Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 83: Suzy Lamplugh

07.03.2026 ·1 godz 7 min · 1 rozdział · 1 sponsor

28 lipca 1986 roku, 25-letnia Suzy Lamplugh, agentka nieruchomości z Wielkiej Brytanii, wyszła ze swojego biura w samo południe na umówione spotkanie. Jedyną wskazówką co do miejsca, w które zmierzała, była notatka nabazgrana w jej terminarzu: „12:45 – pan Kipper – ulica Shorroldsa 37”.Kiedy wieczorem okazało się, że Suzy nie wróciła do biura agencji Sturgis i Synowie, jej przełożony zgłosił sprawę policji. Funkcjonariusze odnaleźli służbowy samochód Suzy porzucony około 2,5 kilometra od jej firmy. Kluczyki zniknęły, a jej torebka została w środku.Gdzie była Suzy i kim był tajemniczy pan Kipper?Przetłumaczone z Case 48: Suzy Lamplughhttps://casefilepodcast.com/case-48-suzy-lamplughProdukcja:Anna Priestland - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenieNumery Telefonów Wsparcia i Zaufania116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania (Instytut Psychologii Zdrowia)116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę) 800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (Fundacja ITAKA) ⁠800 12 0002 - Niebieska Linia, ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie 888 88 33 88 - Telefon przeciwprzemocowy dla kobiet(Feminoteka)800 12 12 12 - Dziecięcy Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Wraz ze wzrostem liczby kobiet mających dostęp do kredytów hipotecznych, rosła też liczba agentek nieruchomości. Młode profesjonalistki rozumiały potrzeby innych kobiet kupujących domy i to stawało się coraz ważniejsze. 25-letnia Suzy Lamplugh rozpoczęła swoją karierę jako agentka nieruchomości w południowo-zachodnim Londynie w 1985 roku.

Urodzona 3 maja 1961 roku, Suzy Lamplugh była drugą z czworga rodzeństwa, jednego chłopaka i trzech dziewczynek. Paul i Diana, pochodzący z dobrze sytuowanego Cheltenham, wychowali swoje dzieci tak, by zawsze trzymały się razem i nawzajem wspierały. Paul był prawnikiem, a Diana współzałożycielką ogólnokrajowej organizacji zdrowia i fitnessu Slimnastics, która prowadziła zajęcia łączące ćwiczenia, zdrowe odżywianie, kontrolę stresu i rozwój osobisty. Suzy była silną, niezależną kobietą, pełną energii i radości życia, często opisywaną jako nieposkromiona. Suzy miała bardzo bogate życie towarzyskie, spędzając czas wśród zżytej grupy przyjaciół, których jej matka pieszczotliwie nazywała ekipą z Patni.

Wszyscy byli dobrze zarabiającymi młodymi ludźmi, którzy często spotykali się w barach winnych Patni. Putney to przedmieście na południowym zachodzie Londynu i to tam Suzy miała własne mieszkanie, w którym mieszkała sama. Suzy była tą, która trzymała rodzinę w ryzach, dbała o wszystkich i zawsze można było na niej polegać. 27 lipca 1986 r. Diana spotkała się z córką, by świętować swoje zbliżające się 50. urodziny. Rozmawiały o spektaklu, który Diana niedawno obejrzała, i o nowej, ekscytującej pasji Suzy – windsurfingu. Diana zapytała, czy Suzy kiedykolwiek ma dość tych wszystkich przygód. Suzy uśmiechnęła się i powiedziała, nie mamo, w życiu trzeba żyć.

Suzy od ponad roku pracowała w Agencji Nieruchomości Sturgis i Synowie znajdującej się na ulicy Fulham. Fulham, jedna z bardziej eleganckich dzielnic Londynu, wchodzi w skład terytorium Hammersmith i Fulham znajdującego się w południowo-zachodniej części miasta. Usytuowane jest na północnym brzegu Tamizy, ściśnięte między Hammersmith, Kensington i Chelsea. Suzy mieszkała po drugiej stronie rzeki, w Putney, zaledwie 7 minut jazdy lub 25 minut spacerem przez most Putney. Agenci nieruchomości w firmie Sturgis i synowie spędzali dnie na oprowadzaniu potencjalnych kupców po domach, często godzinami wożąc ich z jednej nieruchomości na drugą. W 1986 roku większość klientów umawiała się na wizyty telefonicznie lub osobiście w biurze.

