Mentionsy Mentionsy
Cafe AZS
Cafe AZS

#94 CAFE AZS - MAGDA MAROSZEK

22.10.2024 ·19 min 33 s · 8 rozdziałów

W AZS od półtora roku. Pomaga, trenuje i studiuje. Ma bardzo ambitne plany. Jednym z nich jest propagowanie futbolu australijskiego w Polsce. W ostatnim czasie zasłynęła pomocą i pracą na rzecz powodzian w Nysie. Poznajcie Magdę Maroszek, liderkę AZS w czasie powodzi, gościa 94. odcinka CAFE AZS Bartek Wasilewski zapraszam!

To jest Cafe AZS. Cześć, tu Bartek Wasilewski. Witam Cię w kolejnym odcinku Cafe AZS, w którym naszym gościem jest Magda Maroszek, liderka AZS w czasie powodzi wolontariuszka Sztabu Pomocowego w Nysie. Witaj. Cześć, witam wszystkich. Mimo powodzi, powiedz, jak trafiłaś do AZS-u w Nysie? To zaczęło się rok temu, w marcu, gdy dostałam propozycję od jednego z wykładowców, czy nie chciałabym pojechać na Akademię Liderów AZS we Wrocławiu. O AZS już słyszałam. Jednak nie wiedziałam za bardzo, jak on w ogóle działa. Też nie widziałam się w AMP-ach, w Akademickich Mistrzostwach Polski, ponieważ nie interesuję się żadnym ze sportów,

0:27 · Jak Magda stała się częścią AZS-u 1

Ale usłyszałam, że na Akademii Liderów nie będzie dużo uprawianego sportu, tylko będzie bardziej szkoleniowo, bardziej o organizacji, więc pomyślałam, że w sumie organizacją lubię się zajmować i czemu nie spróbować. No i okazało się, że poznałam tam super ludzi, dużo się dowiedziałam, I bardziej pomyślałam, czy nie chciałabym w tą organizację sportową pójść. 1,5 roku w AZS, tak można powiedzieć, jeśli liczymy od marca, jeśli ja dobrze liczę od marca 2023 roku. Jakie wnioski, w czym się odnajdujesz, jeśli chodzi o wspomnianą organizację? Tak, no za sobą mam już naprawdę dużo edycji projektów AZS-owskich i jestem pod wrażeniem, bo jeżeli mogę wspomnieć i wcześniej wspomniana Akademia.

1:29 · Organizacja i projekty w AZS 2

Byłam też na finale akademickich mistrzostw w Holandii. Udało mi się pojechać z programu Erasmus. Byłam na Lider Campie w Wielkasach trzy razy na Igrzyskach bez barier. Na szkoleniach środowiskowych, na projekcie od Pionka Dahetmana, na AZS Student Camp i to chyba na razie tyle. I co tam robiłaś? Działałam przy obsłudze technicznej, przy social mediach, poznawałam też tajemniki organizacji. I naprawdę myślę, że ta organizacja teraz jest u mnie na wysokim poziomie, że mogę się z nią dzielić. Bardzo dużo rzeczy poznałam i chyba to jest to, co mogłabym robić.

No właśnie, mówi się, że AZS to na całe życie taka przyjemność. Zakładasz taką opcję? Myślę, że tak, tak. Słyszałam, że się mówi, że jak się do AZS-u wchodzi, to już się z niego nie wychodzi. I przyjmuję, przyjmuję. No dobrze, no ty do AZS-u weszłaś, wspomniałaś przed chwilą o nietypowej dyscyplinie sportu, no i rzeczywiście, jeśli to jest ta dyscyplina, o której myślę, to nietypowej się nie dało, czyli futbol australijski nad Wisłą. O co chodzi? Jak to się u ciebie wzięło? Skąd się wzięło to zainteresowanie? Zgadza się. Przez 12 lat wcześniej tańczyłam w drużynie, która była podpięta pod AZS. Jednak drużyna rozpadła się podczas COVID-u i pomyślałam, że dobra, może spróbujemy teraz coś innego.

