Mentionsy Mentionsy
Damian Olszewski - podcast
Damian Olszewski - podcast

AFERA PODATKOWA ANDZIAKS i KRACH w BRAZYLII! #BizWeek

27.10.2026 ·27 min 2 s

AFERA PODATKOWA ANDZIAKS i KRACH w BRAZYLII! #BizWeek

Znana influencerka Andziaks narzeka na strasznie duże podatki w Polsce, sama płacąc przy tym grosze. Wszędzie chodzę prywatnie, za wszystko płacę i chciałabym spłacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie duże. Tymczasem jej spółka przy 12 milionach obrotu i kilku milionach zysku oddała państwu tyle co jeden pracownik na najniższej krajowej, a wielkie koncerny potrafią nie zapłacić ani złotówki. Jak to możliwe i jakich zmian powinniśmy dokonać w systemie podatkowym, aby wyrównać szanse? Trzęsienie ziemi w Brazylii. Krajowa giełda runęła o prawie 30% po czwartej wygranej Luli da Silva. Inwestorzy byli praktycznie pewni wygranej Flavio Bolsonaro, tymczasem Lula odrobił stratę z pierwszej tury i niespodziewanie zwyciężył.

To świetny gift na początek i zawsze możecie je sprzedać, jeśli nie pasują do Waszej wizji portfela. W puli za to są naprawdę ciekawe akcje. Między innymi Disney wart prawie 100 dolarów, JP Morgan za ponad 350, a nawet BlackRock za ponad 1000 dolarów. Wielu widzów wylosowało i odebrało już swoją pulę i jest parę stów czy nawet tysięcy do przodu, więc trzymam mocno kciuki za Was. Link do konta i promocji macie jak zwykle w opisie filmu. Powodzenia na rynkach. Andziaks narzeka na strasznie duże podatki. Czy polski system jest stworzony dla bogatych? Wybaczcie, ale obok tej burzy nie mogłem przejść obojętnie. Twórczyni internetowa Andziaks, której spółka generuje 12 milionów złotych przychodu, zwierzyła się swoim widzom z takiego oto marzenia.

Państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego dał ci gwarancję do kredytów spółki na 2,8 miliona złotych. Większość Polaków nigdy nawet nie zobaczy takich kwot kiedykolwiek. Czy to w zarobkach, czy to w kredycie, bo nie mają takiej zdolności. Pewnie ten mechanizm jest nie do końca zrozumiały dla większości papki mediowej, więc wyjaśnijmy to sobie. Z budżetu państwa pani Andziaks nie dostała ani złotówki, tylko państwo wzięło na siebie ryzyko kredytowe wyceniane na 333 tysiące złotych. To też ma jednak jakąś wartość dla biznesu, bo mogłaby nie znaleźć innego gwarantora pod taki właśnie kredyt. Prywatne leczenie wbrew pozorom niczego nie zmienia w kontekście naszej wspólnej odpowiedzialności społecznej. Ja też się leczę prywatnie, ale doskonale wiem, że składka zdrowotna to wspólna skarbonka państwa, a niekoniecznie opłata za wizytę tu i teraz.

I jak każdy miałby takie podejście jak ta pani, to bardzo szybko mielibyśmy tu tak zwaną tragedię wspólnego pastwiska. To takie zjawisko w ekonomii, gdzie absolutnie nikt nie dba o to, co należy do ogółu. Jakby tak każdy zaszył się w swoim koncie i pilnował tylko swojego nosa, Co za moment padłyby nam wszystkie szpitale i szkoły, bo ja się teraz już nie uczę. Ani ja nie mam dziecka, ani ja nie jestem chory. I co z tego? Słuchając pani Andziaks można wręcz odnieść wrażenie, że przed jej autem jakaś prywatna firma wylewa asfalt, a zaraz za nim go zrywa, żeby czasem sąsiad się nie przejechał. Naprawdę nie wiem, co takie osoby mają w głowie, kiedy mówią takie rzeczy, ale sporo mnie to kosztuje emocjonalnie, więc mam nadzieję, że doceniacie, że podjąłem się tego tematu, bo to raczej komentary niż standardowy kanon naszych wiadomości.

