#39 CAFE AZS - ADAM FEDOROWICZ
Do tej pracy potrzebna jest wizja. Nie zaszkodzi na początku też plastelina i trochę drutu. Na pewno przyda się też wyobraźnia. Ta jest szczególnie ważna i dla sportowca i dla artysty. W 39. odcinku CAFE AZS oddajemy głos tym razem artyście by porozmawiać o… rzeźbiarstwie. Naszym gościem jest Adam Fedorowicz, znany i ceniony rzeźbiarz, który w ostatnim czasie zaprojektował dla AZS statuetkę AMP. Bartek Wasilewski zapraszam!
Cześć, tu Bartek Wasilewski. Zapraszam Cię na kolejny odcinek Cafe AZS, audycji skupionej na sporcie, ale... Tu zawieszam głos nie bez powodu. Dziś będzie o sporcie i o sztuce. I to nie o byle jakiej sztuce. Będzie mowa o rzeźbiarstwie. Zapraszam Cię bardzo serdecznie do wysłuchania rozmowy, która miała miejsce pod Warszawą, w bardzo klimatycznym domu, z bardzo ciekawym gościem. KONIEC! To jest Cafe AZS. Znajdujemy się w Otrębusach. To jest wieś. W okolicach mamy Podkowę Leśną. W tle słychać szum wiatru, bo dzisiaj pada deszcz.
I znajdujemy się w bardzo pięknym domu. Drewnianym domu, który ma trochę elementów betonowych. O tym, o betonie też będziemy mówić, no bo to kojarzy się z rzeźbiarstwem. Mam nadzieję, że niczego nie pomyliłem. Gościem Cafe AZS jest rzeźbiarz, artysta, bardzo dobrze znany w społeczności Akademickiego Związku Sportowego Adam Fedorowicz. Dzień dobry, witaj. Cześć, witam Was kochani. Bardzo łatwo jest do Ciebie trafić, mija się rondo zespołu Mazowsze i w zasadzie jesteśmy na miejscu. Tak, moimi sąsiadami są Mazowszanie, cały zespół, orkiestra, olbrzymi kompleks. Ja tutaj osiadłem po sąsiedzku dwadzieścia parę lat temu i mieszkam do dzisiaj w fajnym miejscu, dużo zieleni.
Ale osiadłeś właśnie dlatego, że jest tutaj ten znany zespół, czy to przy okazji się tak stało? Nie, nie, nie. Po prostu już Otrębusy znałem od prawie 40 lat i to miejsce było atrakcyjne i osiadłem, tak. A to, że mam sąsiadów mazowszan, to tak się złożyło w sumie przypadkowo, także to i fajnie jest. Czy to artystyczna okolica, czy to okolica jak każda inna? Okolica artystyczna pod wieloma względami. No już pomijając Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze, w Potrembusach mieszka wiele fajnych, ciekawych osób, naukowców, architektów, malarzy.
Rzeźbiarz chyba jeden. Właśnie go słyszycie? Tak, ale naprawdę społeczność jest fajna, to jest ponad 2,5 tysiąca mieszkańców, jak na taką wieś podwarszawską to dosyć sporo, więc można spotkać bardzo ciekawe osoby i nawiązać z nimi fajne relacje i rozwijać te relacje na spotkaniach. Przeróżnych, na różne tematy rozmawiając, także bardzo ciekawe miejsca. Za chwilę mamy Podkowę Leśną, no to tam to już pewnie wszyscy wiedzą, że Podkowa to jest Podkowa, tak? I Waszkiewicz i te sprawy i środowisko też bardzo ciekawe, dużo galerii, dużo
I tak żyjesz tutaj, tworzysz i mieszkasz od 20 lat, od 20 kilku lat, ale uciekłeś z gwarnej i tłocznej Warszawy. W warnej Warszawy, tak, aczkolwiek mieszkałem w bardzo fajnej, przyjemnej okolicy na Mokotowie, na Sadybie, tam zdzierałem kolana, także bardzo miło o tym wspominam. Oczywiście wszystko się zmienia, Sadyba się pozmieniała, Wilanów się pozmieniał, no, świat się zmienia.