Wszystkie spotkania ręcznie zapisywano w terminarzach. 28 lipca 1986 roku 25-letnia Suzy Lamplugh wyszła rano do pracy jak codzień. Miała na sobie brzoskwiniową bluzkę, szarą spódnicę, czarną marynarkę i czarne buty. Zaledwie kilka dni wcześniej Suzy przefarbowała na blond swoje włosy do ramion. Lato w Londynie sprzyjało zmianom, a ona lubiła tę nową odsłonę po swoim typowym ciemnobrązowym kolorze. Biuro w firmie Sturgis i synowie tętniło życiem. Wszyscy byli w biegu. Krótko po 12.30 Suzy wyszła z budynku zabierając torebkę, w której miała 15 funtów, karty kredytowe i kluczyki do samochodu.

Zostawiła za sobą tylko swoją torbę. Pojechała służbowym białym Fordem Fiestą na umówione spotkanie przy ulicy Szorolca w Fulham. W jej terminarzu widniał wpis 12.45 Pan Kipper, ulica Szorolca, 37 OS. Skrót OS oznaczał spotkanie przed budynkiem. Świadkowie widzieli Suzy czekającą przed trzypiętrowym białym wiktoriańskim domem krótko po 12.45. O 13.00 sąsiad z domu nr 35 zauważył, jak Suzy wita się z przystojnym, dobrze ubranym mężczyzną o ciemnych, zaczesanych do tyłu włosach, mającym około 25-30 lat i między 170 a 175 cm wzrostu. Był to pan Keeper.

Kilka minut później drugi świadek widział Suzy i pana Keepera, gdy oddalili się od domu. Pan Keeper trzymał butelkę szampana przewiązaną dużą wstążką. Obaj świadkowie pomogli sporządzić portrety pamięciowe mężczyzny, które były do siebie bardzo podobne. Inni świadkowie twierdzili, że widzieli parę leżącą na trawie w pobliskim parku Bishop's Park z czymś, co przypominało butelkę szampana. Lokalny sklepikarz przypomniał sobie, że tego samego ranka obsługiwał mężczyznę, który poprosił o najdroższą butelkę szampana, jaką ma. Mężczyzna zapłacił i wyszedł z szampanem, nie czekając na resztę. Kolejny świadek potwierdził, że widział Suzy i mężczyznę przed inną nieruchomością na sprzedaż przy ulicy Stevenage w Fulham, około 2,5 kilometra od pierwszego domu na ulicy Szorolca.

Możliwe, że Suzy pojechała tam z panem Kipperem, by pokazać mu drugi dom. Później świadkowie widzieli Suzy kłócącą się z mężczyzną w czarnym albo ciemnym BMW, również na ulicy Stevenage. Kierowca furgonetki powiedział detektywom, że musiał zjechać na krawężnik, by uniknąć zderzenia z białym Fordem Fiestą, który pędził prosto na niego. Za kierownicą była uderzająco ładna blondynka kłócąca się z mężczyzną w garniturze, siedzącym na miejscu pasażera. Biegacz wychodzący z Bishops Park około 13.50 zgłosił, że ciemny samochód przejechał obok, nieustannie trąbiąc. Blondynka za kierownicą, która na niego spojrzała, wyglądała jakby szarpała się z mężczyzną siedzącym obok.

Późnym popołudniem, gdy Suzy wciąż nie wracała do biura, jej współpracownicy zaczęli się zastanawiać, gdzie mogła być. Nie było w jej stylu robić długich przerw obiadowych ani nagle znikać z pracy. Zawsze informowała kogoś dokąd idzie. Sprawdzili jej kalendarz i zobaczyli wpis dotyczący spotkania z panem Kipperem. W dokumentach nie widniał żaden klient o tym nazwisku. Nie zostawiła też żadnego numeru kontaktowego do mężczyzny. Kierownik biura zadzwonił do matki Suzy, Dajany, i powiedział, czy ma pani jakiekolwiek pojęcie, gdzie może być pani córka, pani Lamplugh? Zastanawialiśmy się czy może zajrzała do domu na lunch. Nie chce pani martwić, ale Susanna wyszła pokazać dom klientowi tuż przed południem i do tej pory nie wróciła.

