Mentionsy Mentionsy
Damian Olszewski - podcast
Damian Olszewski - podcast

POLACY WRACAJĄ z NIEMIEC! Czego BOIMY SIĘ w 2026? #BizWeek

30.12.2025 ·23 min 35 s · 2 rozdziały · 2 sponsorów

POLACY WRACAJĄ z NIEMIEC! Czego BOIMY SIĘ w 2026? #BizWeek

Coraz więcej Polaków ucieka z Niemiec, gdzie ataki na policjantów stały się chlebem powszednim, a Berlin traci miano ziemi obiecanej. Czy to początek wielkich powrotów nad Wisłę? Tymczasem mimo wojny obok nas Polacy widzą większe zagrożenie w sypiącej się ochronie zdrowia. Lęko bezpieczeństwo granic przegrywa ze strachem o dostęp do lekarzy. Czego najbardziej oczekujemy od władzy w roku 2026? Radykalny ruch PKP Cargo. Zarząd tnie wartość nominalną akcji z 50 zł do złotówki i pokrywa straty z afery węglowej. W tle mamy natomiast dziwne roszady kadrowe. Czy można już mówić o wstępie do sprzedaży narodowego przewoźnika? Na koniec Warszawa deklasuje Madryt i Wiedeń, a Polacy wymyślili właśnie ogromną mikrofalówkę do smażenia rosyjskich dronów.

1:02 · bank PKO S.A. 8

Wiele osób widzi, że w Polsce są większe zarobki i porównuje sobie. Ci starsi z inteligencji chcą wrócić, bo na stare lata chcą mieszkać w Polsce. I to może być też powód, że dużo ludzi już się starzeje, osiągnęło wiek emerytalny i wracają. Ale wpływ na migrację mają też zmiany demograficzne w Polsce. Za granicę najchętniej wyjeżdżają osoby od 20 do 35 roku życia, a ich liczba w Polsce maleje. Jak myślicie, czy powrót do Polski z emigracji w Niemczech czy innych krajów zachodu to obecnie dobry pomysł? Podzielcie się opinią w komentarzu, bo być może sami rozważacie taki ruch i jeśli nie zgadzacie się z tą tezą lub ją popieracie, to koniecznie napiszcie dlaczego. Myślę, że warto podebatować na ten temat.

Ochrona zdrowia ważniejsza od bezpieczeństwa. Czego chcą Polacy w 2026? Jeszcze przed Sylwestrem ankieterzy United Surveys by Ibris postanowili sprawdzić, czego Polacy obawiają się w przyszłym roku najbardziej. Odpowiedź jest naprawdę całkiem ciekawa. Okazuje się bowiem, że to wcale niebezpieczeństwo króluje w naszych umysłach. Niemal połowa z nas, a dokładniej 47,5% boi się trudności w dostępie do służby zdrowia. Ponad 45% z nas martwi się możliwym pogorszeniem zdrowia własnego lub bliskich. Strach przed chorobą i kolejkami do lekarzy stał się u Polaków silniejszy niż strach przed potencjalną wojną. Zagrożenia bezpieczeństwa kraju obawia się lekko ponad 44% respondentów.

Podobny odsetek wskazał na niestabilność polityczną i spory wewnętrzne w Polsce. Wychodzi na to, że problemy NFZ stały się głównym czynnikiem, który będzie kreował poczynania polityków w 2026. No chyba, że po raz kolejny znajdą wyjście z tej sytuacji. Druga opcja jest taka, że rządzący zrobią po prostu wszystko, aby przekierować naszą uwagę na jakiś, ich zdaniem, bardziej palący problem. Po to, aby NFZ-u finalnie nie musieć w ogóle dotykać, a naszą uwagę skierować na jakieś akty dywersji, ruskich szpiegów czy polityków pracujących dla Kremla. Niedawno też ankieterzy UCI Research w badaniu dla Onetu zapytali Polaków, Które obszary wymagają według pana pani największej poprawy w pracy rządu Donalda Tuska?

Najwięcej, bo prawie 62% respondentów wskazało właśnie ochronę zdrowia. W drugiej kolejności był wymiar sprawiedliwości, a w trzeciej gospodarka. Dopiero na kolejnych miejscach mamy podatki 38,6%, bezpieczeństwo i obronność oraz edukację. Warto też przypomnieć badanie CBOS-u z października. W nim aż 70% respondentów wyraża niezadowolenie z funkcjonowania opieki zdrowotnej w Polsce i zaledwie 27% wyraża się o niej pozytywnie. Czy z tego wynika, że w przedwyborczym roku powinniśmy spodziewać się dużych reform w tym obszarze i naprawy naszego polskiego NFZ-u? Osobiście obstawiam raczej posłuchę i zmianę wątków na bardziej realistyczne problemy w zasięgu rządzących.

