POLACY WRACAJĄ z NIEMIEC! Czego BOIMY SIĘ w 2026? #BizWeek
POLACY WRACAJĄ z NIEMIEC! Czego BOIMY SIĘ w 2026? #BizWeek
Coraz więcej Polaków ucieka z Niemiec, gdzie ataki na policjantów stały się chlebem powszednim, a Berlin traci miano ziemi obiecanej. Czy to początek wielkich powrotów nad Wisłę? Tymczasem mimo wojny obok nas Polacy widzą większe zagrożenie w sypiącej się ochronie zdrowia. Lęko bezpieczeństwo granic przegrywa ze strachem o dostęp do lekarzy. Czego najbardziej oczekujemy od władzy w roku 2026? Radykalny ruch PKP Cargo. Zarząd tnie wartość nominalną akcji z 50 zł do złotówki i pokrywa straty z afery węglowej. W tle mamy natomiast dziwne roszady kadrowe. Czy można już mówić o wstępie do sprzedaży narodowego przewoźnika? Na koniec Warszawa deklasuje Madryt i Wiedeń, a Polacy wymyślili właśnie ogromną mikrofalówkę do smażenia rosyjskich dronów.
Surfshark to również jedyny VPN, który możemy zainstalować na dowolnej liczbie urządzeń, a do tego dostajemy 30-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy. Usługę partnera możecie więc przetestować bez większego ryzyka, a z kodem DAMIANOLSZEWSKI zyskacie na start 4 miesiące za darmo. Link znajdziecie w opisie filmu i przypiętym komentarzu. Dziwne ruchy w PKP Cargo. Czy rząd planuje sprzedaż? W cieniu politycznych kłótni możliwe, że ważą się właśnie losy tętnic czy też głównych arterii polskiej gospodarki. Wartość nominalna akcji PKP Cargo została właśnie ścięta 50-krotnie. Z 50 złotych powędrowała do 1 złotówki. Co to właściwie oznacza? Zanim do tego przejdziemy, warto zrozumieć mechanizm, który właśnie uruchomiono.
Cofnijmy się do roku 2024. To wtedy strata spółki wyniosła ponad 2,4 miliarda złotych, czyli w zasadzie więcej niż cały kapitał zakładowy tego podmiotu. Zapytacie, skąd tak gigantyczna strata? Przecież PKP Cargo nie jest spółką bez zarobków. Regularnie transportuje towary, więc chyba powinien zarabiać. Główny problem, który stanowi ogromny balast dla taboru, leży jednak w decyzji Morawieckiego z roku 2022, czyli tzw. aferze węglowej. Premier wydał wtedy rozkaz transportu 12,5 mln ton węgla importowanego dla PGE Paliwa i Węglokoks. Akcja ratunkowa dla polskiej energetyki w obliczu embarga na rosyjski węgiel była naprawdę spektakularna.
Tylko jest jeden tyci problemik, z którym zostawiono spółkę. Ceny były znacznie poniżej rynkowych. Spółka musiała czekać w portach bałtyckich zamiast realizować rentowne zlecenia. W konsekwencji przez tą jedną felerną decyzję PKP Cargo straciło około 1,5 miliarda złotych. To potężne pieniądze, których spółce nikt nie ma zamiaru oddać. przez co przychody spadły, zobowiązania zostały i teraz trzeba się z tym wszystkim mierzyć. W takim przypadku spółka ma zasadniczo trzy wyjścia z sytuacji. Ogłoszenie upadłości, dopłaty od właścicieli albo obniżenie kapitału. Upadłość strategicznej firmy raczej nie wchodzi w grę. Dopłacać nikt oczywiście nie miał zamiaru. Została więc trzecia opcja.
Właśnie dlatego 29 grudnia zapadła kontrowersyjna decyzja o obniżeniu wartości nominalnej każdej akcji z 50 zł do 1 zł, dzięki czemu zarząd PKP Cargo wyczyścił nagle bilans i pokrył stratę. jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale na czyj koszt się to wszystko wydarzyło? Za tę niewątpliwą przyjemność rachunek otrzymają przede wszystkim inwestorzy, którzy mogą odczuć pośredni wpływ poprzez wahania kursu akcji spowodowane sentymentem rynkowym. Straci także państwo, które jako główny akcjonariusz poniesie stratę księgową na papierze w wysokości około 724 mln zł. Ten księgowy reset otwiera przed spółką dwa scenariusze na przyszłość.