Troszkę się to wszystko rozwinęło. Tak, tak i to jeszcze była śmieszna historia, ponieważ urodziła nam się córeczka i moja żona na tym samym stole obok mieszała jakieś kaszki z łupki, a ja rozrabiałem gips tym samym mikserem, oczywiście czyszcząc to wcześniej. Tym samym mikserem, tym od kaszek, masz go jeszcze? Nie, niestety już po prostu padł po tych moich działaniach. Także miejsce może być różne, przedziwne. Kwestia tylko podejścia i tworzenia jakiejś tam zaparcia się w danym momencie, w danej chwili, żeby coś zrobić.
No, ale ciężko się z Tobą umówić na wywiad. Przyznam się szczerze, że już tak kilka miesięcy próbowaliśmy się spotkać, nie wychodziło. Ciągle jesteś w pracy. Mogę powiedzieć, że z wielkimi artystami ciężko się umówić. Oczywiście to jest żart, bo ja bardzo lubię spotkania, rozmowy i kontakty wszelkie. Nasz dom jest otwarty. Pandemia spowodowała pewną stagnację, pewne przymknięcie naszych drzwi. No ale mam nadzieję, że to już jest za nami ta historia. Także jesteś dzisiaj u mnie i rozmawiamy. Myślę, że z tej rozmowy każdy coś tam dla siebie wyniesie.
Sztuka i sport, rzeźbiarstwo i sport i wielkie chwile, no bo niewątpliwie z wielkimi chwilami kojarzy się zwycięstwo, a jak jest i zwycięstwo, to jest i statuetka. Ty jesteś, tak jak powiedziałem na wstępie, związany z Akademickim Związkiem Sportowym za sprawą ampów i statuetek, które przygotowujesz na potrzeby tejże imprezy. Tak, od trzech lat wykonuję statuetkę dla Polskiego Związku Akademickiego. Została ona wybrana przez grono szacowne Związku Sportowego, ale też przypadek trafił, czy w życiu są przypadki, no jedni twierdzą, że nie ma przypadków, tylko jest pewna droga, przeznaczenie.
Osoba, która do mnie trafiła 3 lata temu w tej sprawie z taką propozycją, żebym zaprojektował statuetkę, wcześniej poznała mnie od strony orłów, że tak powiem, tych polskich nagród filmowych i kontakt mieliśmy taki sporadyczny jeszcze, jak ta osoba pracowała tam przy Fundacji Filmowej. Organizując kolejne edycje Gali Orłów, pojawiła się u mnie z takim właśnie pytaniem, propozycją, czy bym zaprojektował nagrody dla AZS-u. No oczywiście powiedziałem tak i zaczęła się trzy lata temu przygoda kolejna. I jak taka przygoda się rozpoczyna? Już po tej rozmowie jesteśmy, idziesz do swojej pracowni, idziesz do miejsca, w którym tworzysz, wiesz, że to AZS, czyli że ludzie młodzi, wiesz, że sport, wiesz, że nagroda, no ale nie wiem, jak się briefujesz jakoś, gdzie szukasz inspiracji, gdzie szukasz wiedzy na temat tego, jak zrobić coś, co będzie pasowało pod to konkretnie środowisko?
Najpierw staram się wysłuchać jak najwięcej, chłonąć jak gąbka od osób, czy jednej, czy kilku osób, które są związane z tematem i one opowiadają. Opowiadają, opowiadają, opowiadają, a później Proszę już jakby zakończenie i chodzę z tym przez jakiś czas i muszę później to przemyśleć, oddzielić pewne rzeczy i zacząć pierwsze jakieś szkice niezdarne na początku, jakieś propozycje drobne, pierwsze formy. Zanim powstanie już konkretna praca do pokazania, to kilka tygodni to trwa, a czasem krócej.
