Trump vs. Harris: wielki finał | Co to będzie w Ameryce
Kto według nas wygra amerykańskie wybory? Co nam powiedzą wyniki w hrabstwie Kosciuszko w Indianie? Dlaczego nie ufamy sondażom? I jak Trump szykuje grunt pod próbę przejęcia władzy? Do wyborów prezydenckich w USA zostało ledwo 5 dni, a to jest nasz specjalny odcinek, w którym opowiemy, czego się po nich spodziewać. Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz. Gala Trumpa w Nowym Jorku: https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,31421410,faszystowska-gala-trumpa-jak-wygra-chce-wyprowadzic-wojsko.html#s=BoxMMtImg1Amerykański kanał nadawczy Gazeta.pl: https://www.facebook.com/messages/t/8729074320486398/ (00:00) Intro (01:40) Czy możemy ufać sondażom? (11:16) Kto obrazi więcej wyborców? (15:45) Kiedy poznamy wyniki? (19:43) Warszawa rozdaje karty w Waszyngtonie (25:30) Wyborcze combo! (33:38) Awantura o ukradzione wybory (38:45) Teorie spiskowe (45:25) Wyborczy hazard (48:43) Jak Trump może ukraść wybory? (55:57) CTB obstawia
Idą po prostu łeb w łeb Kamala Harris i Donald Trump. To są różnice mniejsze od błędów statystycznego rzędu, nie wiem, pół procenta. No i myśmy już doszli jakiś czas temu do wniosku, że czy my wierzymy tym sondażom? Tak średnio. Tak, to znaczy w gruncie rzeczy bardzo ciężko, znaczy inaczej, może od początku. Źle powiedziałam. Źle zacząłem. Nie, ja źle zaczęłam. Nie, nie, ty zaczęłaś świetnie, ja się zakręciłem. To, że niemal wszystkie sondaże na poziomie zarówno ogólnonarodowym, jak i na poziomie tych stanów, które wiemy, że będą decydowały o wyniku wyborów, tych stanów, gdzie ta różnica jest najmniejsza, to, że niemal wszystkie sondaże zamykają się w różnicy między Trumpem a Kamalą Harris około dwóch punktów procentowych,
to jest po prostu statystycznie niemożliwe albo bardzo mało wiarygodne. Nawet gdyby ten wyścig był faktycznie tak postawiony na ostrzu noża, że decydujące będzie parę tysięcy głosów i tam obaj Kamala i Trump idą na remis, to spodziewalibyśmy się, że przy takiej liczbie sondaży mielibyśmy sondaże, które pokazują, że Trump prowadzi o 5 punktów procentowych, takie, które pokazują, że Kamala prowadzi o 5 punktów procentowych. Tymczasem jeśli spojrzymy na te sondaże z ostatnich trzech tygodni, to wszędzie jest po prostu remis albo Trump plus jeden, albo Kamala plus jeden. Tak nie działa statystyka, tak nie działa prawdopodobieństwo. To jest bardzo podejrzane. To oczywiście nie znaczy, że te sondaże są jakoś tam wydrukowane czy wzięte z głowy. No właśnie, czy siedzi badacz w sondażowni i patrzy i po prostu tak jak Trump nam zaraz powie, że głosy po prostu wyrzucają do śmieci, tak on wyrzuca do śmieci odpowiedzi respondentów?
Nie, ponieważ sondaże, no my myślimy o sondażach właśnie jako o takim, tak jakbyśmy zrobili sondę w klasie, tak? I czy po prostu w miejscu pracy jest 30 osób, 15 osób podnosi ręce i mówi, że głosuje na Trumpa, 15 osób podnosi ręce i mówi, że głosuje na Kamala Harris. Sondaże są dużo bardziej symulacją czy projekcją niż takim prostym liczeniem tego, ilu respondentów było na tak, a ilu na nie, albo ilu było za domkrotami, ilu za republikanami. Ponieważ w oczywisty sposób sondaże próbują odwzorować jak najlepiej elektorat. a nie wiemy, kto pójdzie zagłosować w dniu wyborów. Więc możemy się opierać o tym, kto głosował w przeszłości, jak wygląda kompozycja demograficzna elektoratu, ile jest osób młodych, starych, ile jest osób białych, ile jest osób czarnych, ile jest osób po prostu amerykanie pochodzenia.
