Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 64: Jamie Lavis

29.11.2025 ·43 min 24 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Kiedy ośmioletni Jamie Lavis nie wrócił do domu w poniedziałek, 5 maja 1997 roku, jego rodzina natychmiast zawiadomiła policję. Wkrótce wydawało się, że cały Wielki Manchester szukało zaginionego chłopca – w tym kierowca autobusu o imieniu Darren Vickers, który zgłosił się, twierdząc, że widział Jamiego w swoim autobusie tego dnia. 27-letni kierowca autobusu szybko stał się dla rodziny Lavisów ogromnym wsparciem, ale śledczy od samego początku patrzyli na niego podejrzliwie…Przetłumaczone z Case 259: Jamie Lavis https://casefilepodcast.com/case-259-jamie-lavisProdukcja:Erin Munro - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenieNumery Telefonów Wsparcia i Zaufania116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania (Instytut Psychologii Zdrowia)116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę) 800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (Fundacja ITAKA) ⁠800 12 0002 - Niebieska Linia, ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie 888 88 33 88 - Telefon przeciwprzemocowy dla kobiet(Feminoteka)800 12 12 12 - Dziecięcy Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Nasze odcinki poruszają poważne i często trudne tematy. Jeśli w jakimkolwiek momencie poczujesz, że potrzebujesz wsparcia, skontaktuj się z Lokalnym Centrum Kryzysowym. Sugerowane numery telefonów do poufnego wsparcia oraz szczegółową listę ostrzeżeń dotyczących treści znajdziesz w opisie tego odcinka i na naszej stronie internetowej. Poniedziałek 5 maja 1997 roku był dniem wolnym od pracy w Wielkiej Brytanii. Szkoły były zamknięte, więc ośmioletni Jamie Lavis mógł robić co tylko chciał. Tego ranka Jamie i jego 11-letni brat John wyszli z domu w okolicy Open Show w Manchesterze, by się pobawić. Chociaż było zimno i padał deszcz, Jamie i John się tym nie zniechęcili.

Bracia, jak i wiele innych dzieci z okolicy, często bawili się na dworze bez nadzoru przez długie godziny. Nikt nawet by nie pomyślał, że mogłoby to być niebezpieczne. Jamie i John Lavis udali się do lokalnego supermarketu, gdzie często chodzili, bo Jamie uwielbiał słodycze. To właśnie tam chłopcy się rozdzielili i poszli w swoje strony. Około godziny 15.00 John Lavis wrócił do domu na podwieczorek. Jamie już nie. Rodzina nie martwiła się od razu, zakładając, że stracił poczucie czasu i bawi się gdzieś z kolegami. Jamie był rezolutny i pewny siebie. Potrafił poruszać się po mieście samodzielnie jeżdżąc autobusem. Jednak, gdy zbliżała się pora kolacji, Jamie'ego wciąż nie było.

Jamie bał się ciemności i zawsze się pilnował, by wracać do domu przed zmierzchem. Jego mama, Karen Spooner, wysłała jedną z córek, by poszła go poszukać. Nie udało jej się go znaleźć. O 20.00 Karen była już roztrzęsiona i spanikowana. Zaczynało się ściemniać. Kiedy Karen Spooner zaczynała się poważnie martwić, do domu wrócił z pracy jej partner.

Karen i John Lavis byli razem prawie 20 lat i mieli pięcioro dzieci. Jamie był ich drugim najmłodszym dzieckiem. John próbował uspokoić Karen, mówiąc, że Jamie na pewno niedługo wróci. Jednak gdy minęła kolejna godzina, a ośmiolatka wciąż nie było, John również wpadł w panikę. Jamie był drobny i wyglądał na kilka lat młodszego niż był w rzeczywistości. Karen często musiała kupować mu ubrania w rozmiarze odpowiednim dla 5 lub 6-letniego dziecka. Jeśli coś mu się stało, rodzina wiedziała, że nie poradzi sobie sam. Karen i John ruszyli na poszukiwania Jamie'ego. Odwiedzili miejsca, gdzie lubił się bawić i zajrzeli do domów jego kolegów.