Chcieliśmy tylko sprawdzić wszystkie możliwe miejsca. Diana wspomniała później, że to było zupełnie nie w stylu Suzy, która zawsze trzymała się zasad i przepisów. Coś musiało pójść nie tak. Brat Suzy, Richard, otrzymał telefon od ojca, Paula, który poinformował go, że Suzy nie wróciła do pracy po spotkaniu z klientem. Wtedy cała rodzina zaczęła poważnie się martwić. O 18.45 przełożony Suzy zgłosił jej zaginięcie na policję. Wykorzystując resztki dziennego światła, policjanci odtworzyli ostatnie kroki Suzy i wypytali jej współpracowników. Gdy zapadł zmrok, działania poszukiwawcze zostały wzmożone, a zaginięcie Suzy przeklasyfikowano z typowego zgłoszenia o osobie zaginionej na przypadek wysokiego ryzyka.

Tego wieczoru funkcjonariusz policji metropolitalnej Mick Jones wraz z innymi policjantami udał się do mieszkania Suzy w Patni i siłą dostał się do środka. W środku nie znaleziono niczego, co mogłoby wyjaśnić jej zniknięcie. Żadnych śladów walki, ataku ani czegokolwiek podejrzanego. W drodze powrotnej na komisariat Fulham policjanci otrzymali informację, że inni funkcjonariusze przeszukujący okolice odnaleźli białego Forda Fiesta należącego do Suzy. Samochód został znaleziony o 22.01, zaparkowany przed domem na ulicy Stevenage. Był to drugi dom, przed którym ją wcześniej widziano, około 2,5 kilometra od miejsca umówionego spotkania z jej notatnika w pobliżu Bishop's Park i stadionu Fulham.

Wyglądało na to, że auto zostało porzucone. Stało częściowo na podjeździe do garażu, było odblokowane, z opuszczonym hamulcem ręcznym, a ustawienie fotela sugerowało, że prowadził je ktoś inny niż Suzy. Torebka Suzy z 15 funtami w środku znajdowała się w schowku. Brakowało jednak jej kluczyków. Na desce rozdzielczej wciąż leżał jej słonkowy kapelusz. Policja uznała, że prawdopodobnie ma do czynienia ze sprawą o złowrogim charakterze. Wyzwano dodatkowych funkcjonariuszy i rozpoczęto dokładne przeszukiwania całej okolicy. Do akcji włączono również psy tropiące. Płetwonurkowie przeszukali rzekę Tamidze w pobliżu ulicy Stevenage w Fulham, gdzie znaleziono Forda Fiestę, a policyjny helikopter patrolował teren z powietrza.

Scotland Yard opublikował portret pamięciowy pana Keepera. Rodzice Suzy dołączyli do poszukiwań i rzucili się w wir działań, próbując znaleźć córkę. Diana wspominała. Mój początkowy szok szybko ustąpił miejsca przypływowi adrenaliny, który wprawił mnie w stan działania. Musimy ją znaleźć. Całą tę energię trzeba było przekuć w działanie. Mąż i ja poszliśmy nad rzekę, tam gdzie porzucono jej samochód. Wołaliśmy, krzyczeliśmy, zachęcaliśmy nasze psy do szukania. Musieliśmy zakłócać spokój sąsiadom, ale jak jasno stwierdziła policja, bardziej niż to przeszkadzaliśmy w ich pracy. Siostry Suzy przebywały w tym czasie na wakacjach w Nowej Zelandii. Początkowo sądzono, że Suzy została zwabiona do pustego domu przez kogoś nieznajomego, podającego się za klienta.

Wkrótce jednak śledczy doszli do wniosku, że mogła być obserwowana od dłuższego czasu. Że było to zaplanowane porwanie, a sprawca mógł ją nawet znać. Wzmianki o szampanie zdawały się to potwierdzać. Dziennikarka The Independent, Deborah Orr, opisała to w następujący sposób. Nie ulega wątpliwości, że stalker ją wypatrzył i przygotował pułapkę, wykorzystując podatność na atak wynikającą z charakteru jej pracy. Śledczy od razu przystąpili do przesłuchiwania przyjaciół rodziny i współpracowników Suzy, próbując odtworzyć jej styl życia i nawyki. Szybko stało się jasne, że Suzy miała bardzo bliską rodzinę i lojalną grupę przyjaciół.