Czasem krócej jest to taki czasem strzał, że tak powiem, no budzę się rano i już coś tam jest. To nie ma zasady, nie ma jakiejś jednej recepty w moim przypadku. A tutaj tak było, że słuchałem na temat Całej tej organizacji, tej gali AZS-u o sposobie nagradzania, o kategoriach jakie są nagradzane, jak to wszystko wygląda, no i przesadziłem to przez swoje sito, że tak powiem, myślowe i powstało to co powstało i cieszy od trzech lat obdarowanych. Jaka jest różnica pomiędzy tworzeniem statuetki na potrzeby kulturalne, a potrzeby sportowe? Dla artysty nie ma różnicy, dla mnie przynajmniej nie ma różnicy, ponieważ dla mnie wyznacz, jakim jest forma.
I tutaj dopasowuję treść do formy, która jest dla mnie najistotniejsza. Ja często mówię, że prace, które szczególnie nagrody, podszyte są wiatrem. Dla mnie lekkość bryły to jest dość istotna sprawa, ponieważ nie lubię jakichś takich statycznych, ciosanych form, tylko właśnie rozwiane wiatrem, jak to mówię, na własny użytek, bo to ma fajną stylistykę i podoba się obdarowanym. Orły to orły, tak, no skrzydła są jakieś tam symboliczne, jest taśma, ale naglota AZS-u też jest rozwijana wiatrem, stoi tutaj na półce, dwie postacie symboliczne.
Podejdźmy do niej. To jest bardzo symboliczna, bardzo skrótowa forma, aczkolwiek symbolem, który jest tutaj w tej pracy, bardzo istotny symbol to jest tarcza AZS-u, która jest w logotypach przedstawiana AZS-u. I to, z tego co wiem, odbiór jest bardzo czytelny przez wszystkich, którzy są związani z AZS-em. Jest to rozwiane. Jest to rozwiane na postumencie kamiennym, który też nie jest taki typowy, nie jest taki prosty klocek polerowany, ale jest skuta forma, żeby nadać właśnie więcej dynamiki tej formie.
Jest taka, można powiedzieć, odlotowa. Przy swojej wadze prawie 5-kilowej. Ojej, to poważny odważnik. Tak, tak, tak. Ta lekkość jest chyba widoczna. No i cieszę, ja się też cieszę, że to cieszę, można powiedzieć, obdarowanych. Ile pracowałeś nad tą statuetką? Model sam powstawał około 3-4 tygodni, bo ona jest dość skomplikowana. Najpierw, to też często podkreślam i opowiadam jako anegdotę, że najpierw leżą na stole druty, trochę plasteliny. Plastelina, czyli taka przygoda, która się ciągnie ze mną od dzieciństwa. W przedszkolu plastelina to była fajna rzecz do zabawy, więc używam do dzisiaj plasteliny i mam takie dojrzałe przedszkole, ale trzeba mieć tą wizję, trzeba mieć jakieś szkice rozrysowane, żeby zrobić konstrukcję z drutów i później uformować już docelowy projekt.
który jest kolejnym takim etapem już, który opuszcza mnie i który jest przygotowany do dalszej drogi, czyli do zdjęcia formy, specjalnej formy, którą się później używa do odlewów w natracony wosk, tradycyjną metodą w odlewni. Po prostu się kopiuje na podstawie tej jednej formy, jednej czy dwóch form kopiuje się woskowe statuetki i później odlewa się to w metalu, w tym wypadku w mosiądzu. Co czuje artysta, który widzi galę, w której wręczane są te statuetki zaprojektowane przez niego, w tym przypadku przez ciebie? Jak patrzysz, jak one się prezentują? Są podnoszone właśnie? Czy te pięć kilogramów to jest dużo, mało?
