasadzie, widzicie jak traktuje się tutaj rosyjską mniejszość? Doniecka i Ługańska Republika Ludowa przeszły dokładnie ten sam schemat i finalnie skończyło się inwazją. Jest jednak jedna fundamentalna różnica w porównaniu z 2014 rokiem. Estonia jest w NATO. Dlatego też Kapo zareagowało dokładnie tak, jak powinno, czyli spokojnie rozwiało wątpliwości. Transparentnie potwierdziło, że to operacja informacyjna Rosji, bo w tej chwili, moi drodzy, każdy krzyk typu Rosja nadchodzi karmi jedynie głosy, które stanowią olbrzymie zagrożenie. Ale mamy tutaj też pewne drugie dno, o którym mało się mówi.

Mianowicie, rzeczywiście 90% mieszkańców Narwy mówi po rosyjsku, ale to nie oznacza jeszcze, że żądają przyłączenia do Rosji. Badania z 2023 roku pokazują wyraźnie, że 68% rosyjskojęzycznych estończyków identyfikuje się jako estończycy Rosjanie, a nie wyłącznie rosyjscy obywatele. Jest jednak coś bardzo niebezpiecznego, czego Rosja może realnie użyć w prowadzeniu tej narracji. Otóż estoński region Idawiru ma bezrobocie na poziomie 14,5%, przy krajowej średniej na poziomie 7,1%. I właśnie na tym gruncie mogłoby wykiełkować coś naprawdę poważnego. NATO reaguje na razie na spokojnie, ale czuć w powietrzu napięcie.

Estońskie Międzynarodowe Centrum Odbudowy i Bezpieczeństwa ocenia jednak, że bezpośredni atak jest dziś mało prawdopodobny ze względu na wzmocnioną obecność NATO w regionie. Ale w dzisiejszych pokręconych czasach, gdzie podobnie jak w Iranie nie zawsze wygrywa logika i chłodna kalkulacja, niczego nie można być pewnym. Pamiętajmy, że w kwestii Ukrainy wszyscy również uważali, że nie ma najmniejszych szans na pełnoskalowy konflikt. Tymczasem wojna Rosji z Ukrainą toczy się już ponad 4 lata i końca nie widać. Zatem jak uważacie? Czy tym razem Zachód wyciągnął wnioski i odpowiedział na prowokacje tak jak trzeba? Czy może to wszystko zaledwie cisza przed burzą? Dajcie znać w komentarzach jak obstawiacie, że sytuacja potoczy się dalej. Pamiętajcie jednak, że o bezpieczeństwo warto zadbać również w internecie.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.