Nigdzie nie było po nim śladu. Około 22 rodzice Jamie'ego wezwali policję. Początkowo spekulowano, że Jamie mógł uciec z domu. Dwa dni wcześniej, w sobotę 3 maja miał kłopoty, bo późno wrócił z kieszeniami pełnymi lizaków. To skłoniło ojca do ukarania go i uziemienia na całą niedzielę. Jamie bardzo się nudził spędzając dzień w domu, więc w poniedziałek rano wybiegł z niego jak strzała. Pojawiły się relacje, że Jamie mówił kolegom, że nie zamierza wracać do domu, bo nie chciał być znów uziemiony. Policjanci zaczęli przeszukiwać miejsca, w których chłopiec mógł się ukryć. Openshow było jedną z biedniejszych dzielnic Manchesteru. Plątanina ulic była usiana opuszczonymi szeregowcami i starymi fabrykami.

Chcemy tylko, żeby wrócił, żebyśmy mogli go kochać. Mijały kolejne dni, a po Jamie Lavisie wciąż nie było śladu. Policja wytężała działania. Do akcji włączono doświadczonych policjantów z psami tropiącymi, oddziały konne oraz policyjny helikopter. Nurkowie przeszukiwali rzekę Thame, wijącą się przez wielki Manchester. Wkrótce było to największe policyjne śledztwo w mieście od czasów głośnych mordów na wrzosowiskach. Choć od tamtych wydarzeń minęły trzy dekady, zaginięcie dziecka przywołało bolesne wspomnienia u mieszkańców regionu. Tłumnie ruszyli, by pomóc w poszukiwaniach Jamie'ego i szybko zgłaszali każdą możliwą informację.

Pojawiły się informacje, że w dniu zaginięcia Jamie mógł podróżować autobusem linii 219. Autobus ten jechał na wschód z centrum Manchesteru i przejeżdżał przez Openshaw w drodze do miasta Ashton-Under-Lane. Jamie znany był z tego, że dla zabawy jeździł autobusami. Zwykł siadać na przystanku przy Ashton Old Road, tętniącej życiem ulicy niedaleko rodzinnego domu Lavisów na ulicy Buckley. Podczas poszukiwań brata, dwunastoletnia Jane Lavis rozmawiała z lokalnym kierowcą autobusu, Darrenem Vickersem. To on prowadził linię 219 5 maja. Darren przypomniał sobie, że około 10.30 tego dnia do jego autobusu wsiadł chłopiec na przystanku przy Ashton Old Road.

– Nie miał przypadkiem na sobie ciemno-niebieskiego dresu Reebok'a? – zapytał Darren. Jane potwierdziła, że Jamie faktycznie był w takim stroju. To, że Darren znał markę dresu, wskazywało, że najprawdopodobniej widział Jamie'ego, bo ta informacja nie była powszechnie znana. Z jakiegoś powodu chłopiec przedstawił się Darrenowi jako Dale. Jamie miał bilet dzienny, który pozwalał mu podróżować bez ograniczeń przez cały dzień. Siedział z przodu autobusu i głównie wyglądał cicho przez okno, czasem rozmawiając z Darrenem lub kilkoma pasażerami. Jamie przejechał przez całe miasto wysiadając na stacji Ashton Under Lane na końcu trasy, po czym wsiadł z powrotem, gdy Darren zaczynał powrotny kurs do centrum.

W ten sposób chłopiec jeździł tam i z powrotem przez kilka godzin. Powiedział Darrenowi, że nie ma nic lepszego do roboty, a skoro miał bilet dzienny, Darren nie widział problemu, by pozwolić mu tak jeździć. Kilku innych pasażerów potwierdziło, że widzieli Jamie'ego w autobusie. Jednak nikt nie wiedział, dokąd poszedł, gdy w końcu wysiadł na dobre. Darren Vickers powiedział Jane, że zadzwoni na policję i przekaże te informacje. Odwiedził także rodziców Jamie'ego w ich domu, by podzielić się tym, co wiedział. Pomimo tego istotnego tropu, przez kolejne tygodnie nie było żadnych wiadomości o Jamie M. Lavisie. Około 300 osób zgłosiło, że rzekomo go widziało, ale policja była przekonana co najwyżej do trzech z tych doniesień.

Żadna z nich nie pochodziła z okresu po 5 maja, dnia w którym zaginął chłopiec. W połowie czerwca minęło półtora miesiąca od zniknięcia Jamie'ego. W tym czasie śledczym udało się zdobyć nagrania z monitoringu, które potwierdziły relacje świadków. Jamie Lavis był widziany na stacji autobusowej Ashton Under Lane w poniedziałek rano, 5 maja. Ashton Under Lane to ostatni przystanek linii 219. Kamery monitoringu zarejestrowały Jamie'ego, który chodził po stacji, a następnie wsiadał z powrotem do autobusu wracającego do Manchesteru. Na nagraniu widniała godzina 11.20, co oznaczało, że znajdował się tam około 50 minut po tym, jak po raz pierwszy wsiadł do autobusu 219.

