Sektor E125 (Nadrabiamy zaległości)
Sektor E125 (Nadrabiamy zaległości) by Czwarta Trybuna Podcast
125. odcinek podcastu Czwarta Trybuna. Dzisiaj w standardowym składzie, można by powiedzieć, chujowo, ale stabilnie, czyli jest kolega Grzegorz. Cześć. Jest kolega Maciej. Cześć. A ja jestem i ja, Śledziu. Spotykamy się po dłuższej przerwie. Kto by się spodziewał? Ostatnio nagrywaliśmy po meczu z Widzewem Łódź, kiedy to... wdrapaliśmy się na szczyt tabeli i od tego czasu parę meczów udało się już Górnikowi rozegrać standardowo. Przypomnijmy, co to było, czyli wyjazd do Książenic na mecz Pucharu Polski z rezerwami Legii Warszawa. wygrany przez Górnika 3-0, remis w Krakowie z Krakowią 1-1, wygrana w Zabrzu z Legią Warszawa 3-1 oraz niedawny sobotni mecz, remis w Kielcach z Koroną 1-1.
I nawet bez chyba patrzenia w jaki sposób my wyglądaliśmy. Meczu z Krakowiem już dawno nie pamiętam, więc ciężko cokolwiek powiedzieć. O euforii po Legii właściwie nie trzeba za dużo opowiadać. Wszystkie mecze kończymy. Bo to był chyba jeden z najładniejszych meczy Górnika. Fakt też chyba taki, że Legia była arcyzmowa w tym meczu. natomiast no tu trzeba zwrócić uwagę że plan przygotowany przez trenera przede wszystkim ta dominacja w środku pola była gigantyczna bo właściwie każdą drugą piłkę zbieraliśmy i potrafiliśmy to wykorzystać no i zupełnie odmiennie było w Kielcach gdzie pierwszą połowę tak naprawdę w środku pola właśnie przegraliśmy i to bardzo było bardzo widoczne
że cudem było cudem, ale udało nam się wywalczyć remis. Fajnie, że ta bramka padła w 90. minucie, w sensie już w tej tak zwanej ostatniej akcji meczu, bo to na pewno też działa fajnie mentalnie na ten zespół i pokazuje, że opłaca się grać do końca. Do meczu pucharowego się nie będę odnosił, bo to tak jak powiedziałeś zadanie miało być wykonane i zostało wykonane. To co los nam zabrał w meczu z Krakowią można powiedzieć, że oddał nam w ostatnim meczu z Koroną. Z tych trzech spotkań zdecydowanie najlepsze przeciwko Legii. W tych dwóch spotkaniach zremisowanych przede wszystkim cieszy to, że nie przegrywamy, że nawet te...
cięższe mecze, w których można powiedzieć nie idzie nam tak swobodnie ta gra, nie przegrywamy i fajnie, że trener reaguje na to, co się dzieje na boisku, bo i w spotkaniu z Krakowią i w spotkaniu z Koroną na drugą połowę Górnik wychodzi odmieniony. Widać, że tam od początku coś nie funkcjonuje i trener nie czeka do ostatniej chwili, tylko już w przerwie czy robi zmiany, czy ustawienie po prostu tak, żeby to skorygować i to przynosi efekt, bo pierwsza połowa na Krakowi dużo słabsza niż ta druga, w której zaczęliśmy kreować sytuację.
Sztab trenerski jest w stanie reagować. Tak, bo właśnie to jest to, co zaznaczyłem, bo przypominały mi się czasy Jana Urbana, gdzie czasami gra nam się nie kleiła, a musieliśmy czekać czasem do 70. minuty na jakiekolwiek reakcje i nie raz o tym rozmawialiśmy, że to jest troszeczkę frustrujące, że każdy widzi, że coś tutaj nie gra, a dalej liczymy nie wiadomo na co. Tutaj jednak czegoś takiego nie ma i tak jak powiedziałem, i w meczu z Krakowią gdzie pierwsza połowa nie była aż tak zła jak na Koronie, ale dalej nie przynosiła żadnych efektów i my nie tworzyliśmy sobie tam sytuacji bramkowych. Od razu druga połowa zmiany i tam w drugiej połowie za chwilę mieliśmy dwie, trzy sytuacje i to takie naprawdę klarowne, więc tu widać i to samo w meczu z Koroną.
