Odcinek 6 - Wejście na Trolltungę (język Trolla) w Norwegii
Witam was w szóstym odcinku podcastu Daleko w Świat. Dziś opowiem wam o wejściu na jedną z najpopularniejszych formacji skalnych na świecie - Trolltungę. W podcaście zawieram informacje o trudności trekkingu, o tym jak go zorganizować i na co się przygotować, jak zaplanować transport i ile on kosztuje, jak skorzystać z usług przewodnika oraz czy można wejść na własną rękę, a także - o opcjach noclegowych - czy na Trolltundze wolno rozbić namiot? O tym wszystkim w podcaście! A poniżej linki o których wspominam. Jak wejść na Trolltungę - kompletny poradnik Jak się nie męczyć chodząc po górach Oferta przewodnicka na Trolltungę latem Oferta przewodnicka na Trolltungę zimą Oferta lotu helikopterem na Trolltungę
Co prawda nie z rodziną, bo mieszkam na Tajwanie, nie ma tutaj mojej rodziny, ale mam jakieś swoje zajęcia. Ale wszystkim Wam życzę wesołych świąt. Mam nadzieję, że dostaliście pod choinkę takie prezenty, jakie chcecie i oczywiście związane z górami. Mam nadzieję, że pasują Wam Wasze prezenty, W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o trolltundze. To chyba nie trzeba tego tłumaczyć większości osób, a może trzeba? Jeden z takich wystających kamieni w Norwegii, który stał się w pewnego rodzaju symbolem tego kraju.
Kiedy wpiszemy sobie cokolwiek o trekkingu w Norwegii, tak naprawdę dostajemy bardzo, bardzo podobne wyniki i Trolltunga jest jednym z nich. Drugim zazwyczaj są Lofoty, a trzecim Prikestolen. Więc dzisiaj porozmawiamy o Trolltunce, o języku trolla. W takiej niesamowitej formacji skalnej, straszliwie fotogenicznej, miejscu, w którym da się zrobić po prostu perfekcyjne zdjęcia i miejscu, które mnie bardzo zafascynowało, kiedy byłem w Norwegii. Przechodzimy do Rozmowy tutaj o Trolltungze. Najpierw powiem Wam, czym Trolltunga jest. Jest to taka formacja skalna, która wystaje 700 metrów nad jezioro Ringertalsvatnet. Sorry, że czytam tak, ale nie mówię po norwesku, więc trochę składam literki.
Formacja wystaje 700 metrów nad to jezioro, a sama znajduje się na wysokości 1100 metrów nad poziomem morza. Jest miejscem, które zdecydowanie trzeba odwiedzić, jeśli jesteś fanem trekkingu i masz okazję być w Norwegii. Znajduje się ono na płaskowyżu Hardangrvidda w Parku Narodowym o tej samej nazwie, również Hardangrvidda. Na Trolltungę jest kilka sposobów wejścia, za chwilę o nich porozmawiamy. Można zorganizować wyprawę również na kilka sposobów. Jest wejście jednodniowe, jest wejście dwudniowe, można też wlecieć helikopterem. Naprawdę są różne opcje, za chwilę o nich wszystkich powiem. Zacznijmy od jakichś podstawowych informacji. Wejście na Trolltungę jest łatwe i nie jest łatwe.
Łatwe jest w tym względzie, że mimo że ona wygląda trochę tak przerażająco, bo zdjęcia są robione pod takim kątem, żeby wyglądała jak jakaś taka ciężka wspinaczkowa skała, To tak naprawdę wejście na Trolltungę nie jest technicznie trudne. Brak po drodze jakichś miejsc, gdzie trzeba by się podciągać na łańcuchach, chodzić po jakichś drabinkach i tak dalej. Więc jest to szlak trekkingowy, to nie jest szlak wspinaczkowy. Polska Orla Perć dla porównania, czy Mięguszowicka Przełęcz pod Chłopkiem, czy chociażby Giewont są technicznie znacznie trudniejsze niż wejście na Trolltungę. Trolltunga to jest po prostu spacer pod górę. I nie będziemy tutaj mieli żadnych technicznych miejsc, nie ma miejsc, gdzie idzie się nad jakimiś przepaściami, więc tak naprawdę nawet osoby z lękiem wysokości spokojnie na Trolltungę mogą wejść.