Teraz pojawiło się kolejne nagranie z północnej Anglii, które w złowrogi sposób przypominało tamtą tragedię. Nagłówki gazet porównywały nowe nagranie do sprawy Jamesa Bulgera, ale była jedna zasadnicza różnica. Na wideo nie było widać nikogo, kto odprowadzałby Jamie'ego Lavisa. Mimo to, policja była coraz bardziej przekonana, że nie mają do czynienia jedynie z zaginięciem. Uważali, że Jamie został prowadzony i zamordowany. Rodzicom Jamie'ego przekazano, że choć wciąż starają się go odnaleźć, szanse na to, że chłopiec wciąż żyje są bardzo nikłe. Karen Spooner i John Lavis nie chcieli się pogodzić z myślą, że Jamie nie żyje.

Czasami opiekował się też pozostałymi dziećmi Lavisów, by rodzice mogli skupić się wyłącznie na poszukiwaniach Jamie'ego. Nagły rozgłos medialny był dla Karen i Johna przytłaczający, więc Darren zaczął ich reprezentować w mediach. Występował w telewizji i gazetach, apelując o informacje i pokazując zdjęcie Jamie'ego z grymaśnym uśmiechem. Utwierdzał wszystkich w przekonaniu Lavisów, że Jamie nadal żyje. Brał także udział w rekonstrukcji dla Crimefile. Karen później opisała Darrena Vickersa jako opokę, która dawała im wsparcie i nadzieję w najtrudniejszym czasie. Policja przesłuchiwała Darrena Vickersa już na początku dochodzenia. Przytrzymywano go łącznie przez 24 godziny, co było źródłem wielkiego stresu dla jego partnerki i dzieci.

Podczas jednego z wywiadów zrobiono zdjęcie, na którym Darren siedział między Karen i Johnem na kanapie. Małżeństwo wyglądało na pogrążone w smutku, a Darren obejmował ich ramionami, gdy pochylali się ku niemu. Jego twarz była bez wyrazu. Cała powaga sytuacji została zatracona przez to, co Darren miał na sobie podczas nieformalnej sesji zdjęciowej. Karen i John byli ubrani od stóp do głów, a Darren siedział w samych spodniach, nagi od pasa w górę. W rozmowie z The Guardian Darren wyraził przekonanie, że Jamie wciąż żyje. Ktoś na pewno go gdzieś przetrzymuje. Myślę, że Jamie jest po prostu zbyt przestraszony, by wrócić do domu. Ten, kto go zabrał mógł mu wmówić, że jeśli wróci zostanie odebrany rodzicom.

Dziecko w tym wieku nie wie co myśleć. Bardzo łatwo nim pokierować. Czasami chciałbym cofnąć czas do tamtego poniedziałku i żeby Jamie został wtedy w domu. Policja Wielkiego Manchesteru miała ogromne trudności z prowadzeniem śledztwa w sprawie zaginięcia Jamie'ego Lavisa. Zwykle starali się współpracować z rodziną ofiary i na bieżąco informować ich o postępach w sprawie. Tutaj jednak było to wyjątkowo trudne. Głównym podejrzanym był bowiem człowiek, który stał się zaufanym członkiem rodziny Lavisów. Prawda była taka, że od samego początku detektywi mieli powody, by przyglądać się Darrenowi Vickersowi. Gdy siostra Jamie'ego, Jane, po raz pierwszy rozmawiała z Darrenem, obiecał on, że zadzwoni na policję i przekaże informację, że widział chłopca w swoim autobusie.

Nigdy jednak tego nie zrobił. Policja sama dotarła do niego dopiero tydzień później, po tym jak usłyszeli od innych świadków, że Darren widział Jamie'ego. Świadkowie, którzy widzieli Jamie'ego w autobusie prowadzonym przez Darrena, potwierdzali niektóre elementy jego powieści. Jednak opisywali zupełnie inną scenę niż tę, którą przedstawił Darren. Jamie nie siedział cicho i nie patrzył spokojnie przez okno jak inni pasażerowie. Biegał po autobusie, a Darren pozwalał mu się bawić w jego pomocnika. Jamie rozdawał bilety z kabiny kierowcy, wydawał resztę, a nawet zmieniał biegi w autobusie, gdy Darren prowadził. Kilku pasażerów twierdziło, że kiedy Jamie chwycił za drążek zmiany biegów, pojazd przechylił się, zjechał na krawężnik, a pasażerowie polecieli do przodu.

