Mentionsy Mentionsy
Co to będzie
Co to będzie

Debata Walz vs Vance | Co to będzie w Ameryce

04.10.2024 ·26 min 35 s

“Jaka byłaby Pana reakcja, gdyby Izrael poinformował Biały Dom, że zamierza dokonać ataku jądrowego na Iran?” - od tego pytania rozpoczęła się wtorkowa debata między Timem Walzem a JD Vancem. Wbrew oczekiwaniom, było w niej bardzo mało wzajemnych ataków, a za to sporo uprzejmości. Vance mówił dużo o sobie i o tym, jak źle żyje się Amerykanom, Walz mówił dużo o sobie i o tym, jak dobrze żyje się w Minnesocie. W dzisiejszym odcinku omawiamy co nas w debacie Walz-Vance zaskoczyło, kto na niej zyskał, kto stracił, i czy wpłynie ona na wynik wyścigu o Biały Dom. Do wyborów w USA zostały 32 dni. Zapraszają ⁠⁠⁠⁠Marta Nowak⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠ i ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Miłosz Wiatrowski-Bujacz⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠.

No bo trudno było oglądać tę debatę i nie widzieć kontrastu do debaty Trumpa z Harris z września, gdzie też właśnie omawiając ją, dyskutując i przed nią, i po niej, jakie będą priorytety, jakie były priorytety Trumpa i republikanów w tej debacie, no to mi cały czas wracało w głowie to takie, że you have to stay on message, tak? Musisz po prostu, są pewne rzeczy, na których republikanie mogą zyskać, i oni wiedzą, jakie to rzeczy są, jakie elementy, jakie zagadnienia w kampanii są dla nich korzystne i powinni się skupić tylko na nich i wykorzystać ten czas po prostu antenowy, żeby cały czas wracać do tych kluczowych, niewygodnych dla demokratów kwestii. No i Bliski Wschód może być jednym, no i oczywiście tam Vance nawiązywał, że okej, tutaj mówicie, że Trump jest takim zagrożeniem dla demokracji, dla pokoju na świecie, dla naszych sojuszy, no ale za czasów prezydentury Trumpa nie było żadnych wojen, a teraz są wojny, okej.

Ale jednak było widać, że Vance po prostu dużo lepiej jechał tym skryptem niż Trump był w stanie albo kiedykolwiek byłby w stanie, bo po prostu on nie jest w stanie się trzymać scenariusza. I ten skrypt był bardzo prosty. Ostatnie cztery lata fatalne, jeśli chodzi o inflację, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, jeśli chodzi o imigrację. Żyje Vance dużo gorzej. Kamala próbuje pokazać, że jest nową jakością, ale przecież jest w Białym Domu od czterech lat. On cały czas używał sformułowania Harris Administration, czyli tak, to jest jej administracja, jej rząd. Chociaż oczywiście ona jest wiceprezydentką i tak naprawdę wiemy, że wice... To też w kontekście tej debaty. Wiceprezydenci mają generalnie bardzo mało do roboty. w momencie, w którym prezydent jest żywy i w pełni sił. Czy w pełni sił, to jest inne pytanie, bo w tej chwili ewidentnie w pełni sił nie jest, a i tak Harris ma bardzo mały wpływ na politykę, ale on używał właśnie tego zabiegu i cały czas wracał właśnie do inflacji, do kryzysu wynikającego z rosnących kosztów życia i każde pytanie właściwie starał się...

też w sporej części mówił, no tak, ja tak myślę, że Waltz ma faktycznie, jeśli chodzi o, nie wiem, politykę mieszkaniową, bardzo, bardzo ważne i ja się z nim zgadzam. Ja myślę, że on, w ogóle oni to często sobie powtarzali, ja jestem przekonany, że Tim albo JD albo Senator Vance albo Governor Waltz, że on chce dobrze. Tak. Możemy się różnić, ale obaj w sercu mamy Amerykę. Ale twój kandydat już nie. Ja jestem przekonany, że J.D. Vance tutaj chce dobrze, ale Trump nie. A Vance na to jestem przekonany, że tutaj Tim, ty chcesz faktycznie pomóc Amerykanom, ale Kamala... Nie. No i trzeba oddać to Vance'owi, że jemu ta debata poszła fenomenalnie. W sensie pozbył się absolutnie w tej debacie wszystkiego, co mu ciążyło.

Wszystkiego, co mu zarzucano. Żadnych takich bezpośrednio mizoginicznych tekstów, żadnego obrzucania się błotem. Jak był ofensywny, to był ofensywny w taki bardzo poprawny sposób, więc fantastycznie. Faktycznie można mieć wrażenie, że wracamy trochę do ery przedtrampowskiej i to też o czym rozmawialiśmy. Tak, tak. Ja mam wrażenie, że ten wans wypadł tak dobrze, no bo trochę tak jest, że Trump po prostu przyzwyczaił nas do tego, że za każdym razem jak otwiera usta, to jesteśmy kastrowani intelektualnie. Więc w momencie, w którym przychodzi wans potrafiący złożyć podrzędnie złożone zdanie, które ma sens, kropkę i dużą literę na początku, to nagle po prostu jesteśmy zachwyceni.

