NAWROCKI ZDRADZI KACZYŃSKIEGO? AKTYWISTKI ATAKUJĄ TUSKA, TRUMP ROZMAWIA Z PUTINEM! | DUDEK o polityce
Profesor Antoni Dudek o polityce, czyli polityczne podsumowanie tygodnia w Polsce i na świecie. Co wydarzyło się w ostatnich dniach?
Oni obiecują mnóstwo rzeczy, których później nie dowożą, zwłaszcza tych takich naprawdę trudnych, bo co innego jest dać jakieś pieniądze do ręki. Ja uważam, że Tusk jest zużyty, jest przeciwskuteczny, robi coraz większe błędy. Proszę zwrócić uwagę, jak Sławomir Męcen gładko przeszedł po dosłownie kilku miesiącach od mówienia o Karolu Nawrockim jako o człowieku o wyglądzie niezbyt lotnego osiłka. To mi utwił ten cytat w pamięci, bo uważam, że to bardzo celny. do przedstawiania się w roli jednego z najbliższych partnerów politycznych pana prezydenta. Z tym na razie stoimy w martwym punkcie i ja nie widzę tu światełka w tunelu, bo nie ma woli politycznej dotyczącej PiSu i Platformy, żeby dokonać pewnej radykalnej zmiany ustrojowej w Polsce.
No jest właśnie, kosą, nawiasem mówiąc, na sztorc. To bardzo ciekawy instrument. Ale po kolei. Prezes Kaczyński wrócił do swojej ulubionej retoryki, ale jest pewien postęp, bo przed laty mówił, że Polska jest niemiecko-rosyjskim kondominium, a teraz się okazuje, że dopiero grozi nam bycie protektoratem, jak rozumiem, unijno-niemieckim. I oczywiście z tym będzie walczył i zrobi z tym porządek, bo to jest zagrożenie takie jak rozbiorami. Prezes Kaczyński ja ciągle nie rozumiem, dlaczego nie ma odwagi powiedzieć jasno, że Polska powinna opuścić Unię Europejską. Dlaczego nie mówi wprost jasno, że potrzebny jest poleksin i wtedy żadna Bruksela, żaden Berlin nie będzie nam w niczym ingerować. Ja nie rozumiem, dlaczego prezes Kaczyński nie ma odwagi tego powiedzieć, ale nie wątpię, że będzie miał tę odwagę mówić coraz głośniej przywódca nowej frakcji, która zainaugurowała w PiS-ie
swoją obecność i to jest właśnie pan Robert Bąkiewicz, bo to nie jest przypadkiem, że pozwolono mu na tej scenie wystąpić. Wprawdzie na samym końcu i można powiedzieć po zejściu tych głównych liderów PiSu, ale wiadomo, frakcja początkowa musi Frycowe zapłacić, ona musi spowolnie rozwinąć. Natomiast gratuluję prezesowi Kaczyńskiemu nowego sojusznika. To jest człowiek, który jest wzorem kultury elegancji w polskiej polityce i najwyższych standardów moralnych, etycznych, które PiS będzie wprowadzał do polskiej polityki. To jest pan Bąkiewicz. jak wiemy, będzie wyrywał chwasty. Nie powiedział wprost, że tym chwastem jest Tusk, ale jak się zestawi to, co mówił wcześniej prezes Kaczyński i ten entuzjazm, jaki zgromadzona tam publiczność wykazywała, ile ktoś padało nazwisko Tuska, w sensie, że Tuska trzeba usunąć i się pozbyć, no to zapewne tym chwastem numer jeden, którego pan Bonkiewicz tą kosą będzie wycinał z Polski jest Donald Tusk.
