Mentionsy Mentionsy
DUDEK o polityce
DUDEK o polityce

TAJNE SPOTKANIE NAWROCKIEGO, WOJNA W PIS I WIELKA KORUPCJA NA UKRAINIE | Dudek o Polityce

30.11.2025 ·48 min 56 s

To już dwa lata programu "Dudek o Polityce" na kanale Super Expressu. Z tej okazji mamy dla Was prezent od prof. Antoniego Dudka - wydanie specjalne programu na żywo! W pierwszej części tradycyjnie prof. Dudek z Arturem Jarząbkiem podsumują polityczny tydzień.

Premier Morawiecki nigdy w PiS-ie kochany nie był. On był pewnym kaprysem prezesa Kaczyńskiego, który go przeforsował na premiera, a lud PiS-owski nigdy premiera Morawieckiego nie pokochał i nie pokocha, no niestety także i z powodu jego majątku. Mam wrażenie, że ta chęć nie przegrania wyborów, ten strach, że się możemy narazić wyborcom, powoduje, że politycy, którzy dzisiaj rządzą Polską, są coraz mniej, powiedziałbym, odpowiedzialni za państwo, a coraz bardziej interesuje ich włącznie własny interes. To pokazuje, jak daleko sięgała ta afera korupcyjna, jak Zełyński się czuje zagrożony.

Tymczasem prawda jest taka, że wskutek niedoskonałości regulaminu sejmowego marszałkowie sobie Kolejni, bo to nie Włodzimierz Czarzasty jest tylko pierwszy, który szczerze o tym powiedział, ale przypamiętamy marszałków i marszałkinie z czasów PiSu, ale nawet i wcześniej. To była ta część zakulisowej władzy marszałka Sejmu, która mu pozwalała trzymać w szufladzie pewne projekty miesiącami, a czasem i latami, no bo takie ma... Widzimi się. Tak być nie powinno, ale tak jest i w tym sensie Czarzasty powiedział prawdę. Nawet jak się później zaczął z tego wycofywać, to nie jest faktem, że on dalej tą władzę ma, bo nie ma rzeczywiście żadnego nakazu zmuszającego marszałka, żeby z tej szuflady w ciągu na przykład określonego czasu, na przykład nie wiem 60 dni od momentu KONIEC!

Tam byli przedstawiciele Włoch, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Natomiast nie było nikogo z Polski. No i to oczywiście natychmiast doprowadziło do konfliktu w Polsce. Z jednej strony padły oskarżenia ze strony PiSu i opozycji, że rząd Tuska jest nieudolny, nie potrafi nic załatwić, jest tam nieobecny. Z drugiej strony ze strony obozu rządzącego były zarzuty pod adresem prezydenta Nawrockiego, że skoro ma takie fantastyczne relacje z prezydentem Trumpem, to dlaczego nie załatwił, że Polska jest tam obecna. Brutalna prawda niestety jest taka, że nawet gdyby Prezydent z rządem działali w tej sprawie wspólnie, a nie działają, to i tak by nie byli w stanie załatwić obecności Polski w Genewie. Z bardzo brutalnego powodu jesteśmy za małym graczem. Choćbyśmy bardzo chcieli być bardziej znaczącym graczem, to z jakiegoś powodu, o którym musimy długo rozmawiać, nie było kiedyś nas w formacie normandzkim, kiedy przed laty negocjowano po aneksji Krymu pierwsze porozumienia pokojowe i nie ma nas też w tych obecnych rozmowach.

I zawarli tam takie związki. Czy te związki mają być przez państwo polskie uznawane, czy nieuznawane? I tu się rodzi problem, który będzie musiał rozstrzygnąć rząd. Ja się najbardziej obawiam, że rozstrzygnięcie będzie tymczasowe. To znaczy, ewidentnie jak słuchałem wypowiedzi głównych polityków innych, poza tymi, których tu słyszeliśmy, ale nawet ministra Żurka, to obecny rząd będzie się starał wprowadzić wyrok TSUE w życie, czyli urzędy Stany Cywilnego zaczną rejestrować te Związki jednopłciowe zawierane poza granicami Polski i ci ludzie będą się przez czas jakiś, mam tu na myśli najbliższe wybory parlamentarne, czuli, że już są małżeństwem traktowanym przez państwo polskie. Tyle tylko, że obawiam się, że w tak zwanym międzyczasie posłowie PiSu czy Konfederacji zaskarżą te rozstrzygnięcia rządowe do Trybunału Konstytucyjnego,