Może sytuacji jako takich nie było, ale tak rano już było widać, że wygląda lepiej. Tam było 52 minuta, myśmy nie wychodzili spod obrębu pola karnego Korony. Tak, wiesz, to właśnie co mówię, podajesz ten przykład meczu z Krakowią i to wydaje mi się, że jest taki najlepszy, można powiedzieć, przykład, bo tak, z jednej strony samo przygotowanie do meczu. Okej, pierwsza połowa, można powiedzieć, nie była super w naszym wykonaniu, pełna zgoda. Trzeba docenić też... Z Krakowią, przepraszam. Okej, bo ona nie była super, ale tam były pozytywy, bo Krakowi nie daliśmy w ogóle dojść do... Do tego chciałem dojść.
Z jednej strony masz... Trzeba docenić Krakowie, bo jednak potencjał w Krakowie jest bardzo duży. Ci zawodnicy są naprawdę jakościowi. I w pierwszej połowie było to widoczne, jak oni doskakiwali na przykład do pressingu. Jak szybko grali, jak zostawiali nam mało czasu na to, żeby grać tą, że tak powiem, naszą piłeczkę. Jak świetnie po przyjęciu piłki oni od razu potrafili zrobić przestrzeń, utworzyć. Więc pod tym względem Krakowie wyglądała świetnie. Natomiast to na nic się nie przekładało. Tak naprawdę poza jedną tam sytuacją... jakąś, można powiedzieć, taką naprawdę klarowną, to to nie było tak, że myśmy drżeli o wynik. Okej, Krakowia narzucała, można powiedzieć, bardziej swój styl gry, ale z tego nic nie wynikało.
Tak jak mówię, w obronie graliśmy dobrze, ale nie tworzyliśmy żadnych sytuacji. Ale wchodzimy na drugą połowę i już widać... że są zrobione konkretne zmiany jakby w naszych zachowaniach. No i tak jak ty mówisz, tak? Zaczęło się tam 44 minuta chyba poprzeczka Janży, nie? Za chwilę miałeś sytuację Kubicki, Ambrose. Tam przecież chyba Liset też jeszcze miał. Więc tak naprawdę my spokojnie mogliśmy ten mecz wygrać. Zaznaczając? że dalej dobrze wyglądaliśmy w obronie, bo dalej utrzymaliśmy ten poziom w obronie, bo Krakowia, przecież ta bramka to była chyba, nie wiem czy to nie była jakaś taka pierwsza, bardziej klarowna sytuacja Krakowi w tym meczu i tak jak mówię, dalej utrzymaliśmy ten fajny poziom w obronie, nie dopuszczaliśmy Krakowi do jakiegoś zagrożenia, a sami zaczęliśmy je tworzyć, także tutaj mimo, że coś już w miarę nieźle funkcjonowało
mieliśmy bardzo mało tych sytuacji bramkowych, ale mówię, nawet ten z Krakowią, to już w tej drugiej połowie, to co mówimy, już miałeś poza bramką trzy sytuacje takie naprawdę klarowne. W meczu z Legią też były sytuacje jeszcze i teraz mówię, masz w każdym spotkaniu, my mamy sytuację na strzelenie gola, więc kibic jako kibic z trybun uważam, że nie stracił nic. Ja ci powiem tak, ja czasem patrzę po meczu w statystykę i mówię, że myśmy mieli takie małe posiadanie, bo nie czujesz tego w ogóle z boiska właśnie przez to i nie czujesz, że my jesteśmy, bo czasem okej, wiesz, że jest zespół, który jest zespołem nastawionym stricte na grę z konty, fazy przejściowe, jak to się ładnie teraz mówi, ale po prostu nastawiasz się na grę z konty i zakładasz, że będziesz miał małe posiadanie, ale ty wiesz, że to jest twój styl.
