Mentionsy Mentionsy
Daleko w Świat
Daleko w Świat

#20 - trekking w Ekwadorze – Quilotoa Loop i Inca Trail

09.07.2025 ·39 min 34 s

Jak zorganizować samodzielny trekking w Ekwadorze. Przepiękna, backpackerska wyprawa po Quilotoa Loop, czesto będąca wstępem i aklimatyzacją przed wyższymi górami, a także mistyczny Inca Trail, prowadzący do Ingapirca, zupełnie nieznany szlak. Wszystko to w bieżącym odcinku podcastu. Linki do artykułów związanych z podcastem :https://dalekowswiat.pl/quilotoa-loop-perla-ekwadorskiego-trekkingu/https://dalekowswiat.pl/inca-trail-w-ekwadorze/

No i są takie mini eksperymenty do zrobienia. No i o Ekwadorze opowiem Wam kiedyś więcej, a na razie zabiorę Was na dwa trekkingi w Ekwadorze. Pierwszy z nich jest jednym z najpopularniejszych trekkingów w Ekwadorze i jest to Quilotoa Loop. Jako, że wiele osób chce w Ekwadorze zdobywać wysokie góry, czyli zdobywać na przykład Cotopaxi czy nawet Chimborazo, różnica jest taka, że Cotopaxi ma 5800 czy 9000 metrów i... Da się na niego w miarę normalnie wejść po prostu z rakami i z dobrym sprzętem zimowym. Z kolei Chimborazo, mimo że jest tylko 300-400 metrów wyższy od Cotopaxi, on już wymaga umiejętności wspinaczkowych. Tam już jest szlak bardzo wspinaczkowy, on już jest bardzo skomplikowany, znacznie mniej osób wybiera się na Chimborazo niż na Cotopaxi.

No ale wchodząc na tak wysokie góry, których wysokość waha się tam w około 6000 metrów, no to oczywiście musimy mieć zrobioną aklimatyzację. I wiele osób robi właśnie Quilotoa Loop, żeby się zaaklimatyzować. Quilotoa Loop w najwyższym punkcie, czyli przy wulkanie Quilotoa, ma 3914 metrów, jak dobrze pamiętam. Więc jest to idealny szlak aklimatyzacyjny. Dodatkowo dla osób, których nie interesuje wchodzenie na tak wysokie góry jak Kotopaxi, Chimborazo czy inne wulkany na Alei Wulkanów, Quilotoa jest doskonałym takim backpackingowym tripem. Możecie sobie go zrobić po prostu jako wycieczkę. Zdecydowana większość osób zaczyna z dołu i wchodzi do góry na Quilotoa, czyli robi to tak, że mają więcej podejścia z racji tego, żeby przyzwyczajać się do wysokości.

Oczywiście szlak można zrobić też w przeciwnym kierunku, czyli zacząć od najwyższego punktu, czyli od wulkanu Quilotoa i schodzić sobie do najniższego punktu, do wioski Sikchos. Teraz technicznie Wam powiem, jak to wygląda. Quilotoa Loop jest szlakiem, który najczęściej robimy w 3 dni, 2 noce. Tak jak mówiłem, większość ludzi zaczyna z najniższego punktu, żeby powoli przyzwyczajać się do wysokości, żeby nie zaczynać z 4000 metrów prawie. Więc zaczyna z wioski o nazwie Sikczos. Do wioski Sikczos można dostać się z dwóch kierunków. Albo półtora godzinnym autobusem z Latacunga. Latacunga to jest takie trochę zakopane ekwadorskie, taka miejscowość, która służy do wypadów w najwyższe parkie gór. I do półtorej godziny dojeżdżamy sobie do Sikczos, to jest malutka wioska.