2:45 · Futbol australijski - nowa dyscyplina 6

Ale nie miałam jakiegoś konkretnego planu. To było akurat przed studiami. I tak scrollując sobie Facebooka, natknęłam się na artykuł, czy w Nysie powstanie kobieca drużyna futbola australijskiego. No, pomyślałam, dziwne, ponieważ... Nysa, futbol australijski, co się może nie udać. Tak, tak. No, pomyślałam, że w Nysie mamy tylko drużynę drugoligową kobiecą siatkarek, więc jakim prawem drużyna futbolu australijskiego może powstać i jak ona w ogóle może się utrzymać. Napisałam do prezesa, do trenera, No i zaprosił mnie, powiedział, że to jest na razie rekrutacja i zbierają więcej dziewczyn.

Jeżeli jestem chętna, żeby spróbować, no to mnie zaprasza. I... Okazało się, że to naprawdę jest super dyscyplina. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek w takie coś będzie mi dano uczestniczyć, ponieważ byłam wcześniej związaną ze sportem. Moja mama wcześniej trenowała lekką atletykę, ale wszyscy się ze mnie w podstawówce śmiali, ponieważ nie potrafiłam złapać piłki. A moja mama była włoskistką i trenowała. Ale to był czas właśnie wtedy, kiedy się zapisałam na ten futbol, żeby to zmienić po prostu i nie żeby udowodnić innym, ale sama sobie, że mogę się nauczyć, mogę

Mogę zacisnąć zęby i spróbować. I okazało się to strzał w dziesiątkę. No to chyba już to łapanie piłki całkiem nieźle ci wychodzi, no bo futbol australijski na tym trochę polega. Wytłumaczmy w ogóle. Ja wiem, że społeczność AZS-owa jest w sporcie mocno osadzona, ale umówmy się, nie jest to najpopularniejszy nad Wisłą sport. O co w tym sporcie, o co w tej dyscyplinie chodzi? To jest zlepek różnych sportów. Tak nosem początku mogę powiedzieć, bo chodzi o właśnie łapanie piłki, która jest jajowata. To jest inna piłka niż od futbola amerykańskiego i od rugby. Można ją kopać, nie można jej rzucać. To jest jedna taka rzecz. Żeby podać piłkę, trzeba ją wypiąstkować, czyli ułożyć rękę w pięść i po prostu tak ją uderzyć.

I można się szarżować. Co to oznacza szarżować? Wytłumacz. Czyli złapać zawodnika z piłką i powalić go na ziemię, albo przetrzymać go tak, żeby było przetrzymanie piłki i wolne kopnięcie dla drużyny. Jak dużo masz koleżanek, jak dużo masz kolegów, którzy uprawiają taką dyscyplinę? Czy łatwo jest zebrać drużynę? No, jak widać, u mnie się utworzyła się drużyna. I gdzie gracie? To może być boisko, to może być... Jaki obiekt sportowy? Czy on musi mieć jakieś określone wymagania? Australijski futbol od europejskiego różni się tym, że wielkość boiska w Europie jest mniejsza zdecydowanie.

W Australii są to boiska do krykieta stumetrowe, a w Europie, w Polsce gramy na boiskach, które są po prostu do rugby albo do piłki nożnej. Tak sobie pomagamy i w Australii grają 18 osób w jednej drużynie, my gramy w 9. No i w sumie coraz więcej, to jest już chyba czwarty rok czy piąty tego sportu, mamy trzy drużyny, które grają w polskiej lidze mężczyzn. Muszę się pochwalić, że na ten weekend wróciłam z Mistrzostw Europy w futbolu i kobiety zajęły szóste miejsce, mężczyźni dwunaste.

Także, no, jak widać, są ludzie, którzy chcą w to grać. A na jakiej pozycji grasz? Opowiedz o swojej roli. Zaczęło się od tego, że jak dobrze kopiesz, to pójdziesz na atak, ale później zabrakło wysokich dziewczyn do obrony, no to na obronę. Aktualnie jestem na pomocy na środku i moją rolą jest skakanie do piłki przy wznowieniu, przy rozpoczęciu, czyli tak jak w koszykówce, kiedy sędzia wyrzuca piłkę do góry, ja po prostu muszę o nią zawalczyć. No i później już pomagam, tak jak wcześniej wspomniałam, pomagam kopnąć tą piłkę do bramki.