latynoamerykańskiego. Ilu jest z wyższym wykształceniem, ilu z niższym. Po pierwsze, trochę to przewidujemy, no bo możemy się opierać na tym, jak było 4 lata temu, jak było 8 lat temu, ale to się przecież zmienia. Musimy wymyślić też, ilu nowych wyborców będzie, którzy nie głosowali 4 lata temu. Ilu odeszło. Ilu odeszło. Spośród tych nowych musimy próbować jakoś wykoncypować, ilu z nich będzie głosowało na Kamale. Więc na przykład w sondażach często zadaje się pytanie, po pierwsze, czy zagłosujesz na tego kandydata, czy na tą kandydatkę, a po drugie, z jakim prawdopodobieństwem faktycznie zagłosujesz i zagłosujesz na tą osobę. I tu znowu, zazwyczaj wyborcy są proszeni o zaznaczenie w skali od 1 do 10. No i czy decydujemy, że ci prawdopodobni wyborcy to są ci, którzy dali 5, czy 7, czy 8 kandydatów, Nie wiadomo. Nie wiadomo też, czy faktycznie to odzwierciedla faktyczną, jakby to, czy oni tak zagłosują, czy nie.
Czy po prostu ktoś jest bardziej optymistyczny co do swojego jakby chęci zagłosowania, a potem nie zagłosuje. Czyli te wyniki po prostu, każda sondażownia podejmuje decyzję, jak interpretować swoje własne pytania po prostu w którymś momencie. Dokładnie, więc każda sondażownia musi dokonać ogromnej liczby wyborów na etapie przetwarzania sondaży i te wybory w naturalny sposób decydują o tym, jak ten sondaż będzie summa summarum wyglądał. To znaczy, czy zakładamy, że elektorat będzie bardzo podobny do tego w 2020 roku, czy nie. Czy zakładamy to, czy tamto. Jak zakładamy, że będą głosowali republikanie, którzy są może bardziej teraz chętni na głosowania na Kamalę, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Kamala prowadziła kampanię Czyli, mówiąc innymi słowy, w 2020 roku był duży problem z tym, że republikanie, którzy odpowiadali na sondaże, którzy brali udział w sondażach, to nie byli reprezentatywni republikanie, tylko była w nich dużo większa grupa republikanów gotowych na głosowanie na Bidena niż faktycznego elektoratu.
To różnica między tymi skrajnymi przypadkami założeń, z których wszystkie są sensowne, wszystkie są uzasadnione, uprawnione, To jest taka, że w najbardziej skrajnej wersji takiej powiedzmy pro-Trumpowej w tym sondażu Kamala prowadziłaby o 1 punkt procentowy, a w najbardziej skrajnej wersji pro-Harris Kamala prowadziłaby o 8 punktów procentowych. To odmiana w stosunku do tego, co widzimy w średnich sondażowych. To jest kolosalna różnica i to pokazuje, że w momencie, w którym widzimy, że wszystkie sondażownie idą na zero, to możemy założyć, że wszystkie te sondażownie podejmują dokładnie takie same wybory, jeśli chodzi o to, jak modelować elektorat i założenia co do tego, jak będzie wyglądał ten elektorat i jak będzie głosował.
