FRANCJA w OGNIU: Od IMPERIUM do KRYZYSU ZADŁUŻENIA #BizON
FRANCJA w OGNIU: Od IMPERIUM do KRYZYSU ZADŁUŻENIA #BizON
Francja to nie tylko wieża Eiffla i bagietki. Paryż dysponuje także potężnymi markami, które od dekad podbijają Europę, a niektóre nawet i cały świat. Od słynnych torebek Louis Vuitton czy kosmetyków L'Oreal, aż po samoloty Airbusa czy własnego energetycznego giganta Total Energy. Zacznijmy więc od dóbr luksusowych, czyli sektora, w którym Francja nie ma sobie równych. Bernard Arnault to najbogatszy człowiek Europy. Jego majątek szacuje się na około 151 miliardów dolarów. To właśnie on stworzył legendarny francuski konglomerat LVMH, czyli Louis Vuitton Moet NSC, który jest obecnie jednym z największych na świecie producentów dóbr luksusowych.
Wartość całej grupy prestiżowych i znanych marek to już ponad 291 miliardów dolarów. Naprawdę skupiliśmy się na tym, jak możemy tworzyć najbardziej innowacyjne produkty. A twórcy czy naukowcy, którzy pracują z nami w licznych laboratoriach, mają pełną swobodę w wyrażaniu nowych pomysłów. A później musimy je przekształcić w rzeczywistość na całym świecie. Wyobraźcie sobie, że grupa LVMH łącznie składa się z aż 75 marek premium, takich jak Louis Vuitton, Dior, Moet & Chardon, NSC czy Tiffany.
W 2024 roku wygenerowały one niemal 85 miliardów euro przychodów. To więcej niż całoroczny państwowy budżet niektórych europejskich gospodarek. LVMH to przykład firmy, która od dekad stanowi jeden z głównych filarów francuskiej gospodarki. Z pewnością nie jest jednak jedynym motorem napędowym. Kering z markami takimi jak Gucci, Saint Laurent czy Balenciaga notuje przychody na poziomie 24 miliardów euro rocznie. Hermes, czyli symbol najwyższego luksusu, gdzie na torebkę Berkin czekamy czasami latami, wyceniany jest obecnie na giełdzie na ponad 250 miliardów dolarów.
Piękny, drogi, ale coraz mniej istotny w globalnej gospodarce. Chyba, że Francuzi znajdą w końcu sposób, aby połączyć swoją tradycyjną siłę luksusu z nowoczesnymi technologiami. Dla tego kraju sektor dóbr luksusowych jest absolutnie kluczowy, a od lat 90. z około 1% PKB dziś stanowi już blisko 3% PKB. m.in. dzięki procesowi globalizacji. Louis Vuitton może przyciągać klientów prestiżem czy niedostępnością. Mie natomiast przyciąga czymś zupełnie innym – wyceną akcji. Ostatni czas dla grupy LVMH nie był najłatwiejszy. Od 2024 roku notowania spółki spadły o ponad 40%.
W ich przypadku można więc mówić o sporej dywersyfikacji. Tego typu spółce daje to duże możliwości optymalizacji kosztów i skupienia się na bardziej rentownych sektorach działalności. Do tego LVMH wypłaca dywidendę dwa razy w roku. Za 2023 i 2024 rok została wypłacona w takiej samej wysokości, lekko ponad 2%. Osobiście traktuję ją wyłącznie jako drobny dodatek, bo liczę na dużo wyższy zwrot na samym kursie akcji. Dlatego dwie akcje grupy LVMH za około 490 euro każda lądują w portfelu europejskim, skupionym na spółkach ze Starego Kontynentu. Kupiłem je tam gdzie zwykle, czyli na międzynarodowej platformie brokerskiej Partnera Kanału.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
link do grupy znajdziecie w opisie filmu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„link do grupy znajdziecie w opisie filmu."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
FRANCJA w OGNIU: Od IMPERIUM do KRYZYSU ZADŁUŻENIA #BizON