Mentionsy Mentionsy
Co to będzie
Co to będzie

Le chaos. Francja po wyborach

11.07.2024 ·1 godz 24 min

O co chodzi z francuską lewicą? Jak bardzo ludzie nie znoszą Macrona? Czy partia Le Pen poniosła porażkę, czy to sytuacja z cyklu "już za cztery lata..."? I jak to jest z francuskimi sympatiami do Rosji? W tym odcinku rozmawiamy o sytuacji po wyborach we Francji. Zapraszają ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Marta Nowak⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠ i ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Miłosz Wiatrowski-Bujacz⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠. A do tego: Joe Biden nie chce ze sceny zejść, chociaż już wszyscy go proszą; Zmiana warty w Wielkiej Brytanii. Teksty: Miłosz omawia wyniki wyborów we Francji - głębsza analiza Marta pisze, co wynika ze speechów na wieczorach wyborczych Marta pokazuje czarny PR, który macroniści robili lewicy Miłosz podaje 5 wniosków z brytyjskich wyborów parlamentarnych

Tak jest. Co tam w Stanach? Co tam w Stanach? Jest wielka awantura wśród demokratów, o której już wspomnieliśmy wcześniej. Czy Joe Biden powinien startować w listopadowych wyborach? Biden uważa, że tak. Inni demokraci, to już zależy, czy spytamy ich on the record, czy raczej w kuluarach. To znaczy, jeśli są pytani przez dziennikarzy na żywo w wywiadach pod swoim nazwiskiem, to większość mówi, że tak, oczywiście Joe Biden jest ich kandydatem. Natomiast... Choć zaznaczmy, że są głosy inne, że jest już tam siedmiu bodajże kongresmenów, którzy mówią, że Biden nie powinien startować. Pierwsze głosy wśród senatorów się pojawiają. Jeden z senatorów Partii Demokratycznej mówił, że Michael Bennett mówił, że Trump jest na drodze, tak sądzę, do wygrania tych wyborów, być może do miażdżącego zwycięstwa i w związku z tym jednak coś należałoby zrobić.

Pojawiły się informacje, że wynika to z tego, że Biden całkowicie zmienił swoją taktykę w ramach tej wewnątrzpartyjnej wojny. Wcześniej przekonywał za kulisami, że on jest faktycznie najlepszym kandydatem, że on jest gotowy, że on jest w dobrej formie, że ta debata, która tak po prostu obleciała cały świat, to był błąd, przypadek, był w złej formie. Przeziębień. Przeziębienie. A podobno przez weekend i na początku tygodnia taktyka przeszła całkowicie w taktykę spalonej ziemi i mówienie, jeśli spróbujecie się pozbyć mnie, to ja zrobię wszystko, żebyście poszli na dno razem ze mną. I Biden wszedł w bardzo taki, to w ogóle jest dosyć fascynujące, bo tu widzimy właściwie lustrzane odbicie tego, co się dzieje od lat z partią republikańską i z Trumpem. To znaczy demokraci przez wiele lat zarzucali republikanom

On mówi tutaj, elity się na mnie uwzięły, wyborcy chcą, żebym startował, a elity, elity. Tak zaznaczył, że mówiąc do Brzezińskiej i jej partnera telewizyjnego, że nie o was mówię, nie wasze elity, mówię o elitach partii demokratycznych, które są takie złe. Tak, no i posłuchajmy, jak Biden wypadł w programie, do którego sam zadzwonił, w którym się czuje najswobodniej, jak się da. Gdzie nie było go widać, czy patrzy sobie na kartki, których szelst było tam słychać, czy też nie. Posłuchajmy. Spójrzcie na moją karierę. Nie miałem wielu takich nocy. Była to straszna noc i naprawdę się to zgadzało. Ale faktem jest to, jak możesz zapewnić, że będziesz w stanie, wiesz, wierzyć, że będziesz w stanie interweniować na drodze do pracy jutro. Wieś nie była, wiesz...