7:55 · Powódź w Nysie i działanie jako wolontariuszka 7

Byłaś w Australii? Nie, nie byłam, ale to jest moje marzenie. Nie tylko odkąd zaczęłam trenować ten sport, tylko po prostu od momentu, kiedy zaczęłam podróżować. I teraz jeszcze bardziej jestem na to Teraz jeszcze bardziej jestem zainteresowana tym, żeby tam pojechać, poznać tą kulturę i zobaczyć ten sport na żywo, bo dla nich jest to religia. To jest jak u nas piłka nożna. Tylko im wychodzi. Tak, no. Chociaż fajnie by było, jakby to się rozrosło jeszcze bardziej, ale widać, że w Polsce coraz więcej jest tych osób, które to trenują.

Także mam nadzieję, że ja może mogłabym tutaj nawet do AZS-u wprowadzić futbol. Jeśli nas słuchają, a zapewne tak, ludzie z AZS-u, tacy, którzy więcej mogą, to jest ten moment, w którym możecie wejść, możecie zainterweniować i możecie pomóc futbolowi australijskiemu nad Wisłą. Polecamy bardzo serdecznie. A masz jakąś ulubioną drużynę, ulubionych zawodników? Ktoś z futbolu australijskiego, drużynę dzięki której albo przez którą zarywasz noce, żeby oglądać jej rozrywki? Zarywasz noce ze względu na różnice czasowe? Jeszcze nie mam swojej ulubionej drużyny. Na razie jestem na etapie oglądania wszystkich highlightsów, jakie są od kobiet po mężczyzn.

No to życzymy Ci, aby ta pasja w Tobie jeśli chodzi o futbol australijski rozkwitała i żeby można było kiedyś powiedzieć za kilka lat, że jednym z najważniejszych nazwisk dla futbola australijskiego nad Wisłą jest Magda Maroszek z AZS-u. Tego Ci serdecznie życzymy. Magda Maroszek, liderka AZS-u w Nysie, jest gościem Cafe AZS, jak sami słyszycie. Mówiąc o Nysie, nie sposób nie wspomnieć o tragicznych niestety wydarzeniach sprzed niecałego miesiąca. Powódź nawiedziła także i twój i wasz region. Jesteś określana jako liderka AZS-u w czasie powodzi, zaangażowałaś się jako wolontariuszka w sztaby pomocowe. Wysłaliście dwa duże samochody dostawcze, jeśli mnie pamięć nie myli, z pomocą dla powodzian.

Opowiedz o tym, jak w ogóle to wszystko wyglądało, ta feralna niedziela w połowie września. No w zasadzie feralna to już była sobota nawet, tak? Już widać było, że szykuje się Armagedon, no i niedziela kulminacja. Wracałam wtedy z wilka, z igrzysk bez barier i słyszałam o tym, że mają być te deszcze i że jest możliwość powodzi. Nie wiedziałam, że to będzie aż na taką skalę. I w ten sztab pomocowy zostałam wkręcona tak bardziej przez moją mamę, ponieważ moja mama uczy w szkole i dostała telefon od starostwa o godzinie 20 w sobotę, że otwierajcie szkołę, bo zaraz przyjadą tam ludzie, którzy będą ewakuowani z miejsc, które zostały zalane.

No i od razu, nie myśląc, pojechałam z moją mamą. No i zaczęliśmy ogarniać szkołę, wynosić ławki i czekaliśmy w sumie na jakieś informacje, bo nie wiedzieliśmy tak naprawdę nic i musieliśmy wszystko zorganizować sami. Czekaliśmy kilka godzin. Przyjechały busy z żołnierzami z WOT-u, którzy przywieźli nam łóżka. My te łóżka rozłożyliśmy, później puściliśmy informacje ze szkoły o pomoc, żeby ludzie zabrali jakieś dary, bo my nic nie mamy dla tych ludzi, żadnej kawy, herbaty, a też zaczynało się robić już trochę zimniej.

No i chcieliśmy jakoś tych ludzi ugościć, no nawet nie mieliśmy... Przyjechały te łóżka, ale nie było za dużo koców, nie było ręczników. No i przez noc trochę tych ludzi się zbierało. No i chyba ponad stówkę osób przyjęliśmy. Psy, koty, chomiki, osoby niepełnosprawne, starsze, dzieci, a tak naprawdę działaliśmy jako, moja mama jako środowisko nauczycieli, ja jako jej rodzina, przypadkowi ludzie, sąsiedzi. I tak naprawdę ja nie zostałam w ogóle, mój dom, moja ulica w ogóle przez powódź nie została dotknięta, ale czułam się w samym środku tej interwencji, ponieważ pomagałam tym ludziom, widziałam, że uciekają, że nie wzięli wszystkich swojej rzeczy, że nie wiedzą w ogóle, co będzie jutro.

