EUROPA w STRACHU, USA „ZDOBYWA” GRENLANDIĘ, a BANKI w OPAŁACH! #BizWeek
EUROPA w STRACHU, USA „ZDOBYWA” GRENLANDIĘ, a BANKI w OPAŁACH! #BizWeek
Co zyskuje na tym USA i cały sojusz NATO? Czy Trump rzeczywiście dostał to, czego chciał? Tymczasem banki w Polsce znów znalazły się pod presją, tym razem ze strony rzecznika finansowego, który domaga się zwrotu pieniędzy klientów w tysiącach kredytowych przypadków. Co to oznacza dla nas i czy pojawia się właśnie okazja na spory zwrot kosztów? Ciekawi? Sprawdźmy to! BizWeek. Cotygodniowy przegląd świata biznesu i finansów. Cześć! Tutaj Damian Olszewski i witam Was jak zwykle serdecznie w programie Praktycznie o Pieniądzach i kolejnym odcinku informacyjnej serii BizWeek. Poproszę łapkę w górę pod materiałem jako niewielką inwestycję w kanał, a zatem czas to pieniądz, więc...
To naprawdę bardzo ważny element tej układanki. Po drugie, porozumienie zakazuje tworzenia baz przez państwa spoza NATO. Oznacza to, że na Grenlandii nie będą mogły powstać bazy Rosji ani Chin. Po trzecie wprowadzono mechanizm kontroli inwestycji. Oznacza to, że inwestycje chińskie i rosyjskie będą podlegały ograniczeniom. Czy to oznacza zatem, że Grenlandia staje się protektoratem, czy też jakimś terytorium zależnym od USA? Zgodnie z tym, co wiemy, nic takiego nie będzie miało miejsca. Dlatego zdaniem analityków nie jest to coś, czego Trump tak naprawdę chciał. Moim zdaniem jednak nierealne żądania zawsze są elementem strategii negocjacyjnej tej administracji. Widzieliśmy ten schemat już wielokrotnie i nikt raczej nie spodziewał się wykonania 100% czasem absurdalnych zapowiedzi.
i Stanów Zjednoczonych. Porozumienie, które wzmacnia nasze wspólne bezpieczeństwo w Arktyce i regionie Północnego Atlantyku, a tym samym jest również dobre dla NATO i Europy. I porozumienie, które jednocześnie uznaje suwerenność i integralność terytorialną Królestwa i prawo narodu grenlandzkiego do samostanowienia. Podobne stanowisko przedstawił zresztą również premier Grenlandii, Jens Fredrik Nielsen. To satysfakcjonujące, że wkrótce osiągniemy porozumienie, które zabezpieczy i wzmocni bezpieczeństwo. To dla dobra nas wszystkich. Po reakcji drugiej strony możemy być praktycznie pewni, że Amerykanie nie otrzymali wszystkiego, czego chcieli. Jak widać teraz, każda ze stron przedstawia ten sam kompromis w sposób wygodny politycznie dla siebie.
Trump dostał małe zwycięstwo, które ogłosi wielkim przed wyborami uzupełniającymi, a grenlandczycy zapewnienie, że ich wyspa nie jest towarem na sprzedaż. Dania z kolei kupuje tym deeskalację wewnątrz NATO, bo m.in. z tego powodu stosunki z USA były bardzo napięte. Do tego Chiny tracą możliwość wejścia na wyspę przez kapitał. Ograniczenia inwestycji we wrażliwe sektory mogą mieć ogromne znaczenie dla grenlandzkich portów, telekomunikacji, infrastruktury oraz surowców krytycznych. Na razie nie mamy wglądu do samego dokumentu, który zostanie podpisany w trakcie zgromadzenia ONZ, ale to wszystko jasno tłumaczy dlaczego obie strony mogą przedstawiać ten sam kompromis jako realizację własnych celów, mimo że komunikaty brzmią miejscami jak opisy dwóch różnych umów.
Nie da się ukryć, że jest to odpowiedź na zmieniające się czasy w geopolityce. Arktyka topnieje, przez co otwiera nowe szlaki przejściem północnym. Być może kiedyś uwolni też np. bogactwa mineralne, leżące obecnie pod lodem. Nie bez przyczyny jeszcze na początku września przewodnicząca Komisji Europejskiej wjechała do nóg z pakietem 200 milionów euro na inwestycje. Europa także dobrze wie, co się święci. Teraz USA zapewniają sobie trwałą obecność na wyspie i bezterminowo zamykają drzwi do tego przyczółku Chinom i Rosji, a także wszelkim innym państwom spoza sojuszu NATO. Patrząc przez pryzmat obecnych okoliczności, to naprawdę duży krok w kierunku zabezpieczenia interesów Zachodu na Grenlandii i stałego włączenia jej do północnoamerykańskiej architektury bezpieczeństwa.
