Mentionsy Mentionsy
Co to będzie
Co to będzie

Fikcyjne samozatrudnienie | Co mi to da

10.11.2025 ·28 min 3 s

Ile osób w Polsce jest na umowach b2b, choć powinny mieć umowę o pracę? Czy fikcyjne samozatrudnienie to nic innego, niż swoboda zawierania umów, a może jednak systemowy problem gospodarczy i społeczny? I czy warto w ogóle wspierać początkujących przedsiębiorców niższymi podatkami? W drugim odcinku “Co mi to da”, spin-offu podcastu “Co to będzie”, Miłosz Wiatrowski-Bujacz tłumaczy, co oznacza rosnąca liczba osób samozatrudnionych w Polsce.Znajdziesz nas też na: 🔵 YouTube: youtube.com/@Cotobedzie 🔵 Apple Podcasts: podcasts.apple.com/us/podcast/co-to-b%C4%99dzie/id1731311401🔵 Facebook: facebook.com/gazetapl🔵 Instagram: instagram.com/cotobedzie.gazetapl🔵 TikTok: tiktok.com/@gazeta_pl

I słuchajcie, są inne wskaźniki, które też pokazują nam, że ten problem fikcyjnego samozatrudnienia bardzo rośnie. Jak zauważył w rozmowie z Gazetą.pl dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej, między końcem 2019 roku a końcem 2023 roku w samych danych ZUS przybyło w Polsce ponad 100 tysięcy działalności gospodarczych. Gdyby liczba pracowników w tym samym czasie rosła tak samo proporcjonalnie, gdyby po prostu te nowe firmy zatrudniały nowych ludzi i gospodarka by się rozwijała, to spodziewalibyśmy się z tymi obliczeniami, że powinno być takich osób zatrudnionych na umowie o pracę o 700 tysięcy więcej. O ile się zwiększyła ta liczba? o 18 tysięcy. Więc to, co obserwujemy, to nie jest ludzie zakładają swoje przedsiębiorstwa, małe, potem się rozwijają i dzięki temu zatrudniają dodatkowe osoby, tylko widzimy po prostu przepływ ludzi z rynku pracy, z umów o pracę na umowy B2B, na zakładanie swojej własnej działalności.

Tworzy też przyszłe problemy związane ze świadczeniami emerytalnymi. W zeszłym roku powstał na zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych raport o wpływie dobrowolnego ZUS-u dla samozatrudnionych na świadczenia emerytalne. Tytuł raportu brzmi Dobrowolne ubóstwo. Jego treść została przez ZUS utajniona. Raport został napisany, przekazany ZUSowi w czerwcu 2024 roku i potem się nie ukazał. Dlaczego? Do treści raportu dotarł dziennikarz śledczy Patryk Słowik. I tutaj mam dla Was pytanie, chwila przerwy na zastanowienie się. Jak myślicie, jaki procent samozatrudnionych, jaki procent pracodawców płaci absolutnie minimalną składkę emerytalną, jaką dopuszcza prawo?

Według raportu Santander Consumer Banku w 2023 roku 79% Polaków nie oszczędzało na emeryturę na własną rękę i liczyło po prostu na emeryturę ZUS-owską. Więc abstrahując od tego, że ktoś będzie musiał tą lukę między składkami a minimalną emeryturą zapłacić, to mówimy po prostu o bardzo dużej grupie Polaków, którzy będą mogli liczyć tylko i wyłącznie na minimalną emeryturę od państwa. A nie jest tak w Polsce, że wszyscy sobie prywatnie odkładają na emerytury, tak jak jest w innych krajach, nie wiem, Stanach Zjednoczonych i tak dalej. W Polsce raczej jesteśmy w takim modelu, w którym każdy mówi, ach, ja się nie spodziewam szczególnie żadnej emerytury z ZUS-u, ZUS i tak zbankrutuje, ZUS nie zbankrutuje. ale za bardzo nie zbieramy pieniędzy nigdzie indziej.

Mówimy po prostu, powtarzamy taką mantrę, za te 30 lat nie będzie ZUS-u, nie będzie żadnych emerytur i idziemy dalej. I żyjemy sobie dalej i to będzie problem w przyszłości. Jak temu zaradzić? Jak zaradzić temu problemowi z fikcyjnym samozatrudnieniem, skoro już widzimy, że problem jest? Sprawia, że część osób, coraz większa część osób ma preferencje podatkowe, które właściwie nie są w ogóle uzasadnione. Wykonują taką samą pracę, ale płacą niższe składki. Oczywiście wiąże się to też z mniejszymi świadczeniami ze strony państwa, ale koniec końców jest to nieuczciwa konkurencja. Jak można temu zaradzić? Jedną opcją, taką najbardziej oczywistą i o której mówi się w tej chwili najwięcej, To jest kontrola. Więcej kontroli, dbanie o to, żeby w sytuacjach, w których samo zatrudnienie jest tak bardzo fikcyjne, że w jasny sposób spełnia wszystkie wymogi czy warunki umowy o pracę, żeby po prostu państwo coś z tym robiło, tak żeby te umowy były przekształcane z umów B2B na umowy o pracę.

To jest umowa o pracę. Teraz macie umowę o pracę. Trzymajcie się. To jest bardzo, bardzo istotne dla rządu. Również dlatego, nie tylko z dobroci serca ministry Dziemianowicz-Bąk, albo nie wiem, dla osób, które są tym oburzone, a jest tych osób dużo z jakichś po prostu złych intencji, tylko dlatego, że to jest wpisane jako jeden z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy. Zobowiązaliśmy się do tego przed Unią Europejską. Jeśli chcemy dostawać pieniądze z KPO, to musimy ten kamień milowy spełnić, musi go zrealizować. Ta propozycja zawiera też dofinansowanie Państwowej Inspekcji Pracy. Trudno się dziwić, ponieważ Państwowa Inspekcja Pracy przez ostatnie lata była bardzo niedofinansowana. Zgodnie z cytowanymi przez Marię Korcz z Gazety Wyborczej danymi GUS, między 2018 a 2024 rokiem liczba jednoosobowych firm, które nikogo nie zatrudniają i pracują tylko dla jednego kontrahenta, wzrosła dwuipółkrotnie.

teraz, słuchajcie, parę uwag końcowych. Absolutnie nie dziwię się osobom, które są na tak zwanym foszem samozatrudnieniu, które są na umowach B2B, chociaż nawet oferowano im umowę o pracę, bo wraz z upływem lat o takich sytuacjach słyszę się coraz częściej. No, pracodawca powiedział mi, że mogę wybrać B2B i dostać, nie wiem, tyle na rękę, albo mogę wybrać umowę o pracę i dostać o półtora tysiąca, dwa tysiące złotych mniej na rękę. To jest absolutnie naturalne, że dużo osób wybierze tą pierwszą opcję, nawet jeśli to się negatywnie odbije na ich przyszłych emeryturach albo sprawi, że nie mają dostępu, nie wiem, do płatnego urlopu, chociaż te też często są wpisywane już w umowy B2B albo nie mają chorobowego, ale to też jest kwestia wyboru, bo oczywiście przedsiębiorca może sobie opłacić składki ZUS-owskie tak, żeby chorobowe mieć.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.