Natomiast od momentu, jak Nawrocki wygrał, jest jasne, że jakiekolwiek legislacyjne zmiany dotyczące sądownictwa w wykonaniu obecnego rządu nie przejdą. I teraz możemy teoretycznie liczyć na to, że w 27 roku to PiS z koalicjantami przejmie swoimi władze i razem z Nawrockim wrócą do ziobrowych reform wymiaru sprawiedliwości. Tylko wiemy, jak się te poprzednie skończyły. Proszę zwrócić uwagę, większość z tego okresu, o którym tu mówiłem, to jest 8 lat rządów pana Ziobry. Który miał prezydenta Dudę i oni nie byli w stanie sprawić, żeby wymiar sprawiedliwości zaczął działać lepiej, żeby ten proces pana senatora Kwiatkowskiego i byłego posła Burego się skończył wcześniej. I to pokazuje skalę klęski pana Ziobry, jeśli chodzi o reformowanie wymiaru sprawiedliwości. Więc powrót Ziobry albo jego ludzi do reformowania wymiaru sprawiedliwości jest po prostu zapowiedzią jeszcze większej katastrofy.

A ci Polacy, niestety, ale pana prezydenta Nawrockiego jakoś nie chcieli poprzeć w ostatnich wyborach. I też poparcie dla PiSu, dla Polaków mieszkających za granicą, z wyjątkiem Polonii amerykańskiej, nie jest wysokie. No i właśnie dlatego ci Polacy, no nie chcieli, znaczy inaczej, pan prezydent nie chce dawać tym Polakom możliwości oddawania głosu korespondencyjnego, ale ukrywa to pod hasłem, no przepraszam bardzo, to mogą być nadużycia. A druga jest jeszcze ciekawsza, drugie weto. Drugie weto pana prezydenta dotyczy fundacji rodzinnych. Otóż pan prezydent tak strasznie zabiega o to, żeby rząd efektywnie różnego rodzaju nadużycia podatkowe ścigał. Tymczasem to jest klasyczny przykład, jak utrudnia rządowi właśnie te działania, bo o co chodzi z tymi fundacjami rodzinnymi. To jest pewien pomysł, który moim zdaniem jest mocno wątpliwy w ogóle, który wymyślono wcześniej dla bardzo bogatych ludzi, którzy takie fundacje zakładali, żeby unikać podatków.

No więc Panie Profesorze, zacznijmy od wojny frakcji w Pisie. Tajemniczo brzmi, ale według ustaleń TVN24 w Pałacu Prezydenckim doszło ostatnio do tajnego spotkania Karola Nawrockiego z Mateuszem Morawieckim. Chodzi też o to, że Mateusz Morawiecki prawdopodobnie tak... Mówią na mieście, jest wypychane z Prawa i Sprawiedliwości. Powstała rada programowa, która zrzesza, proszę bardzo, Przemysław Czarnek, Patryk Jaki, Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński. Nie ma tam Mateusza Morawieckiego, który odgrywał sporą rolę w poprzednim rządzie, przecież był premierem. Czy rzeczywiście tak, o właśnie widzimy to zdjęcie. To jest tak zwana frakcja maślarzy, którą widzimy, tak jest nazywana od czasu jak Tobiasz Bocheński, który uchodzi za jej prominentnego przedstawiciela, zaczął narzekać, że w samolotach lotu jest podawane niemieckie masło.

Chodziło o te masło. Dużo tych frakcji tam jest. Nie, nie, nie. Są kosynierzy, tak, ale to jest ta frakcja, powiem, pół żartem, pół serio, najbardziej skrajna z panem Bonkiewiczem. No i jest frakcja bankowa z prezesem Morawieckim. Ona jest w opałach. Rzeczywiście i mnie nie dziwi, że ona jest w opałach, bo premier Morawiecki nigdy w PiS-ie kochany nie był. On był pewnym kaprysem prezesa Kaczyńskiego, który go przeforsował na premiera, a lud PiS-owski nigdy premiera Morawieckiego nie pokochał i nie pokocha. No niestety... Także i z powodu jego majątku. Niestety Morawiecki jest dla ludu pisowskiego podejrzanie bogaty, a w PiS-ie się nie lubi generalnie bogatych Polaków, bo uważa się, że w Polsce uczciwy człowiek nie mógł się nigdy dorobić, więc tym bardziej premier Morawiecki, którego majątek jest obliczany na powyżej 100 milionów, no takich pieniędzy zdaniem wielu ludzi w PiS-ie nie mógł się dorobić i stąd w PiS-ie nie jest lubiany, ale jest jeszcze drugi powód.