Które może być oczywiście słuszne, ale może nie być słuszne i jeśli nie będzie słuszne, to możemy mieć ogromną różnicę w wyniku wyborów w porównaniu do sondaży. I tak mieliśmy w 2016 i 2020. I być może tego sondażownie właśnie pragną uniknąć, żeby nie było tak, że mówiliśmy, że będzie landslide Kamali, a tu wyszło odwrotnie, jak z Hillary Clinton. Dokładnie, więc dużo osób mówi, ok, sondaże pokazują remis, a przecież Trump jest zawsze niedoszacowany, więc właściwie Trump już na pewno wygrał te wybory. Nigdy nie było w historii właśnie sondaży amerykańskich takiego przypadku, żeby sondażownie wachnęły się w tę samą stronę błędu, trzy wybory prezydenckie pod rząd. Nigdy nie było tak, żeby niedoszacowali kandydata tej samej partii trzy wybory pod rząd, bo po prostu próbują w naturalny sposób jakoś zrozumieć, dlaczego niedoszacowali danej partii i zrobić wszystko, żeby to się nie powtórzyło i
moim zdaniem bardzo, bardzo wiele wskazuje na to, że teraz robią wszystko, żeby nie znaleźli się w sytuacji, w której nie doszacowali Trumpa. I może po prostu to się uda, to znaczy uda im się... poprawnie oszacować Trumpa. A może przeszacują Trumpa. A może przeszacują Trumpa. Więc nic nie wiemy z sondaży, ale moim zdaniem jednak to, że te sondaże są tak bliskie, tym bardziej pokazuje, że właściwie one są jakimś założeniem. To jest wizja rzeczywistości, którą sondażownie chcą nam sprzedać, która raczej jest oferta o takim konserwatywnym, bardzo ostrożnym podejściu. Straty wizerunkowe z niedoszacowania Trumpa są nieporównywalnie większe niż straty wizerunkowe wynikające z niedoszacowania Kamali. Druga rzecz, jeżeli trochę nie ufamy sondażom, my jako ludzkość, to być może możemy wróżyć z czegoś innego, co nam się pojawiło, ponieważ Stany Zjednoczone są niesamowitym krajem.
Tak, tak. że nagle tych wyborów, to był ogromny problem właśnie chociażby w Pensylwanii czy Wisconsin cztery lata temu, gdzie nagle po prostu lokale wyborcze, które są dosyć małe i gdzie mało osób głosuje w ciągu, w dniu wyborów, nagle zostały po prostu zasypywane tysiącami, dziesiątkami tysięcy głosów. Więc faktycznie wyniki wyborów cztery lata temu, i to znowu odsyłamy do naszego odcinka, w którym tłumaczyliśmy system wyborczy amerykański. Wachadłowe stany, wiarą mnie lektorzy tytułu. Tak, mówiliśmy, że wybory tak naprawdę, kto nas informuje o tym, kto wygrał wybory? Dwie opcje, albo media, które mają właśnie swoje decision desks i w oparciu o to, jak widzą, jak spływają głosy, w którymś momencie podejmują decyzję, okej, w tym stanie na pewno już wygra Trump albo Harris, bo nie widzimy drogi innej do wygrania w oparciu o to, co już zobaczyliśmy.
Albo też do pewnego stopnia kandydaci, bo kandydaci mogą po prostu następnego dnia powiedzieć, tak często było, tak było w 2016 roku, tak było w 2012 roku, że Hillary Clinton w 2016 roku wyszła i w środę, w dzień powyborczy powiedziała I concede, jakby przyznaję, przegrałam wybory, nie widzę żadnej drogi do tego, żeby wygrać. To jest opcja, jeśli przegra Kamala Harris. To nie jest opcja, jeśli przegra Trump. Trump absolutnie tego nie zrobi. Nie będzie, nie będzie, I concede. Natomiast cztery lata temu większość stacji telewizyjnych, większość mediów dopiero cztery dni po głosowaniu była gotowa właśnie ogłosić, że naszym zdaniem wygrała ta i ta osoba. Oczywiście zanim faktycznie wszystkie głosy zostały podliczone i oficjalnie można było to stwierdzić, minęło jeszcze więcej dni. No to co w takim razie możemy robić we wtorek?
Tak? Czy w nocy? Po co ja będę po prostu ślęczał przez całą noc z wtorek na środę? Po co my w ogóle robimy live'a w środę rano, jak nic nie będzie wiadomo? Miłosz, bo ty będziesz patrzył na te chrabstwa, które decydują wszystkim. Na to jedno po prostu chrabstwo w jednym stanie, gdzie od wyborców zależy to, jak ten stan zagłosuje, czy ci elektorzy z tego stanu pójdą na Harris, czy pójdą na Trumpa. Te 500 osób. Tak. Tak jest. Tak, no są pewne właśnie chrabstwa i w wahadłowych stanach, i nie tylko w wahadłowych stanach, które od wyborów do wyborów albo poprawnie przewidują, kto wygra, więc są faktycznie takie po prostu chrabstwa wahadłowe. Mówiliśmy, że tak głosuje Polonia? Tak. Tak głosuje Polonia. Polonia jest grupą po prostu demograficzną, wahadłową, ale są też faktycznie hrabstwa, które bardzo blisko oddają wyniki wyborów.