Jak ujął to prowadzący śledztwo Roy Rainford, Darren Vickers zamienił ten autobus w plac zabaw. Czasami Darren czochrał Jamie'ego po włosach i dał mu 50 pęsów, żeby kupił sobie coś do picia. Para wyglądała na tak blisko związaną, że niektórzy pasażerowie zakładali, że Darren jest ojcem Jamie'ego. Pewna kobieta zapytała Jamie'ego – spędzasz dzień z tatą? Jamie przewrócił oczami w stronę Darrena i potem z powrotem popatrzył na kobietę odpowiadając – nie, z moim wujkiem. Darren twierdził, że Jamie miał bilet dzienny, ale policja wiedziała, że takie bilety wystawiano wyłącznie dla dorosłych, a nie dla dzieci. Podejrzenia śledczych pogłębiły się, gdy przeanalizowali nagranie z monitoringu z dworca autobusowego w Ashton Under Lane z godziny 11.20 tego dnia.

Czasami widać na nim samego Jamie'ego. Ale w pewnym momencie w kadr wchodzi Darren, idzie za Jamie'im i czochra go po włosach, jak opisywali pasażerowie. Następnie obaj wsiadają do autobusu. Darren nigdy nie wspomniał o tym podczas przesłuchań. Kiedy śledczy przepytywali Darrena o tamten dzień, przyznał, że Jamie nie jechał autobusem tylko przez chwilę, ale spędził w nim aż 6 godzin, krążąc tam i z powrotem, aż Darren skończył swoją zmianę. Twierdził, że po zakończeniu pracy zaproponował Jamie'emu podwiezienie do domu, bo padał deszcz. Darren tłumaczył, że nie było to dla niego problemem, bo mieszkał zaledwie 3 ulice od chłopca. Według Darrena, Jamie powiedział, że nie może wrócić do domu, bo jego rodziców nie ma.

Był to skazany za molestowanie dzieci. Śledczy podejrzewali, że Darren Vickers był pedofilem, który wykorzystał okazję, gdy Jamie wsiadł do jego autobusu 5 maja 1997 roku. Według policji Darren przez cały dzień zyskiwał zaufanie chłopca, pozwalając mu pomagać przy prowadzeniu autobusu. Co dla Jamie'ego, który uwielbiał autobusy, było spełnieniem marzeń. Funkcjonariusze wierzyli, że po skończonej pracy Darren porwał Jamie'ego, wykorzystał seksualnie i zamordował. Ale bez ciała nie mogli tego udowodnić. Zachowanie Darena po zaginięciu Jamie'ego również budziło ich niepokój.

Chociaż zgłosił się do rodziny mówiąc, że widział Jamie'ego, zrobił to dopiero po tym, jak inni świadkowie już wspomnieli o chłopcu w autobusie. Zamiast iść na policję, od razu zwrócił się do rodziny i stał się dla nich nieocenionym wsparciem. Tak bardzo zaangażował się w relacje z Lavisami, że zaniedbał własne dzieci i stracił nową pracę, bo brał zbyt dużo wolnego na poszukiwania. Chociaż śledczy byli przekonani, że Jamie nie żyje, wciąż pojawiały się rzekome sygnały o tym, że ktoś go widział. Policja sprawdzała każdego z nich. Kilkukrotnie byli zaskoczeni, gdy na miejscu pojawiali się Darren z matką Jamie'ego, Karen, zanim sami zdążyli tam dotrzeć.

Okazało się, że Darren kupił policyjny skaner i stale go nasłuchiwał, by wychwycić każdy trop związany z Jamiem. Policja uważała, że Darren wykorzystywał bliskość z Lavisami, by zdobywać informacje o śledztwie i jednocześnie udowadniać im, że nie mógł być sprawcą. We wrześniu 1997 roku, cztery miesiące po zaginięciu Jamie'ego, detektywi postanowili zmienić strategię i skupić się na osobach z otoczenia Darrena. Pod koniec miesiąca zatrzymano jego siostrę, matkę i ciężarną byłą partnerkę w celu przesłuchań. Zatrzymano także troje innych znajomych Darrena, w tym dwóch jego bliskich przyjaciół. Każdemu z nich zadawano pytanie o alibi, którego mieli mu udzielić i grożono zarzutami utrudniania śledztwa.