Czy można to tak podnieść wysoko, jak piłkarze podnoszą puchary po zdobyciu mistrzostw? Jesteś w stanie na to spojrzeć z emocjami takimi czystymi? Czy patrzysz na to ojczystym? Czy wszystko dobrze udało się w tej statuetce i czy dobrze się prezentuje z oddali? Znaczy to czuję zadowolenie, czyli jakieś spełnienie na dany moment. W wypadku tych statuetek, to rzeczywiście ta waga jest widoczna, bo nie każdy ma, że tak powiem, siłę lekko ją trzymać, aczkolwiek z tego co widziałem do tej pory, to panowie sobie dawali radę. Nie wiem jak było z paniami, ale panowie sobie dają radę. Ale to nie jedyna statuetka, którą widzimy tutaj w gablotce, przed którą w tej chwili stoimy.
Jest tego sporo. Jest wszystko ładnie podświetlone i ładnie wyeksponowane. Jest to centralny punkt twojego domu. Domu, w którym próżno jest szukać telewizora czy radioodbiornika. Za to mamy dużo rzeźb. Oprowadź nas proszę jeszcze po tym miejscu. Co znajduje się w centralnym jego punkcie? W centralnym to w tym momencie się znajduje chaos, bo już mieszczą się prace na półkach, więc mamy jakiś wstępny projekt przygotowany właśnie do zdjęcia formy. Są małe formy odlane w brązie i w kamieniu, takich propozycji Na statuetki raczej nie, raczej na takie prace, które mogą być na przykład kopiowane na duże prace plenerowe.
Są prace muzyczne, no ja jestem zakręcony na muzyce, bardzo lubię jazz. Tak, tutaj spogląda na nas plakat Tomasza Stańko, Tomasz Stańko Quintet, nie, kwartet, przepraszam. Tak, tak. No tak się składa, że lata temu byłem organizatorem właśnie we wsi Otrębusy koncertów jazzowych i między innymi zaprosiłem Tomka Stańko z przyjaciółmi na koncert plenerowy właśnie tutaj na terenie Mazowsza. Mławła, Olsztyn przyjeżdżał na te koncerty, bo też były połączone z warsztatami dla całych rodzin, także to fajnie, fajnie, fajnie się działo. No niestety musiałem to porzucić, bo praca społeczna, robiłem to społecznie z zawodową, no zderzała się i przy pracy dość ciężkiej, tak, bo praca rzeźbiarza szczególnie,
który ma np. do wykonania 30 nagród na dany termin, no to wymaga skupienia się i pracy po kilkanaście godzin dziennie i zapomnienia o innym świecie. Widzę też dużo nawiązań do dęciaków, do instrumentów dętych. U Ciebie to nawiązanie do jazzu. Nawiązanie do jazzu, w ogóle do dobrej muzyki, bo i klasyka też mnie inspiruje, ale z jazzem jestem mocno związany, też między innymi nagrodą swego czasu zaprojektowałem nagrodę dla Mariusza Adamiaka, który jest pomysłodawcą Ross Summer Jazz Days, to był anioł jazzu. Jeszcze w sali kongresowej, która funkcjonowała, pierwsze festiwale się odbywały.
Miałem też tam wystawy swoich prac w czasie tych koncertów. Także przygoda bardzo fajna, później też zaproszono mnie do zaprojektowania i realizacji akwarium Jezarium, które powstało w Złotych Tarasach. Historia się potoczyła dość smutno, ponieważ po kilku latach ten klub przestał istnieć. No umówmy się, złote tarasy raczej nie sprzyjają jazzowi. No nie, no nie. Kiedyś był Klub Akwarium, jeden jedyny w Warszawie i to była mecca dla nie tylko warszawiaków, ale i dla Europejczyków z Europy Wschodniej. Przyjeżdżali na jazz jamboree, a później na długie jam sessions w akwarium. Adam, jaki sport jest Ci najbliższy?