Pomijam fakt wchodzenia już na sam kamień i robienia sobie spektakularnych zdjęć gdzieś tutaj na końcu tego języka Trolla, ale samo wejście nie wiąże się z żadnymi, z przechodzeniem przez żadne miejsca, gdzie osoby z lękiem wysokości miałyby jakiekolwiek problemy. Jest to po prostu spacer górski i tyle. Trudnością Trolltungi jest długość szlaku. Jeżeli chcesz przejść całość szlaku od miejsca, gdzie jest oficjalny początek trekkingu do oczywiście języka Trolla i wrócić w ten sam dzień, robi się z tego dość długa wycieczka. Całość będzie miała 26 kilometrów, przy czym trzeba zrobić 1400 metrów pod górę i 1400 metrów w dół. Dla osób, które regularnie nie chodzą po górach, jest to naprawdę wymagający trekking.
Dlatego jeśli chcesz zrobić trolltungę w jeden dzień, tak jak robi to większość osób, zdecydowanie większość osób decyduje się na jednodniowy trekking, przygotuj się do tego dobrze. Nie idź, jeżeli jesteś osobą, która nie chodzi po górach, nagle gdzieś wyjechała i rzuca się z motyką na słońce, Ponieważ możesz po prostu się poddać w połowie i zmarnujesz tylko swój czas i do tego zepsujesz sobie humor tak naprawdę. Jeżeli chodzi o ludzi, którzy zawracają, to naprawdę było ich dużo. Kiedy wchodziłem na Trolltungę, to sporo osób gdzieś tam nawet w połowie szlaku, czy już prawie dochodzą do tej Trolltungi, poddawało się, bo wiedzieli, że mają jeszcze ogromny dystans do pokonania z powrotem. Trolltunga.
Trolltunga. Bardziej przygotowanym niż mniej przygotowanym, żeby to nie był szok jakiś tam fizyczny dla twojego organizmu. Sam szlak jest przepiękny. Sam szlak jest naprawdę cudowny. Zanim przejdę do omawiania szlaku, powiem ci jak się dostać na Trolltungę, bo jest z tym kilka numerów. Zdecydowana większość ludzi wyrusza na Trolltungę z miejscowości Odda lub Tyscedal. Odda jest miejscowością większą, dużo łatwiej tam o znalezienie zakwaterowania. Tyscedal jest ostatnią miejscowością, w której znajdują się noclegi przed Trolltungą. Tyscedal to taka malutka wioska z jednym supermarketem.
Te same autobusy, które jadą z Oddy przejeżdżają przez Tyskedal, więc można się na nie zabrać. Tutaj, jeżeli chodzi o transport, nie ma żadnej różnicy. Autobusy odjeżdżają na Trolltungę od godziny 6 rano. Przejazd w jedną stronę kosztuje około 200 koron norweskich, w dwie strony 350 koron norweskich. Te powrotne są tak skombinowane, żeby po prostu wracać wieczorem, kiedy już zejdziesz ze szlaku. Link do rozkładu autobusów znajdziesz u mnie na blogu. Tutaj będzie podlinkowany artykuł z informacjami o Trolltungę, więc możesz sobie przeczytać, jak jechać. Dobrze jest zarezerwować autobus z Oddy lub z Tyssedal, ponieważ te autobusy mogą być pełne. Możesz też skorzystać z własnego transportu, ale będziesz musiał zapłacić u góry za parking i dodatkowo za wjazd na drogę.
Droga na Trolltungę jest drogą prywatną i jest płatna. Przejazd jest dodatkowo opłacany. I teraz, o co chodzi z tymi dwoma parkingami? Jak będziesz czytać informacje o Trolltungze, będą tam informacje o dwóch rodzajach parkingów. Jest jeden, parking 2, Skjeggedal, i parking 3, Magellitop. Otóż, do Parkingu 2 dojeżdżają autobusy z Oddy, czy tam z Tyseda, tak jak wspomniałem, i tam te autobusy kończą bieg. Później zaczyna się bardzo stroma droga pod górę, ale parking drugi właśnie, Skigedal, jest parkingiem, na którym zaczyna się oficjalne wejście na Trolltungę. Osoby, które chcą tak pokonać, że tak powiem, odhaczyć
Ten szlak od wejścia do zejścia, od miejsca, gdzie jest znak, zaczynają podróż na parkingu P2. Jednak podróż między parkingiem P2 a parkingiem P3, Magellitop, położonym znacznie wyżej, To po prostu ścieżka po asfalcie. Tam nie ma trasy trekkingowej, tam nie idziemy nigdzie przez jakiś las czy coś w tym rodzaju. Tam po prostu lecimy drogą asfaltową. Osoby, które chcą sobie zaoszczędzić sporo zmęczenia, można zaoszczędzić 6 km w obie strony i 700 metrów podejść, więc to jest połowa właściwie podejścia na Trolltungę, jeżeli chodzi o różnice wysokości. Można dodatkowo wsiąść sobie tam do shuttle busa. Shuttle busy odjeżdżają, kiedy się napełnią, ale napełniają się bardzo szybko, bo na Trolltungę chodzi dużo ludzi, więc nie czeka się długo.