I było to naprawdę straszne, ale cieszę się, że udało nam się jakoś zorganizować ten punkt. I później, kiedy już się to wszystko ustatkowało, pojechałam z mamą razem pomóc do punktu darów, w którym już tam rozwoziliśmy wszystkie to jedzenie, te rzeczy, te gumiaki, taczki, łopaty, to wszystko w teren. I wtedy dopiero zobaczyłam, jak to naprawdę wygląda. Te wszystkie wsie i drogi pozrywane, pełno muł i ten syf, no to naprawdę widok, którego nie zapomnę na bardzo długo. Także w Nysie został zdalony stadion uczelni.

15:29 · Stan infrastruktury sportowej po powodzi 2

W jakim jest stanie? Jaki jest stan infrastruktury sportowej? Nasz stadion miał być otwarty kilka dni przed tą powodzią, ale wstrzymali się. No i okazało się, że deszcze zalały ten stadion. I przyjeżdżając tam, zanim ta woda została wypuszczona, to naprawdę wyglądało źle. Mam nadzieję, że infrastruktura nie została zniszczona, ponieważ miał to być nowy stadion, całkowicie z nowymi technologiami, z tego co wiem, czujniki do wykrywania parametrów w treningu.

To jeden z takich nowocześniejszych stadionów w Europie. Ale z tego, co widziałam, filmiki są już z jakimiś robotami na stadionie. Myślę, że jest OK. Jeżeli informacji nie zostało podawane, że jest źle i potrzebują pomocy, mam nadzieję, że niedługo zobaczymy nową informację, że stadion zostanie otwarty. Trzymamy kciuki. W takim razie Magda Maroszek jest gościem Cafe AZS. Magda, ty jesteś świeżo po licencjacie. Z tego co wiem, przygotowanie motoryczne w tym zakresie obroniłaś się na Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Nysie.

16:51 · Plany na przyszłość i działanie w AZS 3

Jakie plany na przyszłość? Magisterka? Czy cokolwiek innego? Czy już działanie w AZS, tylko jak to będzie u ciebie wyglądało? Rozpoczynam pierwsze zajęcia na studiach zaocznych magisterskich na kierunku sport. Także bardzo się cieszę i dalej mam plan rozwijać się na sportowo właśnie w tym kierunku trenera przygotowania motorycznego. Powoli już zahaczam, jeżeli chodzi o moją pracę w Akademii Piłkarskiej z mniejszymi dziećmi właśnie jako trener przygotowania motorycznego. Też pracuję, szukam takiej pracy właśnie z zawodnikami indywidualnymi.

Także powoli, małymi krokami uważam, że jeszcze trochę tej wiedzy mi brakuje i cały czas chcę się kształcić. Także myślę, że cały czas jesteśmy w tym obrębie sportowym, czy to w organizacji, czy to właśnie w tym przygotowaniu motorycznym widzę siebie najbardziej. Co wybiorę? Oby te dwie rzeczy zobaczyły. A jakie plany na przyszłość jeśli chodzi o AZS? No na pewno od piąka do hetmana. Igrzyska bez barier już niedługo, także czekam tylko na informacje kiedy będę mogła już spakować swoje rzeczy i I czekać na wyjazd. A tak, to zobaczymy.

Przenoszę się do Wrocławia, do AZS-u, także zobaczymy, czy tam będę mogła rozwinąć swoje skrzydła i będę mogła tak jak Gnysie działać. I tego ci życzymy. Magda Maroszek, liderka AZS w czasie powodzi, wolontariuszka sztabu pomocowego w Nysie. Magda Maroszek, niebawem studentka we Wrocławiu i działaczka AZS tamże. To wszystko na dziś. Dzięki wielkie, Magda. Super, dzięki bardzo. No i oczywiście przyszła pani magister. To jest też w tym wszystkim najważniejsze. Tego ci życzymy. To wszystko na dziś. Bartek Wasilewski. Dzięki za uwagę i do usłyszenia w kolejnym odcinku podcastu Cafe AZS. Cześć.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.