Śledczy Carter od początku współpracował z mediami, a reakcja opinii publicznej była w tamtym czasie bezprecedensowa. Ludzie widzieli w Suzy siebie lub swoje córki. Młoda kobieta wykonująca swoją pracę nagle znika bez śladu. To mogło przydarzyć się każdemu. Policja Metropolitalna uznała, że jeśli nagłośnią sprawę natychmiast, póki pamięć świadków jest świeża, będą mieli największe szanse na odnalezienie Suzy. W czasach, gdy nie było jeszcze monitoringu miejskiego ani danych z telefonów komórkowych, relacje świadków i media były najważniejszym narzędziem dochodzeniowym w tego typu sprawach. Funkcjonariusze przeczuwali, że stało się coś bardzo złego. Nie wiedzieli jeszcze, że zaginięcie Suzy Lamplugh stanie się jednym z największych śledztw kryminalnych w historii Wielkiej Brytanii.

Następnego dnia, 29 lipca, gazeta London Evening Standard opublikowała artykuł pt. Obawy o porwanie agentki nieruchomości. Scotland Yard poinformował, że istnieją poważne obawy o bezpieczeństwo Suzy. Policja ujawniła, że w sprawę może być zamieszane czarne lub ciemne BMW. Pojawiły się spekulacje dotyczące nazwiska Kuiper. Śledczy badali czy nie chodzi o holenderskie nazwisko Kuiper, jednak mimo dochodzenia nie znaleziono nikogo o takim nazwisku powiązanego ze sprawą. W dokumentach policyjnych nie natrafiono na nic istotnego. Na komisariacie w Fulham uruchomiono pokój operacyjny, a w początkowej fazie poszukiwań zaangażowano ponad stu funkcjonariuszy.

Detektywnik Carter powiedział:"Im więcej czasu mija, tym bardziej boję się, że nie znajdziemy jej żywej. Takie zachowanie, dwie noce poza domem bez kontaktu z kimkolwiek, jest kompletnie nie w jej stylu. Jest inteligentna i rozsądna. Prawdopodobnie została porwana." Policja poprosiła inne agencje nieruchomości o sporządzenie list pustych domów na wypadek gdyby mężczyzna zdobył klucze do kilku z nich. W tamtym czasie policja nie korzystała jeszcze z komputerowych baz danych. Wszystkie informacje zapisywano ręcznie na kartach przechowywanych w długich szufladach lub na obrotowych stojakach, które umożliwiały łatwiejsze wertowanie dokumentów. Karty dotyczące sprawy Suzy szybko zaczęły wypełniać całe pudła.

Już na wczesnym etapie śledztwa zgromadzono ponad 26 tysięcy kart. Publiczność była zdezorientowana faktem, że w komunikatach medialnych i policyjnych Suzy opisywano jako blondynkę, podczas gdy udostępniane zdjęcia przedstawiały ją z ciemnobrązowymi włosami. Wynikało to z tego, że Suzy niedawno przefarbowała włosy. W tygodniach, które nastąpiły po zaginięciu Suzy, sklepy w całym Londynie zaczęły masowo wyprzedawać osobiste alarmy. Ludzie, a w szczególności młode kobiety, bali się, że mogą być następni. W następną środę, 30 lipca, w dniu 50. urodzin Diany, dom rodzinny Lamplugh w Mortlake był oblegany przez dziennikarzy.

Diana witała media z otwartymi ramionami, z nadzieją, że ich obecność pomoże odnaleźć Suzy. Rodzice Suzy wystąpili z emocjonalnym apelem do porywacza, by wypuścił ich córkę. Mówili, że są przekonani, iż Suzy wciąż żyje, ale boją się, że jest gdzieś uwięziona i nie może się wydostać. Ojciec Suzy, Paul, powiedział, Nie wierzę, że została zamordowana. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale mamy silne przeczucie, że wciąż żyje. Wierzę, że z pomocą wszystkich uda nam się ją odnaleźć. Następnego dnia Diana i Paul pojawili się dwukrotnie w telewizji w programach BBC Breakfast Time i Good Morning Britain. Diana powiedziała prowadzącemu.

Wraz z rosnącym zainteresowaniem mediów do rodziny zaczęły napływać stosy listów. Niektóre były od przyjaciół, którzy się za nich modlili. To szczególnie niesprawiedliwe, że coś takiego spotkało rodzinę, która zawsze okazywała troskę i pomoc innym w potrzebie. Inne pochodziły od obcych, którzy kiedyś spotkali Suzy. Suzy kupiła od nas samochód, zrobiła na nas wrażenie cudownej osoby. Były też listy, które ciężko było odszyfrować, ale Diana i Paul czuli, że muszą przeczytać każdy z nich, na wypadek, gdyby któryś pomógł w poszukiwaniach Suzy. Diana pokazała dziennikarzowi stosy listów i powiedziała, to coś, z czym każdy może się utożsamić. Wielu pisało, że mają wrażenie, jakby to spotkało ich samych.