Teraz jest pytanie, czy oni przejdą od słów do czynów, bo jeśli chodzi o słowa, to już właściwie zostało powiedziane wszystko. Pozostaje pytanie, czy pan Bonkiewicz pójdzie dalej. No to miejmy nadzieję, że nie pójdzie, ale warto to obserwować i się temu przyglądać, bo jest to niewątpliwie oczywisty zwrot PiSu jeszcze bardziej w prawo, bo Kaczyński panicznie boi się już nie tylko Konfederacji Mącena i Bosaka, ale też Korony i Konfederacji Brauna. I Bonkiewicz ma być antidotum już nie na Bosaka i Mencena, tylko na Brauna. On ma inną wersję radykalizmu, bo Braun reprezentuje taki radykalizm, który się niestety zwodniczo niektórym podoba, taki bardzo o piękną polszczyzną formułowany. Bąkiewicz będzie nieco bardziej chropawą polszczyzną, ten podobny przekaz co Braun kierował, tyle że będzie przekierowywał wyborców na PiS, a nie na Brauna.
przedstawiał wszystkich mówców sobotnich i mówił po kolei, że premier, premier, ten wicepremier, ale się mówi premier. Jeszcze jest Przemek, który nie był premierem, ale może będzie. Nic specjalnego z tego nie wynika. I nie mówię już do pana, panie ministrze, panie premierze, inspe na przykład, koleży. Ksywkę mam już taką. A, czyli teraz pada ksywkę, premier. No i teraz pytanie, czy rzeczywiście Przemysław Czarnek będzie nowym premierem rządu Rzeczypospolitej. Pojawiają się takie sugestie, że Przemysław Czarnek byłby nowym premierem w momencie, gdyby PiS zawiązało koalicję z Konfederacją. W momencie, gdyby PiS przejęło jakimś cudem samodzielne rządy, to jednak premierem miałby zostać Mateusz Morawiecki.
Ile w tym prawdy, według pana? Ja powiem w ten sposób, nikt tego nie wie, może nawet sam prezes tego nie wie jeszcze, dlatego że on musi równoważyć te frakcje w PiS-ie i nie wie jaki będzie układ sił między tymi frakcjami za dwa lata hipotetycznie. Natomiast ja najmniej wierzę w powrót Mateusza Morawieckiego do roli premiera, dlatego że ja uważam, że on przed nim razem był tym premierem z woli Kaczyńskiego rzeczywiście, ale Kaczyński już nabrał dystansu do Morawieckiego po tym, jak on ujawnił swoje aspiracje do przejęcia schedy po prezesie. Pamiętam, był taki moment po... o poprzednich wyborach, ostatnich wyborach parlamentarnych, kiedy Morawiecki nieopatrznie powiedział, że mógłby, czyli kiedyś prezesowi życzy dużo zdrowia, ale ewentualnie jakby już prezes odszedł na emeryturę, to on by mógł, a na razie proponuje swoją kandydaturę na prezydenta.
No i wiemy, jak się to skończyło. Morawiecki został natychmiast przez prezesa zdezawuowany jako kandydat PiSu na prezydenta. Po wielu miesiącach się w końcu pojawiła kandydatura Nawrockiego. I moim zdaniem, ja powiem bardzo brutalnie, moim zdaniem Mateusz Morawiecki na dłuższą metę nie ma czego w PiS-ie szukać, bo teraz czas Bąkiewicza, czas Czarnka, a czas Morawieckiego w PiS-ie minął. PiS się po prostu coraz bardziej radykalizuje i skręca na prawo i miło, że Morawiecki występował na tym wiecu, można sobie go obejrzeć tam jak ktoś chce, to on nawet swoim strojem nie pasował. Nawet swoim strojem pasował na prezesa dużego banku, a nie na uczestnika tego ludowego, patriotycznego zgromadzenia, jakie prezes Kaczyński zwołał na placu zamkowym w Warszawie.