Koszt busa w jedną stronę z parkingu P2 do parkingu P3 to 150 koron norweskich w jedną stronę. Z parkingu P3 zaczyna się prawdziwy szlak. Tam jest kolejny znak, w którym miejscu schodzimy z drogi, w którym miejscu kończy się parking i gdzie zaczyna się trasa na Trolltungę. I teraz jeżeli chodzi o spanie na Trolltungę. Sporo osób mówi, a gdzieś tam przenocuję, przekimam na boku ulicy i tak dalej. Nie, nie da się. Za Tyssedal już, za miejscowością Tyssedal w kierunku Trolltungi droga jest prywatna. Są tam sady takie owocowe, ale one są terenem prywatnym, więc według norweskich przepisów znajdują się, byłbyś za blisko terenu prywatnego, żeby rozbijać namiot. A kiedy z kolei wyjdziesz poza te sady,
Jest znak, że cała droga na Trolltungę jest drogą prywatną, jest tam zakaz nocowania. Bardzo, bardzo się uważnie przyglądałem i w lesie jest mnóstwo kamer. One są tam pochowane właśnie po to, żeby dopadać turystów, którzy postanowili gdzieś tam się przespać, nie chcą płacić za transport, chcą iść wszystko na piechotę. Więc musisz na to uważać. Kolejna rzecz jest taka, że kiedy zaczniesz trekking i z tego parkingu P3 wejdziesz już na prawdziwy szlak trekkingowy, tam na samym początku wszędzie jest zakaz noclegów. Są znaki informujące o tym, że nie wolno tam rozbijać namiotów. Jest to rygorystycznie kontrolowane. Po prostu zbyt duża ilość turystów w tym jednym miejscu powodowałaby bardzo duże zaśmiecenie. I w tym miejscu nie działa norweski przepis,
Alemansraten, czyli to, że możesz biwakować praktycznie wszędzie, jeżeli jesteś w miejscach natury. Tam jest to dodatkowo oznakowane, że nie można. Jednak, jeżeli postanowisz wejść na Trolltungę w trybie dwudniowym, czyli przenocować gdzieś u góry, istnieje taka możliwość, a właściwie dwie. Pierwsza jest taka, że idziesz sobie z małym plecakiem i bukujesz miejsce w namiocie, który jest tam u góry. Są biura turystyczne, do których należą namioty, które są tam na stałe zamocowane tuż przy Trolltungze. Będziesz je widzieć zresztą, jeżeli będziesz wchodził na skałę. I można zarezerwować w nich miejsce. To jest jedna z opcji noclego. Druga opcja jest taka, że można wnieść własny namiot. I w samej okolicy Trolltungi, czyli w miejscu, gdzie
Właściwie jest cel naszej podróży. Można rozbijać namiot. Tam nie obowiązuje żaden zakaz. Jest to również oznakowane, że są tam miejsca do nocowania. Kiedy ja tam byłem osobiście, spotkałem ratownika górskiego, który sprawdzał jak tam sytuacja. Tam jest taki domek dla ratowników malutki. I sam ratownik pokazywał mi dogodne miejsca na rozbicie namiotu. Mówił, że tutaj w tym miejscu jest to jak najbardziej legalne, bo zdecydowanie mniej osób decyduje się na nocleg na Trolltundze. Większość osób robi ją w jeden dzień. Dlaczego ludzie nie decydują się na nocleg? No cóż, jesteś na szczycie. Mało jest tam miejsc, które mogą cię tak naprawdę osłonić od wiatru i ta noc będzie wietrzna. Oczywiście są miejsca, żeby się troszeczkę schować, ale tak naprawdę będzie to noc zimna i będzie to noc wietrzna.