Wagę tematu służby zdrowia w debacie publicznej ocenił już kilka lat temu profesor Antoni Dudek, a ostatnio tę myśl rozbudował publicysta galopujący major na łamach krytyki politycznej. Pozwolę sobie zacytować. Czy widzieliście jakiegokolwiek ministra zdrowia, który stracił stanowisko dlatego, że wydłużyły się kolejki do lekarza? A może widzieliście jak premier bierze takiego ministra na dywanik? Czy ktoś widział masowe demonstracje rok do roku w sprawie lepszej opieki szpitalnej, takiej jak chociażby w sprawie wolnych sądów albo uwolnienia Wąsika i Kamińskiego? A może widzieliście jak pacjenci z pochodniami idą pod Ministerstwo Zdrowia w celu wymuszenia większych środków na szpitale? Nie widzieliście? Ja też nie.

Otóż to, na palących problemach zależy nam mniej więcej tak jak na dopiciu zimnej kawy. W końcu część z nas zaakceptowała już, że musi leczyć się prywatnie, a część póki nie jest chora, to ma ten problem w nosie. W praktyce trochę sobie ponarzekamy, trochę o ochronie zdrowia będzie się mówić, ale kiedy ktoś mówi o realnych rozwiązaniach i chce zainteresować masy, to temat dalej niestety przytłacza i wydaje się odległy od każdego z nas. Dlaczego nie angażujemy się w poważne debaty o służbie zdrowia i nie podnosimy ostro wymagań w stosunku do polityków? Mogę wskazać trzy główne przyczyny tego stanu rzeczy. Po pierwsze słynny polski niedasizm. Czyli wychodzimy z założenia, że to przegrana sprawa, z którą po prostu nie da się nic zrobić.

Po drugie zapominamy, że jakość kosztuje. Skoro wydajemy około 7% PKB na ochronę zdrowia, Niemcy prawie 12%, a średnia unijna to 10% PKB, to niestety, ale cudów nie należy się spodziewać. W Unii Europejskiej w 2023 średnio na mieszkańca wydano 3845 euro na opiekę medyczną. W tym na przykład w Niemczech prawie 6000 euro na osobę, a w Czechach niemal 2500. W Polsce było to nawet nie 1500 euro. Mniej od nas za tę sferę płacili wyłącznie Rumuni, Słowacy, Chorwaci, i Bułgarzy. Po trzecie, nie walczymy zaciekle o NFZ, bo część naszej służby zdrowia nadal działa całkiem sprawnie.

W szpitalach klinicznych posiłki są zjadliwe, a sala dwuosobowa z łazienką to wcale nie rzadkość. Nowoczesnego sprzętu medycznego też jest bez porównania więcej niż w przeszłości, do czego dokładamy się prywatnie, chociażby w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pytanie więc, po co wychodzić na ulicę, skoro jakoś to wszystko jeszcze działa? Takie mamy podejście, a szkoda, bo miło byłoby zobaczyć tak samo zaciekłą walkę o ochronę zdrowia, jak chociażby o aborcję czy prawa mniejszości. Tam to potrafimy dać do wiwatu i zrobić niemal rewolucję francuską. Ale w sprawach, które dotyczą realnie naszych portfeli, czy czegoś, co jest najważniejsze na świecie, czyli zdrowia naszych bliskich, z jakiegoś powodu siedzimy cicho. Tak jakby nagle nie zależało nam na ich dobrobycie czy bezpieczeństwie.

13:03 · Surfshark VPN 6

Surfshark to również jedyny VPN, który możemy zainstalować na dowolnej liczbie urządzeń, a do tego dostajemy 30-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy. Usługę partnera możecie więc przetestować bez większego ryzyka, a z kodem DAMIANOLSZEWSKI zyskacie na start 4 miesiące za darmo. Link znajdziecie w opisie filmu i przypiętym komentarzu. Dziwne ruchy w PKP Cargo. Czy rząd planuje sprzedaż? W cieniu politycznych kłótni możliwe, że ważą się właśnie losy tętnic czy też głównych arterii polskiej gospodarki. Wartość nominalna akcji PKP Cargo została właśnie ścięta 50-krotnie. Z 50 złotych powędrowała do 1 złotówki. Co to właściwie oznacza? Zanim do tego przejdziemy, warto zrozumieć mechanizm, który właśnie uruchomiono.