Więc moim zdaniem Morawiecki po prostu kariery w PiS-ie już większej niż zrobił dotąd nie zrobi, tylko on jeszcze... Nie chce się z tym pogodzić. W związku z tym zobaczymy, ile jeszcze w PiS-ie wytrzyma. Natomiast co do premierostwa Czarnka, wszystko jest możliwe, bo ja cały czas im słucham więcej Przemysława Czarnka, tym bardziej uważam, że on w najdoskonalszy sposób uosabia to, co ja nazywam DNA PiS-owskim. Nawet prezes Kaczyński co jakiś czas ma z tym problem, no ostatnio to wyszło przy okazji sprawy wypowiedzi Czarnka o tych psach, co go gryzą, jak jeździ po wsi na rowerze. I tam prawda, że właściwie on w związku z tym uważa, że te psy na łańcuchu to może jednak powinny być. od tego zdystansował. Ale zapewniam, że gdybyśmy zrobili badania elektoratu pisowskiego, to elektorat pisowski w znaczącej części przyznałby rację jednak Czarnkowi w sprawie tego, czy psy powinny być na łańcuchach, czy nie.
Więc to pokazuje nam tą różnicę. I w tym sensie ja uważam, że Przemysław Czarnek, im więcej go słucham, tym bardziej jest dla mnie takim wzorem z sewr elektoratu pisowskiego, tego głównego jej rdzenia, bo oczywiście ten elektorat ma tam swoje właśnie takie, powiedziałbym, bardziej radykalne, czy bardziej umiarkowane skrzydła, ale ten rdzeń jest właśnie jego uosobieniem z Przemysław Czarny. Więc szansę na premiera ciągle ma, aczkolwiek większe moim zdaniem właśnie jednak w przypadku... Gdyby PiS miał samodzielną większość niż w przypadku koalicji z Konfederacją. Dlaczego? Bo moim zdaniem Konfederacja będzie grała na to, żeby premier był od nich. Dlaczego? Bo będą chcieli mieć gwarancję bezpieczeństwa. Bo to nie jest odkrycie, że jak ktoś wchodzi w koalicję z PiS-em, to jest śmiertelnie zagrożony. No i teraz dobrze sobie wykupić możliwie wysoką polisę na życie.
I taką polisą na życie jest na przykład posiadanie po pierwsze stanowiska premiera, po drugie przynajmniej jednego resortu siłowego, jakby co. Bo z PiS-em nie ma żartów, jak wiemy. Zobaczymy, co to będzie. Dwa lata do wyborów, drodzy państwo. Poniedziałek. Przechodzimy do poniedziałku. W poniedziałek odbył się po pierwsze szczyt pokojowy w Egipcie. Tam rozmawiano o tym konflikcie na linii Izrael-Palestyna. Trump wystąpił też w Knesecie i w Knesecie powiedział, że wojna się skończyła, jeżeli chodzi o Izrael i Palestynę. Zresztą posłuchajmy dokładnie, co prezydent Stanów Zjednoczonych w Knesecie mówił. To historyczny moment dla Nowego Bliskiego Wschodu. Pragnę wyrazić moją wdzięczność dla człowieka, który wykazał się wspaniałą odwagą i patriotyzmem i sprawił, że ten moment był możliwy.
Rozmawialiście z prezydentem na temat tego, żeby on był patronem paktu senackiego między Konfederacją a PiS-em? Tak, to też był punkt naszej rozmowy. Prezydent Nawrocki doskonale rozumie sytuację, obserwuje te nasze nieporozumienia z prezesem Kaczyńskim. On się uśmiecha, nieporozumienia, nieporozumienia to jest eufemizm, to jest nabalanka. Jak tak obserwuję tę relację pomiędzy Sławomirem Encenem a Karolem Nawrockim, to mi się wydaje, że PiS wykreował Konfederacji Prezydenta. Nie, nie, spokojnie. To aż tak prosto nie będzie. Natomiast proszę zwrócić uwagę, jak Sławomir Męcen gładko przeszedł po dosłownie kilku miesiącach od mówienia o Karolu Nawrockim jako o człowieku o wyglądzie niezbyt lotnego osiłka, to mi utrwił ten cytat w pamięci, bo uważam, że bardzo celny, do przedstawiania się w roli jednego z najbliższych partnerów politycznych pana prezydenta, który się często...