Większość ludzi nie jest na to gotowa. Kolejna rzecz jest taka, że większość ludzi nie jest gotowa na to, żeby nieść za sobą sprzęt i robić 1400 metrów pod górę i 13 kilometrów. Tyle to jest w jedną stronę. Z dużym plecakiem, z rzeczami obozowymi. Więc plusem takiego rozwiązania jest to, że zostając na szczycie tak naprawdę będzie Ci towarzyszyć jedynie kilka osób. Z samego rana możesz podejść sobie na Trolltungę. Nie będzie kolejki do zrobienia zdjęcia. I to jest naprawdę fajne, fajne uczucie. Dodatkowo, jeżeli pogoda dopisza, możesz sobie wyjść na Trolltungę w nocy, porobić sobie zdjęcia nieba w tym miejscu. Jest to coś naprawdę niesamowitego. Jeżeli chodzi o samo wejście na Trolltungę, to zaczynamy od parkingu P2. Ja zacząłem od parkingu P2, bo stwierdziłem, że chcę zrobić to od kropki do kropki.
Nie zapłaciłem za ten shuttle bus, tylko po prostu asfaltem wchodziłem do góry. Ta część była nudna, ale myślę, że warta zrobienia tak po prostu dla odhaczenia, że zrobiłem całość. Sam szlak jest Dobrze oznakowany, nie da się na nim zgubić, naprawdę nie da się na nim zgubić. Zaczyna się od miejsca w miarę płaskiego, gdzie przejdziemy kilka takich małych mostków, kilka małych rzek. Miniemy trochę drewnianych domków. One chyba należą do Parku Narodowego i do Pasterzy, z tego co tam przeczytałem i udało mi się odcyfrować z norweskiego języka. I będzie nas czekać jedno wejście, takie jedno ostrzejsze podejście. I właściwie za tym podejściem kończą się wszystkie ostrzejsze podejścia na Trolltungę. Jeżeli wespniesz się za tymi domkami do góry i zobaczysz jeziorka, to w tym momencie praktycznie twój szlak, twoje podejście się skończyło.
Zostaje jeszcze troszeczkę do podejścia na dalszej części szlaku, ale tak naprawdę większość podejścia pod górę masz już za sobą od momentu, kiedy zobaczysz jeziorka. Więc możesz sobie iść spokojnie dalej oznakowanym szlakiem. Szlak jest błotnisty, bym powiedział. Jest kamienisty, ale jest też błotnisty. Norwegia jest w ogóle bardzo mokra. Nawet jeśli nie padało, to tak naprawdę wszędzie gdzieś tam spływa woda z góry, więc ten szlak jest błotnisty. Dobrze jest mieć więc jakieś buty, które będą zapobiegać przeciekaniu, żebyś tych stóp nie miał mokrych. Ewentualnie po prostu ignorować mokre stopy, tak jak ja to robiłem. Byłem tam w butach do biegów górskich i też się dobrze czułem. Samo wejście pod samą Trolltungę zauważysz już z daleka, zobaczysz ludzi, którzy ustawiają się w kolejce.
Fajne jest to, że każdy ma do innych ludzi tam tolerancję, każdy wie, że przyjechało dużo ludzi, każdy wie, że pokonał jakiś tam dystans i każdy wie, że Ten inny człowiek też chce sobie robić zdjęcie, więc nieznajomi ludzie przekazują sobie aparaty, robią sobie sesję zdjęciową, nagrywają krótkie filmy, a reszta ładnie czeka w kolejce. Czasami trzeba odstać w tej kolejce nawet godzinę. To jest dobrze się uzbroić w dobry humor, w ciepłą herbatę z termosu i w przekąski. Jest kilka miejsc do zrobienia tych spektakularnych zdjęć. Najlepszym miejscem do zrobienia takich właśnie spektakularnych zdjęć, które wychodzą na Trolltungę, jest skała po prawej stronie. Jak wejdziesz na szczyt, to będziesz wiedział o czym mówię. Trolltunga, sam język trolla będzie po lewej, a po prawej jest taka wystająca, wznosząca się może pod kątem 35 stopni do góry, ogromna skała.