Biden, mimo że wydawało się, że nie ma szans, to przetrwał. Tam było mnóstwo anonimowych wypowiedzi demokratycznych kongresmenów. w partii są koszmarne, jakby wszyscy wiemy, że przegramy, to jest fatalny kandydat, ale nikt nie ma odwagi, żeby faktycznie zbudować koalicję i publicznie wystąpić większą grupą i powiedzieć Joe, powiedz po prostu do widzenia, masz za sobą świetną kadencję, osiągnąłeś bardzo dużo, możesz odejść, po prostu niepokonany. Jeden z dziennikarzy zapytał właśnie anonimowego demokraty, który tak podsumował te nastroje, czy on by się podpisał pod tym, co mówią inne źródła, że atmosfera jest pogrzebowa i odpowiedź tego anonimowego demokraty brzmiała, to byłaby obraza dla pogrzebów.

to też tam się pojawia taki kawałek, że Biden jest jedyną osobą, która może pokonać Trumpa, że już go pokonał w 2020 roku, tak dorozumiane jest to, że właśnie dlatego był on tym kandydatem Partii Demokratycznej, żeby właśnie Trumpa pokonać. No i jeżeli tak spojrzymy sobie wstecz cztery lata i wczoraj spojrzał wstecz zresztą w programie MLP, W programie amerykańskiej telewizji, te skróty są za długie. Kongresman Adam Smith, który przypomniał, że Joe Biden w 2020 roku nie został kandydatem demokratów na prezydenta, dlatego, że był jedną osobą, która mogłaby pokonać Trumpa, tylko dlatego, że był jedną osobą, która mogła pokonać w wewnętrznych wyborach Bernie'ego Sandersa. To była generalnie rozkminka w partii demokratycznej 4 lata temu.

Kto wie, kto wie. Coś, co mnie bawi bardzo obecnie, to że demokraci wciąż nie mają takiej odwagi, większość z nich. Wspomniałaś Michaela Bennetta, jest parę osób, które faktycznie pod swoim nazwiskiem mówią, Biden nie może kandydować. No ale są też inne osoby, bardzo, bardzo istotne w partii demokratycznej. które przyjęły taką linię powtarzania na każdym kroku, że o tym, czy Biden będzie startował, czy nie, to decyzja musi podjąć Biden, ale powinien się pospieszyć, bo czasu jest mało i że oni wierzą, że Biden podejmie słuszną decyzję. Tymczasem Biden już wielokrotnie powiedział, że jakby nie ma żadnych wątpliwości. Ja jestem prezydentem, ja będę kandydował. Look, number one, number two. Tylko i wyłącznie ja mogę wygrać z Trumpem. Zakończcie tę debatę. To jest oficjalny list, który Biden wysłał do kongresmenów. Błagam was, przestańcie. Nie dyskutujcie. Nie dyskutujemy o tym temacie.

Miłosz, to ja Cię zapraszam do skomentowania tych wyników. Wygrała partia pracy, wygrała, jak mocno wygrała, bo to jest też ciekawe. Inaczej wygrała procentowo, inaczej wygrała, jeżeli chodzi o miejsce w parlamencie. Jeśli chodzi o miejsce w parlamencie, to był to absolutny nokaut. Partia pracy zdobyła ponad 400 mandatów w Izbie Gmin, w której zasiada 650 osób. Bodajże zatrzymało się na 411. 63% miejsc w parlamencie. 63% miejsc w parlamencie, to jest ogromna przewaga, to jest większa przewaga niż którą kiedykolwiek uzyskała Margaret Thatcher. Jest naprawdę jedną z największych w historii. To jest ogromne zwycięstwo Partii Pracy. To, co jest ciekawe, to że Partia Pracy, tak jak już tutaj próbowałaś zasugerować, zdobyła tą przewagę najmniejszą liczbą głosów w historii.

Czy moja próba cię nie przekonała? Przekonała mnie jak najbardziej, ponieważ Partia Pracy uzyskała 34% wszystkich oddanych głosów przy bardzo niskiej frekwencji. To była druga najniższa frekwencja w historii wyborów współczesnych ostatnich 100 lat do Izby Gmin. I tak naprawdę nigdy wcześniej żadna partia, która uzyskała tak niski wynik, nie zdobyła większości, nawet 51% mandatów. A Partia Pracy zdobyła 63%. Wynikało to z czego? Z tego, że konserwatyści zdobyli 24% i osiągnęli fatalny fatalny wynik, mają 19% miejsc w Izbie Gmin. No i tu pojawiają się takie dwie narracje. Jedna to jest po prostu wielki sukces Partii Pracy. Wybory w Wielkiej Brytanii są jednomandatowe, okręgi są jednomandatowe.