Spotyka z liderem Konfederacji, mają znakomite relacje. I oczywiście to jest wszystko gra. To jest wszystko gra. Nie sądzę, żeby Mencel zmienił swój pogląd na temat Karola Nawrockiego, podobnie jak nie zmienił na temat Jarosława Kaczyńskiego, choć się tu szeroko uśmiechnął, kiedy mówił, że to są tylko takie drobne nieporozumienia. W istocie rzeczy toczy się bezwzględna walka, w której sytuacja wygląda tak. Karol Nawrocki nie będzie ani prezydentem PiSu, ani prezydentem Konfederacji, tylko będzie prezydentem swoim, swojej osoby, który będzie próbował zbudować koalicję PiSu i Konfederacji rządową, w której będzie chciał odgrywać rolę arbitra i takiego, powiedziałbym, ojca chrzestnego. To jest, myślę, celne porównanie. I może mu się to udać, bo to ku temu zmierza.
Dlaczego? Dlatego, że jedyną właśnie przeszkodą poważną na tej drodze jest prezes Kaczyński. Zgadza się, to jest potężna przeszkoda, ale są jeszcze dwa lata do tego, kiedy to się będzie ważyło. A za dwa lata prezes może na przykład nie być już w takiej dobrej formie, jak jest w tej chwili i wtedy będzie łatwiej tą przeszkodę usunąć. I wtedy nagle okaże się, że Bosak, Mencen, Przemysław Czarnek, Robert Bąkiewicz to są ludzie z tego samego pokolenia, do którego prezes Kaczyński już kompletnie nie należy i oni będą się w stanie dogadać ze sobą. I będziemy mieli taki uroczy rząd właśnie z Mencenem, Bonkiewiczem, Boże Grzegorzem Braunem, pokoleniowo innym, a prezes Kaczyński zostanie odznaczony orłem Orła Białego, ile jeszcze go nie odznaczył prezydent Nawrocki i zasugerowane mu zostanie, że już czas, aby został honorowym prezesem PiSu.
To była katastrofa, która ostatecznie się skończyła w 2015 podwójnym zwycięstwem PiSu. I oby to się nie skończyło podobnie. Mówię oby, dlatego że ja nie uważam, żeby dla Polski powrót PiSu do władzy był dobrym rozwiązaniem. Mówię to całkowicie otwarcie. Uważam, że jest to partia odwetu. Jest to partia tak nieprawdopodobnie skoncentrowana na rozliczeniach ekipy pisowskiej, że głównie będzie się tym zajmować. Jednym z powodów zguby, słabości dzisiaj koalicji rządowej jest to, że ona za dużo poświęcała czasu w tych dwóch latach, zresztą nieudolne rozliczenia, a za mało na pewne pozytywne działania. Tak w przypadku PiSu będzie to do kwadratu. I w moim zdaniem to dla Polski będzie jeszcze gorsze rozwiązanie. Ja jeszcze oglądając ten spot mam takie wrażenie, za każdym razem, kiedy słyszę, jak koalicja obywatelska czy koalicja rządowa chwali się tym, że czy dała, no nie to, że dali, ale że utrzymali 800+, to mam wrażenie, że oni po prostu nie mają się czym pochwalić od siebie.
Nie na własność. Ludzie muszą się pogodzić z tym, że nie będzie tak, jak to było dawniej, że wszyscy mają coś na własność. Znaczna część uboższych Polaków będzie musiała mieszkać w mieszkaniach niewłasnych, ale chodzi o to, żeby czynsze, które płacą, były na przyzwoitym poziomie i żeby nie było ich łatwo stamtąd usunąć. I to jest problem. I tutaj moim zdaniem nie da się tego rozwiązać inaczej, jak angażując w to samorządy. Dlatego, że próby budowania, rozwiązania problemu mieszkaniowego wyłącznie przez deweloperów się kończyły, no delikatnie mówiąc, gigantycznymi wzrostami cen i co tu kryć, nadmiernymi zyskami deweloperów. A z kolei próby, które PiS realizował programem mieszkanie, który to samo państwo będzie budować, też się skończyły fiaskiem.