Europa jest niezwykle zgodna co do kierunku eskalacyjnego, w jakim pójdzie teraz Rosja. Tylko po co Kreml miałby ryzykować odpowiedzią całego NATO? Aby wywołać w ludziach coraz większe wątpliwości co do wspierania Ukrainy. No i generować podobne reakcje jak u Słowaków i Roberta Fico. Ja nie życzę sobie, aby Słowacja była częścią jakiegoś konfliktu zbrojnego z powodu jakiegoś artykułu 5. Tak, jesteśmy w NATO, cenimy to sobie, zależy nam na współpracy, na wypełnianiu zobowiązań, ale jako premier zrobię wszystko, aby Słowacja nigdy nie została wciągnięta w konflikty zbrojne. Zachodnia pomoc pozwala Ukrainie dalej się bronić. Jeśli natomiast europejscy wyborcy uznają, że kolejna dostawa zwiększa ryzyko wojny w ich krajach, mogą zacząć naciskać na rządy, aby te ograniczyły wsparcie dla Kijowa.
Tusk powołał się w Sejmie na oceny wywiadów, według których możliwe uderzenia miałyby wyglądać na przypadkowe i zniechęcać państwa NATO do odpowiedzi. Rzecz jasna nie mamy tutaj do dyspozycji publicznego rosyjskiego rozkazu, który potwierdzałby taki plan. Podkreślam, że nadal to wyłączna ocena zachodnich wywiadów i pewna hipoteza co do dalszych działań Moskwy. Mechanizm jest jednak prosty i jak widać powoli zaczyna działać. Najpierw może zmienić się język debaty. Pomoc dla Ukrainy przestaje być przedstawiana jako inwestycja w nasze bezpieczeństwo, a zaczyna być opisywana raczej jako źródło bezpośredniego zagrożenia. Jeśli strach zmieni oczekiwania wyborców, partie zaczną obiecywać mniej pieniędzy i broni dla Ukrainy, a rządy mogą te obietnice zamieniać w konkretne decyzje budżetowe.
Istnieje jednak spore ryzyko, że szeroki alarm bezużytecznych wskazówek zwiększy jedynie poczucie zagrożenia, na którym Rosji tak bardzo zależy. Nasz strach jest dla nich teraz pożywieniem, więc mimo tych wszystkich ostrzeżeń i zapowiedzi powinniśmy zachować spokój I nie dopowiadać sobie najgorszych scenariuszy. To szczególnie istotne teraz, kiedy Moskwa chce złamać poszczególne narody, aby odciąć Kijów od wsparcia z zewnątrz. Bez którego dość szybko niestety upadnie. Co na to wszystko Amerykanie? Wbrew zachowaniu innych liderów NATO, Donald Trump uspokaja. Do tego podobno jesteśmy coraz bliżej stałej amerykańskiej bazy w Polsce. A jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to niebawem ma zostać ogłoszona jej konkretna lokalizacja.
Amerykański prezydent ogłosił to 17 września. Świetne wieści. Dzięki śmiałemu przywództwu mojego przyjaciela, Karola Nawrockiego, prezydenta Polski, dokonuje się duży postęp w kierunku ustanowienia bazy wojskowej USA w Polsce. Jeśli tak się stanie, lokalizacja zostanie ogłoszona już wkrótce. Czy te zapowiedzi rzeczywiście się zmaterializują? Przekonamy się już niebawem, bo wiadomo, że z Trumpem bywa różnie. Ja natomiast zwracam jedynie uwagę, że w tej beczce dziegciu znajdują się też krople miodu, które warto wyłapać. Nasza sytuacja Pytanie zatem, jak to widzicie? Czy Polska rzeczywiście powinna obawiać się dalszej eskalacji? Czy może skala zagrożenia jest w debacie publicznej wyolbrzymiana?
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do tematów związanych z niepokojącymi sygnałami z Europy, w tym uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, oraz zmiany w strategii bezpieczeństwa Szwajcarii.
Analiza strategii Ameryki, w tym umowy z Danii i Grenlandią, która daje Amerykanom kontrolę nad bezpieczeństwem na Grenlandii i ogranicza obecność Chin i Rosji na wyspie.
Reakcje europejskich liderów na zagrożenia z Rosji, w tym obawy Szwajcarii, Francji, i Polski, oraz wpływ decyzji rządów na wspieranie Ukrainy.
Analiza kryzysu kredytowego w Polsce, w tym zwrot odsetek przez banki, a także potencjalne korzyści dla kredytobiorców.
Rozważania nad potencjalną amerykańską bazą w Polsce, a także reakcje na te zapowiedzi.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
EUROPA w STRACHU, USA „ZDOBYWA” GRENLANDIĘ, a BANKI w OPAŁACH! #BizWeek