Chodzi o strategiczne głosowanie. Partia Pracy sobie odpuściła te okręgi, gdzie na przykład już była pewna, że wygra, albo te, w których wiedziała, że na pewno nie wygra. Wyborcy też wiedzieli, że nie muszą się jakoś mobilizować, stąd niska frekwencja, więc to nie jest przypadek czy kwestia słabości konserwatystów, tylko kwestia idealnej taktyki wyborczej partii pracy. To jest takie myślenie życzeniowe moim zdaniem, nie tylko moim. Raczej jednak to partia konserwatywna te wybory przegrała, absolutnie, z krytesem, niż partia pracy wygrała, jeśli mówimy o takim poziomie przekonania Brytyjczyków do siebie. Zresztą są badania, które jasno pokazują motywację wyborców partii pracy. Wspaniałe są te badania. Tak, i to jest pierwsza motywacja, 48%, usunąć torysów od władzy. Tak, pytanie brzmiało, dlaczego głosujecie na partię pracy.

To są ludzie, którzy program piszą tak, że jak mówi ministerka finansów obecna, są na nim odciski palców banków, to są ludzie, którzy robią czystki w partii, wyrzucając stamtąd najbardziej progresywne osoby i Jeżeli by popatrzeć w ogóle tak ogólnie, to taka właśnie lewica, która udaje, że jest lewicą, a tak naprawdę jest jakimś dziwnym centrum, tak naprawdę liberalnym, to tak się właśnie tworzy fronty narodowe tego świata. Tak się sprawia, że potem do władzy, czy popularne, stają się partie tak, jak na przykład we Francji, do której zaraz dojdziemy, partia Marine Le Pen. Jeżeli ludzie, jeżeli wyborcy widzą, że nic się nie zmienia w zależności od tego, czy przy władzy są torysi, czy przy władzy jest partia pracy, czy przy władzy jest teoretycznie lewica, a teoretycznie prawica.

Widziałam już takie tweety, że ludzie pisali, że oni się czuły jakby po prostu przyszli ci sami politycy, tylko zmienili krawaty. to pragną potem głosować na partię buntu i zmiany i na tej fali pragnienia buntu i zmiany nader chętnie surfują siły neofaszystowskie, siły skrajnie prawicowe. Więc to jest moim zdaniem, i już o tym mówiłam w odcinku o Wielkiej Brytanii poprzednim, to jest ogromne zagrożenie i tego trzeba wypatrywać i myśleć o tym w kontekście kolejnych czterech czy ośmiu lat w Wielkiej Brytanii. Tak, zawsze, że już bardzo, bardzo krótko wspomniałaś o tej dysproporcji między mandatami a głosami. Partia pracy z jednej strony mogłaby teraz przyjść do władzy z takim przekonaniem, mamy ogromną przewagę w Izbie Gmin.

To jest ten moment, kiedy możemy realizować najbardziej ambitny program z możliwych, bo nie mamy żadnego ryzyka, że stracimy większość, mamy teraz naprawdę stabilną sytuację, ale z drugiej strony jest ta liczba głosów, która jest bardzo, bardzo niska i to tworzy takie poczucie właściwie, że wygraliśmy... Z jednej strony potężnie, a z drugiej strony nie mamy zaufania publicznego, więc musimy tutaj bardzo ostrożnie nie robić żadnych reform, które mogą kogokolwiek obrazić, kogokolwiek od nas odwrócić, bo tak naprawdę my, jeśli tylko prawica na przykład się połączy, tak, bo tutaj było rozdzielnie na dwie siły prawicowe Torysów i dużo bardziej prawicową partię reform Nigela Farage'a, jeśli... Ludzie tak naprawdę wolą prawicę i Keir Starmer w tej kampanii bardzo miał z tyłu głowy i cały czas to pokazywał, że on chce przekonać prawicowców do głosowania na partię pracy.