Ale z racji tego, że jest w miarę turystyczna, no to są normalne połączenia. Ewentualnie możecie też z głównego terminala w Quito pojechać do Sik Chos autobusem. Zajmuje to 3,5 godziny. No i dojedziecie do malutkiej wioski. Zazwyczaj musicie zapytać, gdzie się zaczyna szlak Quilotoa Loop, bo jest troszkę źle oznakowany na początku. Jest znak, gdzie jest początek szlaku, ale jak wysiądziecie z autobusu, to jeszcze trzeba trochę podejść pod ten szlak, więc może to nie być takie oczywiste. Możecie zapytać o drogę, nie ma problemu, ludzie wiedzą, bo to jest turystyczne miejsce. Co ciekawe, Quilotoa Loop zostało stworzone nie przez Park Narodowy, ale przez mieszkańców. Z racji tego, że ekwadorczycy lubią wędrować po górach i zdobywali właśnie te wysokie góry na Alei Wulkanów, zdobywali wysokie andyjskie szczyty, ale chcieli kontynuować wycieczkę, więc Quilotoa Loop, mimo że nazwa wskazuje, że to jest loop, pętla, to nie jest pętla, to jest szlak od punktu A do punktu B, to jest po prostu sieć różnych dróg, które oni dodatkowo stworzyli, żeby wydłużyć wędrówki w Alei Wulkanów.

No i właśnie tak się zrobiło, że ta Quilotoa Loop zrobiła się jednym z najpiękniejszych szlaków. Naprawdę doskonałym. I wszystko jest zrobione przez zwyczajnych ludzi. Oznaczenia są zrobione przez mieszkańców. Jakieś noclegi są zrobione przez zwykłych właśnie mieszkańców. Jakiś taki maintenance tego szlaku, utrzymanie. Wszystko jest robione przez ludzi, którzy tam mieszkają, bo oni też z tego mają pieniądze. Więc turyści zostawiają pieniądze w restauracjach, zostawiają pieniądze w sklepach, zostawiają pieniądze w noclegowniach. Więc mieszkańcom opłaca się po prostu dbać o ten szlak i go utrzymywać. Jest to bardzo ciekawe i myślę, że też warto o tym powiedzieć, że wszystkie pieniądze, które zostawicie na tym szlaku, one trafiają bezpośrednio do kieszeni lokalsów, czyli ludzi mieszkających w tych górskich wsiach. Więc nie skopcie im tych pieniędzy jak tam będziecie, nie przyjeżdżajcie tak jak...

Typowo, wiecie, nakupienie konserw i żeby nie wydać ani jednego grosza, więc tam kupcie chociażby tą kawkę gdzieś jak przechodzicie przy jakimś takim mini schronisku, czy jakąś herbatę, czy kanapkę. Dla tych mieszkańców zawsze jest to jakiś wpływ, oni są ogólnie bardzo biedni w tym miejscu, no bo tam nie ma wielkich możliwości pracy, mieszkają wysoko w górach. Dzieciaki, zobaczycie zresztą podczas Quilotoa Loop, będziecie mijać jedyną szkołę. Dzieciaki mają tylko jedną szkołę w całym tym regionie, w całym tym miejscu, więc wiecie, autobus je gdzieś tam zbiera, ale one i tak na ten przystanek autobusowy z niektórych wiosek dochodzą godzinę codziennie i godzinę wracają, więc to jest naprawdę biedne miejsce. Każde wasze wsparcie, każdy ten dolar tam wydany, myślę, idzie gdzieś do ich kieszeni, więc nie ma co skąpić.

I teraz tak, szlak zaczyna się z Sikczos i jest całkiem nieźle oznaczony. Idziemy sobie powoli do góry, idziemy w stronę wulkanu Quilotoa i po zakończonym trekkingu, po zakończonym tym przejściu przez wulkan Quilotoa, schodzimy do wioski o tej samej nazwie Quilotoa i stamtąd możemy też autobusem pojechać albo do Latakungi, albo wrócić do Quito. I z tego co pamiętam, są tam też autobusy chyba do Kłęki, chociaż głowy nie daję, bo ja później jechałem do Kłęki, ale chyba się przesiadałem też w Latakuńce. O to głowy nie daję, w każdym razie na pewno możecie wrócić do Latakungi i możecie wrócić do Quito z tej miejscowości Quilotoa publicznym autobusem, dla którego tam zapłacicie jakieś grosze typu 7-8 dolarów, więc jest to naprawdę spoko opcja. Ogólnie szlak nie jest techniczny. Nie ma tam miejsc, gdzie musicie mieć umiejętności wspinaczkowe.