Dlaczego ono jest istotne? Nie tylko dlatego, że tak świetnie przewiduje, ale dlatego, że na Florydzie się bardzo szybko liczy głosy. W przeciwieństwie do właśnie Pensylwanii czy Wisconsin, gdzie będziemy czekać po prostu dni, czy może nawet tygodnie, gdzie może będą powtarzane po prostu to liczenie recounts, to w Florydach generalnie 90% głosów tradycyjnie... już podlicza do mniej więcej takiej trzeciej, czwartej rano czasu polskiego. Więc tam jest spora szansa, że tutaj już będziemy mogli coś powiedzieć, ale są też hrabstwa, które są na przykład bardzo twardo republikańskie albo demokratyczne, ale to odchylenie z roku na rok jest mniej więcej takie jak w wyborach. To znaczy tam na przykład Trump, nie wiem, wygrał o 50% 50 punktów procentowych w 2020, a w 2016 o 53 i to mniej więcej pokazuje taką samą różnicę. Czyli jak będziemy wiedzieli, że on ma teraz 48, to już po prostu Kamala otwiera szampana.
Więc jeśli zobaczymy, że warszawiacy z hrabstwa Kościuszko w Indianie zagłosowali z większą chęcią na Kamalę niż na Joe Bidena w 2020, to ja bym nie powiedział, że Kamala może otwierać szampanę, ale do zamrażarki już bym go być może wkładał. Innym takim stanem znowu w Indianie właśnie Indiana jest, no mówię, tam bardzo szybko będziemy znali wyniki hrabstw. Indiana jest zawsze wygrywana przez republikanów, będzie wygrywana przez republikanów, ale jest też takie hrabstwo Hamilton, które jest idealnym przykładem tego, jak się zmienia... demografia wyborców, bo to jest takie hrabstwo, które zawsze głosowało na republikanów. Bogate przedmieścia, właśnie biali, dobrze wykształceni, bogaci wyborcy, tam zawsze wygrywali republikanie.
Natomiast z roku na rok widzimy, że właśnie Clinton uzyskała tam najlepszy wynik w historii dla demokratów w 2016, miała 37% głosów. Biden potem to przebił, miał 45 i jeśli zobaczymy, że Kamala tutaj przebiła na przykład wynik Bidena, no to możemy się domyślać, że wśród tego elektoratu przedmieścia biali wykształceni wyborcy, na które ona bardzo liczy, który będzie kluczem pewnie dla jej koalicji wyborczej obok obok jednym z najważniejszych elementów jej lektoratu. Jeśli zobaczymy, że tam ona wyprzedziła Trumpa, to można powiedzieć, że game over. Jeśli byłaby blisko, to możemy się spodziewać, że to jest dla niej dobry wieczór. Jeśli tam Trump będzie miał takie wyniki jak w 2016... to już raczej ciężko.
Tak jak powiedziałem, to jest ważne, bo po prostu w tych Stanach, które naprawdę zdecydują, Wisconsin, Pennsylvania, w mniejszym stopniu Nevada, tam będziemy bardzo długo czekać na wyniki. Też to, co widzieliśmy w 2020 roku, to właśnie były te ogromne wahania. To Trump często podkreśla, że... Jak było zliczone 80% głosów w Wisconsin, w Pensylwanii, w Georgii, to ja prowadziłem. Przez prostu od 0 do 80 prowadziłem cały czas. I potem nagle siup, po prostu Biden tam wybił i wyskoczył. I jak to jest możliwe? Bo pandemia. Bo po prostu głosy liczone, głosy nadane listownie, nadane wcześniej, przypływały na końcu. I tam po prostu była mijanka. Teraz, tak jak powiedziałaś, to będzie pewnie w mniejszym stopniu łatwe do zrozumienia, jakie elementy tutaj działają, bo Republikanie w tym roku zdecydowanie chętniej głosują wcześniej niż w 2020 roku, więc nie będziemy mogli tak łatwo wykoncypować, o, a teraz jest po prostu drop głosów listownych, więc on będzie po prostu 100% Kamala.