bardziej bezpośrednie dogranie. Szybkie transportowanie tej piłki do przodu. Tak, tak, nie klepiesz już tej piłki. Szybko to przekazasz. Nie klepiesz tej piłki tak, żeby wejść tą piłką do bramki. Bo nawet za trenera Urbana, pamiętacie, jak graliśmy tą koronkę, nieraz o tym Krzysiu na trybunach rozmawialiśmy, jak podchodził środkowy pomocnik po piłkę, I od razu z pierwszej odgrywał albo grał do bocznego obrońcy i tak się klepało to przez 15 minut, no i super, ale nic z tego nie wynikało. Tutaj jednak czy już obrońcy właśnie to, co gramy na liseta, czy już wykorzystywanie tych skrzydłowych, mówię, naszym zadaniem jest szybkie przetransportowanie piłki i nie patrzenie na posiadanie i klepanie bez sensu i to jest na pewno na plus. Ale właśnie jeszcze wracając do tych statystyk, tak jak podajesz tą statystykę z Legii, ale jakbyśmy spojrzeli statystycznie na drugą połowę z Krakowi, gdzie tak naprawdę było 62 do 38 posiadanie piłki na korzyść Krakowi, a powiedziałbyś tak...
Teraz sobie odwracając z pamięci druga połowa, że to Krakowia miała takie duże posiadanie i to ona jakby kontrolowała. No nie, bo to co dziś mówimy, mamy bramkę i trzy sytuacje, wersus Krakowia, która ma tylko sytuację bramkową, bo ja tam nie kojarzę, żeby tam było jakiekolwiek większe zagrożenie pod naszą bramką. Także to ewidentnie już w drugiej połowie bliżsi strzelania tej bramki byliśmy my i się bardziej zapowiadało na to, że to my strzelimy. Więc ten właśnie, tak jak wspominałem, że na początku byłem trochę tam zmartwiony, że to może być taki styl, ale ten styl, który zaproponował ten Gasparik, jakby totalnie mi nie przeszkadza. Wręcz uważam, że jest naprawdę bardzo efektywny przede wszystkim, a jednocześnie bywa efektowny.
A widzisz to po statystykach w meczu z koroną pierwszej połowy, gdzie posiadanie wydaje się... 51 do 49 na korzyść Krakowi, czyli można powiedzieć porówno, ale już strzały na bramkę 3, wielkie szanse 3 przy 0 strzałach celnych Górnika i 0 szansach, to oddawało to, że nie istniejemy ofensywnie w żaden sposób. A mimo wszystko ta statystyka była... No ale dokładnie, że już w trakcie meczu pisaliśmy, że nasz przód w ogóle nie istnieje. Pamiętam naszą dyskusję, gdzie zastanawialiśmy się, czy w ogóle można kogokolwiek wyróżnić.
Natomiast już teraz, tak? Sześć bramek, dwie asysty. Natomiast nawet już nie chodzi mi o same liczby, tylko te niektóre zachowania. Pramka z Krakowią, gdzie asysta Soła do Liseta. To pewnie wydaje mi się, że Soł z poprzedniego sezonu to próbowałby coś dla siebie z tego, mimo że bardzo ciężka sytuacja, dla siebie zrobić. Soł od razu zagrał do Liseta. Tak, bramka z Legią. Bramka z Legią, gdzie wystartował, wiesz, pierwsza do środkowania. Ale nie, pierwsza do chłania, to jakbyśmy mieli zestawić tego początkowego Soła, to albo byłby drybling gdzieś do linii nieudany,
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.