Ale wydaje mi się, że to, o czym nie powinniśmy zapominać, to to, że sens tego spektaklu jest jednak mimo wszystko taki sam. W sensie, że mamy Valsa, który wychodzi na tę scenę i mówi dokładnie to, co mówi Trump. Mówi to może w gładki sposób, ale powtarza te same kłamstwa. O imigrantach, o trumpowskich staraniach, o służbę zdrowia i Obama Care. Nie będziemy w tej chwili tutaj fakt czekować, bo to nie jest nasza. Nie będziemy odwalać brudnej roboty, którą powinno odwalić CBS. Dali... Chociaż był ten śmieszny moment... Tak, tak, ale też... Ale nie, bo właśnie też pisaliśmy o tym niestety też w tym tygodniu, że telewizja CBS powiedziała wcześniej, że nie będzie fakt czekować kandydatów, ale oni mają się fakt czekować nawzajem.

agresywna, ofensywna w tej kampanii, tak, cały czas atakowanie Trumpa, podkreślanie, tak, że oni są weird i tak dalej, mówienie, że się nie cofniemy i tak dalej, przeszli teraz na dużo bardziej ostrożną kampanię demokratyczną, taki powrót do Michelle Obamy, when they go low, we go high, tak, my będziemy po prostu tutaj robili swoje i zachowywali, nie będziemy się tutaj bić w błocie, I wydaje mi się, że to też trochę jest tak, że Waltz dostał takie polecenie, że on nie ma przy każdym pytaniu na przykład powiedzieć, o, a tu mam cytat z Vance'a, tu mam cytat z Vance'a, tu mam cytat z Vance'a, żeby wszystko nie obracać po prostu w roast Vance'a, tylko krytykować Trumpa, mówić swoje. I tak samo Vance. Republikani rozkręcali na początku, jak Waltz został wybrany na kandydata na wiceprezydenta.

Waltz mógł uderzyć w absolutny standardzik putinowski powiązania Trumpa z Rosją. Przedziwne, przedziwne. W ogóle właśnie... Słowo Putin pojawiło się raz i to tylko w tym kontekście, że Trump się uśmiecha do Putina i że to jest błąd, jeśli chodzi o sojusze amerykańskie. Słowo Ukraina się nie pojawiło ani razu. No i tak, to faktycznie było dosyć niespodziewane. W sensie zaczęliśmy od tej polityki zagranicznej tak bardzo, bardzo tak should we nuke Iran, a potem już było tylko polityka wewnętrzna. No i uderza też trochę w... Mam wrażenie w Polaków. Ja to odbieram absolutnie osobiście. Zapomnieli o nas w debacie amerykańskiej.

Niektóre sondaże pokazują, że jakoś tam bardziej wśród niecedycydowanych wyborców lepiej wypadł Waltz, inne, że minimalnie wygrał Vance. Myślę, że wpływu na te wybory to nie będzie miało jakiegoś dużego, ale może mieć duży wpływ na przyszłe wybory. To znaczy na to faktycznie, kto będzie kandydatem tej partii, która przegra w kolejnych wyborach, bo obaj tak naprawdę, chociaż Waltz wcześniej się zarzekał, że on w ogóle nie jest tym zainteresowanym, ewidentnie jest zainteresowany. Trudno też, żeby nie był przy takiej popularności, jaką pokazuje, przy takiej sympatii, którą wywołuje. Trudno, żeby nie był. Vance naprawdę wykonał tutaj dużą robotę, żeby walczyć o schedę po Trumpie, żeby być trumpistowskim kandydatem bez Trumpa, co jak mówimy jest właściwie najgroźniejsze. Dużo groźniejszy jest Trump, który mówi obłymi zdaniami i brzmi sensownie i jest w stanie złożyć zdania wielokrotnie złożone niż Trump Trump.

No tak, tak. Vance się po prostu tak... Na szybko. Stał po prostu takim wice, jakiego Trump po prostu potrzebował. Spokojnym, stonowanym bardziej, o wiele bardziej pasującym w tę logikę po prostu doboru też kandydatów. No bo w Ameryce zawsze wygląda to tak, że wice ma po prostu amortyzować wszystkie deficyty głównego kandydata, więc i tutaj Vance stał się po prostu taką przeciwwagą dla Trumpa. Tak jest. No dobra. To było nasze podsumowanie tygodnia. Sprowadziło się do podsumowania debaty, która zaskoczyła, chociaż głównie tym, że emocji było dużo mniej, niż można się było spodziewać.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.