Jest to Marek Sawicki Partii Demokratycznej. Więc już na starcie właściwie można się spodziewać, że Republikanie odbiją te dwa miejsca, więc będą mieli przewagę w Senacie, niezależnie od tego, czy Kamala wygra, czy nie. Czy są jakieś szanse dla demokratów? Są? Na Florydzie i w Teksasie? Niech to wybrzmi, że jeżeli jest bardzo duża szansa, że będzie taki scenariusz, że republikanie po tych wyborach będą mieli drobną większość w tym sensie. w Senacie, mimo na przykład, nawet przy bardzo dużej wygranej Kamali prawdopodobnej. Kamala może mieć ogromną przewagę w Izbie Reprezentantów, może mieć bardzo dużą przewagę, jakby jeśli chodzi o elektorów i głosy, ale te wybory senackie są dla demokratów w tej, akurat w tym rzucie trudne i no zdecydowanie najprawdopodobniej, najbardziej prawdopodobny scenariusz to jest 51 senatorów dla republikanów, 49 dla demokratów.
Tak naprawdę drugi najbardziej prawdopodobny to jest 52 do 48. Czy są jakieś nadzieje? No demokraci liczą, że tak, że Floryda, Teksas, jeśli tam doszłoby faktycznie do dużego błędu sondażowego typu 4 punkty procentowe, co wyjaśniliśmy, jest możliwe. Na korzyść Kamali są te stany do odbicia, ale też demokraci za każdym razem, kiedy są wybory do Senatu w Teksasie i w Florydzie mówią, to jest nasz rok. I to nie jest nigdy ich rok. Nie jest ich rok. Moim osobistym faworytem na niespodziankę jest kandydat niezależny w Nebraska, w stanie bardzo, bardzo republikańskim. On się nazywa Dan Osborne, jest trochę znikąd. Startuje właśnie jako kandydat niezależny, w przeszłości był w Partii Demokratycznej. Jest związkowcem, jest mechanikiem, jest po prostu przedstawicielem klasy robotniczej i on próbuje zaatakować swoją kandydatkę, która jest senatorką urzędującą z Partii Republikańskiej, z prawa.
ale można się spodziewać, że generalnie będzie głosował z demokratami, że on po prostu prowadzi kampanię taką... Wspomniałem o senatorze w Montanie, John Tester, który jest tam senatorem od wielu, wielu lat. On też za każdym razem prowadzi swoją kampanię w taki sposób, że się odcina od partii demokratycznej, a potem głosuje z demokratami, bo jest demokratą. Tylko, że w tej chwili już nie jest w stanie wygrać tych wyborów, bo sam szyld demokraty powoduje, że przegrywa. Dlatego Osborne zrzucił ten szyld, atakuje cały czas partię demokratyczną. ale moim zdaniem już w Senacie będzie głosował za tymi rzeczami, z którymi się zgadza, które głównie będą demokratyczne. Natomiast jest to jedna z ciekawszych kampanii. On był absolutnie nikim, a w sondażach jakby jest łeb w łeb. Nikt się nie spodziewał, on w ogóle też nie ma pieniędzy na tą kampanię. Jest najciekawszy wyścig senacki. Czyli podsumowując, biorąc pod uwagę to, że mamy i ten kongres, i senat, i prezydenta, jeżeli wygra wybory prezydenckie Kamala Harris, to najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że ona będzie miała demokratyczny kongres.