Wielu polityków PiSu, zwłaszcza nowa frakcja Ziobrystów, którzy teraz dołączyli do Maślarzy, widzieliśmy tam posła Jakiego jako prominentnego przedstawiciela tej grupy, nienawidzi Morawieckiego od czasu konfliktu Morawieckiego z Ziobrą w czasach rządów PiSu, oskarżając nieustannie Morawieckiego o kapitulantstwo nie bez racji wobec Unii Europejskiej, dlatego że to rząd Morawieckiego zaciągał cały szereg zobowiązań Dotyczących pakietu klimatycznego, które teraz rząd Tuska lepiej czy gorzej próbuje odkręcić. Tymczasem Morawiecki prezentował się na arenie międzynarodowej w Polsce, że on broni w Brukseli polskich interesów. Więc w sumie Morawiecki ma ogromne problemy w PiS-ie, co nie znaczy, że da się z niego wypchnąć. Ja uważam, że Morawiecki będzie w PiS-ie tak długo, Aż straci ostateczną nadzieję, że może zostać sukcesorem prezesa Kaczyńskiego.

A ponieważ walka o sukcesję jeszcze przed nami, bo prezes Kaczyński ciągle jako tako się trzyma na czele PiSu, to Morawiecki tam tkwi w nadziei, że jakimś cudem, z jakiegoś specyficznego splotu okoliczności uda mu się tę partię przejąć. A nie przejmie jej Przemysław Czarny, który na dziś moim zdaniem jest głównym faworytem, jako można powiedzieć taki dziekan, czy lider tej frakcji maślarzy. Tam jest na tym zdjęciu też widoczny. I moim zdaniem to on dzisiaj, gdyby prezesa Kaczyńskiego zabrakło, byłby tym, który by tam miał największe szanse na przejęcie tego. Tak jak mówię, dlaczego? Dlatego, że on pod każdym względem i fizjonomii, i sposobu mówienia, i sposobu myślenia reprezentuje kwintesencję tego, co jest prawem i sprawiedliwością dzisiaj. Ja się jeszcze zastanawiam, jaka jest szansa na to, że Mateusz Morawiecki wejdzie jeszcze w łaski Jarosława Kaczyńskiego i być może on będzie tym, którego Jarosław Kaczyński namaści na przyszłego również... Nie, nie, nie.

Prezes Kaczyński najprawdopodobniej jednak nikogo nie namaści, a jeśli to zrobi albo zrobił gdzieś tam w szufladzie prezesa jest zakalakowana pieczęcią, prawda, lista czy testament polityczny, to ja obstawiam, że tam jest Mariusz Błaszczak wymieniony, którego przypadkiem nie ma na tym zdjęciu, które widzieliśmy wcześniej, nie ma na żadnej miny, bo on jest zawsze przy prezesie. On jest tym najwierniejszym z wiernych i to jego prezes by ewentualnie widział. Problem w tym, że tak jak Morawiecki nie jest w PiS-ie lubiany, tak Błaszczak nie jest szanowany, bo on jest po prostu tym pomocnikiem numer jeden, ale nie przejawia właśnie żadnej własnej osobowości, się tylko powtarza zawsze pod prezesem te jego slogany. W związku z tym w przeciwieństwie na przykład do Czarnka, który pokazał, że patrzy strategicznie. To był taki krytyczny moment.

W czasie, kiedy prezes Kaczyński rozwijał wojnę z Mencenem, Czarnek przerażony tym i słusznie zaczął mówić o pakcie senackim z Konfederacją. Dlaczego? No po to, żeby właśnie dać szansę na przyszłe rządy PiS-owi, bo prezes Kaczyński ciągle wierzy, że PiS będzie miał samodzielną większość w następnym Sejmie, a Czarnek i inni już raczej w to nie wierzą i myślę, że oni mają rację. A Mateusz Morawiecki był pewnie u prezydenta, dlatego przyjeżdża do prezydenta, sygnuje premiera, więc być może... Ja myślę, że oni o przyszłym premierze nie rozmawiali. Po prostu Morawiecki chciał się panu prezydentowi Nawrockiemu przypomnieć i wybadać, czy prezydent Nawrocki jego też widzi pod tym swoim wielkim namiotem. Bo prezydent Nawrocki ewidentnie, to jest jego strategiczny cel, będzie chciał zbudować wielki polski obóz prawicy od Morawieckiego po Brauna, z którym się na razie nie spotkał, ale to jest tylko kwestia czasu, kiedy oficjalnie bądź nieoficjalnie się z Braunem spotka.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.