Potem był premier Attal, przedstawiciel z kolei obozu Macrona, ustępujący premier. Wydawało się do niedawna, ale okazuje się, że wciąż obecny premier, ponieważ Macron poprosił go, żeby jeszcze trochę pobył premierem. No i Attal tak raczej z nutką rezygnacji, jak słyszeliśmy. Potem mieliśmy Jordana Bardelet z Zjednoczenia Narodowego, czyli z partii Marine Le Pen. No on jest takim, już mówiliśmy to wielokrotnie, wychowankiem Le Pen, obecnym przewodniczącym tej formacji. I na końcu w samym zawiedzione miny członków Zjednoczenia Narodowego, kiedy patrzyli na wyniki wyborcze, trochę im zrzedł miny, bo rzeczywiście spodziewali się więcej, sondaże obiecywały z krajnej prawicy dużo więcej, zwłaszcza te sprzed kilku tygodni, a nie wykonane jakoś między pierwszą a drugą turą wyborów.

No tak, no bo właśnie rzeczywiście, jeżeli popatrzymy na sondaże jeszcze sprzed wyborów europarlamentarnych, czy tuż po tych wyborach europarlamentarnych, one dawały skrajnej prawicy dużo więcej możliwości, dużo więcej poparcia niż to wynika z ostatecznego rozkładu mandatów. No dobrze, no to spójrzmy sobie na te ostateczne wyniki. Kto uzyskał ile miejsc w zgromadzeniu narodowym? Większość parlamentarna to jest 289 mandatów i tutaj od razu powiedzmy nikt się nawet do tego nie zbliżył. To znaczy partia, która wygrała, czy koalicja, która wygrała nowy front ludowy zdobyła najwięcej mandatów. To jest 182, czyli 100 poniżej progu 50%. To jest około 1%.

Trzecia. Na drugim miejscu jest koalicja prezydencka, w ogóle wciąż nazywana w francuskich mediach, nawet po tych wyborach, większość prezydencka. Chociaż oni nie mieli większości przed tymi wyborami. Gdyby mieli, to by Macron tych wyborów nie rozpisywał. I 168 mandatów, jak już wspomniałem. A na trzecim miejscu Zjednoczenie Narodowe z taką przystawką, o której rozmawialiśmy jeszcze, może wrócimy, renegatem. Z golistowskiej partii republikanów są 143 mandaty, co około 100 mniej niż Zjednoczenie Narodowe mogło się spodziewać jeszcze dosłownie w przededniu wyborów. Takie dosyć powiedzmy mediana tych oczekiwań to było 240 mandatów. Takie najbardziej, najbardziej ostrożne, najgorsze właściwie.

My napisaliśmy po prostu sporo tekstów o tym w ostatnim tygodniu, to jest dramat. Powiedzmy jeszcze, dobra, to sekunda na legendę w ogóle, na te nazwy. Zjednoczenie Narodowe to jest partia Marine Le Pen i Jordana Bardelli, dawny Front Narodowy. Teraz się nazywa Zjednoczenie Narodowe. A Zgromadzenie Narodowe to jest francuski Sejm. Ja zastanawiam się, czy my nie powinniśmy po prostu mówić Sejm. Mówmy Sejm. Mówmy Sejm, bo to będzie miało więcej sensu. Czyli zajedziemy. Bo z tymi zgromadzeniami, zjednoczeniami, tak będziemy mówić. Teraz możecie nas trzymać za słowo. Same Sejmy będą. Dobra. Więc w każdym razie po pierwszej turze wyborów front lewicowy uznał, że powycofuje swoich kandydatów, jeżeli oni zdobywali trzecie miejsce i byliby trzecim najsilniejszym kandydatem w drugiej turze, żeby po prostu te głosy przeszły na kandydatów od Macrona, a nie na kandydatów od Le Pen i Bardelli.