Z tej skały zdjęcia wychodzą po prostu spektakularne. To jest idealny kąt. Ewentualnie, jeżeli pod tą skałą zerkniesz troszeczkę w dół, zobaczysz, że są tam zamocowane śruby wspinaczkowe. Jeżeli masz ze sobą uprząż, jeżeli masz ze sobą liny, możesz opuścić się lekko na tych linach, dużo ludzi tak robi, i robi zdjęcia tak jakby od spodu od Trolltungi. To są niesamowite zdjęcia, bardzo rzadkie, ale po prostu idealne. To są zdjęcia spektakularne. I teraz mówiąc jeszcze o tej ścieżce, jest to też droga wspinaczkowa. Jest to jedna z bardzo nietypowych dróg wejścia na Trolltungę, organizowana przez niektóre biura turystyczne. Podejść drogą do jeziora, które znajduje się pod Trolltungą, a następnie 700 metrów pokonać drogą wspinaczkową.
Tylko, że to nie jest taka droga jak na przykład Orla Perć czy Giewont, tylko jest to droga typowo wspinaczkowa. Musisz mieć swoją linę, musisz mieć uprząż, musisz mieć kask, trzeba tam zakładać stanowiska, więc to jest droga dla osób bardzo doświadczonych, ale może też bardzo ciekawa. Samo wejście na Trolltungę jest dość śmieszne, ponieważ wielu osobom wydaje się, że wejście na język Trolla i zrobienie sobie tego spektakularnego zdjęcia na skraju przepaści to jest takie coś, o Jezu, w życiu bym tam nie wszedł. Tak naprawdę ten język Trolla jest bardzo szeroki. Jeżeli nie podejdziesz do skraju tego języka Trolla, jeżeli nie podejdziesz do skraju tej formacji skalnej, to nawet nie będziesz widział czy nie będziesz widziała, ile masz pod sobą tej pustki.
Formacja skalna jest na tyle szeroka, że można dojść tak powiedzmy 3 metry od końca tego języka i nadal nie widzieć tego spadku pod sobą. Oczywiście ma się świadomość, że stoi się na takim wysuniętym kawałku skały, Ale nawet osoby z lękiem wysokości nie będą tam miały z tym problemu. Naprawdę Wam mówię to, że zupełnie ani Wam serce szybciej nie zabije, bo zobaczycie, że ta formacja skala jest po prostu bardzo, bardzo szeroka. A to, że zdjęcia robione są pod pewnym specyficznym kątem, daje wrażenie tak, jakby to była jakaś bohaterska wyprawa, ale nie jest. Trolltunga jest naprawdę wartym miejscem zobaczenia. Jest ciekawym trekkingiem. Spotkasz tam dużo ludzi, ale nadal jest to nic w porównaniu z tym, co się dzieje w polskich Tatrach.
Z shuttle busa wyskakuje 20 osób, oni się tam rozchodzą, każdy w swoim tempie, każda grupka ma jakieś swoje tempo i po prostu ci ludzie gdzieś się tam na tym szlaku dla ciebie rozpłyną. Będziesz ich cały czas mijał w jedną czy w drugą stronę później, ale nie będziesz szedł w tłoku. Tak jak mówię, kolejka będzie tylko do zrobienia zdjęcia, ale myślę, że każdy się tego spodziewał. Wejście i zejście na Trolltungę w jeden dzień jest stosunkowo męczące, więc tak jak mówiłem, warto mieć dobrą kondycję fizyczną, żeby sobie z tym poradzić. Jeżeli nie masz dobrej kondycji fizycznej, możesz też popróbować małych trików. Podlinkuję kolejny tutaj artykuł górski, jak się nie męczyć chodząc po górach. Zawarłem tam kilka sztuczek, które pomagają osobom wychodzącym na trekking poradzić sobie ze zmęczeniem w górach. I myślę, że te triki, te sztuczki, które tam podałem są naprawdę pomocne, zwłaszcza dla osób, które nie posiadają jakiejś tam zarąbistej kondycji fizycznej.