Tydzień po zaginięciu Suzy, Dajana przyznała w telewizji, że zaczyna dopuszczać do siebie myśl, iż jej córka mogła nie żyć. Potrafię się pogodzić z tym, że zginęła, powiedziała. Ale nie potrafię pogodzić się z tym, co mogło się stać wcześniej. To zbyt wiele. Diana ujawniła, że Suzy cierpiała na klaustrofobię. W jednym z epizodów wpadła w panikę w kolejce linowej. Wiedzieli, że byłaby przerażona, gdyby została gdzieś zamknięta. Łatwiej było im uwierzyć, że nie żyje, niż wyobrażać sobie jej cierpienie. Pomimo policyjnej rekonstrukcji i ogromnego nagłośnienia sprawy w mediach, nie pojawiła się żadna informacja, która przybliżyłaby śledczych do ustalenia, co stało się z Suzy.

Po powrocie do pracy w sklepie rybnym w Hertfordshire brat Suzy, Richard, wspomniał, że po umyciu podłogi rozkładali gazety. Któregoś dnia zobaczył na pierwszej stronie jednej z nich zdjęcie swojej siostry. Wtedy dotarło do niego, że być może już nigdy jej nie zobaczy. Na początku sierpnia policja otrzymała ponad 700 zgłoszeń z możliwymi informacjami o zniknięciu Suzy. Dodatkowo 100 osób twierdziło, że widziało ją w dniu zaginięcia lub tuż po nim. Każdy trop ostatecznie okazał się ślepą uliczką. Jednak relacje świadków sugerowały, że Suzy mogła znać pana Keepera.

Casefile wróci za chwilę. Dziękujemy za wspieranie nas poprzez wysłuchanie sponsorów tego odcinka. Dziękujemy za wysłuchanie reklam. Wspierając naszych sponsorów wspieracie Casefile w produkcji nowych odcinków. Rodzina i przyjaciele Suzy twierdzili, że nie miała wrogów i nie mieli pojęcia o żadnej osobie, która byłaby zdolna ją uprowadzić. Wspomnieli jednak o nowym mężczyźnie, którego Suzy poznała niedługo przed zaginięciem. Bliscy Suzy przekazali policji, że mężczyzna pochodził z Bristolu lub przynajmniej miał z tym miastem jakiś związek. Bristol był oddalony około 240 km na zachód od Londynu.

Powtarzała, że często musiał nagle kończyć ich spotkania i wychodził bez wyjaśnienia. Zastanawiała się, czy może mieć żonę lub być z kimś związany, ponieważ ciągle dzwonił do Bristolu. W rozmowie z matką powiedziała, że nie pozwoli się zwodzić. Kiedy wspomniała o nim ponownie, mówiła, że zabrał ją na wyścigi samochodowe i że wtedy się go trochę przestraszyła. Otrzymywała też wiele telefonów w pracy. Wspominała o tym zarówno przyjaciołom jak i rodzinie. Diana zapytała, czy potrzebuje pomocy, ale Suzy odparła, że sama sobie poradzi. Planowała spotkać się z nim na lunch i powiedzieć, że to koniec. Paul i Diana przekuli swoją frustrację w działanie, zakładając fundację imienia Suzy Lamplugh.

Ich organizacja charytatywna została uruchomiona 4 grudnia 1986 roku, zaledwie kilka miesięcy po zaginięciu Suzy. Początkowo miała finansować kursy samoświadomości i bezpieczeństwa w pracy, ale z czasem rozszerzyła działalność, pomagając ludziom z różnych środowisk żyć pełnią życia, lecz w bezpieczny sposób. Działalność rozpoczęła się w domu Lamplugh w południowo-zachodnim Londynie, w biurze urządzonym w ogrodzie. Chcieli mieć pewność, że coś takiego nie spotka już nikogo innego. Uważali, że brak odpowiednich zasad bezpieczeństwa osobistego w godzinach pracy był jednym z głównych czynników, które przyczyniły się do zaginięcia Suzy. Ich celem było opracowanie sposobów edukowania ludzi w zakresie poprawy własnego bezpieczeństwa.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.