Partia prezydenta była do odwzajemnienia tego miłego gestu trochę nieskłonna, tam różne były korowody, opowiemy Wam o nich jeszcze w późniejszej części, bo to też przełożyło się na tarcia w partii, ale ostatecznie było tak, że też rzeczywiście kilkudziesięciu, spora grupa tych posłów, czy kandydatów na posłów od Macrona, którzy skończyli na trzecim miejscu w drugiej turze wyborów, też się wycofywali, żeby ich wyborcy głosowali właśnie na lewicę. I to rzeczywiście dokładnie ta taktyka, taki front republikański, jak to nazywają francuskie media, doprowadziła do porażki Le Pen i Bardelli. Tak, tak, no tak, moglibyśmy na tym skończyć, ale wspomnijmy o jednej rzeczy, bo ona jest dosyć istotna, to znaczy przed tą drugą turą, już po tym jak wiedzieliśmy, że tak wielu kandydatów i koalicji lewicowej i makronistów się wycofało, jeśli chodzi o front republikański,

Ludowy to jedna trzecia wszystkich kandydatów, którzy się dostali do drugiej tury, nie wzięli w niej udziału. Jeśli chodzi o makronistów, to jedna czwarta, więc to są naprawdę duże liczby. Ale politolodzy zaznaczali, że jedną rzeczą jest to, że się kandydaci wycofają, a drugą jest to, czy wyborcy pójdą za nimi, czyli na przykład nie zostaną w domach. Czy na przykład, kiedy Szymon Hołownia powiedziałby głosujcie na Trzaskowskiego, to jego wyborcy poszliby zagłosować na Trzaskowskiego? I tu okazuje się, że tak, poszli, no i to można się domyślić z samego wyniku wyborów i z podziału mandatów, natomiast nie wszyscy wyborcy wszystkich partii czy koalicji posłuchali tych odezw o tworzeniu frontu republikańskiego tak samo. To znaczy, wyborcy lewicy, osoby, które oddały na lewicę głos w pierwszej turze, w drugiej turze masowo popierali kandydatów nie tylko Macrona, ale też nawet

prawicowych republikanów, czyli już naprawdę bardzo, bardzo daleko od ich preferencji. To ponad 70% wyborców z pierwszej tury nie tylko wybrała się na drugą turę, ale też oddała głos albo na kandydatów Macrona, albo na republikanów. Jeśli chodzi o to, ile osób zagłosowało na partię Le Pen, ile było transferów lewica do Le Pen, no to to, jak można się domyślać, było bardzo, bardzo mało, to znaczy 2%, jeśli chodzi o makronistów. 3% jeśli chodzi o makronistów, 2% jeśli chodzi o nawet właśnie front o republikanów. Natomiast jeśli spojrzymy na to, z jaką chęcią, z jakim entuzjazmem makroniści głosowali na lewicę, no to tu już jest bardziej co druga osoba. Natomiast...

Zostawiamy teraz już liczby, statystyki, okręgi. Porozmawiamy sobie o tym, jakie siły w ogóle są w tym parlamencie nowym, bo tak sobie strzelamy tymi nazwami. A omówmy, kto tam właściwie jest. Co to są za zwierzęta? Marta, opowiedz mi to tak, jakbym był Joe Bidenem. Nie, nie będę tego robić. Nie wiem, jak się mówi do Joe Bidena. Słuchajcie, najsilniejsza siła, to mi też wyszło, to jest nowy front ludowy, nouveau front populaire, szeroka koalicja lewicy i tam... Ona jest właśnie od sił takich dosyć umiarkowanych do skrajnie lewicowych, tak można to powiedzieć. Wśród tych sił bardziej umiarkowanych mamy partię socjalistyczną, czyli nazwę, która w Polsce wzbudziłaby panikę, darcie szat i protesty na ulicach.

Partia socjalistyczna jest to bardzo szacowna francuska partia, która dała Francji prezydenta Mitterranda, dała Francji prezydenta Hollonda. Do niedawna była jedną z takich wiodącą siłą. Jedną z dwóch sił dominujących francuską scenę polityczną. Tak. Teraz ona jest dosyć zmarginalizowana. W tych wyborach akurat im się udało rzeczywiście dużo więcej miejsc zdobyć w parlamencie niż w poprzednich wyborach, dlatego właśnie, że dołączyli do tej koalicji lewicowej. Mamy też w Nowym Froncie Ludowym partię ekologów, mamy francuską partię komunistyczną. I tu ciekawostka, francuska partia komunistyczna jest w ramach teraz dyskusji na temat tego, kto może być w różnych koalicjach, zaliczana do grupy umiarkowanej lewicy. Mamy partię socjalistyczną, która jest centrolewicowa, francuską partię komunistyczną, która jest tą samą francuską partią komunistyczną, którą była 50 lat temu, jeśli chodzi o ten sam sztandar, która w tej chwili jest...