Próbował zaprowadzić ich do miejsca poza ścieżką w gęsto zalesiony obszar w pobliżu pola golfowego. Mężczyzna zwrócił się do niepewnie czujących się nastolatków i pokazał im trzymane w ręku zdjęcie. Widniał na nim Jamie Lavis. Następnie wskazał przed siebie i stwierdził, myślę, że to on. Zaprosił ich, by poszli z nim przyjrzeć się z bliska, po czym odwrócił się i ruszył w gąszcz. Mimo, że nastolatkowie nie widzieli nic w miejscu, które wskazał, byli przerażeni. Zamiast z nim iść, znaleźli wymówkę i uciekli. Gdy później zgłosili się na policję z tą historią, wyznali, że niedawno rozpoznali tego mężczyznę. Zobaczyli jego twarz w wiadomościach w telewizji, gdy udzielał wywiadu.

27:02 · Casefile 4

Pod materiałem leżały ciemno-niebieskie, dziecięce spodnie dresowe i zielona kurtka w rozmiarze dla dziecka. Ubrania odpowiadały tym, które Jamie Lavis miał na sobie w dniu zaginięcia. Ostrożnie zapakowano odzież i przewieziono ją do laboratorium kryminalistycznego. Ponieważ ubrania były mokre od leżenia na dworze, policja rozłożyła je do wyschnięcia przed analizą. Gdy rozwijano spodnie dresowe, coś z nich wypadło. Była to dolna część małej żuchwy. Podczas dokładnego przeszukania pozostałej części zarośli odnaleziono kolejne kości. Na miejscu rozrzucone były fragmenty tułowia dziecka. Ciało zostało poćwiartowane, a głowa i kończyny zniknęły.

Badanie DNA mlecznych zębów, które udało się odzyskać, potwierdziło, że szczątki należały do Jamie'ego Lavisa. Policja wysnuła teorię, że Darren Vickers wielokrotnie wracał w to miejsce, gdy ciało Jamie'ego ulegało rozkładowi. Chociaż część zwłok mogła zostać rozwleczona przez zwierzęta, śledczy podejrzewali, że Darren sam przenosił niektóre części ciała, by utrudnić ich odnalezienie. Ze względu na gęste zarośla, policjanci byli przekonani, że Jamie został napadnięty, zamordowany i poćwiartowany dokładnie w tym miejscu. Gęste krzewy prowadzące do polany wymagały przydzierania się obiema rękami. Było niemal niemożliwe, by Darren był w stanie się przedrzeć niosąc ciało.

Kolejnym powodem, dla którego przypuszczali, że wracał tam kilka razy, była chęć przeżywania zbrodni na nowo. Kiedy śledczy poinformowali Karen Spooner, że odnalezione w Reddish Vale szczątki należą do Jamie'ego, odpowiedziała tylko – nie, to nie on. Nie mogła uwierzyć, że detektywi byli w stanie stwierdzić śmierć syna tylko na podstawie mlecznych zębów. Mimo że Karen potwierdziła, że znalezione ubrania należały do Jamie'ego, potrzebowała wielu miesięcy, by zaakceptować prawdę. Nie mogła pojąć, że ktoś mógłby tak potraktować dziecko, ani że Jamie mógł zginąć, zanim zdążyła się z nim pożegnać. Ojciec Jamie'ego, John, także był w stanie całkowitego niedowierzenia.

Okazało się, że Darren zabierał Johna na przejażdżki autobusami po całym mieście. John był podobny do brata, co sprawiało, że ludzie zgłaszali fałszywe doniesienia o tym, że prawdopodobnie widzieli Jamie'ego. Śledczy byli przekonani, że Darren robił to celowo, by zmylić dochodzenie. Na jednym z takich wyjazdów Darren zabrał Johna do Reddish Vale. Posadził chłopca na pniu drzewa, wręczył mu papierosa i powiedział, to tutaj jest twój Jamie, a jeśli nie będziesz grzeczny, to cię tu wrzucę. Darren Vickers został oskarżony o zamordowanie Jamie'ego Lavisa. Podczas pobytu w areszcie napisał piętnastostronnicowe oświadczenie, które przekazał policji.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.