Tak, przepraszam, bo kongres składa się z Izby Reprezentantów i z Senatu, więc że będzie miała demokratyczną Izbę Reprezentantów i republikański Senat, czyli to nie będzie płynne rządzenie, będzie to kohabitacja, a jeżeli wygra Trump, to zapewne on będzie miał z kolei swoją Izbę Reprezentantów, no Senat będzie republikański, to już wtedy można się absolutnie tego spodziewać. Więc on będzie miał bardzo ułatwione sprawowanie władzy w takim stylu dokładnie, w jakim Trump chciałby tę władzę sprawować, czyli bardzo mało ograniczonym. Tak, no a Kamala będzie faktycznie w takiej sytuacji, w której praktycznie byli prezydenci demokratyczni się prawie nigdy nie znajdowali, to znaczy będzie przychodziła do władzy w momencie, w którym nie będzie miała kontroli nad Senatem. To się chyba zdarzyło po ostatnich parę dziesiąt lat temu. Jeśli pojawiają się pytania, czy to dobrze, czy źle, no prawdopodobnie możemy się spodziewać dwóch lat, trochę jak w Polsce, po prostu dwóch lat, gdzie będzie cały czas Kamala mówiła, nie mogę wprowadzić swojego programu, bo nie Andrzej Duda, tylko bo Senat.
W związku z tym musicie zagłosować go out and vote, żeby tych republikanów zniszczyć. To ma szansę zadziałać. No ale wybiegamy w przyszłość. Tak jak powiedziałaś, najważniejsze jest Trump. Jeśli wygra, będzie miał kontrolę nad wszystkimi, nad obiema izbami. Jeśli Kamala Harris wygra, prawdopodobnie nie. Słuchajcie, jak Trump może wygrać? Już powiedzieliśmy, że i to mam wrażenie, że to jest coś, czego spodziewają się absolutnie wszyscy, że Trump nie będzie osobą, która powie, no przegrałem. Trump cztery lata temu nie powiedział, że przegrał. Cztery lata temu była cała wielka awantura, pamiętamy o ukradzione wybory. Posłuchajmy sobie może kawałków słynnego przemówienia, po którym 6 stycznia 2021 roku tłum ruszył na Capitol, aby go szturmować, przekonany, że te wybory po prostu Trumpowi demokraci ukradli.
Oczywiście też mogą te pieniądze stracić, jeśli Trump nie wygra, bo jest to bookmacher, więc tutaj nie jest tak, że to jest tylko taka manipulacja bezkosztowa. może faktycznie wierzą w zwycięstwo Trumpa, ale jest właśnie za każdym razem, kiedy Kamala na przykład się już w tych szansach zbliżała, coraz więcej osób stawiała na Kamalę, to nagle był wielki znowu wachnięcie w stronę Trumpa, bo tych parów, tych par wielorybów, jak to się mówi, po prostu przesuwało te szanse. I to jest tworzenie takiego poczucia w tych użytkownikach mediów społecznościowych, którzy widzą właśnie co chwilę te reklamy Polimarket i tam Trump prowadzi, Trump prowadzi, że Trump te wybory wygra i w momencie, w którym nagle się okaże, że przegrał, no to jest dużo łatwiej uzasadnić, że to były ukradzione wybory. Tutaj wracamy trochę do mojego rantu na temat sondaży. Sondaże też się do tego przyczyniają, tak?
W momencie, w którym sondaże wszystkie pokazują, że jest remis albo że Trump prowadzi. to niestety przyczyniają się do uwiarygarniania nadracji powyborczej w wypadku ewentualnej wygranej Kamali Harris, że te wybory były skradzione. To jest bardzo nieodpowiedzialne i bardzo ryzykowne. No i jeszcze o pikanterii sprawie dodaję fakt, że te reklamy polimarketu, których prowadzi Trump jakąś niezmierzoną liczbą przewidywań wyborców spoza Ameryki, pokazują się chyba najbardziej intensywnie na Twitterze, więc ja po prostu nie wiem, czy ten Till płaci maskowi za te reklamy, czy się panowie dogadali, czy jak to wygląda, czy po prostu zasiedli we troje, jeszcze we czworo z J.D. Vance'em i sobie się dogadali, jak tutaj będą ten polimarket promować. Jest też ostatni taki scenariusz, o którym mówi się bardzo dużo, jeśli chodzi o to, jak Trump może wybory ukraść i mówi o nim sam Trump.