postrzegana przynajmniej, jako dużo mniej radykalna niż Francja niezłomna. Co tak jak powiedziałaś, w kontekście tego, jak w Polsce podchodzimy do takich słów jak socjalizm czy komunizm, w dużej mierze z historycznie uzasadnionych powodów, to musi być szokujące. Nawet dla mnie było szokujące, jak widziałem dzisiaj jakieś różne scenariusze i tutaj może centro-lewica wejdzie i centro-lewica to socjaliści i komuniści. Tak, no bo najbardziej radykalną partią na francuskiej lewicy to jest właśnie Francja Niezłomna, La France Insoumise. Różne są tłumaczenia, jest Francja Niepokorna, jest Francja Nieujarzmiona, ale w dyskusji o tym, jak my tutaj będziemy mówić, Miłosz zaproponował doskonale utłumaczenie Francja Niezłomna i ja się z nim zgadzam i mamy zamiar wprowadzić właśnie je do polskiego dyskursu.

Nie mówcie Francja nieujarzmiona. To nie jest dzika kobyła. Francja niezłomna. To znaczy faktycznie ktoś, kogo nie można złamać, ale ktoś, kto się nie złamał, więc to jest partia niezłomna. No i na czele Francji niezłomnej jest... Jest niezłomny Manuel Bompard, ale tego nazwiska, to nazwisko nie jest... Ja nawet nie wiedziałem, myślałem, że powiem niezłomny Mélenchon, a tu się okazuje, że jest jakiś inny Manuel. No, nie, jest inny przewodniczący, jest inny przewodniczący i właśnie o to chodzi, że Polacy o tym nie wiedzą. Jak ludzie mają o tym wiedzieć, skąd nawet ja o tym nie wiem? Jezu, miło. Dobrze, słuchajcie, ale oczywiście najbardziej taką znaną, emblematyczną postacią tego ugrupowania jest Jean-Luc Mélenchon, który tę Francję niezłomną zakładał, on był jej pomysłodawcą, on jest jej wciąż spiritus movens i to jest...

W obliczu wybuchu wojny w Ukrainie uznał, że w tym momencie z tego NATO wychodzić nie można. Zresztą było to dokładnie takie samo stanowisko, jakie zaprezentowała wtedy Marine Le Pen, bo jej ruch, jej partia też chciała wychodzić z NATO i też uznała... Po wybuchu wojen w Ukrainie, że no, że teraz to nie wychodzimy. Mélenchon też bardzo szybko potępił inwazję Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Jego poglądy na temat aneksji Krymu wcześniej były trochę bardziej wątpliwe. Dużo bardziej wątpliwe. Tak jest. Nie używajmy eufemizmów, tak naprawdę, no tak, Mélenchon długi czas mówił i to jest cały czas w tej logice antyimperialnej, antyamerykańskiej, że no to jest ta narracja o tym, że Rosja ma...

Siedzieli, debatowali oddzieleni dwudziestoma metrami marmuru. No ale teraz pytanie, czy jest się czego bać my jako Polacy tutaj w obecnej sytuacji geopolitycznej z wojną u bram, z wojną u naszego sąsiada, jeżeli chodzi o lewicę francuską, która wygrywa wybory. Otóż tak. Otóż tak powiem teraz. Jezu, nie, nie, nie, to źle to zabrzmiało absolutnie. Po pierwsze, w Nowym Francjo-Ludowym są też bardziej umiarkowane partie niż partia Melenchona. Po drugie, program, bo zajrzyjmy może w program tego ugrupowania, tej koalicji, nie jest kontrowersyjny. Zalizujemy w program, bo w przeciwieństwie do tego, jak to wyglądało w Polsce, zazwyczaj w wyborach, gdzie program to jest jakiś fiubździu bez konkretów, chyba, że 100 konkretów na 100 dni, które jak się okazuje też jakiejś bardziej konkretnej polityki nam nie przyniosły.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.