Pierwszy to ewentualny renesans spółki po zrzuceniu zalegającego balastu. PKP Cargo w trzecim kwartale osiągnęło pierwszy zysk netto od dłuższego czasu, który wyniósł 7,5 mln złotych. Do tego dochodzą grupowe zwolnienia, które mają obniżyć koszty operacyjne. Spółka od wielu lat ma zbyt rozrośniętą strukturę dla zmniejszającego się rynku, więc biznesowo ten ruch ma sens. Jest też jednak drugi scenariusz, w którym chodzi głównie o przygotowanie spółki pod sprzedaż. I tutaj pierwsze wątpliwości budzą nie liczby, ale ludzie. Otóż ostatnio Agnieszka Wasilewska-Semail wyleciała z fotela prezesa po zaledwie 11 miesiącach. Z dnia na dzień i to bez słowa wyjaśnienia.
Spółka nie podała akcjonariuszom żadnej, nawet najbardziej błahej przyczyny tego odwołania. Gdyby okazało się, że jest niekompetentna i nie radzi sobie na stanowisku, zapewne by to powiedzieli. Tak przynajmniej podpowiada logika. Na jej miejsce natomiast wchodzi pani Monika Starecka, która była dyrektorem finansowym pionu PKP S.A. Wszystko byłoby w miarę okej, gdyby nie fakt, że jej mandat kończy się już w marcu. Przyznacie, że trochę dziwne, że dostała władzę dokładnie na trzy miesiące. W dużym biznesie takich kontraktów nie daje się osobom, które mają budować strategię na lata. Na kwartał zatrudnia się raczej ludzi do tak zwanych zadań specjalnych. Do posprzątania dokumentów, zwalniania ludzi, czy też przygotowania gruntu pod transakcje.
Do tego dochodzi nam kompletna cisza na ten temat w rządzie. Zero konkretów o planach PKP Cargo po marcu. Czyli robimy, nie gadamy, tylko cholera wie co robimy i w jakim celu. Dodatkowo spółka planuje sprzedać CargoTor, czyli zaplecze naprawcze do PKP Polskich Linii Kolejowych. Oficjalnie chodzi o integrację infrastruktury, ale warto zwrócić uwagę, że transakcja ta miała być sfinalizowana od grudnia 2024 roku. Potem przesunięto ją na lipiec, a potem na wrzesień. Zaraz mamy natomiast koniec grudnia i nadal nie została sfinalizowana. Oczywiście może to być kwestia negocjacji albo opóźnienia transakcji do momentu pojawienia się nowego inwestora. Kto mógłby potencjalnie przejąć PKP Cargo?
Tego jeszcze nie wiemy, ale warto przyglądać się dalszym ruchom władzy w tej kwestii. Kluczowe dla tej sprawy okaże się marzec 2026. Jeśli wtedy usłyszymy o tzw. strategicznym partnerze, będzie jasne, że dzisiejsze cięcia były prologiem do tej sprzedaży. Jak myślicie, czy PKP Cargo trafi w ręce zagranicznych inwestorów? Czy może raczej spółkę czeka renesans w polskich rękach? Podzielcie się opinią w komentarzach, a my będziemy trzymać rękę na pulsie w tej sprawie. Warszawa znokautowała konkurencję. Oficjalnie najlepsze miasto w Europie. Warszawa otrzymała właśnie zacny tytuł. Amerykański Forbes opublikował ranking Miast Przyszłości 2026. Jak się okazuje, znokautowaliśmy tam konkurencję.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Partnerem programu jest bank PKO S.A. Skorzystaj z promocji 6% na koncie oszczędnościowym. Link do aktualnej oferty znajdziesz w opisie filmu.
DAMIANOLSZEWSKI
Surfshark to również jedyny VPN, który możemy zainstalować na dowolnej liczbie urządzeń, a do tego dostajemy 30-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy. Usługę partnera możecie więc przetestować bez więk...
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Partnerem programu jest bank PKO S.A. Skorzystaj z promocji 6% na koncie oszczędnościowym. Link do aktualnej oferty znajdziesz w opisie filmu."
DAMIANOLSZEWSKI
„Surfshark to również jedyny VPN, który możemy zainstalować na dowolnej liczbie urządzeń, a do tego dostajemy 30-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy. Usługę partnera możecie więc przetestować bez więk..."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
POLACY WRACAJĄ z NIEMIEC! Czego BOIMY SIĘ w 2026? #BizWeek