Więc moim zdaniem rozwiązaniem pośrednim jest zaangażowanie samorządów w to, ale to by wymagało radykalnej przebudowy ustroju Polski, na którą politycy w Warszawie się nie chcą zgodzić, bo to by wymagało dania samorządom znacznie większego zakresu władzy niż dzisiaj mają, a to by oznaczało, że elita warszawska urzędnicza i polityczna traci tą władzę. I w związku z tym na razie stoimy w martwym punkcie. Ja nie widzę tu światełka w tunelu, bo nie ma woli politycznej dotyczącej PiSu i Platformy, żeby dokonać pewnej radykalnej zmiany ustrojowej w Polsce. Natomiast można właśnie się przerzucać odpowiedzialnością. Nie, to wyście nie zbudowali, a my zbudowaliśmy parę tysięcy więcej. I ta frustracja będzie narastała. Ja nie widzę tu szans. Dlaczego? Dlatego, że wszystkie eksperymenty na gruncie obecnych możliwości ustrojowych zostały już wyczerpane, jeśli chodzi o politykę mieszkaniową.
Czyli widzicie Państwo, jakby 100% Polaków zagłosowało na rząd Nalda Tuska, to by wszystkie obietnice... Nawet na koalicji obywatelską, ona by wtedy zrealizowała 100%. No oczywiście to jest kpina i to jest przykład właśnie takich wypowiedzi, które nie przysporzą Tuskowi zwolenników, raczej odwrotnie ich odbiorą. Natomiast oczywiście... Żeby była jasność, to nie jest tak, że on nie ma zupełnie racji. Jest przede wszystkim tak, że dzisiejszy rząd jest nieustannie rozliczany ze stu konkretów, a nie jest to rząd wyłącznie koalicji obywatelskiej, tylko jest to rząd koalicyjny. W związku z tym podstawą do rozliczania dzisiejszego rządu z jego obietnic nie powinna być... 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej, tylko umowa koalicyjna i dedykuje to zwłaszcza prezydentowi Nawrockiemu, o którego zresztą realizacji jego obietnic za chwilę będziemy rozmawiać, bo on robi przytyki ostatnio, że tych 100, podobnie jak jeszcze politycy PiSu, 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej, gdzie 100 obietnic na 100 dni zostało zrealizowanych.
PiS się zawsze chwali, obiecaliśmy, 500 plus zrobiliśmy. To świetnie, to Koalicja Obywatelska obiecała babciowe i zrobiła babciowe. No a co z całą resztą? I to dotyczy i PiSu, i Koalicji Obywatelskiej. Oni obiecują mnóstwo rzeczy, których później nie dowożą, zwłaszcza tych takich naprawdę trudnych, bo co innego jest dać jakieś pieniądze do ręki, jak się je pożyczy, nie swoje zresztą, a co innego jest przebudować jakiś obszar funkcjonowania państwa, znaczy tak skomplikowany jak służba zdrowia na przykład, czy system energetyczny. A czy też, jeżeli chodzi o babciowe i 500+, to różnica skali, prawda? Bo jednak babciowe nie jest tak szeroko. Tak, to prawda. Oczywiście to nie jest ta kwota i chwała Bogu, zresztą, bo ten budżet już do reszty się załamął, gdyby babciowe kosztowało tyle, co 800+. Ale, że w koalicji rządzącej, rządowej dzieje się niedobrze, to też mieliśmy przykład właśnie przy środzie.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Profesor Antoni Dudek o polityce, czyli polityczne podsumowanie tygodnia w Polsce i na świecie. Co wydarzyło się w ostatnich dniach?