I potem jest na początku stycznia certyfikacja tych wyników już przed Senatem. To właśnie wtedy był marsz na Capitol i Mike Pence, który był tutaj przewodnikiem, przewodził tym obradom, miał zostać stracony przez trumpistów. Natomiast już wcześniej właśnie ci elektorzy muszą zagłosować. Jeśli na przykład te izby kontrolowane przez republikanów stanowe nie zatwierdziłyby wyników wyborów, więc nie zatwierdziłyby wtedy elektorów, ci elektorzy nie będą zatwierdzeni do na przykład 25 grudnia, kiedy to głosowanie się odbywa, No to mamy dwie opcje, albo żaden z kandydatów, w wypadku oczywiście wygranej Kamali, w wypadku wygranej Trumpa nic z tego nie będzie miało miejsca, bo po co. Jeśli wygra Kamalan, to będziemy mieli albo scenariusz, w którym część elektorów, a na przykład republikanie kontrolują legislaturę w stanie Wisconsin, który jest dla Kamali bardzo ważny,
No i faktycznie tutaj kluczowe jest to, żeby Kamala, jeśli chce wygrać i się tych problemów pozbyć, to żeby wygrała jak największą liczbę stanów, a nie na przykład tylko właśnie tę swój niebieską ścianę w Wisconsin, Michigan i Pensylwania, co dałoby jej 270 głosów elektorskich, Trumpowi 268 i wtedy widać, jak bardzo łatwo jest to podważyć. plus w zeszłym roku był wyrok Sądu Najwyższego, który a propos tego, czy Sąd Najwyższy Federalny ma prawo uchylać interpretację stanów, konkretnych stanów, sądów najwyższych stanowych i niby wyszło na to, że niby nie, ale tam było tak jedno zdanie, że mogą, mogą, jeżeli decyzja stanu przekracza granicę zwykłej kontroli sądowej. takie zdanie, które można interpretować na 100 sposobów, więc jeżeli chodzi o te sądy, to Jezu, sądy w Stanach są tak skomplikowane, jak sądy w Polsce.
Usiąść na spokojnie, synek. Usiąść i spokojnie policzyć, synek. Ja bym jednak powiedziała, że wygra Kamala Harris, ale nie wiem, jak... Ja nie wiem, w jakim stopniu będą te bitwy legalne, będą te bitwy prawne, w jakim stopniu po prostu będą... Będzie wzburzenie narodu, tego samego narodu, który pomaszerował na Capitol, pro-trampistowskie, w jaki sposób Trump i Mike Johnson będą realizować swoje sekrety. Znaczy ja nie chcę wróżyć, bo ja nie jestem politolożką w tej ekipie. Możemy wróżyć w wyniki głosowania, trudno jest wróżyć w wyniki wyborów, już ten cały proces, który będzie trwał od listopada aż do początku stycznia. W sensie moja obawa, którą mam i która uważam, że jest dość realna, jest taka, że wygrywa tak naprawdę Kamala Harris, ale przez rozmaite działania prezydentem zostaje Donald Trump.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kto według nas wygra amerykańskie wybory? Co nam powiedzą wyniki w hrabstwie Kosciuszko w Indianie? Dlaczego nie ufamy sondażom? I jak Trump szykuje grunt pod próbę przejęcia władzy? Do wyborów prezydenckich w USA zostało ledwo 5 dni, a to jest nasz specjalny odcinek, w którym opowiemy, czego się po nich spodziewać. Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz. Gala Trumpa w Nowym Jorku: https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,31421410,faszystowska-gala-trumpa-jak-wygra-chce-wyprowadzic-wojsko.html#s=BoxMMtImg1
Amerykański kanał nadawczy Gazeta.pl: https://www.facebook.com/messages/t/8729074320486398/
() Intro
() Czy możemy ufać sondażom?
() Kto obrazi więcej wyborców?
() Kiedy poznamy wyniki?
() Warszawa rozdaje karty w Waszyngtonie
() Wyborcze combo!
() Awantura o ukradzione wybory
() Teorie spiskowe
() Wyborczy hazard
() Jak Trump może ukraść wybory?
() CTB obstawia