Mentionsy Mentionsy
Cały ten Majdan
Cały ten Majdan

RADEK MAJDAN: WSZYSCY MNIE SKAZALI. MYŚLAŁEM, ŻE TO MÓJ KONIEC

17.04.2026 ·1 godz 8 min · 14 rozdziałów

Radek Majdan w szczerej rozmowie z Sebastianem Parfjanowiczem i Kamilem Wolnickim odnośni się do wielu kwestii, do których nie odnosił się wcześniej. Opowiada o tym, czy grał w sprzedanych meczach i kto próbował go w to wmanewrować. Odnosi się do słynnej afery w Mielnie oraz konfliktów, które do tej pory się nie zakończyły. Mówi o wielkiej miłości, którą pała do swojego syna i o tym, dlaczego bierze czynny udział w polskim show-biznesie. Serdecznie zapraszamy! #płatnawspółpraca

33:01 · Relacje z Bońkiem 8

My, powiem wam, w ogóle generalnie się nie kłóciliśmy. Nawet kiedy te mecze towarzyskie graliśmy słabo, to właśnie chyba dlatego, że mieliśmy tak dobrą atmosferę, to postanowiono zrobić wstrząs. I dlatego Kamil Kosowski, który już miał wtedy numer, czy Tomek Iwan, który też brał udział w tej licytacji, ostatecznie na mundial nie pojechali, bo ktoś uważał, że za bardzo się rozróżniliśmy. Ja dzisiaj z perspektywy czasu stwierdzam, To monetyzowanie to było... Tak, tylko z jednej strony oczywiście, natomiast z drugiej strony to było coś, czym my nie powinniśmy się zajmować i jak zaczęliśmy się tym zajmować, to trochę nas wchłonęło. Wspomniałeś o prezesie Bońku. Macie trudną relację? To można nazwać. Nie rozmawialiście od wielu lat? Dawno nie rozmawialiśmy. Nie rozmawialiśmy od czasów wyborów na prezesa związku, kiedy Józef Wojciechowski stanął w szanki z prezesem Bońkiem.

A dlaczego ty poparłeś Józefa Wojciechowskiego, co by nie mówić też postać dość kontrowersyjną w polskiej piłce? Bo go znałem, bo mu ufałem, bo wiedziałem, że jako ktoś, kto dorobił się wielkich pieniędzy, będzie chciał zaznaczyć bardzo poważnie swoją obecność w polskiej piłce, w związku, bo uważałem, że ma Dobre pomysły, albo inaczej, ciśmy wokół niego grupa ludzi, zaczęła mieć wizję tego, co można byłoby zmienić w Polskim Związku Piłki Nożnej czy w polskiej piłce. A sam Józef Wojciechowski powiedział nam, panowie, ale jeżeli byśmy wygrali, to my naprawdę to musimy zrealizować i tam nie będzie miękkiej gry, bo on dawał swoje nazwisko. Ale na zasadzie nie takiej, jak był w Polonii Warszawa, że będzie zmieniał trenerów, co próbował trumacić dziennikarzom, a za prezesem to się ciągnęło, że Polski Związek Piłki Nożnej i kadra to jest zupełnie inna struktura.

Ja znają Józefa Wojciechowskiego, ja z nim przeżyłem te chwile w Polonii, widząc człowieka, który wydawał, słuchajcie, olbrzymie pieniądze, który budował klub. I ja widziałem w nim te zaangażowania. Różne rzeczy się o nim mówiło i różni ludzie o nim mówią różne rzeczy. Ja nie mogę o nim powiedzieć złego słowa, bo byłem w paru sytuacjach, między innymi też przy okazji tych wyborów, gdzie doceniałem jego charakter. Pamiętam, że pewnego dnia, jak już ta walka zaczęła być taka trochę bezpardonowa... Ze Zbigniewem Bąkiem. Tak, ale wiecie co, ale też później miałem taką refleksję, że nie do końca Zbigniew Bąiek musiał za tym stawać. Bo czym dłużej w tym byłem, tym miałem wrażenie, że... Że to polskie piłki jest potworne, że trochę przypominało mi... No ale to daj jakiś przykład, co znaczyła ta bezpartnerowa walka.