Do tego dochodzi nam kompletna cisza na ten temat w rządzie. Zero konkretów o planach PKP Cargo po marcu. Czyli robimy, nie gadamy, tylko cholera wie co robimy i w jakim celu. Dodatkowo spółka planuje sprzedać CargoTor, czyli zaplecze naprawcze do PKP Polskich Linii Kolejowych. Oficjalnie chodzi o integrację infrastruktury, ale warto zwrócić uwagę, że transakcja ta miała być sfinalizowana od grudnia 2024 roku. Potem przesunięto ją na lipiec, a potem na wrzesień. Zaraz mamy natomiast koniec grudnia i nadal nie została sfinalizowana. Oczywiście może to być kwestia negocjacji albo opóźnienia transakcji do momentu pojawienia się nowego inwestora. Kto mógłby potencjalnie przejąć PKP Cargo?

Tego jeszcze nie wiemy, ale warto przyglądać się dalszym ruchom władzy w tej kwestii. Kluczowe dla tej sprawy okaże się marzec 2026. Jeśli wtedy usłyszymy o tzw. strategicznym partnerze, będzie jasne, że dzisiejsze cięcia były prologiem do tej sprzedaży. Jak myślicie, czy PKP Cargo trafi w ręce zagranicznych inwestorów? Czy może raczej spółkę czeka renesans w polskich rękach? Podzielcie się opinią w komentarzach, a my będziemy trzymać rękę na pulsie w tej sprawie. Warszawa znokautowała konkurencję. Oficjalnie najlepsze miasto w Europie. Warszawa otrzymała właśnie zacny tytuł. Amerykański Forbes opublikował ranking Miast Przyszłości 2026. Jak się okazuje, znokautowaliśmy tam konkurencję.

Madryt, Wiedeń czy Genewa mogą się od nas uczyć. A co nas tak bardzo wyróżniło? Otóż Amerykanie docenili to, co my bierzemy za pewnik, a reszta Europy to utraciła. Czyli przede wszystkim czystość i bezpieczeństwo. W Londynie, Madrycie czy Paryżu spokojny spacer po zmroku staje się pewnego rodzaju luksusem. Naprawdę masa osób nie może wyjść z podziwu, jak u nas jest spokojnie wieczorami. Dzięki za oglądanie! Do tego mamy Verso Tower, czyli największy budynek w Unii, a przy okazji nie popadliśmy w tak zwaną betonozę i prawie połowa naszej stolicy to tereny zielone. Dzięki temu efekt jest taki, że 97% turystów ocenia naszą ofertę kulturalną pozytywnie.

Aż 3 na 4 z nich deklaruje także, że tu wróci. Chyba czas powiedzieć głośno, że przestaliśmy być tak zwanym ubogim krewnym ze wschodu, a staliśmy się nowym zachodem. Oczywiście w obliczu wielowymiarowego kryzysu u Niemców, Francuzów czy Brytyjczyków. Najważniejsze teraz to tego nie popsuć. W obecnych czasach nasza monoetniczność i kulturowa jedność staje się ogromnym atutem, który przyciąga coraz więcej osób i mam szczerą nadzieję, że tak pozostanie. Stratus, czyli mikrofalówka na drony za 21 baniek. Możliwe, że niebawem zakończymy tradycję strzelania do dronów za kilka tysięcy rakietami za milion dolarów. Politechnika Gdańska dostała bowiem ponad 21 milionów złotych z NCBR-u i pracuje nad zbudowaniem tak zwanego systemu Stratus.

Może to być dla nas przełomowa technologia, jeśli chodzi o bitwy powietrzne. W dużym skrócie, Stratus ma być potężną mikrofalówką wycelowaną w niebo, która usmaży elektronikę przeciwnika w ułamku sekund. To może być idealne rozwiązanie do ochrony infrastruktury krytycznej. Jak wiadomo, strzelanie ostrą amunicją w pobliżu rafinerii czy elektrowni to proszenie się o kłopoty. Stratus może natomiast to ryzyko zminimalizować. Obecnie projekt jest na etapie TRL-6. Wciąż mówimy więc o prototypie testowanym w warunkach zbliżonych do rzeczywistych, a nie gotowym produkcie spółki. Cieszy jednak fakt, że w końcu Polska inwestuje w tego typu przedsięwzięcia. Z pomocą dla uczelni przychodzi spółka Arex z grupy WB, która ma być gwarantem, że całość nie zakończy się jedynie na uczelnianym archiwum.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.