Jeśli nie jesteś pewny, nie jesteś pewna, czy dasz radę samemu wejść na Trolltungę, można sobie to zrobić z przewodnikiem. Taka wycieczka z przewodnikiem nie jest droga, jest to opcja bardzo wygodna, zazwyczaj połączona z prywatnym transportem. Przewodnik powie Ci wszystko o Trolltundze, powie Ci tutaj o zlodowaceniu w Norwegii, o zwierzętach występujących, mimo tych naprawdę surowych warunków, powie Ci właśnie o zwierzętach występujących na szlaku. Więc myślę, że taka wycieczka jest też bardzo ciekawa. Przewodnik pomoże Ci też zrobić dobre zdjęcia. Oni naprawdę wiedzą, z jakiego kąta te zdjęcia mają robić. I taka wycieczka trwa zazwyczaj od godziny 7 rano do około 17. Przewodnik odwiezie Cię później do Tyseda lub do Oddy. Jest też opcja wykupienia wycieczki lotem helikopterem na Trolltungę. Jest to już bardzo droga opcja.
Też podlinkuję, jeżeli chcecie. Możecie sobie zobaczyć, czy może taka opcja dla Was na wejścia na Trolltungę byłaby ciekawa. Kolejne pytanie, jakie się na pewno nasuwa, to kiedy wejść na Trolltungę? Trolltunga jest otwarta dla wszystkich od 1 czerwca do 30 września. W tym terminie można chodzić na Trolltungę samemu, nie z organizowaną wyprawą. Jednak jeżeli chcesz przejść na Trolltungę od 1 października do 31 maja, będziesz zmuszony do skorzystania z usług przewodnickich. Chodzi o to, że wejście na Trolltungę w innym terminie może Może się wiązać z chodzeniem po śniegu, po lodzie, a Norwegzy nie chcą ryzykować, że tłumy ludzi rzucą się tam i zaczną się jakieś problemy.
Wiadomo, że złamane nogi, skręcenia i tak dalej. Jest to obciążenie dla służb ratunkowych, a wszystkie służby ratunkowe nie mogą cały czas chodzić na Trolltungę z racji tego, że tam wchodzi dużo turystów. Więc Norwegcy wymyślili sobie to tak, że zimą jesteś zmuszony korzystać z usług przewodnickich. Kolejne pytanie na pewno ci się nasuwa. Ile trzeba ze sobą nieść wody? Otóż niewiele. Wszędzie jest dostęp do wody na Trolltungę. Jak tylko pokonasz to pierwsze takie ostre podejście, o którym wspominałem, zaczną się jeziorka. Możesz filtrować wodę z tych jeziorek. A zaraz za jeziorami będą takie małe wodospady, z których można nabrać świeżej wody. Ja tą wodę piłem bez filtrowania i nie miałem żadnych problemów. Jeżeli chodzi o spanie na szczycie, to również jest tam dostęp do wody, ale nie ma tam wody takiej, która płynie, tylko jest woda właśnie z jezior, więc ją już trzeba by przefiltrować.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podcast rozpoczęcie z życzeniami świątecznymi i przedstawieniem autora.
Opis Trolltungy jako symbołu Norwegii i jej atrakcji turystycznej.
Opis różnych metod wejścia na Trolltungę i trudności wędrówki.
Instrukcje dotyczące transportu do Trolltungy, w tym autobusy i shuttle busy.
Opis możliwości noclegów na Trolltungie i ograniczeń związanych z tym.
Opis drogi i oznakowania szlaku na Trolltungę, a także miejsc do zrobienia zdjęć.
Opis możliwości wycieczek z przewodnikiem i ich zalet.
Informacje na temat czasu idealnego do wejścia na Trolltungę i dostępności w różnych okresach roku.
Podsumowanie i prośba o subskrypcję kanału oraz odwiedzenie bloga autora.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Witam was w szóstym odcinku podcastu Daleko w Świat. Dziś opowiem wam o wejściu na jedną z najpopularniejszych formacji skalnych na świecie - Trolltungę.
W podcaście zawieram informacje o trudności trekkingu, o tym jak go zorganizować i na co się przygotować, jak zaplanować transport i ile on kosztuje, jak skorzystać z usług przewodnika oraz czy można wejść na własną rękę, a także - o opcjach noclegowych - czy na Trolltundze wolno rozbić namiot? O tym wszystkim w podcaście!
A poniżej linki o których wspominam.
Jak wejść na Trolltungę - kompletny poradnik
Jak się nie męczyć chodząc po górach
Oferta przewodnicka na Trolltungę latem
Oferta przewodnicka na Trolltungę zimą
Oferta lotu helikopterem na Trolltungę