Może powiem taką anegdotę. W liceum... Aha, czyli uciekamy od odpowiedzi na pytanie? Klasyczna opcja, tak? W liceum miałem bardzo sympatyczną osobę... Eskapizm? Pana WFMena z brzuszkiem dużym. To był początek lat 80., a jak wspominałem, chodziłem do liceum w Wilanowie. Obok szkoły było wiele atrakcji. I miałem sporo opuszczonych godzin właśnie na zajęciach WF-u. Czasy były trudne, wiele rzeczy nie było, ale sport zaliczyłem w sposób taki może niesportowy. Rozumiemy. Także tą truje miałem z WF-u, ale tak mówiąc poważnie i na dzień dzisiejszy uwielbiam spływy kajakowe, łażenie po górach.
Staramy się taką małą ekipą męską raz w roku wyjeżdżać i tak się troszkę uszargać w tych naszych polskich górach, bo są przepiękne. W zeszłym roku żeśmy mieli spływ kajakowy Dunajcem, fantastyczne wrażenie. Rower, piesze, wyprawy po lesie, który jest po sąsiedzku, to jest dla mnie sport. Oczywiście trafia do mnie, bo nie sposób uciec od światowego sportu. Wiedza na temat ogólna, co się dzieje w sporcie. Dzisiaj mamy Igę Świątę, która szaleje na kortach światowych i to cieszy. Ale nie jestem tego typu fanem, że siadam przed telewizorem z popcornem i piwem i patrzę jak jedenastu facetów biega z jednej strony na drugą.
Aczkolwiek szanuję to, bo jest to pasjonujące. Moja pasja to troszeczkę inne sfery, to książka, to muzyka, to spotkania z przyjaciółmi. Adam Fedorowicz, artysta rzeźbiarz, był gościem Cafe AZS, bardzo Ci dziękuję Adam za rozmowę. Dziękuję serdecznie. Zapraszam wszystkich do odwiedzin Otrębus, do odwiedzin Mazowsza, no i przy okazji może do mojego domu, do mojej małej prywatnej galerii. Dziękuję, do zobaczenia. Dziękuję również. Bartek Wasilewski to wszystko na dziś. Cześć, a my usiądziemy jeszcze i chwilę wypijemy kawę i herbatę. Do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Bartek Wasilewski przedstawia gościa programu - artystę rzeźbiarza Adam Fedorowicz i opisuje lokalizację rozmowy w Otrębusach.
Adam Fedorowicz opisuje lokalizację i społeczność w Otrębusach, podkreślając, że jest ona artystyczna i atrakcyjna.
Adam Fedorowicz opisuje, jak tworzy rzeźby i jak miejsce nie jest istotne dla jego tworzenia, ale ważne jest proces twórczy.
Bartek Wasilewski omawia trudności umawiania się na rozmowę z Adamem Fedorowiczem i jego relację z Akademickim Związkiem Sportowym.
Adam Fedorowicz opisuje proces tworzenia statuetek dla Polskiego Związku Akademickiego i różnice między tworzeniem statuetek dla kulturalnych i sportowych celów.
Adam Fedorowicz szczegółowo opisuje proces tworzenia statuetki dla AZS, od pierwszych szkiców do finalnej formy.
Adam Fedorowicz opisuje swoje uczucia po widzeniu swojej statuetki na galę i opowiada o innych pracach w domu, nawiązujących do jazzu.
Adam Fedorowicz opowiada o swoim zainteresowaniu sportem, koncentrując się na spływnych kajaków i łażeniu, a nie na widokach na telewizji.
Bartek Wasilewski podziękowuje Adamowi Fedorowiczowi za rozmowę i zaprasza słuchaczy do odwiedzenia jego domu w Otrębusach.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Do tej pracy potrzebna jest wizja. Nie zaszkodzi na początku też plastelina i trochę drutu. Na pewno przyda się też wyobraźnia. Ta jest szczególnie ważna i dla sportowca i dla artysty.
W 39. odcinku CAFE AZS oddajemy głos tym razem artyście by porozmawiać o… rzeźbiarstwie.
Naszym gościem jest Adam Fedorowicz, znany i ceniony rzeźbiarz, który w ostatnim czasie zaprojektował dla AZS statuetkę AMP.
Bartek Wasilewski zapraszam!