Możecie nocować gdziekolwiek na dziko. Ja szedłem z namiotem, spałem sobie wysoko w górach, w przepięknych miejscach. Po prostu jest naprawdę cudownie. Płynie sobie górska rzeka, dookoła was jakieś wysokie szczyty, a wy znajdujecie sobie płaską polankę. Z zarąbistym widokiem i nocujecie gdzie tylko Wam się podoba. Nikt Wam nic nie powie. To nie są miejsca jak Europa, że tam parki narodowe mają jakieś obostrzenia i nie pozwolą Wam spać. Oczywiście nie ma czegoś takiego. Jeżeli nie chcecie nieść namiotu, to na Quilotoa Loop macie spokojnie w każdej wiosce do znalezienia nocleg. Nie wszystkie te noclegi są do znalezienia na platformach bookingowych, czy tam na Agodzie, czy na Hotels, czy na Bookingu. Możecie po prostu podejść i zapytać o miejsce.

Chciałem właśnie tą naturę ekwadorską zobaczyć. Jak dojdziecie do końca szlaku po prostu już i zobaczycie ten wulkan Quilotoa to jest coś wspaniałego. To jest całkowicie nieaktywny wulkan. Który jest zalany wodą, więc to jest taki błękitny krater w tej chwili, zalany wodą. Można nawet się tam wybrać i przepłynąć przez niego łódką. Są takie malutkie łódeczki, mieszkańcy oferują podróż łódką przez wulkan Quilotoa. Tylko tej wody przypadkiem z wulkanu nie pijcie, bo ona jest skażona siarką. Ta woda jest toksyczna silnie, więc nie nadaje się do spożycia. Ale widok, jak będziecie na krawędzi tego wulkanu i będziecie na niego patrzeć, to po prostu zapiera dech w piersiach. Co jest bardzo fajne, mieszkańcy powstawiali tam jakieś ławeczki takie małe, więc możecie sobie po prostu w ten ostatni dzień dojść, po prostu usiąść na takiej ławeczce i podziwiać widok, zjeść jakieś przekąski, potem zejść do tej wioski Quilotoa, zjeść coś porządnego, wskoczyć do autobusu, ewentualnie do prywatnego transportu.

Names mentioned in English. Myślę, że to tyle, jeżeli chodzi o Quilotoa Loop. I teraz chciałbym Wam powiedzieć o innym szlaku, który jest już absolutnie niepopularny. To nie jest znany szlak. To jest szlak, który przypadkowo odkryłem z racji tego, że jak byłem w Ekwadorze, to akurat były święta Bożego Narodzenia.

Tutaj praktycznie nie licząc samego początku, gdzie będziecie mijać takie wysokie wzgórza, teren jest dosyć płaski o tyle, że nie znajdujecie się prawie nigdy w pobliżu jakichś wysokich, kamienistych wzgórz, więc w przeciwieństwie do Quilotoa Loop Tutaj nie macie tego niebezpieczeństwa, że gdzieś wam w nocy spadnie kamień na głowę. Z kolei trzeba być ostrożnym w wyborze miejsca noclegowego, z racji tego, że szlak jest dosyć podmokły i trzeba sprawdzić, czy w tym miejscu, gdzie się rozbijacie przypadkiem w czasie deszczu nie płynie woda. Zobaczcie, czy nie ma takich właśnie wyrzeźbionych strug gdzieś między tymi wysokimi trawami. Więc jak rozbijacie namiot, znajdźcie sobie bardziej suche miejsce. Szlak, tak jak powiedziałem, jest w całości opuszczony. Nie wiem dlaczego, ale na mapach offline pośrodku tego szlaku jest zaznaczone miejsce, które jest oznaczone jako schronisko.

Kolumbia. Są tam też jakieś autobusy, ale musielibyście się przesiadać, żeby się dostać na wybrzeże, więc na przykład po trekkingu, gdybyście chcieli pojechać sobie nad morze, też jest taka możliwość. To już pokombinujcie z transportem, w zależności od tego, ile macie czasu i jak tam chcecie. Myślę, że takie informacje wszędzie są dostępne w internecie, więc tutaj nie muszę Wam ich udzielać. Jeżeli chodzi o przejście tego szlaku, o zdjęcia, no to macie tutaj też podlinkowany kolejny artykuł pod tym podcastem. I myślę, że jak będziecie w Ekwadorze, to naprawdę warto to zrobić. Dla osób, które typowo chcą zrobić aklimatyzację na wyższe góry, zdecydowanie polecam Quilotoa Loop. Dla osób, które chcą przeżyć taką większą przygodę, chcą naprawdę pobyć same, sprawdzić się, nieść cały swój ekwipunek ze sobą, zdecydowanie polecam Inca Trail.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.