Trochę zaczęło mi to przykład Białorusi przypominać. Wiecie co? Na przykład od razu tam Krzysztof Stanowski, tam dobry ziomek Bońka, tam wiecie, lista hańby, kluby, które popierają Wojciechowskiego, tak? Od tego się zaczęło. Później zakazy. Pamiętam jak kluby pierwszoligowe, które wręcz żebrały o pieniądze, nie miały nic. No i wiecie, nowe rozdanie, nowy prezes, no to my z propozycją, co możecie dostać od nowego prezesa i jaki jest, że tak powiem, pomysł na jakąś tam reaktywację czy pomoc pierwszoligowej. I wyobraźcie sobie... Wtedy prezesem Związku Pierwszych Ligowych Klubów, nie wiem jak się to ciało nazywało, była kobieta, która wysyłała maile do klubów z zakazem spotykania się z Wojciechowski. Pod groźbą jakąś, nie pamiętam co tam sobie wymyśliła, widzieliśmy to chyba od działaczy znicza Pruszków i rzeczywiście te kluby dały się zastraszyć.

Przyjechały z nami tylko trzy czy cztery kluby. Później na takim spotkaniu Z klubami Ekstraklasy też były osoby, które były z ramienia różnych klubów z Ekstraklasy, które bardzo tak dość mocno próbowały obnażyć Józefa Wojciechowskiego, a później widziałem właśnie te osoby już przyklejone do prezesa Bońka, bo dostawały swoje gabinety. Podobnie z tą panią, która też nie walczyła o dobro polskiej piłki, tylko zastraszając kluby, wiedziała, że jak spisze się, że tak powiem, WSZYSCY MNIE SKAZALI

I tak jak mówię, dalej nie przedstawiasz programu, bardziej takie indywidualne korzyści, które możesz z tego im zaoferować, żeby oni coś wygrali. No i oni już tam pod wpływem środków dopingujących mówią, Dobra, zagłosujemy na ciebie, tam wszyscy obiecują wszystkim wszystko. No i później jest tak, jak jest, ale jeszcze nie dokończyłem tego, bo w pewnym momencie też... Pamiętam, że jakiś facet przyniósł nam i mówił, tu macie coś tam, mam coś tam kompromitującego na Zbigniewa Bońka. Nie wiem, czy to była prawda, czy nie, bo nawet to też mi się podobało u Józefa Wojciechowskiego, powiedział, ja w ogóle nie chcę mieć z czymś takim do czynienia, proszę stąd wyjść, tak? Przyszedł ktoś i mówi, panie prezesie, ja panu te wybory wygram, tylko... Coś tam. A on mówi, proszę pana, ja pana nie znam. I tak naprawdę nie wiem, o czym pan do mnie mówi. I mówi, ja chcę być prezesem, ale nie za wszelką cenę.

I ja pamiętam, że myślę, że Zbigniew Boniek mógł obawiać się Józefa Wojciechowskiego, patrząc na to, co w życiu osiągnął. Natomiast ja, będąc razem z nim w tym sztabie, podobało mi się, że z jego strony to jest honorowa walka. To jest taka walka, że jeżeli mamy wygrać, to oni mają nas wybrać nie dlatego, że my ich przekupimy, tylko dlatego, że my im Nie wiem, obiecamy coś, co później zrobimy w świetle rozwoju. Ale to za co obraziliście się ze sobą na Zbigniewa Bonika? No bo tam spadały różne tam... Zrobiliśmy taką konferencję, że Zbigniew Boniek przebywa we Włoszech, a nie w Polsce, co jest łamaniem statutu PZP. No i rzeczywiście to była prawda. A kiedyś pamiętam, bo Czarek Kucharski kiedyś o tym mówił i generalnie na początku to... Jakoś mnie przywiązywałem do tego wagi.

Nigdy mi to nie przeszkadzało. Nie będę hipokrytą. Nigdy też nie uważałem, że to w jakimś sensie mnie buduje i cieszę się, że ktoś mi robi zdjęcie. Uważałem, że okej, to jest przy okazji. To jest trochę tak, jak z tego świata piłki nożnej pojawiałem się w show biznesie, bo to była dla mnie jakaś sytuacja resetowa. Takie trochę wyjście na piwo, wiecie. Pojawiam się trochę w innym świecie, bo porozmawiam zupełnie o innych tematach, nie tylko o piłce nożnej. A skąd taniec z gwiazdami? Z propozycji, tak? Ale co ciekawe, jeszcze wtedy, kiedy byłem zawodnikiem Polonii Warszawa i to jest ciekawe, dzisiaj nie wiem, jak to ogarnąłem, bo ja dostałem propozycję, oczywiście pierwsze, co zrobiłem, poszedłem do Józefa Wojciechowskiego z zapytaniem, szefie, mogę to zrobić? Na co Józef Wojciechowski, no wtedy już byłem rezerwowym bramkarzem, bo to była moja końcówka, chyba mój ostatni sezon, powiedział, dobra, Radek, jak dasz, ja ci pozwalam. Trener również nie miał nic przeciwko temu, no i zaczęły się, wiecie, katorżnicze treningi, a w międzyczasie zmienił się trener.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.