Swoją drogą, jeżeli chcecie, żebyśmy częściej przyglądali się wypowiedziom znanych influencerów i dla was to ciekawa, lżejsza odskocznia, to dajcie znać koniecznie w komentarzach. W każdym razie widzicie już doskonale, że takie myślenie jest po prostu groźne. I takie wynurzenia ktoś, kto zarabia jednocześnie miliony, raczej powinien zachować dla siebie. Zwłaszcza gdy nie rozumie tego, jakie dobra udostępnia jej państwo. Co więcej, w tym samym nagraniu pani Andziaks razem z mężem poszli o krok dalej i przyznali, że myśleli już o przeniesieniu rezydencji podatkowej za granicę. Oczywiście w związku z tymi gigantycznymi sumami, które muszą w Polsce płacić za swoje bezpieczeństwo czy całą infrastrukturę i możliwości. Czy myśleliśmy kiedyś, żeby się wyprowadzić za granicę i właśnie tą rezydencję podatkową sobie przenieść?

A dumni państwo influencerzy będą jeszcze się tym chwalić jako genialnym podejściem do życia i biznesu. No, absurd. Absurd jakich mało, ale oni nie widzą w tym absolutnie niczego godnego krytyki. Mało tego, te strasznie duże podatki nie psują takim osobom jesiennych zakupów, które nie mieszczą się w głowach większości z nas. Tutaj na moment wskoczymy sobie do tych odrealnionych treści. Wyobraźcie sobie, że na początku października pani Andziaks przywiozła do domu dwa pełne samochody dyń. W sumie jakieś 364 kilogramy. No kurde, jestem kapitalistą. Sam zarabiam niemało i płacę niemało w podatkach, ale jak widzę takie coś, jak widzę takie treści, to autentycznie zaczynam po cichu kibicować tym aktywistom. Ja z deselitami.

Żeby była jasność, niczego nie ukradła i może robić sobie na swoich włościach co tylko jej się podoba, bez względu na to jak odrealniony styl życia prowadzi. Ale narzekanie przy tym na system podatkowy to jest jakaś po prostu inna gęstość umysłu. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że po całej tej burzy pani Andziaks zreflektowała się co zrobiła, przeprosiła i tłumaczyła się tak. Wybrzmiało to źle. Być może wynikało to z mojej niewiedzy na co konkretnie przeznaczane są podatki albo z niefortunnego przykładu dotyczącego składki zdrowotnej. W tym samym nagraniu wróciła też do swoich rozliczeń. Cały internet o tym huczy. Jedna z moich spółek korzysta z estońskiego CIT-u. W tym systemie co do zasady podatek zysków spółki jest odroczony do momentu wypłacenia pieniędzy poprzez dywidendę.

Zwykły Kowalski na etacie nie ma takich narzędzi do obniżenia podatku. Jemu państwo potrąci wysokie składki z wypłaty co miesiąc, zanim pensja zdąży jeszcze przybyć na konto. Na płacy minimalnej to aż 37,5% całego kosztu jego pracy, a właścicielka spółki przy wypłacie odda najwyżej 25%. I sama zdecyduje kiedy i w jakiej proporcji to nastąpi. Przypadek pani Andziaks to tylko jeden z wielu przypadków firm z milionami zysku, które płacą mniej podatku niż przeciętny Polak. Dlaczego tak się dzieje? Bo podatek dochodowy płaci się od zysku, od dochodu, więc kto wykaże niewielki zysk albo stratę, zapłaci grosze, nawet przy miliardowych obrotach. Idealnym przykładem tego fenomenu jest chociażby DHL, gdzie spółka DHL e-commerce przy ponad 2,8 miliardach złotych przychodu nie zapłaciła za 2024 rok ani złotówki podatku dochodowego.

Dobry system podatkowy wcale nie musi od razu być niesprawiedliwy dla bogatych, Ale dobrze, gdyby niwelował obecne znaczące różnice w odczuwaniu obciążeń państwowych. Wbrew temu, co czuje Andziaks, ona wcale nie płaci wysokich podatków. Tak naprawdę obecnie ta gra jest stworzona dla takich jak pani Andziaks, którzy choćby przypadkiem i nieintencjonalnie śmieją się społeczeństwu w twarz. A przy tym Kowalski nie ma dostępu do tych samych narzędzi i doradców, aby bronić się przed systemem podatkowym. Pytanie więc, czy polski system podatkowy wymaga przebudowy i większego balansu pomiędzy tym, co płacą biedni, a tym, co płacą bogaci? Dajcie koniecznie znać w komentarzach, jeśli macie jakieś pomysły na przebudowę tego systemu, bo to naprawdę bardzo ważna debata. Zostawcie łapkę w górę i subskrypcję kanału, jeśli podobał Wam się ten materiał i chcecie kolejnych.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.